Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 784 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4643688
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19320
Bloog istnieje od: 3959 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

Nastał czas bałwanów

sobota, 18 stycznia 2014 7:22

Śnieg za oknem, śnieg na samochodzie, na szynie przesuwanej bramy, na wysokich schodach, na firmowym dachu, który trzeba odśnieżyć, na boisku piłkarskim, które będzie niedługo firmowe i na sosnach, które wszędzie dookoła rosną. Z pewnym rozrzewnieniem wspominam czasy zimowego nordicowania, gdy zdarzał się śnieg do kolan i nikt jeszcze nie szedł moją leśną ścieżką. Powrót do domu był niezapomnianym doznaniem, gdy wytrzepywałem zewsząd śnieg, odmarzały nogi, suszyły się buty i cały zestaw sprzętu. Może w weekend jakiś ½ rodzinny wypad do lasu.

 

Bo mnie dopadł sport bardziej zaawansowany. Wczoraj zmieniłem klub. No nie był to transfer na miarę Lewandowskiego, ale w mojej dotychczasowej siłowni w hotelu dla bogaczy ma być remont, który w zestawieniu z moim urlopem sprawił, że nie opłacało się kupować karnetu tylko na 15 dni.

 

Trafiłem do profesjonalnej siłowni. Nigdy na oczy nie widziałem takiej ilości sprzętu, bez przymusu przyznam, że nie mam pojęcia do czego większa część z niego może służyć.

Do tego klubu chodzi kilku moich pracowników. Tyle tylko, że w HI zwykle byłem sam i niezwykle mi to odpowiadało, podobnie jak widok za wielkim przeszkleniem rzeki Świder. Tu jest zupełnie inaczej, tu trenują goście, którzy na ławce wyciskają po 180kg /wczoraj widziałem/, chodzą w japonkach, krótkich spodenkach, mają koszulki bez rękawów z wyciętymi pachami, dużo tatuaży na bicepsach. No to pasuję tam jak pięść do oka. Chociaż z pewnością obwód brzucha ma większy niż oni rozmiar bicepsa. Buty do biegania, długie spodnie z laicry, koszulka niepotka, koszulka polskiej reprezentacji badmintona. No i wyobraźcie sobie, że po przebiegnięciu 5 km, poszedłem do szatni po bluzę z kapturem. Bo dla mnie to zimno, a tym w japonkach cieplutko. Może miał na to odczucie temperatury wpływ stres związany z tłumem profesjonalistów, może skrócenie owłosienia górnej części ciała z 0,3 do 0,003.

 

Fajny sznyt w tym klubie, że wszyscy są na ty, wszyscy witają się ze sobą – chyba poznam więcej mieszkańców naszego miasta przez 1.5 godziny, niż przez ostatni rok. No i bieżnia jest zupełnie inna, bo po wczorajszym treningu umierałem, niby ten sam producent, inny model, ale moje nogi mówią, że coś jest nie tak. Z pewną dozą nieśmiałości, wczoraj jeszcze powiosłowałem 1.5 km, pojeździłem na rowerze - na szczęście tak samo jak na poprzednim, a rowerów stało całe stado. Fajnie. Chyba dobrze prognozował mój przyjaciel, że nie wrócę już do starego klubu.

 

Ale wracając do bałwanów, to pojawiły się ostatnio całymi stadami. Tradycyjna coroczna nagonka na Owsiaka, nawet przed wyborami jest mało przekonująca. Nie jestem wielkim fanem WOŚP, bo niektóre koszty imprez mnie irytują, zdaję sobie sprawę, że za czas antenowy który dostają można by kupić pewnie równie dużo sprzętu, ale nikt tego nie robił. Owsiak porwał dużą część tego zimnokrwistego i podejrzliwego narodu. Marny to kraj, gdzie stowarzyszenie musi wyręczać państwo z jego obowiązków. Przez te 22 lata zmieniały się rządy, ale żaden nie doprowadził do sytuacji, że pomoc Owsiaka jest zbyteczna. On widzi co potrzebne, bałwany nie. Mijają pory roku, a bałwany takie same. Wczoraj widziałem w TV Oleksego /zbieżność figury z tematem przypadkowa/, który z rozbrajającym uśmiechem tłumaczył, że kiedyś to byli za 16 województwami, ale teraz to 49 będzie lepiej. Argumentów jakoś nie potrafił sformułować.

 

Na miano bałwana nr 2 zasługuje Janusz Józefowicz, bo to co zrobił swojej ładnej i utalentowanej żonie, to woła pomstę do nieba. Kiedyś mówiło się, że na zimę trampki, a na lato dziecko i kobieta zostaje w domu. Józefowicz poszedł w koszty i pomógł nagrać jej płytę/teledysk. Różne są miary kiczu i obciachu, ale Rolowanie jest w czołówce światowej. W kwestii polskiego szołbiznesu marzy mi się duet Urbańska/Wiśniewski rolujący filiżankę.

 

Trzecie miejsce na pudle - kardynał Dziwisz, który opublikuje wkrótce prywatne pisma JPII, które zgodnie z wolą papieża zapisaną w testamencie, miały zostać spalone. Ale co tam, Dziwisz wie lepiej. On wygląda na takiego, co wie wszystko. Jedyny ratunek we Franciszku.

 


Podziel się
oceń
34
10

WASZE OPINIE (36) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Różne rozmowy z życiem

środa, 11 grudnia 2013 19:38

Jak to jest pisać bloga? Nie pamiętam. Siadasz do klawiatury stukasz kilkadziesiąt linijek na żywca, ktoś to potem czyta, ty odpowiadasz i tak to kręci się. To takie proste? Nie wiem. Nie umiem pisać. Nie potrafię przelać na papier tego co kołacze mi się w głowie. A może ta głowa jest zupełnie pusta? Chyba tak długo przez te 6 lat na blogu nie milczałem. Wszędzie coś dzieje się, ludzie piszą, czytają.

Dziś naszła, a właściwie rozjechała mnie refleksja taka - a w moim przypadku na wszystko jest odpowiedź z tekstu jakiegoś:

Gdzieś na stacji metra 
za jednym z mórz
podszedł do mnie i wyciągnął nóż.
"Życie cię znudziło - mówi w oczy mi -
czas na ciebie już!"

"Jezu! Nie rób tego! - krzyczę
- to co chcesz ci dam!"
"Ja przed sobą całe życie mam
wielka miłość czeka mnie.

Próbujemy oszukać los, czasami udajemy, że jesteśmy nieśmiertelni, tak daleko uciekamy w przyszłość, że nie cieszy nas zupełnie codzienność. Ja tak nie mam, od wielu lat. Ale dziś przez ułamek sekundy, coś mi zaświtało, że gdyby tak...

Szeroka szosa, w okolicach Wiązownej, z naprzeciwka sznurek samochodów, trochę ślisko, zza tych 6-8 samochodów wypada nagle jeden, jedzie moim pasem, miał ze 2-3 miejsca pomiędzy samochodami, gdzie mógł schować się, on jedzie czołowo na mnie, uciekłem na pobocze. A gdybym zmieniał program w radiu, szukał telefonu. Ja przed sobą całe życie mam...

 

Włączyłem się ostatnio w parę działań społecznych i oczywiście Jadwiga już rozdaje mi nagrody, ale to jest tak, że ja tam czasami jestem malutkim trybikiem, który w wielkiej maszynie próbuje pomóc innym trybikom. Gdzie ja do nagród. Plotkowałem ze Szmirą, czy o tym pisać, myślę, że lepiej nie, bo nie potrafię tego opisać tak jak trzeba. Ludzie zbierają pieniądze, jedzenie dla innych, nastolatki organizują marsze i koncerty dla chorej na białaczkę dziewczyny, z którą parę razy minęli się na szkolnym korytarzu.

 

Parę dni temu ktoś z władz lokalnych gratulował mi energii i dziwił się, że mam siłę i mi się chcę, ale ja mam taką pracę, za to płaci - pan, pani. Nie ma nic w tym nadzwyczajnego. To akurat było podczas zakończenia kolejnego sezonu Kobieta PRO50+, akcji którą udało mi się ściągnąć do miasta i ruszyć z domu dobrze ponad setkę pań. Ale ja mam szczęście do ludzi, to tyle.

Dobrze postukać w klawiaturę.

 


Podziel się
oceń
12
0

WASZE OPINIE (14) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

07 nie zgłasza się

środa, 03 lipca 2013 16:56

Wszystko zaczęło się od Kazika Staszewskiego. Bo zimno i pada, zimno i pada na to miejsce w środku Europy. Właściwie nie, było gorąco i padało. Koszule na sznurze szły, właściwie nie schły. Gdy kolejnego ranka zadałem seksistowskie pytanie: kochanie, czy jakaś moja bielizna, albo skarpetki to gdzieś są?

 

Odpowiedź była dość zawiła i sprowadzała się do nienajlepszych warunków atmosferycznych.

 

Wyskoczyłem więc do jednego z fajniejszych sklepów w Centrum, aby uzupełnić szafę. Zaparkowałem na ulicy Widok, na mega szerokim chodniku, odzielonym murkiem od drugiego wielkiego chodnika. Sprawdziłem czy zostało 1.5 metra dla pieszych, wsadziłem bilet z parkomatu i poszedłem po majtki do Epika. No nie do końca po drodze, ale miałem zaptrzebowanie na Kronosa, Kapuścińskiego i Dehnala. Kupiłem garść gazet i udałem się do sklepu z bielizną. Kupiłem na początek olbrzymią misę tunzezyjską z przepięknym wzorkiem. Potem dołożyłem do niej spodenki z flagą i kolorami Brazylii, parę innych wśró których najbardziej podobały mi się takie z napisem mustang na pasku. No wreszcie TO ma jakąś nazwę. Wychodzę ze sklepu z pewną obawą, czy opłaciłem parkomat na tyle co trzeba. A zza rogu na moim prawym tylnym kole skrzy się wesoło żóła konstrukcja blokująca koło.

 

Patrzę, że czas jest OK, więc jednak gdzieś ze 100 metrów wcześniej stoi zakaz zatrzymywania i postoju. Na drzwiach była naklejka z nr tel. Pierwszy raz inna, nie było na niej żadnej rozebranej laski.

 

Dzwonię pod wskazany telefon - automat 10 minut, 15, 20, 25, 35. Ciągle to samo. Ale swoim sokolim okiem zauważyłem, że kilometr dalej, pod Pałacem Kultury stoi dwa samochody Straży Miejskiej. Pobiegłem więc z telefonem przy uchu.

 

Dopadłem ich i mówię: chłopaki jak jesteście tacy sprytni, że blokujecie samochody, to chodźcie i zejmijcie kłódkę. Stało ich ze sześciu, największy spojrzał na mnie i powiedział:

- a czy my wyglądamy na takich ch. co zakładają blokady?

- no, nie.

- niech Pan dzwoni na infolinie.

- a proszę, dzownię już 37 minut - dałem mu telefon do ręki.

 

Przez radio dogadali się z centralą, chcieli ode mnie nr blokady, którego nie znałem, ale jakaś miła pani obiecała, że ktoś podjedzie, ale kiedy, to ona nie ma pojęcia.

Poszedłem do samochodu, wyjąłem gazetę i ... podjechał samochód straży miejskiej. Mówię: niech się Pan nie wygłupia, zjemy po kebabie i każdy pojedzie w swoją stronę. Pośmieli się, ale twardo 100zł i 1 pkt. karny.

 

- Żadnego pouczenia?

- Żadnego.

- Kurde odjelibyście przynajmniej te 6 zł co zapłaciłem za pakomat.

- No dobra, umówmy się, że miał Pan zapłacić 106zł, ma Pan 6zł promocji.

- A cholera by was wzięła z taką promocją. Możecie powiedziecieć dlaczego samochód z bary Zapiexy stoi na pasach? Może tam śniadanie jecie?

- Nie, ja Panu pokażę, widzi Pan taką resztkę żółtej lini. To przekreślenie tych pasów. W życiu, żaden sąd nie obroni takiego mandatu.

- Poczekajcie, to ja polecę do Castoramy i kupię taśmę żółtą i przekleję ten znak zakazu..

 

To był ciężki tydzień. Poszedłem spać 2x o 3:30, raz o 5:30, 2x 2:30 i chyba z raz o 1:00 i raz o 4 rano.

Ale to na inną opowieść, a teraz pakujemy się i w drogę.


Podziel się
oceń
8
6

WASZE OPINIE (34) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Mówiono o nim King!

piątek, 01 marca 2013 17:25

"Był zawsze trochę z boku. Na bakier trochę był. W szkole nikt nie wiedział. Czym King naprawde żył."

 

Bo nie mogę pisać. Nie że nie mam weny, nie ma czegoś takiego jest pracowitość i systematyczność, nie że nie mam o czym, dzieje się tyle dookoła, nie że nie mam dla kogo, bo przecież te parę osób czyta. Ale poraża mnie moda na blogowanie. BLOGowaNIE. Wszędzie ktoś coś pisze. Jeżdżą autobusy blogerów po Polsce, każda gazeta i każdy portal mają swoich blogerów. Są blogowe Oskary, blogowe rankingi, kto z kiim, za ile. Ludzie trzepią jakąś kasę. Spotykają się ze sobą blogerki modowe blondynki tylko z blondynkami, brunetki tylko z brunetkami. Nie wiem co robią rude. Nie wiem z kim ma się spotkać łysy bloger piszący o niczym. Postają setki książek jak pisać bloga, jak stworzyć ładnego bloga, jak pisać bloga i nie zwariować. Autorytety uchylają rąbków. A ja chce być z boku, na bakier trochę być.

Świat zwariował i pewnie ktoś już o tym napisał gdzieś. Przez ostatni miesią

c po powrocie z wakacji pracowałem tak dużo, że może znowu powinienem gdzieś wyjechać. Ale powiedziałem sobie dość. Cholera przez te wakacje zupełnie nie zgadzają się cyferki na wadze. Widziałem że grzeszę. Helen widzisz - narzekam! Urlopy są niedobre, bo człowiek przez dwa tygodnie baluje i pije, i je, i pije, i tyje. Przez dwa tygodnie sprawiłem sobie heroiczny bój z samym sobą. Płakałem i łaziłem po zaspach. Coś tam drgnęło, ale droga daleka, a noc taka ciemna, nikt na ciebie nie czeka...

 

Teraz pewnie milcząca Szmira jest na urlopie, ale z charakteru pisma to wygląda ona na chudą i to taką co pije, je i nie tyje. Mogę się mylić, chociaż obiektywnie na to pacząc, to rzadko mi sie to zdarza.

 

Czy was też wnerwia, że czasy są taki dziwne, że nie dość że trzeba się umawiać z przyjaciółmi pół roku wcześniej, to zwykle w ostatniej chwili większość nie może spotkać się. Dokąd zmierza ten koszmarny świat?


Podziel się
oceń
28
2

WASZE OPINIE (21) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Wieczne odchudzanie racz nam dać panie

wtorek, 04 grudnia 2012 20:47

 

Gdyby ktoś powiedział mi 25 lat temu, że będę kiedyś odchudzał się, to popukał bym go w czoło. Byłem generalnie przykładem typowego patyczaka. Urosłem wcześnie, zawsze byłem najwyższy i bardzo niekomfortowo czuję się, gdy ktoś ma więcej niż te moje 191 cm, ale masa mięśniowa, a tym bardziej tłuszczowa, to były nieznane i całkowicie abstrakcyjne dla mnie terminy.


Kiedy to zmieniło się? Nie pamiętam. Apogeum nastąpiło 10 lat temu i trochę potrwało, od tamtej pory ciągle coś ze sobą próbuję zrobić. Nie lubię nie jeść, prawie tak samo jak nie lubię nie pić. Ale z poświęcenia dla idealnej, wymarzonej sylwetki mogę zrobić dużo. Nie zawsze są to działania mądre, ale to zupełnie inna sprawa.

Kiedyś przez rok jadłem granulowany serek wiejski ze szczypiorkiem i rzodkiewką. Jak szybko schudłem, tak szybko wróciłem do wagi. Od tamtego czasu nie patrzę nigdy na ten wycinek półki z nabiałem, gdzie TO może znajdować się. Być może wielę tracę, bo jego smak uległ niepowtarzalnej metamorfozie, ale do ust go już nigdy nie wezmę.


 

Teraz od paru lat jem głównie płatki zbożowe, takie które stoją na najniższych półkach w eleganckich sklepach. Owies, żyto i coś jeszcze. Do tego dorzucam łuskanego słonecznika, orzechy, rodzynki i płatki migdałów. Niepostrzeżenie stałem się jednym z bardziej znaczących w moim rejonie producentów musli. Jednak i w tym szaleństwie nastąpiła chwila opamiętania i przez ostatnie dwa miesiące nieco bardziej oszczędnie racjonuje sobie porcję płatków.


 

Do tej drakońskiej diety doszedł jeszcze wysiłek fizyczny. Pierwszą jego fazą jest to, że do domu naszego z jakiegoś niezrozumiałego względu wchodzi się na piętro. Jest wejście na parter, ale nikt z domowników z niego nie korzysta. Za punkt honoru wziąłem sobie również kwestię automatu do bramy. Jestem, mam wrażenie, ostatnią osobą w 20 tysięcznym mieście, która nie ma bramy automatycznie otwieranej. Nie wiem, czy wkrótce sąsiedzi nie złożą się i nie zamontują nam takiego urządzenia bez naszej wiedzy, bo chyba przez nas willowa dzielnica schodzi na psy. Ale codziennie przechodzę przynajmniej 2 razy te 30 metrów podjazdu i wszystko dla zdrowia.

 

 

A zupełnie na serio, nie wyobrażam sobie życia bez roweru i kijków do nordica. Oczywiście nie łącznie, bo to wyobrażam sobie doskonale. Rowerem jeździłem w sezonie 50 km dziennie, nordicuję nieco mniej. Nie mierzę tego co nordicuję, bo wmawiam sobie, że jest tego sporo. Jest pewnie z 8 km, ale ja twierdzę, że tych kilometrów jest 10. To brzmi zdecydowanie lepiej.

Listopad i grudzień, bez śniegu dla nordicowców jest najgorszy, bo nawet jeśli uda się wyjść o przyzwoitej godzinie z pracy, to końcówka tych 10 km to jest środek ciemnej nocy. Przeszedłem tę trasę jakieś 1400 razy, więc z każdym drzewem jestem na ty i jakoś trafiam do domu. Nie noszę latarki czołowej, bo boję się, że światło może zwabić do mnie jakieś groźne zwierzęta. Wszędzie przecież pałętają się jakieś pumy, wilki i łosie. Wczoraj – mam na to świadka, własnego, niezależnego i w stanie niewskazującym, przeleciały nas dwie sarny. Duże z białymi tyłkami.


No właśnie, ale dlaczego te cierpienia? No po to żeby seksownie wyglądać na plaży, a na to zostało mi 7 tygodni. Pewnie nie uda się i zamiast kaloryfera będzie jednak boljer, ale próbuję za żarcie, walczyć z żarciem. Niedawno współorganizowałem występ Ani Mru Mru i Marcin Wójcik mówił, że najważniejsze, to nie ustawiać się profilem do nowopoznanej osoby. Żeby nie było widać opływowej sylwetki. Tego należy się trzymać. Aaa i pomaga jeszcze wysunięta do przodu klatka piersiowa, a tyłek do tyłu. Nie jest to pozycja wygodna, ale wygląda się znacznie szczuplej.


Podziel się
oceń
7
5

WASZE OPINIE (21) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  4 643 688