Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


w cieniu skrzydeł

piątek, 15 stycznia 2010 13:49

http://wcieniuskrzydel.blogspot.com wejdźcie na blog Margo i zagłosujcie, bo przecieć, jak nie wygra, to będzie wszystko moja wina! Obiecała, że jak wygra laptopa, to każdemu da po kawałku, a literacką nagrodą Nobla mamy przepijać wszyscy.

do dzieła Rodacy!!!
Ten blog bierze udział w konkursie
Blog Roku 2009 w kategorii Blogi literackie
Jeśli chcesz oddać na niego głos, wyślij SMS o treści G00256 na numer 7144. Koszt SMS, to 1,22 zł brutto

p.s. Margo Ty myślisz najwna, że do mnie to ktoś inny wchodzi niż do Ciebie???

WASZE OPINIE (3) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

ZAKOPANOpodobne

środa, 13 stycznia 2010 9:07

Śniegu jest dość dużo, a wygląda, że będzie go jeszcze więcej, a Matka Natura, czy też jakiś front niepozwalający odpłynąć zimnu, zapewniają nas, że zima w tym formacie jeszcze trochę potrwa.
Ilość śniegu spowodowała, że ulica przy której znajduje się nasz dom stała się jednokierunkowa. Absolutnie nie ma szans, żeby dwa samochody przejechały obok siebie. Zniknęła możliwość parkowania aut pod domem na chodniku, co czynili rodzice dzieci, które chodzą do szkoły Angela, a pryzmy śniegu pomiędzy chodnikiem a ulicą dochodzą już do wysokości jednego metra.
W sobotę spadło około 20 centymetrów białego szkaradzieństwa, w niedzielę tyle samo, poniedziałek i wtorek już tylko po 5 cm.
W okolicach domowych chodników pojawiły się zwały śniegu dochodzące do 1.5 metra, które przykryły wszelkie cisy, azalie i stojaki na rowery.
W poniedziałek sąsiad Marian wiek około 60 kilku lat szalał ze swoją spalinową machiną do odśnieżania i zaproponował mi, że wjedzie i odśnieży u mnie. Ja grzecznie podziekowałem, bo łamiąc 3 czy 4 szuflę do odśnieżania odkpywałem właśnie samochód i wytyczałem dwa ślady, trochę szersze niż szerokość opon. Tego podjazdu i chodnika, to tak ze 25 metrów mam. Udało mi się również odkuć bramę, która jest na szynowej prowadnicy, czyli kółka i dół bramy przymarznięty zdrowo do ziemi.
No i mam jeszcze kawałek chodnika miejskiego, który muszę z racji obywatelskiego obowiązku odśnieżać - jest go ze 40 metrów, albo coś koło tego. U nas jest bogato:) bo są trzy bramy wjazdowe - moja, teściów i teściów-wspólna:) tzw. środkowa - tej odśnieżanie odpuścilismy sobie i jest szansa, że będzie można z niej skorzystać koło maja.
To odśnieżanie, to nie jest wcale zła robota, ale kończą się już powierzchnie, gdzie można wyrzucać śnieg...
Jakie było moje zaskoczenie, gdy w poniedziałek wieczorem wracając do domu cały wjazd i chodnik ten o długości 25 metrów i szerokości metrów 4 został dokładnie odśnieżony przez rzeczonego sąsiada Mariana. Podziękowałem oczywiście sąsiadowi, obiecałem, że przyjdę z jakaś flaszką, na co on - chyba Pan dyrektor jakiejś sporej warszawskiej firmy, mówi, że jak sezon się skończy, to się rozliczymy:).
Władze mojego miasta ogłosiły konkurs ofert na wywożenie śniegu - koszt metra śniegu, a właściwie wywiezenia go na jakieś bezludzia, to 25-30 zł, sporo prawda? No, ale to praca ludzka, amortyzacja koprek i wywrotek, paliwo, czas. Nie widać, żeby znikały te zwały śniegu, próbuję zaprosić lokalną firmę, aby oczyściła duży parking pod moim obiektem i jest pewien problem.
Ja rok temu wyposażyłem swoich pracowników w maszyny do odśnieżania, ale nadają się one raczej do czyszczenia chodników. Mam też do oddania taki mały masyw górski - Karpaty w miniaturze, które powstałją na bieżąco z odśnieżania lodowiska, jest tego dość dużo.
W takim jak moje 20 tysięcznym mieście, można wydać każdą kwotę na odśnieżanie miasta i będzie to za mało, można wydać wiele milionów złotych na sprzęt do odśnieżania, który może być potrzebny w tej ilości, raz na kilka dni. Potrzeba zdrowego rozsądku, mądrych władz i społeczeństwa.
Każdy ma w obowiązku odśnieżenie terenów przyległych do posesji, w miasta gestii szlaki komunikacyjne wszelkie.
A może wystarczłoby kilku sąsiadów Marianów? żeby nie było, jak sąsiad Marian był w pracy, ja odśnieżyłem "jego" miejski chodnik.
Co jeszcze? No to że jest przepięknie. Jadąc wczoraj z moim Panem burmistrzem samochodem, doszliśmy do wniosku, że może i u nas ulice nie są czarne, ale jak jest pięknie, czapy śniegu na wszechobecnych sosnach, te chałdy śniegu ...może to nie jest zakopane miasto, tylko miasto Zakopane.
Zima. Piękna, zimna, groźna, kosztowna, ale piękna.

WASZE OPINIE (10) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

PÓŁSIEROTA

wtorek, 12 stycznia 2010 12:37
Nie zdawałem sobie sprawy, że tak można spojrzeć na to co się stało. Wczoraj wieczorem przyjaciel z odzysku, który wpadł wieczorem pogadać, mówi, no to ty teraz już półsierota jesteś - jego matka nie zyje od 12 lat, ojciec od 18.
Od zawsze byłem samodzielny, a od 20 lat już bardzo - właśnie za miesiąc minie dwadzieścia lat, jak wyprowadziłem się z domu moich rodziców. Samodzielny? no nawet, jak miałem się pobrać z moją żoną Zofią, to rok pracowałem jako ślusarz, żeby zarobić na ślub i wesele, na wakacje też zawsze zarabiałem pieniądze. Moi rodzice w życiu nie byli na urlopie, no może raz, gdzieś kilka dni ze znajomymi nad jakimś jeziorem, wydaje mi się, że moja Matka nawet morza nie widziała - właśnie takich rzeczy brakuje mi najbardziej, za to mam do siebie pretensję, że wtedy, kiedy mogłem to być może zmienić, nie zrobiłem tego. Wiem, że w katastrofalny sposób na życie moich rodziców wpłynęło moje wyprowadzenie z domu.
To kolejny punkt w życiu, który już prawie mam za sobą - jak 10 minut temu powiedział mój kolega.
Zaskoczony też jestem miło, osobami, które dzwoniły i pytają, jak dojechać do kościoła, a są to ludzie, z którymi kontakty ograniczają się do sfery zawodowej.
Młoda zostaje w domu, pojedzie na grób babci, jak wzyzdrowieje, w końcu, może po miesiącu wróci do szkoły.
Dziękuję Wam wszystkim za dobre słowo, za wsparcie, za rady.
Jednak ta pisanina pomaga nawet w takich chwilach, nawet wtedy, gdy za półtorej godziny odbędzie się pogrzeb Matki.

WASZE OPINIE (9) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

MIAŁO BYĆ INACZEJ

sobota, 09 stycznia 2010 20:44
Miał być zgryźliwie chichotliwy wpis. Po odśnieżeniu podwórka, schodów, po wizycie w firmie pojechałem w okolice lasu biegać z kijami.


Niewyobrażalnie dużo śniegu, nikt nie chodził w większości miejsc przede mną
wziąłem ze sobą aparat, żeby uwiecznić ten nieprawdopodobny śnieg, jakiego nie widziałem nigdy tu gdzie mieszkam, a mieszkam już 20 lat.
Strasznie ciężko się szło, czasami śnieg był tak wysoki, że nie mogłem wyciągnąć kijów, 

buty zakopywały się za cholewkę, po godzinie nie zwracałem uwagi, że dostawał się już do środka. Kilka razy miałem już zamiar zatrzymać się i wrócić.
Trasa stała 10 km. Ale niewyobrażalnie ciężko, dyszałem, tak jak nigdy wcześniej.

Autentycznie bałem się, że nie dam rady. Że coś  w tej maszynie co napędza człowieka pęknie, a w pobliżu nie będzie dr Hause. W końcu 42 lata...

To miała być tak próba. Dałem radę, po dwóch godzinach dotarłem do zaparkowanego samochodu,
po drodze tylko dwóch narciarzy spotkałem, śmieli się, że bez nart, to nie daliby rady. Wróciłem do domu i zadzwonił telefon. Moja Matka zmarła, w domu... nie potrafię sobie z tym poradzić. Poszedłem do pracy, przygotowywałem na jutro imprezę na WOŚP, odśniezyłem ponownie dookoła domu, rozmawiałem z kilkoma przyjaciółmi, paru wysłałem maile. Piszę bloga. Wiem, że kilkorgu z moich przyjaciół blogowych zdarzyło się coś podobnego w ostatnich latach. Madzialena, 33 Mgnienia, Mazureczka, Margo... Wiem, że zrozumiecie, ja nawet nie umiem płakać. Nie potrafię znaleźć żadnej myśli, która przedstawiłaby mi obraz Matki, taki jaki bym chciał. Od 20 lat widzieliśmy się kilkadziesiąt razy, nie mogę znaleźć niczego z daniejszych czasów.
Może kiedyś coś sobię przypomnę. Nie umiałem być dobrym synem, może dlatego jestem dobrym mężem i ojcem, szefem, przyjacielem, bo tam nie było szansy, poddałem się wiele lat temu.
Ale mi wyszedł wpis - ta psychoanaliza to do siebie, mnie nie zbliża. Był też ksiądz po kolędzie, ale ja nie umiem z "obcą" osobą rozmawiać o tym.
Może te dobre chwile, to jak przez ostatnie dwa lata woziłem Matkę kilkanaście razy po różnych szpitalach, jak operowali Jej nogę, sporo rozmawialiśmy. Rozmawiałem z Nią dwa tygodnie temu, niedawno wysłaliśmy zdjęcia o które prosiła z naszych wakacji.
Najbardziej mi przykro, że mogła mieć dużo lepsze życie, ale jakoś zabrakło Jej chęci, walki, twardości. Zawsze chciałem być inny niż moi rodzice.
Przepraszam tych co czytali i są oburzeni tym wpisem, ale chyba własnie taki był mi potrzebny.

WASZE OPINIE (15) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

DZIWNY JEST TEN ŚWIAT

czwartek, 07 stycznia 2010 18:54

- dziwny jest ten świat, prawda? Nie lubiłem i co tu dużo gadać, nie lubię Czesława Niemena, może dlatego, że mam bardzo uporządkowane upodobania muzyczne, ale parę lat temu, gdy Legia Warszawa na hymn obrała sobie Sen o Warszawie, to jak wszyscy zgromadzeni na stadionie śpiewali, to jakoś łzy się kręciły w oku. Czesław śpiewał także na festiwalu w Jarocinie, na którym byłem. Organizatorzy chcieli ucywilizować młodzież. Niemen był zaakceptowany, ale bez euforii. To i tak dużo. Akceptacji ogólnej w starych czasach festiwalu nie zaznał Grzegorz Ciechowski na ten przykład. Jednak, co tu dużo gadać, w tamtych czasach, chociaż młodzi ludzie byli bardzo podzieleni, to rzadko się zdarzało, że akceptację uzyskały "gwiazdy" takie, jak obecnie. Wszystkie te Dody, Feele i inne dziwactwa. Gdzieś była muzyka starszego pokolenia, typu Rodowicz, Krajewski, Santor, Połomski, Krawczy, był absolutny obciach, jak Bajm, Kombi. Było jakieś peryferium muzyki rockowej, ale nie był to zdecydowanie rock: Manam, Lady Pank, bardziej już obciachowa - Budka Suflera.
Potem doszło do absolutnego wymieszania. Nagle muzycy wywodzący się z rocka i rockandrolla zapragneli nagminnie śpiewać z tymi różnymi popularnymi piosenkarzami - to dobre słowo. Mam kilka płyt, które kupiłem nie wiem czemu, nie wiem w jakim celu i nie pamiętam, czy kiedykolwiek ich słuchałem - no np. Naga - Justyny Steczkowskiej. No może dlatego, że nasz znajomy ówczesny dyr MTV tłumaczył jej teksty i inne takie też. Mam też o jedną za dużo płytę Big Cyca.

Dziwny jest ten świat. Na przykład przyjeżdża do Polski AC/DC i tu zupełnie dziwna historia. W czasach, gdy miałem postawione włosy na cukier i miałem zdecydowanie punkowskie i anarchistyczne poglądu, w klapie płaszcza miałem własnej produkcji znaczek AC/DC - którego nigdy nie słuchałem, kilka lat później usłyszałem kawałek w Chołdzie wyznawcom rocka. Za ten znaczek, to kiedyś o niezły łomot się otarłem, jak jakiś metalowic chciał mi go odpiąć, a ja nie byłem skory do oddania.
Znaczek powstał, bo było to jedyne logo zespołu, które umiałem narysować:), za cholerę nie dawało mi się narysować palmy i napisać The Cure. Ale to były czasy, gdy chcodziłem w koszulce własnej produkcji z rysunkiem grzyba atomowego i napisem W życiu na Ziemii udział wzięli, a z drugiej strony miałem dziury po kulach i napis nie strzelać w plecy.
Miałem też kurtkę skórzaną esesmańską z napisem Lets go to bed - białą farbą. Ona nieźle konweniowała ze spodniami, które sam ufarbowałem i uszyłem, które na udzie miały wielki symbol Anarchii.

Przypomniał mi się też taki flashback z koncertu Ultravox, gdzie na warszawskim Torwarze zaczęła się jakaś zadyma, a ja zostałem pod samą sceną, nie widząc co się dzieje z tyłu i jakiś pies, mnie złapał za ramię, a ja mu sieknąłem i zaczęła się prawdziwa zadyma, aż zespół przestał grać i powiedział, że zacznie, jak Milicja przestanie bić ludzi.

A ostatnio przypomniała się mi któraś z wizyt w Warszawie New Model Army, gdy po koncercie spotkaliśmy z Angelem/wtedy bylismy parą, ale nawet nie narzeczeństwem/ chłopaków na starówce, pod kanjpą, gdzie w ostatnią sobotę jedliśmy obiad. Z koncertem New Model Army, też kojarzy mi się totalna zadyma w hali Mirowskiej/? tam chyba były koncerty, no i wystawa Arsenał/, gdzie Milicja użyła tyle gazu łzawiącego, że płakałem jeszcze przez dwa dni.

Pamiętam jeszcze koncert Talking Heads, na który poszedłem zamiast z Angelem z jej siostrą, bo Młoda się rozchorowała i wymagała opieki, a potem z tą siostrą poszliśmy jeszcze na jakąś imprezę wracając do domu...

A na koniec, to koncert Hey na Torwarze, na który pojechaliśmy renówką trafikiem z Angelem i nie zamykał się samochód i klamki związaliśmy od środka sznurkiem... No na Torwarze, to też był Igy Pop, który wyzywał wszystkich od ch...a Polacy mu brawo bili, bo chyba nikt nie rozumiał, co on mówi...

WASZE OPINIE (8) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 13 marca 2010

Licznik odwiedzin: 288401

A CZAS PŁYNIE

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

TOM RANDDAL

raz, dwa, trzy próba klawiatury.

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

i tylko bla, bla, bla bo tym sensu brak

INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 27.12.2009 22:55:02
  • autor: wieczna kwarantanna
  • treść: ach Tom, świat nie z...

PRĘGIERZ - wedle życzenia






zobacz wyniki

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

MOJA STRONA O GOTOWANIU

SZUKACZ

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 288405
Wpisy
  • liczba: 749
  • komentarze: 5478
Galerie
  • liczba zdjęć: 26
  • komentarze: 42
Księga gości: 90
Bloog istnieje od: 1271 dni

a co ONI tu dali???

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 28.08.2009 0:56:17
  • autor: nLHDXYCBztnaqt
  • punkty: 84
  • treść: 96xWEK <a href=&...