Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 799 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4701881
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19337
Bloog istnieje od: 4048 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

JEDZENIE NA STACJACH BENZYNOWYCH

środa, 28 września 2011 18:32

Jedna z dróg dojazdowych do centrum Warszawy, godzina 11:30, środa. Komputer w samochodzie pokazuje, że powinienem nakramić silnik paliwem. Wjeżdżam na dużą, sieciową stację benzynową, 8 dystrybutorów, przy wszystkich stoją samochody, ale nikt nie wlewa paliwa. Awaria? Nie, to widmo głodu - tylko czyje bardziej właścicieli sieci, czy ludzi?

 

Po 10 minutach, zwalnia się jedno miejsce przy dystrybutorze, wlewam 50 litrów ON, nie pojawia się żaden kierowca z pozostałych samochodów. Kolejka za to rośnie, gdy kończę wlewać paliwo, czekających samochodów jest już cztery.

 

W środku, długi ogonek, na szczęście dwóch facetów dostało już swoje hot-dogi... Kolejka się rusza, wszyscy płacą, ktoś bierze fakturę, a przy okazji pyta ekspedienta: pan sam na zmianie? ten odpowiada, że tak, bo teraz to jest mały ruch... Ręce opadają. 

 

Moja kolejka i seria pytań: faktura, czy ma pan kartę lojalnościową, a może panu wyrobić, może hot doga, bo mamy promocję na bułkę z kananosem, może kawę. Grzecznie dziękuje i wychodzę. Minęło 20 minut.

 

Przepraszam, ale ja przyjeżdżam na stację paliw po paliwo, nie przyjeżdżam po hot doga, kawę, pól litra, ani nawet kanapkę z tuńczykiem, czy płyn letni do spryskiwacza. Nie cierpię jak ktoś mnie pyta dziesięć razy czy chcę kanapkę, fakturę, czy klucz do kół.

 

Rozumiem pracowników, bo jak domyślam się, niewielu z nich marzyło od wczesnego dzieciństwa o pracy na stacji paliw. Domyślam się jak kochają ten cały asortyment pytań, które muszą zadać i jak cieszą się z każdej następnej bułki z kiełbaską.

 

Dla mnie ciągle obrzydliwe jest, że facet który bierze do łąpy kasę, tą samą ręką robi te kanapki, tak w foliowej rękawiczce! Bądźmy dorośli i poważni, ktoś z was myśli, że ta rękawiczka, to zatrzymuje wrzystkie bakterie? Ile razy dziennie myje ręce? Ile kawałów parskających śmiechem opowiadają sobie pracownicy nad skierczącymi w tłuszczu kiełbasami. Ile bakterii jest na ogólnie dostępnych słodzikach, mieszadełkach, ile osób które przy okazji zahaczyło o łazienkę i zapomniało umyć rąk, opierało się o express do kawy?

 

Kiedyś nie było takich udogodnień cywilizacyjnych. Na kawę zatrzymywaliśmy się w zaprzyjaźnionych kafejkach, gdzie chwilę pogadało się z barmanem, właścicielem, kelnerką. Coś przegryzło i jechało dalej. Potem nastąpił wysyp bardzo fajnych knajp przy drogach, a w międzyczasie sieciowe stacje benzynowe wynajmowały powierzchnię handlową pod działalność gastronomiczną.

 

Jednak żądza pieniądza sprawiła, że pracownikom sprzedającym paliwo dorzucono jeszcze kawę, hot-dogi do zakresu obowiązków. Nie zwiększono ilości personelu i biznes się kręci. Czy tylko ja uważam, że to urąga zdrowemu rozsądkowi i smakowi?

Kto dotarł do tego moementu dostanie nagrodę - przepis na musakę, która dochodzi właśnie w piekarniku.


Składniki:

  • - dwa średniej wielkości bakłażany, duże będą przerośnięte w środku pestkami,
  • - 0.5 kg mielonej jagnięciny,
  • - 0.5 kg dużych ziemniaków,
  • - jogurt naturalny grecki,
  • - jeden duży pomidor,
  • - puszka pomidorów bez skórki,
  • - pół główki polskiego czosnku - takie małe ząbki mieć musi..
  • - oliwa, pieprz, majeranek, oregano, cząber, tymianek, dwie cebule.
  • - szklanka czerwonego wytrawnego wina.

Wykonanie:

 

Niestety trochę zabawy z tym daniem jest. Proponuję zacząć od mięsa, jeśli nie ma jagnięciny, może być indyk, wieprzowo-wołowe, ale najbliżej oryginału z jagnięciną. Na rozgrzaną oliwę wrzucam posiekaną drobno cebulę, szklę ją i dodaję mięso. Całość mieszam, doprawiam solą, pieprzem i tymiankiem /zioła w zasadzie, co kto lubi/. Przesmażam. Następnie dodaję wino, wyciśnięty czosnek, pomidory z puszki przykrywam i duszę około 30 minut. W tym czasie gotuję ziemniaki na półtwardo, tak aby je pokroić w plastry po obgotowaniu.

Z bakłażanem zabawa jest tradycyjna - pokrojony w plastry i posolony, odstawiony na 15 minut, aby się spocił, wtedy trzeba go wytrzeć papierowym ręcznikiem, badź opłukać zimną wodą i dopiero wytrzeć. Następnie plastry bakłażana z dwóch stron obsmażyć, można na grillowej patelni.

 

Gdy mamy już wszsytkie składniki gotowe, w sporym żaroodpornym naczyniu, układamy warstwy: plastry ziemniaków, plastry bakłażana, mięso mielone, bakłażan, a to wszystko zalewamy sosem. Powinien być beszamel, ale ja wolę jogurt grecki z czosnkiem i odrobiną oliwy, posolony lub dodać maggi, podgrzać i polać musakę. Na wierzchu dla dekoracji ułożyć kilka malowniczych plastrów pomidorów i posypać tartym serem, parmezanem, badź pokruszyć fetę. Wszystko wstawić do piekarnika 45 minut 180C. Smacznie jest zarówno na zimni, jak i na ciepło, z lampką, albo i butelką wina.



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (23) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Program muzyczny, czy kabaret?

poniedziałek, 26 września 2011 18:20

Choroba złośliwie przykuła mnie do telewizora, więc dość dokładnie śledziłem flagowe programy rozrywkowe TV2, Polsatu i TVN. Dookoła mnie czajniczki z herbatą, sok z malin, miód faceliowy, witamina C, krople do nosa, spraye do gardła, olej rokitnika i pudełka z chusteczkami oraz pilot do tv i żeby było odrobinę intelektualnie książki. W przerwie pomiędzy Córką szmaciarza, a Diamentem wielkim jak góra zakotwiczyłem w Polsacie.

 

Na scenę wyszło kilku dziwnych facetów w dresach i chustach, na oczach maska Zorro. Coś tam pograło, dość bezesnsownie pośpiewało, a jednak uzyskali awnas do kolejnej rundy. Nazywali się Ja mmm chyba sciebie i jedynie Kora nie dała się przerobić, powiedziała, że to nuda i beznadzieja. 

 

Moja żona przechodząc obok tv, rzekła a co tu robią ci kabareciarze? Faktycznie był to Mariusz Kałamaga z kabaretu Łowcy.B - dla mnie beznadziejnego, tak jak ich muzyka. Zastanawiałem się przez chwilę, czy kabareciarze robią sobie jaja z programu, czy poważnie chcą sprawdzić się na innym gruncie - ja nie wiem, ale lepiej niech zostaną przy swojej dotychczasowej dzialaności. Dlaczego Łozo, Zapendowska i Sztaba dali się nabić w butlę? Tego też nie wiem - jednak przy tekście o punk rocku, mnie się włącza instynkt i czuję każdy fałsz.

 

W programie The Voice of Poland przez sito eliminacji nie przeszli natomiast dwaj wokaliści grupy Babsztyl. Myślę, że głupio się panom zrobiło, jak nie poznał się na ich talencie i umiejętnościach nikt z czwórki: Piasek, Nergal, Kayah, Dąbrowska. Na scenie muzycznej są bowiem od 1977 roku, śpiewają country.

 

Dla uzmysłowienia garść informacji Kasia Szczot urodziła się w 1967 roku, a pierwszą płytę Kamień nagrała 1995 roku , Andrzej Piaseczny urodził się 1971 roku, a pierwszą płytę z Mafią nagrał w 1993, 10 lat po Piasku urodziła się Ania Dąbrowska. W kontekście gdańskiego Babsztyla bardzo ciekawie ma się sprawa z Holocausto, czyli Nergalem-Darskim, który urodził się przez miedzę w Gdyni, w roku założenia Babsztyla. Ten Babsztyl to nie jest jakaś mega gwiazda, ale troszkę starsze przedstawiciele gatunku homo s. pamiętają Adelę zakładającą suknie cienką, dla kochasia, który poszedł w siną dal.

Ciekawe swoją drogą, jakie są kryteria udziału w tym programie? Aby patrzeć, jak pojawi się Doda, Górniak albo Kupicha i nie znajdą uznania w uszach jury.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (44) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Paprykarz i Tuskowóz

piątek, 23 września 2011 11:08

Wybory zdominowały, jak zwykle błahostki, lub mówiąc dosadniej głupoty. Władza za wszelką cenę chce pokazać swoje ludzkie oblicze. Nawet Tusk mówi, że jeśli wygra to będzie już ostatni raz premierem - w domyśle - jest to premiera kampanii prezydenckiej, bo miłość prezydentcko-premierska zrobiła się jakaś oschła.

 

Zwycięzcą w kampanii wyborczej, jest póki co Paprykarz, który podejmuje żurkiem i tajemniczym drugim daniem Kaczyńskiego. Nauczyliśmy się, że szef PiS TO je zwykle z chlebem. W sumie, w czasach gdy jeszcze jadłem chleb, też lubiłem żurek z pieczywem. Z Paprykarzem jest jeden problem, nie jestem pewien, czy już znalazł odpowiedź na swoje ezgystencjalne pytanie: jak żyć, ale facet zapomniał się wciągnąć na listę wyborczą i niestety przegapił swoją szansę, a jego orędzie do narodu z mównicy PIS poszło, jak para w gwizdek.

 

Palikot twierdzi, że lepszy on z wibratorem, niż Napieralski bez jaj... no cóż. Napieralski ma niestety większe problemy, niż wibrator Palikota. Bo Kwaśniewski poparł brata Olejniczaka, a sam ma przed sobą widmo porażki w Szczecinie /ciągle pragnę zauważyć, że krążymy w okolicach paprykarza/ z Arłukowiczem. To może być koniec Napieralskiego, może to i dobrze, bo znajdzie więcej czasu na malowanie laurek z dziećmi, zakupy książek, zbieranie grzybów i rozdawanie jabłek.

 

Pawlak, to jakoś brzydko się nam starzeje - nie sądzicie? Ale za to kocha działkowców, tak przynajmniej twierdził na ich konwencie. Może im KRUS dać? Czym różni się bezbarwność Pawlaka od bezbarwności Napieralskiego? Chyba jednak pan premier bywa częściej merytoryczny.

 

Tuskobus próbował omijać kiboli, ale się nie dało. Magia internetu sprawiła, że w Wielkopolsce byli wszędzie. W sytuacji, gdy Staruch stał się publicystą i więźniem sumienia, powinien Tusk wymyślić jakąś fuchę dla Litara... Straszna skucha, że premier wybrał niemiecki pojazd na Tuskobus, a polskie wcale nie gorsze - nie nauczył się nic od swojego przyjaciela Obamy, który taką samą skuchę popełnił jeżdżąc po USA kanadyjskim pojazdem...

 

Tak oto wyglądają poczynania naszych mężów opatrzności - w dalszych szeregach: mamy posła, który odbija ponętną laskę z rąk bandytów, posłankę, która gwarantuję nam Polskę bez Tuska, kandydata, który zaczerpnął do swojej piosenki wyborczej natchnienia od Nergala oraz innego, który będzie się za suczki procesował z Ascetoholix.

 

Słupy elektryczne, drzewa, znaki drogowe uginają się od plakatów i tablic wyborczych, ale już niedługo ... wszystko będzie po staremu.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (7) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Absurdalna plotka

środa, 21 września 2011 10:48

Wszysto co dziwne, zaskakujące, niedorzeczne, skandaliczne w dobie internetu da się wyprodukować i sprzedać. Tak się stało dwa dni temu, gdy świat obiegł news: borsuk zjadł aktora!

 

Pożarty został Percy Foster w walijskim Tregaron. Mężczyznę zagryzły borsuki i jego szczątki zostały znalezione w jamie borsuczej. Foster był aktorem porno, a do tego karłem 107 cm wzrostu. Pojawiły się spekulacje, że być może było to samobójstwo, ponieważ zaraził się HIV. Popularność zawdzięczał faktowi, że był sobowtórem amerykańskiego szefa kuchni Hells Kitchen Gordona Ramsay.

 

Po dwóch dniach okazało się, że jest to kompletna fałszywka, bo osbanik taki nie istniał. Wszystko zostało sfabrykowane. Być może była to zakamuflowana reklama walijskiego miasteczka, bo przecież nie zrobiły tego żądne sławy borsuki.

 

Meles meles, jest oportunistycznym wszystkożercą /za Wikipedią/, występuje w Euroazji i oczywiście w całej Polsce. Co ciekawe okres godowy borsuka trwa od lutego do października, tak jakoś skojarzyła mi się jurność borsucza z secjalizacją artystyczną aktora.

 

Gdybym zakończył ten wątek pytaniem, kto mógłby paść ofiarą krwiożerczego borsuka w naszym kraju, to z uwagi na kampanię wyborczą wiadomo, co pojawiłyby się w komentarzach. Ale może wytężymy wyobraźnię i wymyślimy własnego newsa. 


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (4) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Józek nie daruje ci tej nocy

wtorek, 20 września 2011 9:19

 

Nie lubiłem i nie lubię twórczości Bajm, ale każdemu utkwił pewnie ten tytuł. To zacytowałem go przewrotnie, bo nie chodzi mi wcale o podmiot liryczny, który nie chciał darować Józkowi pewnej nocy. Mnie chodzi o to komu Józek nie daruje wczorajszej nocy, no dobrze wieczoru.

 

Klikałem po numerkach w pilocie i wpadł mi w oko taneczny show pewnej stacji komercyjnej, a tam pląsająca ich gwiazda Billgun Ariunbaatar, czyli mongolski złośliwiec Szymona Majewskiego. Niedobór gwiazd musi być ogromny, skoro ten osobnik pojawił się w tym charakterze. Dość monotonne są już jego opowieści dotyczące zwierząt domowych w Mongolii i roli jaką odgrywają w życiu mężczyzny, ale jest jakimś urozmaiceniem dopadającej nas nudy i szarzyzny.


Bill tańczył zaskakująco dobrze i chciałem zobaczyć jakie otrzyma oceny od jury. Wszystko przebiegłoby gładko, gdyby Billgun nie wcielił się na chwilę w reportera telewizji mongolskiej i powiedział prezenterce - Nataszy Urbańskiej, że słyszał, że ona też tańczy.

 

Gdy ta zaczęła mówić o edycji Tańca z gwiazdami w której brała udział, on z uśmiechem na ustach powiedział, że chodzi mu film na którym Urbańska wiła się na scenie amerykańskiego klubu, czym wzbudziła powszechne politowanie w Polsce.

 

Po chwili głosowali sędziowie, wysoko oceniła popisy Ariunbaatara Iwona Pavlowicz, ale już siedzący obok Janusz Józefowicz /czyli Józek z tytułu/ odłożył trzymana w dłoni tabliczkę, pogrzebał w stosie pozostałych i wyciągnął taką o kilka oczek niższą niż pokazała jurorka.

 

Bill, Józek nie daruje ci tej nocy, gdy szydziłeś w prime timie TVN z jego żony. Nawet jak wygrasz Taniec z gwiazdami, to w Buffo nie zatańczysz.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (311) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  4 701 881