Nie jest to forma oflagowania się i protestu w żadnym razie żono moja droga - jakbyś tu przypadkiem zajrzała. To taka nieudolna jak zwykle analiza, tym razem zajmijmy się plusami dodatnimi i ujemnymi UCZCIWOŚCI.
Dostałem maila od mojej pradawnej miłości - dokładnie zdaję sobie sprawę, że za samo to określenie można dostać z liścia, no ale to było jeszcze przed panowaniem mojej żony i to tak trochę. Były to czasu liceum, a odnaleźlismy się z pół roku temu, na łamach naszej klasy jak łatwo się domyślić. Ona niezbyt zmieniona gdzieś na karaibach, ja całkiem inny w Warszawie. Moje życie ułożyło się jak kostka Rubika, jej jak domino w Dominoday.
Okazało się, że na kilka dni pod koniec października przyjeżdżą do naszego pieknego kraju i zapytała, czy spotkamy się - jeżeli moja żona nie będzie miał nic przeciw. Ona uwikłana jest w jakąś dziwną sytuację z uprowadzeniem jej dzieci przez byłego faceta do Moskwy i trwa to całkiem długo. Więc chyba nie do końca jej to przeszkadza, bo chyba skoro ojciec uprowadził dzieci, to matka może zrobić to samo - tak sobie ja to tłumaczę.
W pierwszej chwili na maila odpowiedziałem, że oczywiście możemy się umówić na jakiś obiad, czy kolację - bo myślę, że moja żona nie była by zachwycona wspólnym biesiadowaniem...Otrzymałem odpowiedź, że szkoda, że to tak wygląda i że może jak powiem, że ona "nie tyka" jak to określiła żonatych, to wystarczy jako alibi spotkania.
Maila odkryłem w skrzynce o 10:15, a o 10:38 mówię do mojej żony Zofii, wiesz kochanie mam do ciebie sprawę taką - te 13 minut zajęło mi dojechanie do domu z tenisa, wykapanie i przebranie. Mówię, wiesz: za miesiąc z hakiem przyjeżdżą X i może umówiłbym się z nią na mieście, a potemy byś po mnie przyjechała.
Widzę, że zaczyna palić się czerwone światło z napisem STOP, włącza się ABS, pięści zaciskają się, tak że Diablo nie umknąłby w fokstrocie - moja żona mówi, że NIE.
Że zdaje sobie sprawę, że za uczciwość powinienem być nagrodzony - cz jakoś tak, ale nie - bo ... tu zaczyna się wyliczanie argumentów. Ja przyjąłem wszystko na klatę ze stoickim spokojem, bo w końcu czemu nie - ja nie wiem, czy bym się zgodził w sytuacji odwrotnej - powiem więcej - na pewno bym się nie zgodził.
No cóż, nie popłaca uczciwość - bo było się spotkać, iść do łóżka i powiedzieć to nie moja ręka - to Młode wilki - ja cie złapią to masz powiedzieć, że to nie twoje ręka. Oczywiście upraszczam wszystko. Celowo.
Mam przyjaciół i to wielu, którzy przyjaźnią się ze swoimi byłymi w gronie rodzinnym i pewnie nie ma w tym nic złego. Niedawno spotkałem się z laską, z którą przeżyliśmy kilka namiętnych chwili - i Angel wiedział o tym doskonale, ale wiedziała też, że był to jedno-dwu razowy wyskok. Przecież moja żona wie, że ja nie spakuję się i nie pojadę do byłej na karaiby, a ona nie przyjedzie tu - mówiąc za siebie nie jestem tym zainteresowany w żadnym razie. Ale poczucie własności działa - jest bardzo daleko posunięte. To chyba dobrze, bo po 18 latach razem bardzo zależy jednemu na drugim.
Pewnie dojedzie od jakiegoś spotkania na lini ja-X, jeśli zlituje się nade mną Angel, lub jeśli będzie miała ochotę pójdziemy gdzieś we trójkę - he he he - już to widzę.
Jednak czasami gdzieś tam budzi sie we mnie mój idol Tony Soprano, kogoś bym puknął, kogoś przelecial i poszedł potem do pschologa, a żonie kupił pierścionek z brylantem - ups, to nie było dobry przykład na koniec.
a to od czapki, zdjęcie ze www.smog.pl:



tytuł jest oszustwem, nie piję kawy. Niedawno ktoś mnei zapytał, czy z mlekiem, czy bez - żadna. Z kawy lubie jedynie zapach, ale takiej świeżo zmielonej i zparzonej. U nas w domu nikt nie pije, kawy. Herbaty też nie piję. Czasami są jakieś drobne wyjątki, ale to przeważnie na rozgrzewkę zimą, z miodem, cytryną, konfiturą z róży, czy nalewką malinową lub z pigwy.
Więc przerwa w pracy, w sobotę!!! wykorzystana jest na notkę.
Wczoraj z teściową byłem w kinie na Mamma Mia! no była jeszcze teściowej córka i wnuczka w komplecie. Wyciągnęliśmy mamę do kina wykorzystując delegację teścia. Mam wrażenie, że film się podobał i sama wizyta w kinie również. Teściowie raczej, w właściwie na pewno gustują w teatrze i koncertach i do kina nie chodzą, więc wykorzystalismy nieobecność teścia, żeby na złą drogę teściową sprowadzić.
Mamma Mia wydał się produktem idealnym, bo i seceneria grecka bliska sercu teściowej, bo chyba kilkanaście lat jeżdżą przynajmniej raz w roku do Grecji, czym nam obrzydzili Grecję do cna i jak łatwo się domyślić my w Grecji ani razu nie bylismy.
Film mi zazgrzytał raz właściwie, tak fabułowo:Meryl Streep rocznik 49 - od Łowyc jeleni, Ze śmiercią jej do twarzy, Pożegnanie z Afryką, Dziką rzekę - wygląda fajnie, ale jakim cudem mogła zmajstrować dziecko będąc równolatką Colina Firtha Duma i uprzedzenie, Angielski pacjent, dziennik BJ, który studiował w czasie ich romansu w Paryżu. Rozumiem, że film nie musi się dziać w teraźniejszości, czyli nie mamy roku 2008, bo od dzieci kwiatów minęło wiele więcej lat niż miala córka Donny i trzech ojców, ale Streep wygląda na 50 lat więc nijak się nie zgadza matematyka. Matka 20 letniej córki, nie powinna mieć więcej niż 45 lat w zaprezentowanych okolicznościach.
Dobór głównych bohaterów - Steep 59 lat, Brosnan Świat to za mało, Śmierć nadejdzie jutro, Jutro nie umiera nigdy - 55 lat, Firth - 48 lat oraz Skarsgard Amistad, Insomnia, Przełamując fale, Ronin, Tańcząc w ciemnosciach - 57 lat. Po aktorach widać uplyw czasu, a lat tyle ile powinien miał tylko Firth!!!!
Piosenki Abby - fajnie zabrzmiały, chociaż w czaach jej świetności słuchałem punc rock i nie lezy w moej estetyce, taka muzyka, lae film zrobiony sprawnie i dobrze strawny dzięki pieknym widokom Grecji, pięknie wyglądającej Streep - ale gdy się wie, że ma 60 lat, a nie kurde 40.
Polecam więc wizytę w kinie:
Ale polecam przede wszystkim płytę Czesława Śpiewa - pięknie wydany carton box, przebaczam mu, że teksty powstały na czacie w onecie w 2002 roku, kupiłem też zakazane piosenki Strachów na lachy i wstyd się przyznać merde chodzi po ludziach, ale Królikowski w trójce tak genialnie czyta tę ksiązkę, że muszę ją sam przeczytać.
Wracam do pracy, jutro też praca:((
Otóż muszę położyć kres podłym kalumniom i oszczerstwom bezpodstawnym. Mylicie się Panie Drogie. Faceci też dzwonią!!!!
1) z soboty: Moja żona kiedyś w okolicach Nieporętu miała przejść przez drogę. Zatrzymałem się po prawej stronie drogi na poboczu, moja żona wyszła z lewej strony samochodu i przeszła przed maską i przeszła na drugą stronę... Z tym, że rozległ się straszliwy pisk opon i z na przeciwka próbowało zatrzymać się BMW, ale nie dało rady i musnęło lusterkiem okolice mojej żony. Która nie spojrzała w lewą stronę wcale. Siedziałem, ale nogi się ugięły pode mną. Od tamtej pory, zawsze podwożę ją pod drzwi sklepu czy czegoś tam i pilnuję jak przechodzi przez ulicę. W sobotę jak musiałem stanąć po drugiej stronie ulicy, bo nie było miejsca jak przeszła, po 3 minutach przejechałem na drugą stronę, żeby nie musiała drugi raz przechodzić!
2) kilka miesięcy temu: byłem daleko poza domem i dzwonię do domu - cisza. Jeden telefon, drugi. Moja żona ma firmę w domu więc powinna być - cisza. Byłem 350 km od domu bo wsiadłbym w samochód, zadzwoniłem do kogoś co by przyszedł i sprawdził czy coś się nie stało!!!
3) Wczoraj mój teść - też facet pojechał na wykłady do Dublina - dzwoni do mnie późnym popołudniem - słuchaj skocz do mamy, bo coś się dziwnego dzieje i nie podnosi słuchawki, bo coś tam...od razu poleciałem!!!
My też się o Was troszczymy Łosie jedne, właściwie samice łosia...kurde, a miało być dziś o salcesonie!!!
sobota, 13 marca 2010
Licznik odwiedzin: 288401
| « wrzesień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | |||||

raz, dwa, trzy próba klawiatury.
i tylko bla, bla, bla bo tym sensu brak
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: