Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 070 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4643969
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19320
Bloog istnieje od: 3961 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Bloog.pl

ANTYKONCEPCJA - rozmowy, które nie dają rezultatu.

sobota, 30 września 2006 19:23

T.R.  od roku prowadził rozmowy na ten temat, tłumaczył, że samym seksem żyć nie można. Że jesli już to należałoby się jednak jakoś zabezpieczyć, gdyż waidomo czym to może grozić... Czasami może nawet szklanka wody zamiast...Rozmowy nie odnoszą żadnego skutku, kilkanaście dni temu pojawiło się dziecko nr 4, tego oto obywatela: OJCA

  ojciec: FERDEK, matka: FRYTKA

dzieci: FOREST I /zeszło mu się śmiercią tragiczną/, FOREST II, FRODO, BIL SKY oraz NOŁ NEJM...

sytuacja wyglada tak: rodzinie T.R. grozi wyparcie z domu przez rodzinę F and F, co ciekawe zwierzątka te niewinne zyją około 25 lat...Wyobrażacie sobie radość jaka panuje po każdym nowym mieszkańcu klatki. Co dziwne po mino, że są to zwierzątka w sklepach drogie od 150 do 350 zł, to nawet za 50zł nikt się nie kwapi do zakupu. Koszty z tygodnia na tydzień rosną - utrzymanie tej watahy...a byle czego nie jedzą. A tak na marginesie, zwierzęta te są niezamowicie rodzinne i cały czas się przytulają i kiziają, lezą jeden na drugim.... Wojna psychologiczna trwa: T.R. tłumaczy im, że w końcu im zabraknie miejsca w klatce,aaa pdają też groźby karalne, w końcu z 200szt to można jakieś futro zrobić!!!!

 


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (4) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

OSTANI WPIS?

sobota, 30 września 2006 8:54

To może być niestety prawdą. Dziś prawie skoro świt, T.R. z żoną A. mają udać się na zbieractwo grzybów, gdzieś gdzie namiary na monstrualnych romiarów i mega ilosci od znajomej dostała żona A.

Problem jest jednak taki, że pracownik T.R. mieszkający w pobliżu, stwierdził, że to początek puszczy!!! chyba kozienickiej i że tam " to się chodzi w dużej grupie, bo łatwo się zgubić". tak więc może się okazać, że grzyb to nasz jest ostani.

Ale czego się nie robi dla ukochanej żony? jak się ją ma, co w przypadku T.R. jest faktem niekwestionowanym!

JEDNAK PO PARU GODZINACH T.R. Z  ŻONĄ A. WRÓCILI DO LASU I OKAZAŁO SIĘ, ŻE BYŁO WARTO.

 


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (7) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

MIEJ PARU PRZYJACOŁ 11 przykazań.

piątek, 29 września 2006 19:15

Przyjaciel to osoba którą się kocha. Co zgodne jest z naturą człowieka, gdyż został on stworzony właśnie do kochania. J. bochwński pisał: prawdziwe szczęście to kochać i być kochanym, z założeniem, że więcej radości daje dawanie, niż branie.

NIECH TWOIM PRZYJACIELEM BĘDZIE TYLKO CZŁOWIEK O WYPROBOWANEJ UCZCIWOŚCI I INTELIGENCJI.

Dla obcowania z innymi ludźmi, aby przynosiło on odpowiednie efekty należy zastosować kilka postępowań wytrychów. Pewnie po lekturze tych paru punktów uśmiechniecie się z pobłażaniem lub stwierdzicie, że od dawna TO stosowaliście:

  1. dbać należy o życzliwość ludzi,
  2. nalezy nie zrażać ludzi do siebie,
  3. o ile się da unikać należy sporów, ale jak ognia unikaj sporu z osobą, która ma władzę nad tobą,
  4. nie wyrządzaj nikomu krzywdy, gdy cię to nic, albo mało kosztuje,
  5. o ile możesz tego uniknąć nie mów nikomu rzeczy nieprzyjemnych,
  6. nie krytykuj niczyjego narodu, wyznania, zawodu w jego obecnosci,
  7. staraj się zyskać sympatię każdego spotkanego człowieka,
  8. oddawaj chętnie przysługi, które cię nic nie kosztują, albo kosztują cię niewiele,
  9. niech twoja obecnośc i mowa będzie miła dla partnera,
  10. daj rozmówcy jak najwięcej mówić o nim i jego sprawach,
  11. nie kłam i nie wprowadzaj w błąd, o ile możesz.

te mądrości pochodzą z małej czarnej książeczki J.M.B. Czasami niezwykle łatwo jest zachować się mądrze i godnie. Myslę, że w kontaktach z ludźmi robiąc krok do tyłu, robimy dwa kroki do przodu. Za mało przykładamy należytej staranności do tego co robimy codziennie. Przezycie każdego dnia nie powinno polegac na prześlizganiu się w pracy i w domu pomiędzy obowiązkami, tak aby mieć święty spokój. Powinnismy sobie załozyć takie ludzkie ISO 2007.


Podziel się
oceń
1
1

WASZE OPINIE (3) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Lampa i Iskra Boża.

piątek, 29 września 2006 16:55

Parę osób wie dlaczego taki tytuł, reszta niech sobie łamie głowę. Lampy to przez kilka ładnych lat, były najwiekszym hobby T.R.

Przez wiele lat wszystkie weekendy spędzał na Kole w Warszawie i ostatnie pieniądze potrafił wydać na lampę naftową, karbidową, olejową czy jeszcze inną, mało kto wie jak kosmicznie wyglądały rowerowe lampy karbidowe.

Był to okres, gdy wszyscy przyjaciele bez zastanwienia wiedzieli, co T.R. kupić pod choinkę, na imieniny czy urodziny. Nagromadził się tych lam coś koło 100, a wiele z nich było naprawdę rzadkimi okazami. Spora część była w takim stanie, że T.R. tygodnie poświęcał na ich czyszczenie, polerowanie, wymianę szkiełek bądź szukanie jakiejś brakującej części. lampy były w jego domu wszędzie, od schodów, do kuchni i nie lubię tego burżuazyjnego określenia dużego pokoju.

Po latach, a właściwie pod koniec ubiegłego roku, wezwany stolarz sporządził olbrzymią, dość nowoczesną półkę /półczysko - stolarz mało zyciem nie przypłacił montażu tego kolosa/ lampy wywędrowały na półpiętro. Jest ich mnóstwo, nieodgrywają już takiej roli w życiu T.R., można powiedzieć, że są mu zupełnie obojętne. Pewnie nie znikną już nigdy z jego zycia, ale istnieje niewielka szansa, że będa odgrywały taką jak kiedyś rolę. Czasami T.R. przechodząc po starociach, spogląda na lampy, pewnie gdyby się trafiła jakas "inna" kupilby ją. Ale to już nie to samo.... tak to już plotą się nasze losy, czasami rzeczy i osoby, wydaje się, że bez nich nie bedziemy umieli żyć, a po jakimś czasie okazuje się, że wędrują do naszgo przedpokoju, żeby nie powiedzieć do lamusa. W lampach, które mają po kilkadziesiąt lat zaklęta jest jakaś historia, dotykajac je stykamy sie z odległą przeszłością, ludzkimi przeżyciami, może świeciły komuś przy narodzinach, a może przy śmierci.

Jak nie zapomne dorzuce jakąś fotkę lapiastego świata.

 

twórcą lampy naftowej jest Ignacy Łukasiewicz 1822-1882, który odkrył ją 31 lipca 1853 roku.Tamtego dnia w lwowskim szpitalu odbyła się pierwsza na świecie operacja chirurgiczna, podczas której salę operacyjną oświetliło światło skonstruowanej lampy naftowej. I tamtego także dnia jako pierwsza światowa placówka medyczna - lwowski szpital otrzymał 500 kg. nafty.


Muszę jednak wrócić o kilka lat wstecz do wydarzeń, które bezpośrednio przyczyniły się do rewelacyjnej konstrukcji aptekarza ze Lwowa. Otóż któregoś dnia wieczorem do apteki, gdzie Ignacy Łukasiewicz tytułowany "panem prowizorem" sporządzał pigułki, zajechał karczmarz spod Borysławia, niejaki Schreiner. Za pazuchą kapoty trzymał dwie butelczyny. Łukasiewicz pomyslał przez moment, że może to rodzaj zapłaty za przysługe, której się Schreiner spodziewa. Jakież bylo jego zdziwienie, kiedy tamten wręczyl mu dwie butelki ropy naftowej, inaczej skalnego oleju (ta druga nazwa częściej była na ziemiach polskich używana).


W opinii karczmarza Łukasiewicz był jedynym człowiekiem w okolicy, który powinien mu udzielić odpowiedzi, czy z tego brzydko wyglądającego płynu uda się pędzić gorzałkę? Karczmarz przyznał się, że widział, jak okoliczni chłopi gotują ropę w kociołkach w celu pozyskania smaru do kół i widział także, że na pokrywkach i na obrzeżach skrapla się jakiś przezroczysty płyn. Dałby Bóg, żeby to była gorzałka, bieda karczmarzowej rodzinie w oczy by nie zajrzała, bo okolica w cuchnący olej skalny bogata. Łukasiewicz zabrał się do pracy nad zawartością butelek, wyodrębnił metodą destylacji płyn, o którym mówił Schreiner i drogą pracy umysłowej starał się znaleźć jakieś jego zastosowanie. W niczym spirytusu nie przypominał, ale wykazywał właściwości palne. Aptekarz pomyślał w tym momencie o biednych, chłopskich ciemnych chatach, w których życie zamierało w tym samym momencie, gdy kury kładły się spać. Nalał płynu do lampy oliwnej. Niestety nastąpił wybuch i byłby okaleczył marzyciela, "polskiego Prometeusza" chcącego podarować ogień ujarzmiony nie tylko biednym, ale i bogatym. Kolejne dni to była mozolna praca nad konstrukcją lampy. Tamte pierwsze, które projektował i wykonywał we własnym zakresie, były toporne, zbyt masywne, bo miały zapobiegać wybuchom i być bezpieczne dla użytkownika. Płomień ich zasilany był powietrzem, które dopływało od dołu przez ażurowy palnik. Równomierny blask nadawal lampie kominek z miki, a paliwo, czyli nafta, dopływała dzięki porowatemu knotowi.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (9) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

CENZURA

piątek, 29 września 2006 14:01

USUNĄŁEM KOMENTARZ... liczyłem się z tym, że tak może być, w końcu w necie spotyka się różne osoby. Może też jest tak, że to co KTOŚ napisał w jego mniemamiu było w porządku i nie powinno budzić moich wątpliwości. Ale tak nie było... moim zdaniem.

Sorry, ale to mój blog i moje zasady,

jak się komuś nie podoba niech tu nie

wchodzi.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (1) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

poniedziałek, 24 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  4 643 969