Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 784 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4643743
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19320
Bloog istnieje od: 3959 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

Jezus z Borja

wtorek, 28 sierpnia 2012 22:49

 

Od kilkunastu dni miasteczko Borja leżące niedaleko Saragossy stało się sławne dzięki wybrykowi 80 letniej Cecilii Gimenez. Pani doszła do wniosku, że malowidło Ecce homos jest już w tak złym stanie, że należy je odrestaurować. Zabrała się skwapliwie do pracy i powstał jeden z najpopularniejszych wakacyjnych memów Buka, Ziemniak, czy jak ktoś woli Jeż.  Co ciekawe pani miała błogosławieństwo /jakkolwiek dziwnie to brzmi w tym przypadku/ miejscowego proboszcza, a prac konserwacyjnych dokonywała w ciągu dnia.

 

Talentu na pewno zabrakło, tak samo jak zdrowego rozsądku. Skutek jej działalności przerósł wszelkie oczekiwania. Miasto Borja od którego pochodzi nazwa jednego z bardziej znanych rodów europejskich, stało się ponownie sławne, a wycieczkom nie ma końca. Wczoraj w wiadomościach pokazywano zatłoczone kafejki, które dotychczas świeciły pustkami.


A mieszkańcy? Mieszkańcy wierzą, że ich 5 minut sławy potrwa dłużej i nie chcą zgodzić się na przywrócenie dawnego wyglądu freskowi.

A mieszkańcy? Mieszkańcy wierzą, że ich 5 minut sławy potrwa dłużej i nie chcą zgodzić się na przywrócenie dawnego wyglądu freskowi. Niech żyje Buka:



Podziel się
oceń
1
0

WASZE OPINIE (7) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Kocha? Lubi? Szanuje?

poniedziałek, 20 sierpnia 2012 20:07


Wróciliśmy z kolejnej genialnej odsłony wakacji. Tym razem była to Małopolska, a w szczególności Magurski Park Narodowy, Bieszczady i okolice Krosno, Sanok, Łańcut i dziesiątki małych miast i wiosek, a do tego krakowski Kazimierz i Tokaj. Mam nadzieję, że naprawi się iPhoto i będę mógł opisać nasze przygody z dziką zwierzyną, bezdrożami i różnymi dziwnymi rzeczami oraz ludźmi.


Jednak na początek zacznę od końca. Kupiliśmy w naszym hotelu/knajpie Klezmer Hois reprodukcję starej mapy Kazimierza. Mapa w trakcie podróży zginęła, ale okazało się, że po prostu zarąbali ją na chwilę Pożyczalscy. Każdy ma takie doświadczenie w życiu, że szukając czegoś, po chwili znajduje to w miejscu do którego zaglądał wcześniej 6 razy. To kosmici na chwilę wypożyczają do badań ziemskie przedmioty. Tak stało się z naszą mapą, której absolutnie nie było w bagażniku samochodu, a po kilku godzinach, gdy myślałem, że zostawiłem ją na dachu, a grawitacja i pęd powietrza zrobił swoje znalazła się.


Pojechaliśmy więc po otworzeniu oczu po ramkę w wymiarach 48/68 cm, w związku z kryzysową sytuacją /całą kasę wydaliśmy na tokajskie wino/ celem była Ikea. Podjechaliśmy prawie pod drzwi sklepu i mówię mojej kochanej żonie, która nie lubi nadaremno chodzić, żeby poczekała prze drzwiach, a ja gdzieś zaparkuję. Po dłużej chwili znalazłem miejsce. Wychodzę z samochodu i nagle … TRRACH!!! Pękło mi takie ustrojstwo w sandale, co trzyma pasek pod spodem. Moje ukochane, pierwsze, niebieskie japonki. Nie ma nawet sklepu w którym je kupiłem. Zwiedziły ze mną pół świata, a załatwił je ząbkowski chodnik. Ja wiedziałem, że długo żyć już nie będą, bo kupiłem niezwykle markowe ich żółty zastępczy model. Ale ten okazał się potwornie niewygodny.

 

Żona czeka, a ja nie pójdę do niej na bosaka przecież, ani na pół bosaka. Ona bez telefonu oczywiście, torebki… Włączył mi się pomysłowy Dobromir. Może je skleić od spodu taśmą klejącą, ale taśma parę razy już ugotowała się w samochodzie i była taśmą jedynie z wyglądu. A może to co zostało – taki sznureczek złapać od dołu kółkiem od kluczy. Pomysł wydawał się niezły, ale nie dało przebić się przez ten cholerny gumowy sznurek. Próbowałem złożyć na pół ten sznurek i wepchnąć go w dziurę… Zadziałało. Trzyma się. Dwa kroki.


 

Nie widać Angela przed sklepem. To wpadłem na pomysł, że podjadę do pobliskiego sklepu sportowego i kupię jakieś buty. W końcu sportowych butów nigdy nie za dużo. Wszedłem do sklepu w jednym japonku drugiego trzymając w ręku. Ale o dziwo nikt się nie patrzył na mnie, więc sieknąłem do kosza obydwa i zacząłem spacerować na bosaka pomiędzy regałami. Oni chyba ogłupieli, większość butów po 400zł. W końcu znalazłem normalne. Przy kasie zignorowałem pytanie o reklamówkę i założyłem je niezwłocznie. Udałem się do Ikei, ale gdy dochodziłem do sklepu zadzwonił telefon.


Jakiś nieznany numer, ale znany całkiem dobrze, ale trochę roztrzęsiony głos.

- Gdzie jesteś!

- No tu pod wejściem do sklepu.

- Gdzie?!

- Tu..

Pokazała się niebieska sukienka i cała reszta w furii.

- Gdzie ty byłeś kretynie! Ja tu zawału dostawałam, od obcych ludzi telefon pożyczałam, nie ma cie 40 minut!

- No nie 40, najwyżej 25.

Myślała, że mnie coś rozjechało – ale dobrze kombinowała, że nie słychać było karetki. Nie wiem, jakie opcje były brane jeszcze pod uwagę, ale martwiła się trochę. Mam nadzieję, że nie tym, jak wrócić do domu. Tak to niebieskie japonki przyczyniły się do przetestowania jakości związku.

 


Podziel się
oceń
1
0

WASZE OPINIE (7) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Bluzniercze Pussy Riot

sobota, 18 sierpnia 2012 8:12

Jeden dzień z życia Rosjan - wyrok dwóch lat łagru dla trzech dziewczyn z Pussy Riot, aresztowanie arcymistrza szachowego Kasparowa, który protesotwał przeciw wyrokowi sądu. Kasparow został zatrzymany za pobicie policjanta, a do tego wyrok dotyczący parad mniejszości seksualnych w Moskwie, wykluczający je na najbliższe 100 lat. Oto wolność według archologa, karateki, narciarza i cara salonów Władymira Putina.

 

Znając przebiegłość Putina pewnie wkrótce pojawi się zapis w ordynacji wyborczej zabierający bierne prawo wyborcze osobom, które posiadają wyroki. Tak zamknąłby drogę do prezydentury Garriemu Kasparowowi, który od 2006 roku próbuję zmierzyć się w tej dziedzinie z Putinem. Oczywiście jest to trudniejsza sztuka niż pojedynek szachowy z komputerem IBM, czy pięciomiesięczny pojedynek szachowy z Karpowem.

 

Pussy Riot po kilku miesiącach głodzenia, poniżania usłyszały swój wyrok. Rosyjski sąd ocenił, że dziewczyny wstąpiły w przetępczą zmowę w celu brutalnego naruszenia porządku publicznego i kierowały się motywami nienawiści religijnej. Jedyną nadzieją na ich wyleczenie są błogosławione skutki przebywania w koloni karnej. Sąd zachował się bardzo po ludzku, gdyż mógł spokojnie przysolić im 7 lat. Jednak Putin kocha dzieci, a dwie z zatrzymanych Pussiek takowe posiadają, więc wyrok jest bardzo humanitarny i łagodny.

 

22-letnia Nadieżda Tołokonnikowa, 24-letnia Maria Alochina i 29-letnia Jekatierina Samucewicz - być może już za dwa lata będą na wolności, chociaż, któż to może wiedzieć. Przecież przez swoje punkowanie mogą naruszyć jakiś paragraf więzienny. Może zdarzyć się, że skrupulatny rosyjski wymiar sprawiedliwości doszuka się jeszcze jakichś wykroczeń, które popełniły w przeszłości. Może Nadieżda przechodziła ustawicznie na czerwonym świetle, a Jekaterina głośno mówiła, że jednak w Rosji to demokracji i wolności nie ma.

 


 

Na nic poparcie zachodniego świata kultury, bo nie można powiedzieć tego o zbyt wielu politykach. Putin potęgą jest i basta, a kara za wtargnięcie do cerkwi, należy się im jak psu buda, o czym zainteresowani mogą poczytać u Terlikowskiego.


 

Na obrzeżach wczorajszego wyroku jest debilny performans Femen /które mam zalajkowane od dawna na FB/ - ścięcie piłą krzyża upamiętniającego ofiary NKWD. Rozumu zabrakło.



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (2) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Polskie Drogi

wtorek, 14 sierpnia 2012 8:44

Weekend przedłużył się dzięki polskiej tradycji brania wolnych dni pomostowych do następnego poniedziałku. 

Sobota bardzo stresująca. Wymyśliłem, że na rocznicę uzyskania praw miejskich mojego miasta, przejdziemy grupą 5 000 km, oczywiście łącznie. Było nas 37 osób, więc machneliśmy po 140 km. Dojechaliśmy do Kazmierza Dolnego, przez chwilę będąc gośćmi Łukasza z bloga hefajstos.bloog.pl - tak to wirtualia łączą się z rzeczywistością.

Grupa moich rowerzystów była niezwykle zróżnicowana wiekowo, kondycyjnie, sprzętowo i pod wzlędem wiedzy na temat techniki jazdy i odżywiania. Ale dojechali wszyscy, a kilka osób było po 60tce na niezbyt dobrych rowerach. Średnia prędkość 24km/h - czyli naprawdę nieźle.

 

W Kazmierzu obiad w żydowskiej restauracji, rozdane koszulki niesamowicie zaprojektowane przez Sonię. Późnie rowery znalazły się na samochodzie techniczny, a rowerzyści zwiedzili z przewodnikiem miasto. Oczywiście czarne scenariusze hulały w głowie, ale nie było potrzebne OC, NNW, numery telefonów do Policji lokalnej i pogotowia, a nawet ratownicy medyczni, którzy zupełnie prywatnie jechali z nami. Przejazd szosą lubelską, był naprawdę miły i bezpieczny, dzięki szerokim asfaltowych poboczach.

 

Aby zostać w klimacie - następna noc spędzona na krakowskim Kazmierzu, w 15 wiecznym budynku, gdzie znajduje się przytulny hotel i knajpa. Tu też było miło. Schody zaczęły się dnia następnego.

 

Odwieźliśmy jedną z osób na dworzec PKP, na pociąg do Warszawy. Ale żeby stan wyszedł na zero, dołączył do nas znajomy, co prawda tylko do Jasła. Bo my przemieszczaliśmy się odrobinę dalej do Krosna.

 

Urlop w Krośnie? - pytali złośliwcy, dlaczego?? Dlatego, że to ładne miasto i blisko do naszych winnic w Tokaju, gdzie za pół godziny wyruszamy - 215 km i transport wina na cały rok.

 

Gdy wyjeżdżaliśmy z Krakowa - pogoda dramatyczna przeplatana z cudowną nie przypuszczaliśmy co nas czeka. W związku z pogodą pierwszy zakup to suszarka do włosów /nie mam/, bo zamoczyłem do kolan jedyne dżinsy i buty kryte. Takich do kolan spodni mam dwie pary oraz podobną ilość japonek.

 

Przejechaliśmy dziarsko 25 km i zaczęły się schody. Korek. Ale ja od kilku lat to siła spokoju w korkach. Prawe siedzenie trochę marudziło, tylna kanapa po części chrapała, a po części siedziała w internecie. Ale korek trwa, 30 minut - 30 metrów. Dalej już gorzej. Ani metra do przodu. Nie ma bocznych dróg. Nawigacja nie przewiduje żadnych objazdów. Godzina, ruszamy kawałek za nami, 800 metrów.

 

Mówię słuchajcie, a może to do tego ronda, co jest za 12.5 km? W tym czasie ojciec chrapiącego z tyłu dzwoni: gdzie wy jesteśmy, bo my zwiedziliśmy całe Jasło dwa razy! Za ile będziecie - to działo się po 2 godzinach jazdy, a do Jasła z Krakowa, coś ze 140 km. Ja na to, że pojęcia nie mam!

 

Tir za tirem, osobówka za osobówką, złomiarz zawraca na podwójnej i kieruje siędo Krakowa. Mija 3 godzina. W radiu, w necie nie słychać o żadnym wypadku i oberwanym moście, nie było też huraganu i lawiny. Mija 4 godzina. Przejechaliśmy coś ze 60 km. W skrócie... w Jaśle o 17:30, w Krośnie 19:15. Mieliśmy i tak szczęście, bo Policja blokowała w Jaśle drogę z powodu pożaru fabryki mebli, ale nas puściła.

 

Najśmieszniejsze po 2.5 godzinach telefon z Warszawy dojechała przyjaciółka Młodej, którą podwoziliśmy na pociąg, my mieliśmy wtedy ze 40 km.

 

Nic na drodze się nie zdarzyło, tak podobnież jest tam często na krajowej 4 wiodącej do Rzeszowa. Jak żyją tam ludzie nie wiem, może pan premier wie, jak żyć panie premierze, jak żyć.

 

No dobra pora do Tokaja, tam 25 C, tu 13 C i nie będzie lepiej. Na pocieszenie został nam apartament - 108 metrów, wszędzie elektornika i czujniki, coś zapala się, coś gaśnie. Komputer w prysznicu większy od mojego Maca, wszędzie duże płaskie telewizory, lodówki, zmywarki, pralki i coś tam jeszcze. Tylko za oknem przejście dla pieszych, a tam światła robią pip pip pip pip i tak przez całą noc. Dziś pójdę tam  taśmą klejącą i zakleję im głośnik - no może, bo może tokaj pomoże zasnąć.

 

A rajd nocny po Krośnie, bardzo fajny. Ładnie, tylko czemu 14 C.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (9) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Nie kochają Kukiza, czyli pozory często mylą

sobota, 11 sierpnia 2012 6:42

Siedzę sobie wygodnie na ławce w parku
Wszystko ułożone jak w zegarku
Obok leży gazeta, obok niej picie
Żyć, nie umierać! Co za życie!
Spragniony, do picia nieledwie się zbliżam
Wiedziony reklamą z udziałem Kukiza
Prężę się w słońcu, wypijam łyka
Oddalenie i Ameryka

 

Na najlepszej płycie KNŻ  Las Maquinas de la muerte, Kazik odniósł się delikatnie, do udziału niezależnego bojownika o wolność i niepodległość Pawła Kukiza w udziale reklamy pewnego napoju z bąbelkami. 

 

Z Kukizem to mam wielki problem, bo z jednej strony pamiętam go z ery Aya RL, czyli z prehistorycznych czasów, gdy miał mój szacun za Unikaj zdjęć, Ścianę i Skórę, a z drugiej strony jego siermiężna twórczość Piersi. 

 

Ostatnio Kukiz nagrał płytę solową, której nie chce żadne radio, bo w stacjach radiowych, jakbyście nie wiedzieli ramówki układa Michnik... Dyrektor RMF FM, Piotr Metz powiedział, że nie chodzi o muzykę, ale o samego artystę i to co mówi. Bo z Kukizem jest podobny problem, jak z Hołdysem, oni znają się na wszystkim i koniecznie chcą oświecić lud ciemny.

 

Do tego stopnia, że Hołdys odniósł się do wypowiedzi Kukiza, co może świadczyć, że odrobinę boi się, że radykalizm lidera Piersi, może nadszarpnąć jego pozycję guru.

 

Kukiz sprawia wrażenie, jakby niewiele rzeczy podobało mu się współcześnie. Niedwano całkiem adorował PO i prezydenta Komorowskiego, jednak w Gazecie Polskiej twierdził, że tylko problemy rodzinne spowodowały, że nie znalazł się na pokładzie samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem.

 

Kukiz na polityce zna się jak mało kto. Dawno już wskazał winnych katastrofy smoleńskiej, wie też który Marsz jest dobry, a który nie. Ma też prawie stabilne poglądy dotyczące aborcji. Bo aborcja jest zła i prawie nigdy nie wynika z obawy o zdrowie kobiety, bo gdyby ciąża zagrażała zdrowiu jego żony, to on by się zastanowił - taki festiwal hipokryzji zaserwował w jednym z ostatnich wywiadów.

 

Nie będę recenzował płyty, której nie słuchałem, co wiele osób robi, ale zgodzę się z Kukizem, że przyprawiono mu mordę homofoba, faszysty i psychopaty. Nie zgadzam się z większością poglądów i tez głoszonych przez Kukiza, ale nie można odmówić mu jednego - jest jednym z niewielu polskich artystów, którzy mają poglądy i nie wahają się ich użyć. Zdecydowanie bliżej mi do Kazika i Grabaża, ale nie można odmówić prawa do głosu Kukizowi, nawet jeśli mówi coś zupełnie od czapki. Takie mamy piękne czasy, że wolno. Walczył o to Kukiz w Jarocinie 100 lat temu, walczyłem tam i ja.

 

ps. tekst jest mało oryginalny, bo wszyscy piszą o P.K. tyle tylko, że pisałem o tym w poniedziałem i gdy kliknąłem enter i publikuj, tekst zniknął. W tamtym było sporo cytatów Kukiza z Gazety Polskiej i Naszego Dziennika, a dziś z racji tego, że za chwilę mam przejechać 130 km z grupą 38 osób, które do tego namówiłem, cytatów nie będzie. 


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (7) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  4 643 743