Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 798 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4701915
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19337
Bloog istnieje od: 4048 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

Legioniści od bohatera do ...

poniedziałek, 29 sierpnia 2011 14:29

Legia kilka dni temu zachwyciła wszystkich swoim zwycięstwem nad Spartakiem Moskwa. Od 0:2 doprowadzić do 3:2 z klasowym rywalem to wielka sztuka. Zwykle przy takich okazjach porównuje się budżety klubów i tu jest olbrzymia dysproporcja na niekorzyść warszawskiego klubu.

 
Piłkarze grali, jak nie polscy ligowcy, celowo pisze nie jak Polacy, bo Polaków tam wielu nie było, ale w takiej Wiśle jest ich jeszcze mniej, a grali tragicznie z cypryjskim zespołem.



Potem Legia świętowała – podświetlony stadion, aby piłkarze widzieli go z pokładu samolotu, tłumy o drugiej w nocy na warszawskim Okęciu. A co potem? Każdy wie, że panowie piłkarze zarabiają dużo, rzadko zahaczają o jakieś wykształcenie, generalnie hazard, balangi i panienki. Ile w tym prawdy?



Wydaje się, że sporo. Bo na ich nieszczęście, ktoś sfotografował 4 piłkarzy Legii na posesji wilanowskiej agnencji towarzyskiej: Rybus /21l/, Jędrzejczyk/24l/, Kucharczyk /20l/, Borysiuk /20l/. Dwudziestoletni mężczyźni wiedzieli jak zrujnować swoje 5 minut sławy, a w niektórych przypadkach swój związek. Być może świadczy o tym zdjęcie Rybusa, który zakrywa twarz rękami i wydaje się, że płacze. Dorośli ludzie, robią ze swoim życiem co chcą – powiedzą jedni, drudzy odpowiedzą – tak, ale oni są idolami nastolatków kopiących piłkę. Gdzie leży prawda?

 

Ja nie wiem, ale szkoda, że panowie piłkarze ubrani w identyczne koszule i spodnie - czyli prosto po podróży lotniczej, nie udali się do domów, aby cieszyć się z sukcesu z najbliższymi, tylko rano wychodzą z agencji towarzyskiej.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (99) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

GMO

środa, 24 sierpnia 2011 21:50

 

Chcemy tylko zdrowej żywności! Precz z GMO! Polska oazą zdrowych warzyw!

 

Jak wygląda to naprawdę? Ile z osób, które głośno krzyczą są miłośnikami steków z argentyńskiej polędwicy, która jest ze zwierząt karmionych zmodyfikowaną soją? Czy wiemy, że prezydent Kaczyński wprowadził poprawkę zawieszającą do 2012 roku pisowską ustawę, która zakazywała importu do Polski pasz z GMO. Fachowcy twierdzą, że bez tego polskie hodowle miałby problem z wyżywieniem zwierząt, co będzie dalej nie wiadomo.


Jemy mięso i produkty mięsne z Europy, która karmi zwierzęta paszami z GMO i przeszła nad tym problem do porządku dziennego.


Sceptycy twierdzą, że amerykańskie społeczeństwo jest dlatego tak grube, bo nie zna innej żywności niż ta z modyfikowana genetycznie. Być może coś w tym jest, bo w większości amerykańskich produktów jest cukier z kukurydzy, która jest sztandarowym produktem GMO. Tu dietetycy wyraźnie biją na alarm, że HFCS /cukier kukurydziany/ niezwykle bogaty we fruktozę, która w ludzkim mózgu wytwarza poczucie głodu jest przyczyną amerykańskiej otyłości, a statystyczny Amerykanin zjada go rocznie 63,5 kg.


Zwolennicy GMO, jak przykład podają spadek umieralności z powodu głodu w Tajlandii będący wynikiem upraw ryżu GMO odpornego na niekorzystne warunki atmosferyczne /suszę i zimno/. Ludności na świecie jest coraz więcej, a ziemi uprawnej tyle samo. Musimy produkować więcej żywności. Zboża, warzywa, owoce muszą rosnąć szybciej i bardziej efektywnie. Uprawy muszą być odporne na niekorzystne warunki atmosferyczne, zwierzęta nie powinny chorować…


Świat boryka się z głodem, co 5 sekund na świecie umiera jedno dziecko z głodu, a populacja nie składa się z samych dzieci. Chciałoby się powiedzieć – Ok. nie wiadomo jaki wpływ na nasze przyszłe pokolenia będzie miało GMO, to ograniczmy je u nas, a niech będzie produkowana w ten sposób żywność w Azji, Afryce.


Tak się nie da, ziarna mieszają się, uprawy krzyżują ze sobą. Przykładem mogą być amerykańskie chwasty na polach uprawnych z roślinami GMO, które rosną do wysokości 3 metrów i są odporne na wszelkie pestycydy. Może dojść do ujednorodnienia upraw, które będą podobne do siebie i które w pewnym momencie pomimo GMO zachorują na jedną chorobę i znikną… A były już takie przypadki w historii. W XIX wieku w Irlandii uprawiano jedną odmianę ziemniaka i zaraza ziemniaczana doprowadziła do niewyobrażalnej klęski głodu, przez którą umarło 2 mln ludzi.


Ale piłeczkę można odbić na drugą stronę – GMO to mniejsze ilości chemii stosowanej do oprysków roślin przeciw wirusom i innym chorobom, to zmodyfikowany ryż z większą ilością B-karoteny prekursora witaminy A,  rzepak o mniejszej ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych.


Ja nie wiem, jak powinno to wyglądać, wolę gdy zagubiony w lodówce pomidor po kilku dniach jest popsuty, a nie tak jak u mojej siostry w NY, po pół roku wyglądający jak nowy.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (11) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Przenikanie

poniedziałek, 22 sierpnia 2011 18:46

Na naszych oczach miesza się kultura, polityka, sport i media. Marketingowcy w każdej z tych dziedzin używają takich samych narzędzi i wyciągają na naszych oczach kolejne króliki z cylindra.


Kuba Wojewódzki rozmawia w reklamie z samym sobą, w sumie ma nareszcie interlokutora na swoim poziomie. Do tego agencja artystyczna zrobiła mu nabór na kolejną narzeczoną. Czego nie robi się dla kasy i dla popularności? A może czego się nie robi dla sprzedaży swoich usług – powinno zabrzmieć pytanie? A właściwie czepiam się, większość facetów pojechałaby na spacer sportową furą z ładną dziewczyną do Kazimierza, czy Sopotu. A że ona traktowana jest przedmiotowo? Drobiazg. Wojewódzki może jeszcze dalej posunąć się. Nie ma ciągle żony, dziecka. Ile fantastycznych produktów można by sprzedać w oparciu o jego ślub, poród, komunię dziecka, burzliwy rozwód...


Nie ma czemu się dziwić, zawsze to lepiej niż Doda podpisująca płyty swoim fanom z różdżką w kształcie różowego penisa. Po co jej to? Na to nie odpowiedziałby nawet Kotler – guru marketingu. Przecież wystarczyło, że Doda założyła buty na płaskim obcasie, a już o takim ewenemencie pisały wszystkie kolorowe gazety i plotkarskie strony. A jej ciągle mało. Wyciąga ze swojego cv żółte zęby ex męża i biznesowe podejście do związku narzeczonego i małego różowego peniska.


Można się zastanawiać, czy jej wizerunek pomoże Palikotowi który wręczał jej kwiaty, bo za chwilę okazało się, że miłość rodziny Rabczewskich skierowana jest raczej w kierunku PJN z której to listy ojciec piosenkarki ma startować do Sejmu. Być może jeśli kolejne koncerty i sprzedaż Dody okażą się klapą, to celebrytka poszuka w następnych wyborach poszuka miejsca na liście dla siebie, przecież Napieralski lubi ładne buzie. A może agencja Gudejko skastinguje ją w w/w celach na użytek i chwałę Wojewódzkiego.


Ciągle nie mogę zrozumieć po co startują ci, którzy wygrać nie mogą, których ugrupowania nie mają najmniejszych szans na przekroczenie progu wyborczego? Rozumiem dreszcz napięcia w PO, PiS, Sld, PSL, ale cała reszta?


Na polityce jednak znają się wszyscy, a niektórzy w szczególności. Nie do końca przekonany jestem do Hołdysa jako guru wszystko wiedzącego. Jednak jestem w tej materii osamotniony, bo już zapowiedziane są debaty polityków w jego klubie muzycznym, gdzie były lider Perfectu będzie moderatorem dyskusji. Hołdys to bardzo fajny facet, ale mam wrażenie, że ma wrażenie, że zjadł większość rozumów. Ale to on pisze dla Wprost za kasę, a ja za darmo na wp.pl.


Kultura, sport i polityka, nie mogą i nie chcą żyć bez siebie. Stąd mniej lub bardziej znane nazwiska na listach wyborczych /Cywińska, Łaniewska, Chodakowska, Borys-Damięcka, Marczułajtis, Kozakiewicz, Iwan, Kupcewicz/, stąd mniejsze lub większe gwiazdy popierają różne ugrupowania. Dobrze, że wybory są raz na jakiś czas, dobrze, że stosunkowo rzadko politycy mówią nam co można oglądać i czego należy słuchać.  Częściej gwiazdy próbują nas swoim urokiem skierować na właściwą polityczną drogę.


A ja chcę tylko spokoju.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (28) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Czy można zgwałcić prostytutkę?

niedziela, 14 sierpnia 2011 21:42

Nie fałszujmy historii na bieżąco, nie wmawiajmy sami sobie, że białe jest czarne, a czarne białe.

 

Andrzej Lepper osiągnął wiele, miał pomysł na siebie i konsekwentnie realizował swoje plany. Jednak gdy czas walki się skończył i znalazł się na salonach znaleźli się sprytniejsi od niego. Teraz jego polityczni wrogowie wmawiają nam, że umarł mąż stanu. 


Szkoda Leppera jak każdej osoby, które umiera, okoliczności są tragiczne - a media przerabiają je na jeszcze bardziej atrakcyjną papkę dla mas. Wywiady z prostytukami, wątki białoruskie, kłopoty finansowe, choroba syna... wszystko byle rozpalić ludzką wyobraźnię do czerwoności. Prawda być może  jest taka, że Lepper stracił nadzieję na sukces polityczny, zawaliła się mu Samoobrona, która nie miała ponownie żadnych szans na przekroczenie progu wyborczego.

A może zniszczyło jego psychikę życie na krawędzi sukcesu i spadnięcia w odchłań niebytu. Nie był jednak mężem stanu, nikogo już nie poruszało hasło Balcerowicz musi odejść...

 

Lepper mówił o Cimoszewiczu: arogancja, buta, chamstwo z niego przebija takie, że ja dziwię się, kto był za tym, żeby taka kanalia była ministrem spraw zagranicznych.

 

Sam o sobie mówił: Wy ze mnie alfy i omegi nie róbcie, ja znam tylko konkrety ogólne. Nie miał najlepszego zdania o swojej moralności: Warszawa kusiła różnymi imprezami, uroczystościami. Wszyscy zachowywali się mile. Chcieli rozmawiać. Kobiety też. Alkohol ośmielał. No i stało się. Kilka razy zdradziłem żonę. Ale to nie były żadne romanse. Raczej chwile słabości. Mówił też samokrytycznie: Kończąc, w tej części chciałbym tak powiedzieć. Do pana marszałka Tuska (...) już takiego populizmu i takiej demagogii, to ja nawet nie potrafię powiedzieć.

 

Kilka lat temu mówił, że miał 137 procesów i kilka wyroków prawomocnych. Niszczył mienie publiczne, nielegalnie blokował drogi - co uwiecznił Kazik Staszewski w jednym ze swoich tekstów /w ramach zemsty za wykorzystanie przez Leppera utworu 100 000 000 w kampanii wyborczej bez zgody autora/, prowokował do łamania prawa - choćby w Kobylnicy, gdzie ogolono głowę i wychłostano zarządcę gospodarstwa ogrodniczego, płacił grzywny za obrażanie prezydenta RP i urzędników państwowych. Blokował mównicę w Sejmie, jego antysemickie wypowiedzi ostatnio przypomniała już Monika Olejnik. Przez wiele lat zachowywał się, jakby wierzył w swoją niekaralność, jakby kary finansowe były zwykłymi kosztami działalności. 

 

Ja mam nadzieję, że ten typ uprawiania polityki powędruje do lamusa historii, a wkrótce za nim i kilka innych też tam znajdzie się.

 



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (9) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Biura podróży, czyli mamy cię.

piątek, 12 sierpnia 2011 17:14

Okres wakacyjny w moim wydaniu dobiega końca. Jeszcze kilka dni i nieunikniony powrót do pracy. Za sobą mam Węgry i Turcję. Wiele wrażeń i doświadczeń oraz kilka refleksji którymi chciałby się podzielić.

 

Wyjazd pierwszy - to już taka nasza tradycja. Została ostatnia butelka wina w piwnicy, więc trzeba było uzupełnić zapasy na rok następny. Tym razem zabraliśmy ze sobą amerykańskich przyjaciół i oprócz daleko idącej konsupcji zwiedziliśmy kilka miast. Hotel wybrany z internetowej strony, był dość przyzwoity, ale przy kilkudniowym wyjeździe nie ma to zbyt wielkiego znaczenia.

 

Co do Turcji, tu skorzystaliśmy z oferty jednego z biur podróży. Zawsze sprawdzało się połączenie 7 dni zwiedzania i 7 dni odpoczynku. Ta druga część jest zwykle bardziej przewidywalna. Można wybrać jeden z wielu hoteli, poszperać w necie, sprawdzić opinie, wyrobić sobie swoją i zamawiać. Umówmy się, hotele w przedziale 4-5 gwiazdek zwykle są do przeżycia, a gdy lokalizacja jest atrakcyjna to już jest z górki. Tym razem sprawdziliśmy po raz kolejny hotel katalońskiej sieci i jedynym rozczarowaniem było brak cavy. No ale to w końcu Turcja.

 

Gorzej zwykle jest ze spełnieniem oczekiwań dotyczących wycieczki objazdowej. Tym razem padło na Kapadocję, Pamukkale, Istambuł, a dodatkowo znlazła się Konya, Ankara oraz Bursa. Wyposażyliśmy się w przewodnik Berliza, do tego trochę materiałów z netu i zwarci i gotowi czekaliśmy na wyprawę w 50 stopniowym upale.

 

Ze względu na studentkę i doktorantkę wyjazdy w naszym domu są w okresie przerw szkolnych - jeśli chodzi o Turcję, nie jest to najlepszy okres. Temperatura w nocy wynosi 30 stopni, w ciągu dnia, w cieniu bywa powyżej 45 C.

 

Udało się nam kupić wytypowaną wycieczkę wyjątkowo tanio, w jednej z promocji oferowanej przez biuro X. Jednak  przy tego typu wyjazdach zawsze odczuwam pewien dyskonfort. Otóż dlaczego nie mogę zapłacić 100% wszystkich kosztów w biurze podróży. Dlaczego jest to zorganizowane w sposób pełen niedopowiedzeń, czyli kwota oraz zapis, że: dopłata za koszty zwiedzania oraz napiwki u pilota wycieczki. Tym razem było to prawie 150 euro, już to jest dość irytujące, gdyż w Turcji, póki co jest lira. Po dodaniu cen wejściówek w żaden sposób nie wychodzi ta kwota, a jeszcze pewnym zgrzytem był obraz płącącej na stacji benzynowej pani pilot koszt związane z tankowaniem autokaru tureckiej firmy. Czyżby jakiś ukryty koszt?

 

Dlaczego nie może to być, tak że poniesiony w Polsce koszt jest ostateczny? Pewnie dlatego, że w ten sposób cena wycieczki jest złudnie atrakcyjna. Dodam na marginesie, że pierwszy raz miałem wrażenie, że ktoś robi mnie w konia, a w ten sposób zwiedziłem spory kawałek świata.

 

Drugim zgrzytem są drobne geszefty pilotów, kierowców i przewodników. Czyli jedzenie w barach przy stacjach benzynowych. Pani pilot była absolutnie odporna na sugestie grupy, że nie chcemy jeść w tego typu przybytkach, gdzie "talerz" kosztuje 6 euro. Nie chodziło o cenę, ale o to, że w ten sposób mamy nikłą szansę na pełne poznanie kraju. Raz nie udało się jej nas zapędzić do takiej jadłodajni i ze znajomymi udało się nam zjeść przepyszny objad w istambulskiej knajpce z widokiem na Hagasofię.

Oczywiście wytłumaczenie jest proste: cała obsługa wycieczki nie płaci za swoje posiłki. Przecież gdy przywożą czasami wygłodniałą 50 osobową grupę, to właściciele baru mają całkiem spory obrót. Rok temu jeżdżąc po Portugalii nie mieliśmy tego rodzaju problemu, co wiecej pilotka mówiła nam, w co warto zjeść w danym mieście...

 

Najgorsze zostawiam na koniec. Otóż okazało się już na samym początku objazdu, że pani pilot jest pierwszy raz na objeździe w Turcji, że była kiedyś w Istambule. Dodając do tego brak predyspozycji osobistych, kaleczenie języka, nieznajomość języka tureckiego, to pojawił się całkiem spory pasztet. 23 letnia dziewczyna, rzucona na głęboką wodę przez firmę próbowała czytać w autokarze fragmenty przewodnika i to tego samego, co my mieliśmy. Wyglądało to strasznie i było to straszne. Myliła daty, miejsca, popełniała koszmarne błędy. Pewnie, że po powrocie do kraju, a nawet już podczas pobytu w hotelu mnie już zatarły się te obrazki. 

 

Jest to jednak potworne lekceważenie polskiego turysty. Firma powinna przeszkolić swojego pracownika, przeegzaminować i dopiero wysłać w podróż. Niestety, najważniejsze dla nich jest zbieranie pieniędzy. Do całości obrazu dodam zbiórki w nasłonecznionych miejsach, gdy druga grupa z tej samej firmy spotkała się na wodnych tarasach w Pamukkale, dzikie marsze przez nagrzane miasto, bez jakiejkolwiek potrzeby, bo spokojnie mógł przewieźć wszystkich autokar, te 2 km. 

 

Na szczęście wszyscy cało zakończyli wycieczkę. Na koniec nieszczęsna pani pilot stała się obiektem żartów, a po autokarze krążyły jej lapsusy językowe. Turcja to piękny kraj i nie zepsuła tego nawet tak bardzo starająca się pani pilot. Ciekawe, jak wiele osób złoży zapowiedziane reklamacje i jaka będzie na nie odpowiedź.

 

Swoją drogą po powrocie na facebooku miałem ofertę lotu do Istambułu za 345zł ze wszystkimi kosztami w obydwie strony i do tego nocleg za 35zł. Pełne szaleństwo, ja wolałbym porządny hotel i być może dokończę zwiedzać to co zacząłem na własną rękę. W końcu na wielkim bazarze w Istambule zakupy robiła sama królowa.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (12) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  4 701 915