Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 798 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4701905
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19337
Bloog istnieje od: 4048 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

13 dzielnica

poniedziałek, 31 sierpnia 2009 17:23

Dlaczego Polacy nie umieją kręcić sprawnie efektownych filmów? Nie chodzi mi o jakiś szczególny gatunek, ale np. takie filmy historyczne, to u nas gotowi są bitwę pod Grunwaldem załatwić 10 aktorami i 30 statystami ...w tramkach i z zegarkami casio, a jak jest pościg samochodowy to widać, jak piesi idą szybciej niż jadące samochody. 

Czasami wydaje mi się, że nasze kino, to jest tak na poziomie amerykańskiego kina niemego, tylko dźwięk dodali. Dlaczego tak marudzę? Luc Besson wyprodukował 13 dzielnicę - film bez gwiazd, bez logicznej fabuły, a jednak to nie preszkadza. Film zrobiony trochę jak videoclip - cały czas się dzieje coś, nie ma oglądacz czasu na oderwanie wzroku.

Wczoraj do firmy popołudniem zgłosił się, tak na oko około 80 kilkuleti facet, chodzący o lasce i powiedział, że zgubił żonę. Żona jest chora na Alzheimera i nie mówi. Pytam si go jak była ubrana, on, że na niebiesko i ma wsuwane białe buty. Kazałem recepcjonistkom wezwać Policję, a sam z moim pracownikiem zaczęliśmy jej szukać. Pan usiadł na ławeczce przed firmą  - chodzenie było u niego takie dość średnie i nie mam pojęcia skąd się wzieli u mnie i jak tu dotarli.

Patrzymy dookoła firmy z jednej strony mój pracownik, z drugiej ja - widzę gdzieś daleko jakaś dziwna staruszkę ubraną na biało, spory kawałek od nas, mija ją jakaś grupa ludzi i nic. Wracam do ulicy na któej zaczeliśmy szukać, pracownik nie widział nikogo podobnego, mówię mu żeby wziął dziadka i przeszedł z nim w moją stronę. Sam poszedłem do babci podchodzę do niej - bez wątpienia jej strój nie ma nic wspólnego z niebieskim, dobrze, ze buty wsuwane - mówię do niej, że tam za zakrętem czeka na nią mąż. Ona się uśmiecha robi 4 kroki i staje, ja znowu o mężu i tak 15 razy, jakby dopływ prąd ktoś wyłączał. Nie brałem jej za rękę, bo bałem się, że zareaguje jakoś dziwnie i zrobi się zbiegowisko, a ja byłem juz z nią obok okna mojego biura. Doholowałem ją jakoś do dziadka, powiękował mi, opatyczył babcię.

Nie wiem, jak on ją zgubił, no ona za szybka nie była, ale jakim cudem ona przeszła taki kawał - nie mam pojęcia. Dlaczego o tym piszę? No nie dlatego, że odnalazłem babcie, bo jesli chodzi o znajdowanie, to sie mogę grzybami pochwalić, albo książkami. Kurde jaki czas, los, czy inna siła nadprzyrodzona bywa dla nas nielitościwa. Boże, żeby mnie coś takiego nie dosięgnęło, nie mam pojęcia jak on na codzień daje sobie z nią radę, czy moze tylko na niedzielę ją odebrał skądś - nie wiem. Straszne mysli mnie naszły po tym zdarzeniu. wersja druga poprawiona, nie mam pojęcia dlaczego wyjedzone były przez łasice wcześniej wersy.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (7) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

sexidoll - kilka wariacji na temat orgazmu

sobota, 29 sierpnia 2009 17:19
Nieruchoma, naga i plastikowa, mogę z tobą zrobić to co chcę, nakręcane ręce obejmują mnie - dziś Grzegorz Ciechowski skończyłby 52 lata. Wyciągnąłem wczoraj boks z płytami samej Republiki i tak jakoś smutno... Wiele jest utworów Republiki, które przyprawiają mnie o mrowienie karku i dreszcze.
Naprawdę pragnę ciebie tak 

jak chłodu Moskwy 

naprawdę pragnę każdej z twoich bram 

jestem Paryżem 



i w tajnych mapach szukam - mam! 

rysuję kręgi coraz bliżej - tak! 

ty jesteś Moskwą 

jestem Paryżem 



i nad Europą pochylony tak 

dotykam Moskwy 

więc sen udawaj - błagam, nie budź wart 

bo płonie Paryż 



nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie nie 

nie budź wart 

nie nie nie nie nie 

nie zamykaj bram... 



nie chcę twoich wart... 

nie chcę twoich wart... 

nie chcę twoich wart... 

nie chcę twoich wart... 



piorunochronów Wieży Eifla blask 

od twoich iskier 

transparent swój rozwijam tam 

kocham cię Moskwo 



o pochyl nad Sekwaną Moskwo pochyl się 

i rozpuść oszronione włosy swe 

nad nami Moskwo 

nad nami Moskwo 



o pochyl ponad ogniem Moskwo pochyl się 

i rozpuść oszronione włosy swe 

bo płonie Paryż 

bo plonie Londyn 

bo płonie Madryt 

pali się w Rzymie... 

Dziś o innym orgaźmie - wstałem bardzo, bardzo wcześnie, coś mniej więcej w porze, gdy moje dzieko wróciło z rajdu po klubach, walczyłem trochę z resztkami fug na płytkach - marne płytki mają to do siebie, że są tanie, źle się tną, źle układają, bo są krzywe i źle się myją, bo mają nierówną fakturę, za to mają atrakcyjną cenę  - wybór należy do ciebie.  
Wieszałem dziś w pracowniach olbrzymie zdjęcia, z ostatnich wyjazów, kurde, ja dużo zyskują zdjęcia w dużych, bardzo dużych formatach, często wtedy stają się fotografiami. 
W sklepie od zdzieracza fug, Pan Sprzedawca zasiał ziarno grzybobrania we mnie. Pojechałem do lasu - ciekawe czy tylko ja mam orgazm /prawie/ jak widzę 4-6 olbrzymich czerwonych kozaków... rosły stadami. Przez jakieś 35 minut w strugach deszczu, kapitalnie się łazi po takim deszczu, nazbierałem cała torbę grzybów. Baaardzo dużo czerwonych kozaków, jeden siwy, jeden prawdziwek/duży i zdrowy/, trochę kurek - słusznych rozmiarów, 3 podgrzybki. 

Za kilka dni sprawdzę teorię, czygrzyb zobaczony, a nie zebrany rosnie - z doświadczenia - nie. Zostawiłem kilka malych czerwonych kozaków i jednego prawdziwka niegodnego formatu.

Z tego rodzaju orgamu to jeszcze jest - ten moment przy łowieniu ryb, po zacięciu, ale przed wyciągnięciem, jeszcze wtedy, gdy nie widać ryby. Zwykle bywa ona kilkakrotnie mniejsza, niż się wydawało. Już wiele lat nie byłem na rybach, trochę brakuje tego uczucia.

No i jeszcze dziś zalaliśmy  8 litrów nalewki z mirablek:). Ostatnio więcej robię nalewk niż piję, coś z tym zrobić trzeba:)).
Miłego popołudnia, wzywają mnie skrzydełka pikantne w miodzie, golonka pieczona w piwie, ciasto ze śliwkami i za chwilę zapukają przyjaciele do drzwi.

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (9) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Mokra sąsiadka Zakrętki

czwartek, 27 sierpnia 2009 7:59

Pojechałem do pracy z dobrymi chęciami, ale, gdy wychodziłem z domu zaczęło się ściemniać. Na zaegarku bezwzględnie wskazówki pokazywały poranną godzinę... Drugi wariant, że ściemniło się po spożyciu alkoholu metylowego, też w grę nie wchodzi. Jeśli chodzi o spożycie, to wczoraj - zabrzmi to komingaałtowo - ale piłem zmiksowane z lodem owoce kiwi z odrobiną likieru/cremu bananowego, który dostałem z Wysp Kanaryjskich przed ich spaleniem.
Kto widział, żeby tak padało, no kto?
Odważnie wyszedłem z domu i pomyślałem na schodach, że śmignę jak Superman, to na pewno nie spadnie na mnie żadna kropla, ale kropli widać nie było, była jedna ściana wody, wróciłem więc rozsądnie po parasolkę.
Parasolka zadziałała na zasadzie umarłemu kadzidło, dojechałem do pracy cudownie mokry, chociaż nie jechałem kabrioletem, właściwie suchy miałem krawat i spinki do mankietów, ewentualnie zegarek, chcociaż ten  się nazywa seemaster, więc mógł się zmoczyć/taki niewinny lans/.
Wyszedłem z samochodu z parasolką w ręku i rączka od parasolki to następny suchy element tej układanki - nie można powiedzieć tego o fotelu w samochodzi /to taki lans w drugą stronę/. dla mniej rozganiętych, tak, tak to dla Ciebie...że nie mam skórzanych foteli.
Przemoczyło mnie dogłębnie i doszczętnie.
Siedząc przed komputerem narażony na porażenie prądem zastanwiam się, czy wyschnąć dzięki własnej koncentracji, uprawianej od lat jodze, czy może skoczyć do domu, gdy przestanie padać i zmienić mundurek.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (9) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

KONIEC RAMONTU - KONIEC WAKACJI

środa, 26 sierpnia 2009 7:40

Remont prawie dużymi krokami zbliża się do końca, wczoraj zakończony został etap fugowania, tylko i wyłącznie dzięki pomocy Młodej i odrobinie zaangażowania Angela, który umówił sobie w porze fugowania kilka spotkań... Jak ja krzywo te płytki położyłem to się nie mieści w głowie, teraz to już nawet wiem dlaczego, ale strzelać z tego nikt nie będzie. W piątek pojawią się zasłony, dziś prawodpodobnie reszta oświetlenia, za dni kilka trochę zdjęć, stoły i szkoła Angela znacznie się rozpączkuje. Jak to bywa w biznesie albo się uda, albo niekoniecznie, w każdym razie w obecnej chwili szkoła zajmuje równo połowę domu. Czy ponowanie wziąłby remont na własną głowę? chyba nie - nie wiem skąd bym wytrzasnął kasę, ale niech by jakaś ludzkość na tym wszystkim trochę zarobiła. To moje remontowanie pożarło mi cały czerwiec, 2 tygodnie lipca i prawie 3 tygodnie sierpnia.

Szkoda, że nie jestem kobietą, bo miłościwie nam panujący premier na jedynki partyjne w wyborach ma asygnować kobiety - jednak posłowie PO dla kobiet widzą inną rolę, ucieszył się jedynie Palikot - czyżby nasza gwiazda mediów coś miała do ukrycia? Przynać należy, że gdyby Palikota nie było, to ktoś musiałby go wymyślić, bo sam poseł Niesiołowski to za mało.

Słyszeliscie o naszej rodaczce w Norwegii, która przejchała potrąconą przez inny samochód dziewczynkę, ciągnęła ją 4 km, a potem zostawiła ją pod samochodem przez 2 godziny do powrotu męża. Ja na miejscu rodziny tej dziewczynki, to przyczepiłbym ją do zderzaka i zafundował przeprowadzkę z Norwegii do Polski. Nie wiem już, czy cieszyć się, że ubywa idiotów z naszego kraju, czy martwić, że takie coś wyrabia nam opinię za granicą. Tu przypomina mi sie obrazek moich kolegów z przed 20 lata, którzy pracowali w Norwegii i jakiś weekend zatrzymała ich POlicja pod dyskoteką w stanie mocno wskazującym na spożycie. Policjant powiedział do Policjanta - zostaw ich to Polacy, oni tak jeżdżą.

Nastawiłem nalewkę z mirabelek, na razie tylko jeden słój, wczoraj próbowaliśmy przed butelkowaniem nalewkę z białej porzeczki, smak zaskakująco przyjemny, czego nie można powiedzieć o czarnej porzeczce, ale może jak ze 3 miesiace poleży sobie w piwnicy, to się jej poprawi.

Wirka zmieniła adres, Barnaba utknął nad jeziorami, Margo przeszła do podziemia, a Elizka znana miłośniczka torbaczy miała urodziny.

Wakacje to fajny czas, tylko zwykle kończy się przeogromny deficytem finansowym. Dobrze, że najbliższy urlop to dopiero pierwszego lutego...jak dobrze pójdzie.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (10) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

morze 2009

niedziela, 23 sierpnia 2009 20:34

Randdal w Ustce - to szczególne miejsce, pierwszy raz pojechałem tam, bo mój ojciec był tu 3 lata w wojsku i chciałem zobaczyć miasto, o którym czasami coś opowiadał. A może inaczej On nigdy nic nie mówił chyba...bardziej kojarzy mi się jego młodość ze zdjęciami z rodzinnego albumu.


Ale najpierw były Międzyzdroje - gdzie skanadalicznie zachowywała się moja rodzina - no te dwie niby nie, ale:


No tu chciałem tańczyć na Promenadzie Gwiazd



To było chwilę po tym jak przyprawiałem Kwinto rogi - Angel prostestuje z lekka, ale tłum kuracjuszek wyrażał swoje oburzenie w sposób bardziej dosadny. Ja tylko sobie przypomniałem, że Jan Machulski to był normalny facet, który miał olbrzymi dystnas do siebie i był ze swoimi studentami per ty. Myślę, że często bywał w podobnym stanie i nastroju jak Randdal T. Oprócz jodu stosowaliśmy jeszcze gin ze sprite'em i wiśniową Kijafę, bo nie było Peach:(




To teraz kilka fotek z ona Ambera:



Ładniejsze zdjęcia są niestety dziełem Młodej. Po raz kolejny zwrócę uwagę na fakt, że nie przerabiam nigdy zdjęć w fotoszopach, mają odzwierciedlać chwilę - w ten sposob z góry dziekuję za ewentualne poprawki C.Z. ale nie skorzystam.



jeszcze jedna fotka:

Zdjęcia się ładują potwornie długo, więc z innej beczki. Ten tydzień będzie zdecydowanie będzie milczący. Mam jeszcze od cholery pracy remontowej - dziś kupiliśmy karnisze i zasłonki, jeszcze trochę fugowania i malowania. Zasłonki niestety były 4 razy za drogie i ładniejsze będą w klasach niż w domu:(. Ponadto dzwoniono do mnie, że pora już ustalić czas i miejsce moich wykładów z zarządzania, a że dzięki 4 wyjazdom na wakacje w tym roku i remontowi łknę kasy, jak kania dżdżu. Mam więc do końca tygodnia napisać prospekt, który Fundacja ma rozsyłać do kontrahentów. Dali mi nawet możliwość wybrania miasta w którym mają odbyć się wykłady...




Ale też z lekka byłem w pracy, więc nalezało się wbić w garnitur...Za to jaką miałem atrakcyjną asystetnkę:). Kiedyś to było prawie 18 lat temu moja  ówczesna żona była moim tłumaczem na targach poznańskich i żeby lepiej była w jakimś 7 miesiącu ciąży, śmigała cały dzień na szpilkach i w mini...


Jeszcze ze dwie fotki z Ustki - najlepsze kebaby w Polsce ponoć, ale ja zostanę przy kebabie warszawskim z ulicy na Kruczej, najdłuższe zapiekanki - jak widać na fotce i najlepsze lody usteckie, ale od 10 lat nie możemy trafić na lody ananasowe:


No i obiecywana fotka w jakim ścisku ludzie lubią odpoczywać, myślę, że to może być jakiś rekordzik do Księgi Guinessa:



A tu widać w tle, bo na pierwszy planie ganiający nas Angel, bo uciekaliśmy Jej do Warszawy pensjonat do którego nie chcieli nas wpuścić z malutką Młodą, gdzieś około 16 lat temu. Tuż obok był ostatni przed portem dom w Ustce, w którym spedziliśmy nasze jedyne przedmałzeńskie wakacje. Stara chałupa z widokiem z malutkiego okienka na morze...



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (13) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  4 701 905