Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 070 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4643971
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19320
Bloog istnieje od: 3961 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Bloog.pl

bo na to nie ma ceny, nie kupisz weny, nie kupisz weny...

niedziela, 31 sierpnia 2008 22:28
1) dziś moja żona Zofia zrecenzowała moją pracę zawodową: JESTEŚ SPOŁECZNIE POZYTECZNY - prawda, że miło? Dodała, że szkoda, że kiedyś nikt nie robił takich jak ja imprez dla dzieci jak nasza córka była mała. No jak inny mnie nie chwali, to dobrze, że żona przynajmniej. Ostatnio doszedłem do wniosku, że moja praca staje się coraz cięższa i bardziej skomplikowana. Dziwne od 7 lat robię to samo i jestem bardziej doświadczony, mądrzejszy...

2) dziś od jednych sąsiadów dostałem: paprykę, wino, przyprawy i węgierską kiełbasę - a od drugich:) słoik pysznego miodu. Już pisałem, że CUDOWNYCH SĄSIADÓW MAM.

3) staję się internetowo zgryźliwy. Lekceważę co ludzie robią w internecie, wyzłośliwiam się w komentarzach. Coś w tym być musi, utkwiłem w tym necie, w tej formie od prawie dwóch lat i nie podoba mi sie to moje pisanie. Nie podoba mi się też to o czym i jak ludzie piszą. Po roku wróciłem do czytania blogu Margo - i podoba mi się, jak pisze. Ale wypadłem z blogu Deer Łąkowego - nie mogę czytać tego, jak koleżanka pisze - bardziej chodzi mi o formę - rażą mnie porównania fekalne. Coś się kończy, coś się zaczyna. Takie życie. Ostatnio też przypiąłem się do nijakiego Barnaby - w komentarzach u żonki - mam alergię na wszystko wiedzących patriotów. Wolność netu: zarówno do wygłaszania poglądów, jak do wygłaszania poglądów o poglądach.

4) Polityka jest coraz mniej fajna. Ale, Pan Prezydent dziś swoim: cisza - w obronie Borusewicza to jednak spory postęp. Kaczyński jako negocjator w stosunkach pomiędzy PLŁE - R też mi się podoba, a Ziobro miał prawdopodobnie rację jeśli chodzi o śmierć swojego ojca. No troche za dużo pozytywnych akcentów PISowskich. Ale jak balans zostaje połajanka dla pilota nad lotniskiem w Gruzji...

5) Jesień to cudowna pora na bakłażany, cukinie, kabaczki, dynie, paprykę, grzyby, nalewki i różne pyszności do jedzenia. To też końcówka spotkań przy grillu - trzeba to wszystko wykorzystać.

6) Oddział Zamknięty się kłania jednak - prawda?

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (4) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

KOTBOJ GALOPUJE

czwartek, 28 sierpnia 2008 18:40
Przydałoby się kilka podpunktów:
1) lat temu wiele, czyli jak moje dziecko osylowało w wieku 33żonowej Pitulki mieliśmy taki dialog, jak wróciła Młoda z balu przebierańców w przedszkolu. Dziecko było przeobrażone w królewnę po przez zawodowy strój królewnowy z wypozyczalnie - pięęękny, chyba błekitny z halkami, koronkami, perełkami i zawodową koroną - Córeczko, a jak byli ubrani inni? No w królewny, skrzaty i chłopaki w kotbojów. Za co? No kotbojów - odparła wściekła już z lekka królewna. Oczami wyobraźni projekcja kotów w butach...ale wyszło że chodziło o zwykłych kowbojów.

2) Nie wiem dlaczego przypomniał mi się prastary kawał: jedzie kotboj po plaży, patrzy a tam leży piękna bardzo dziewczyna opalająca się w promieniach kalifornijskiego słońca. Kowboj myśli: przejadę obok niej, a ona zapyta: Dokąd galopujesz kowboju na swym pięknym rumaku. A ja odpowiem:aaa pobzykałoby się!

Kowboj przejechał i ...nic

Zastanowił się przez chwilę, wziął żółtą farbę przemalował konia i myśli przejadę, dziewczyna spojrzy i powie: dokąd galopujesz kowoboju na swym pięknym żółtym koniu? a ja powiem: pobzykałoby się.

Kowboj przejeżdża obok opalającej się laski. A ona do niego mówi:
- kowboju pobzykaloby się co?!?
- a kowboj na to: eee tak tylko galopuje.

Durny kawał, ale dzisiejszy dzień miałem ciężki niezmiernie: masa trudnych decyzji personalnych i biznesowych, potem przesłuchanie przed szerokim i ważnym gremium i obrona przed ostrzałem kilku osób, oraz zapowiedź dwóch podobnych spotkań w następnym tygodniu. I tak sobie myślę, że pogalopowałbym trochę.

Jeszcze Legia przegrała w dwumeczu z prawie ostatnim zespołem ligi rosyjsko-abchaskiej 4:1. Brrr pogalopowałoby się.

3) Dlaczego Moskwa kocha Osetię: pamiętacie masakrę w szkole? i masakrę w teatrze w Moskwie lat temu kilka - Osetyńccy w rolach głównych.

4) Prezydent pojechał do Wilna, Rygi i Talina: LECHU JA TAM BYŁEM DWA TYGODNIE TEMU I JESZCZE W TROKACH I KOWNIE!!! Orędzia robi Miałczyński, Randdal podróże dalekie..

5) Totalne jajo: JAK UDA MI SIĘ SKOPIOWAĆ WRZUCĘ FOTKĘ: Natalia Puszek-Okruszek Kukulska na koncercie zsunęła się jej bluzka i cały koncert śpiewała w staniku, ale jak:






widać jak śpiewał Kazimierz: bidula nie jadła kolacji



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (8) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

CIĄGLE SPAMAM - Coma

wtorek, 26 sierpnia 2008 15:31
Internet to zguba ludzkości, to na pewno odbędzie się tak, że koniec końca będzie miał coś wspólnego z wirusem komuterowym, a dla tych 5 osób co przeżyją prorokiem okaże się jakiś King, Masterton czy inny Carpenter.
Bardzo mam wielką ochotę znaleźć zakładkę w ustawieniach usuń i kliknąć w nią dwa razy, bardzo wielką mam ochotę wykasować z paska narzędzi w Safari - skróty do gazet internetowych, nacisnąć kółeczko kreseczką w macbooku, wyjąć ładowarkę z kontaktu i doświadczyć ciszy, a oczy napatrzyć drukowanymi na papierze literami. Przecież większa część ludzi korzystających z netu nie pisze żadnych blogów i nawet im nie przychodzi to do głowy. A mój głównie komentują sprzedawcy viagry, portale dla transseksualistów, przedłużacze penisów i stowarzyszenia gejów i lesbijek. Jestem uzależniony od netu i muszę z tym powalczyć - jeszcze żeby mieć siłę kliknąc dwa razy enter.

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (10) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

PATOLOGICZNA RODZINA, CZYLI KOCHANYCH SĄSIADÓW MAM.

czwartek, 21 sierpnia 2008 23:38
JEDNOŚĆ AKCJI, MIEJSCA I CZASU.

CZAS: dziś kilka godzin pomiędzy południem i wieczorem,
MIEJSCE: trasa Warszawa - Lublin, położyć nacisk należy raczej na część warszawską,
AKCJA: oj będzie się działo...

Końcówka wakacji, a że ostatni tydzień spędzaliśmy w niepełnym składzie, to trochę nas nosi. Miały być Bieszczady, ale jakoś nie wyszło, a właściwie nie pojechało. Dobrze jedziemy do najbardziej oklepanego miejsca w okolicy dość bliskiej, przy tym jednego z nakładniejszych w RP - Kazimierz nad Wisłą - refleksja, pamiętam lat temu kilka, jak nie bardzo było nas stać na parking w Kazimierzu, ale pamięć to ja mam długą.

Pojechalismy sobie we trójkę/jutro w innej trójce będzie o 12 koncert z okazji 25 lecia Pana Zygmunta Staszczyka/ jedziemy i na 18 kilometrze tel: rozmawia żona moja lafirynda, lub jak ktoś woli Zofia: nie, to nie do nas - mówi, nie nie jesteśmy na wakacjach, wyjechalismy tylko na kilka godzin. Patrzę się ze zdziwieniem i pytam: kto dzwonił??? Ona: nie wiem jakiś facet, mówi, że nasz sąsiad Wacław i że list jest do pani noszącej nasze nazwisko pt. JULIA, i że jak ona powiedziała, że to pomyłka, to on pyta się, czy jestesmy na wakacjach...

Ja zjeżdżam na pobocze i z obłędem w oku się pytam: I CO POWIEDZIAŁAŚ, ŻE MA TEN LIST WRZUCIĆ DO NASZEJ SKRZYNKI?Nie.

Ok: mamy na bramie reklamę firmy żony z telefonami, więc widzę złodzieji którzy stoja pod bramą vanem i pytają sie właściciela gdzie jest i ile mają czasu. DZWONIMY DO TEŚCIA JEDEN KOCHANY SASIAD, PRACUJE W NASZYM MIEŚCIE I MIESZKA OBOK NAS - tato jesteś w mieście - podjedź do domu, bo.... Z drugiego telefonu, do naszej sasiadki - to 3 rodziny mieszkają w 3 domach z którymi mamy wspólny płot do firmy, bo jej mama - MOJA ULUBIONA SĄSIADKA JEST NA PODWÓRKU Z JEJ DZIEĆMI I BRATA, ale do Pani sasiadi nie mielismy tel, więc mówimy: Ania dzwoń do mamy, jak jest na zewnątrz domu, to niech strzela do tych sukinsynów co nam dom obrabiają...

Ja eobie hopka, wracam do domy, wiem że są 2 fotoradary - jadę widze już Policję i straż pożarną pod bramą/wczoraj REK ogladalismy/. Dojezdżamy - teść jest już i się smieje, że jest ok, sasiadka z dubeltówką też jest i młodzi 5-8 letni sasiedzi z mieczami ninja i procami. Wszystko ok.

Angel dzwoni do TW Wacław, że; MĄŻ TO MÓWI ZE MAMY KUZYNKĘ JUSTYNĘ I MOŻE PAN PODJEDZIE Z TYM LISTEM...Sąsiad Wacek, za 2 minuty podjeżdża wielką terenówką z listem - fucktycznie: nasze nazwisko, jego adres, imię od czapy -ZAPROSZENIE NA DEGUSTACJĘ WIN.

KOCHANYCH SĄSIADÓW MAM PRZYJACIÓŁMI MOIMI SĄ!!!!

Patologiczna rodzina pojechała do Kazimierza - przejechać 130 km, po to zeby u FRYZJERA - polecamy!!!! zjeść sniadanie, zrobić zakupy w sklepie LAWENDA i po 1.5 godzinie pojechać do nałęczowa i Lublina...Wariactwo. 

Zaliczyliśmy dziś chyba ze 4 knajpy. Polecamy knajpę w Lublinie w pobliżu Plac bez fary, czy jakos tak -czeską slina nam ciekła. Polecamy Bidę - pod Lublinem na trasie Warszawskiej - porcje jak zwykle koooosmiczne - własnie Karolina je jakieś ciasto, któremu nie dalismy rady na miejscu. Polecamy kazmierzowskiego Fryzjera - z kuchnią żydowską,

I co? POLECAM LUBLIN - moje umcsowskie alma mater - jakie to jest piękne miasto. Jeszcze nieodrestaurowane - ale to jest plus. Miasto jest PRZESLICZNE, pełne stylowych kamienic, knajp -PIĘKNE. Jutro fotek kilka.

Wróciliśmy o 21:10 i co? i USIEDLIŚMY PATOLOGICZNIE DO KART. Przez wakacje rżniemy intelektualnie w kierki i 3/5/8 PA TO LOGIA.


łupy: tacka i fajny obrazek vintage ze sklepu Lawenda, ciasto o skomlikowanej nazwie z Bidy i kopytka z grzybami i jeden ruski pieczony, którym nie dalismy rady, 3 kg ksiązek od dziwnych ludzi ze starówki lubelskiej - trylogia Sienkiewicza ładnie wydana za 20 zł, smazone zielone pomidory, jakiś Hugo i Szołochowa po 2 zł.

I co wyrośnie z tego mojego dziecka. Bo ja leżę piszę i piję zielonego JW, Angel leży i czyta i pije piwo z Litwy i słuchamy Bartosiewicz z Dziecka...

AAAAAA BATMAN DZIZUS JAKI FILM, chyba, że ktoś lubi podgryzaczy to REC hiszpański jest baaardzo ok.

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (7) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

LITWO - OJCZYZNO NIE MOJA+ ŁOTWO+ESTONIO= 2255KM

sobota, 16 sierpnia 2008 6:59

NIGDY DALEJ NIŻ W DROHICZYNIE, CZY W CIECHANOWCU NA WSCHODZIE NIE BYŁEM. CAŁY CZAS CHODZIŁO MI PO GŁOWIE, GDZIE MOŻNABY POJECHAĆ, ZOBACZYĆ COŚ FAJNEGO I NIE DAĆ SIĘ ZBANKRUTOWAĆ:). 


Rozum zaprowadzi cię od punktu A do B. Wyobraźnia zaprowadzi cię WSZĘDZIE. A. Einstein. Chyba, że własna żona w dyby zakuje. T. Randdal

dyby w Trokach
Oczywiście podróż miała formę samochodową, niezorganizowaną i pożeracką/to nasze rodzinne określenie spożywania w dużej ilości knajp - dużej ilości pokarmów stałych i płynnych/.

To jest prawda, że paliwo w Polsce jest najdroższe - w zależności od tego, czym się płaci za wschodnią granicą i skąd się ma ichnią walutę paliwo kosztuje od 3.33-4.2 złotego. Jednak stacji beznzynowych nie jest zbyt dużo, a z tej niezbyt dużej ilości - pewna ilość jest samoobsługowa, więc trzeba mieć kartę lub odpowiedniego koloru papierki. Drogi główne są dosyć dobre, większość miast ma obowdnice, ale również bardzo dużo dróg jest szutrowych i są one zaznaczone jak normalne. Autostrad jest niezbyt dużo najdłuższy kawałek, to Wilno-Poniewież. Jak wygląda jeżdżenie w kontekście Policji? Dopuszczalna prędkość zabudowany obszar 50 km/h, poza 90km/h, autostrady oprócz Estonii, gdzie jest 110, 130. Policji nie jest zbyt dużo, nie ma typowo polskiego polowania na szybko jadących kierowców, ale zdecydowanie więcej osób jeździ zgodnie z przepisami. Fotoradarów zauważyliśmy 2 były one wielkości sporej lodówki. Policja używa lornetek i wypatruje czy kierowca ma włączone światła, zapięte pasy i czy nie rozmawia przez telefon.
BARDZO FAJNA KNAJPA W RYDZE
MANDATY SĄ DROGIE. NIE ma zbyt dużo stacji beznzynowych, a najdroższy jest Orlen. Sporo stacji jest samoobsługowych, więc trzeba mieć kartę kredytową lub odpowiednią walutę.
Właśnie waluta: nie wolno wymieniać złotówek w kantorach, gdyż kantory pobierają sowite prowizje przy sprzedaży i skupie. W Polsce lity, łaty i korony są drogie i baaardzo tanie w skupie. Trzeba używać karty, lub kupować walutę w Bankach - kursy są najwyższe i nie mają one żadnych prowizji. Ciekawostką jest bardzo wysoki kurs euro i dolara, my mieliśy ze sobą dolary i sprzedawaliśmy je po 2.3zł


JADĄ I PIJĄ W WILNIE
My nie mieliśmy zarezerwowanych hoteli. To nie jest problem, hoteli jest sporo, ale ceny są mało przyjazne. My szukaliśmy miejsc na starówkach, tak żeby jak najmniej chodzić, uff ceny różne, ale tak w granicach 70-115 euro za dwójkę. Ale w Estonii widzieliśmy nówkę sztukę hostel, śliczny, piękne dwuosobowe pokoje z kutymi łóżkami, z łazienkami, ze śniadaniem za ...16 euro. 
Nasza głupota wynikała z braku planów miast po części i z problematycznym wjazdem do niektórych starówek. W hotelech są bardzo dobre śniadania, chociaż nie lubię ich jeść, ale były tak bogate, że nie mogłem się oprzeć - dotyczy to wszystkich krajów. Od kilu rodzajów płatków ze wszelkimi rodzajami dodatków, po kilka rodzajów pieczywa, wszelkich możliwych potraw z jajek, do olbrzymiej ilości wędlin, kiełbas, boczków smażonych, ryb, twarogów, łososia, owoców i słodyczy.
Nasza marszruta wyglądała następująco:
1) Warszawa-Troki-Wilno,
2)Wilno-Ryga,
3)Ryga-Tallin,
4)Tallin-Kowno,
5)Kowno-Warszawa.

Długości przejazdów od 298 do 614km. Najgorzej jeździ się przez Polskę - korki w najbardziej nieoczekiwanych miejscach, dużo samochodów i ...Policji. Ruch wszędzie, a szczególnie w Estonii prawie żaden. Więc spokojnie można uzyskać średnią około 90 km/h. Oznaczenia dróg są dobre, poza Kownem, gdzie trudno zorientować się jak wyjechać w stronę Warszawy, a nie Kłajpedy...
Przyejliśmy opcję przy wjeździe do miast: jedziemy do rzeki i w stronę dachów z czerwonymi dachówkami - zawsze docieraliśmy do starówki:)
Jedzenie jest...monotonne, mnie smakowało Angelowi mniej. Oczywiście bliny, karatacze, zepeliny, kiełbasy, smażony chleb do piwa, niezłe sery, bardzo dobre piwo. Ale też trafił się nam rosół ze śmietaną...trafiliśmy też w Rydze do najdroższej w mieście knajpy na pyszne steki. Można zjeść obiad na łebka za 8-15 zł, ale można wydać również 100-150zł. Knajp jest od licha, poza Kownem, są głównie regionalne, w jednej tylko w Wilnie przez dwa dni nie było stolików, tak trafialiśmy wszędzie na wolne stoliki.

BIAŁY ŁABĄDŹ W KOWNIE
W Wilnie było kilka sklepów z przepięknym lnem, obrusy, serwetki i różne takie i bardzo tanio. W Wilnie również był jeden sklep z przepiękną nowoczesną ceramiką. Dużo bursztynu taniego. Ale gdy byliśmy w Rydze i Kownie, też były sklepy z lnem, ale był taki ludyczno-turystyczny, ten sklep z Wilnie przy jednej z głównych ulic starówki the best.
W Wilnie z chęcią mówią w sklepach i kanjpach, hotelach po polsku - to nie prawda, że nie cierpią Polaków, chcociaż mają w 100% historyczne prawo, możn rozmawiać po rosyjsku i oczywiście po angielsku. Gdy Etstończycy ratwali nas przy automacie samoobsługowych po Tallinem, gdy prawie nam zabrakło paliwa, a wyświetliły się na automacie estońskie literki - oni mówili po niemiecku, my po angielsku  i się dogadaliśmy.

PIĘKNE DRZWI W RUINIE W KOWNIE - zastanwiałem się czy fragmentów nie przywłaszczyć sobie
Reflekcje: Litwa biedna bardzo, taki relikt socjalizmu. Wilno inne, ale tylko główne ulice starówki od frontu, bo krok dalej ruiny, dużo pijanych wieczorami i nie chodzi mi o turystów, lecz pijanych tubylców, sporo żebraków, trochę bezdomnych. Kowno - starówka opuszczona przez przez ludzi prawie...Ryga i Tallin - piękne europejskie stolice, niesmaowicie wychuchane i wydmuchane. Ryga podobna do Brukseli. 

Ciekawostką puste wybrzeże Bałtyku, prawie bez żadnych miejscowości, gdy wyszliśmy na plażę w Łotwie puuuusto.

Zakupy: 6 zgrzewek piwa, 4 butelki mocnych alkoholi, wielka torba czekolad - 110 zł. Talerze z Almi Dekor - 35zł, w Estonii prawie takie same 3.15zł. 

uliczka w Wilnie

W Rydze młodzi ludzie maksymalnie metkowi i maksymalnie wystylizowani, szczególnie chłopcy i faceci. W Tallinie bardzo metkowe sklepy -topowe i drogie, widać to również na ulicach. Centra handlowe mizerne zarówno spożywcze, jak i z ciuchami.

Przekleństwo: zakaz parkowania i parkingi. Trudno wjeżdżać na starówki, ale dzięki małemu ruchowi, łatwo zawrócić jak się coś przeoczy. W Tallinie zostawienie samochodu w centrum może kosztować nawet 80 zł, ale...można w pobliżu znaleźć coś za 10 zł.

BOLĄ NOGI... chodziliśmy codziennie po 6-8 godzin, wieczorami nogi wysiadały, a rano nie działały wcale. Trochę zabrakło treningów. Angel któregoś dnia doszedł do wniosku, że nie bolą jej nogi gdy chodzi na wysokich obcasach, ja cholera swoich nie wziąłem.

STRATY: zgubiłem w Wilnie moja ukochaną czapkę, w Rydze w hotelu zostało suszące się dno od torby ekologicznej:), 

zepeliny w Wilnie

Placki z kaszy gryczanej
w Tallinie zostały waciki mojej żony lafiryndy:)

pamiętacie dialog z Kilera - moj przyjaciel Jurek Kiler, moja żona lafirynda. Może wam jajka usmażyć - Figura, cycki sobie usmaż - Rewiński.

taki zwyczaj dziwny, młode pary zapinają na mostach na Litwie i Łotwie kłódki w dniu ślubu z wygrawerowanymi datami ślubu i imieniami. Wiszą na tych mostach tylko kłódki z jednego roku. Nie wiem kto je zdejmuje.
PLUSY: przepiękne zabytki i naprawdę tak się naoglądaliśmy zabytków, że aż miło, mili ludzi, trochę doświadczenia w kierowaniu autem po różnych dziwnych ulicach, trochę dobrego jedzenie, kilka fajnych rzeczy przywieźliśmy. Moja żona przestała reagować na padający czasami deszcz i z przyjemnością spacerowaliśmy podczas mniejszych i większych opadów. Bardzo fajna afrykańska knajpa w Rydze.

MINUS: Nie było z nami Młodej, która dziś dopiero wraca z Kołobrzegu, strasznie przykro było bez niej. Nie lubię jeździć bez niej, jest często motorem naszych różnych działań.

Rossa

Rossa

  
UWAGI: Piszę na dwa komputery, bo chyba wstawiałbym miesiąc fotki. Ta publikacja nie ma na celu chwalenia się, że niby gdzie to ja nie byłem /nie byłem prawie nigdzie/, a to mi zarzucono publicznie. To taki krótki slajd, o tym jak za parę groszy mozna gdzieś pojechać i jak to zrobić. Mnie pomogła żonka z Egiptem, a ja wczoraj sąsiadom trochę, gdy okazało się, że jadą do Siofoku nad Balaton. Wiadomości od innych osób są bezcenne.

Matka Boska co w Ostrej świecisz bramie
Niestety część zdjęć po załadowaniu nie daje się dodać do bloga:(

jedna z dwóch kamienic pod kotem w Tallinie
BELGIJSKA HISTORIA Z JAJEM: jedziemy sobie wesoło, końcówka już wycieczki, za jakieś 100 km granica ojczysta nas ma witać. Jak na warunki litewskie dość duży ruch, jedziemy w kolumnie tirów, droga nówka sztuka, szeroka i cholera wszyscy przed nami zjeżdżają z niej do Mariampola zamiast na granicę jechać. Ale Belg tirem omija jakoś tak dziwnie postawioną przegrodę/wcześniej taka sam stała na drodze kilkadziesiąt kilmetrów temu i nic nie znaczyła/ i jedzie, a ja za nim. Belg po kilkusetmertach zjeżdża na pobocze i nas puszcza jedziemy, jedziemy. Pusta szeroka droga, z przeciwka jadą samochody, nikt się w głowę nie puka, ale pusto przed nami, za nami Belg, nie widzę nikogo więcej. 5 km minęło, myślę sobie, jak mnie Policja zatrzyma to powiem, że od rodziny jadę z lasu pobliskiego, ale ...ale patrzę przy lesnych wyjazdach, jakoś strzałki nieśmiało nakazują jechać w przeciwną stronę. Wjechałem w jedną z tych bocznych przecznic, minął mnie Belg, ale nikt więcej...Wrócilismy do objazdu. Belg nie. Tak potem mysleliśmy, ze może tam na końcu to faktycznie brakowało na jakimś moście jednego kierunku, czy coś. ALE CO Z BELGIEM.

Wilno z wieży zamkowej.
A że Litwini mają poczucie drogi, znaczy poczucie humoru na drogach, to jak budują drogi często malują znaki na drogach te poziome,  tak jak MA być, a nie tak jak JEST. Widziałem skręt w lewo malowany ze dwa dni temu, z 2 pasmowej drogi do 6 metrowego dołu, jaki był pomiędzy dwoma pasami drogi, tak na długości 2-3 km.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (11) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

poniedziałek, 24 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  4 643 971