Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 798 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4701900
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19337
Bloog istnieje od: 4048 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

Wstrętne kino Lyncha

wtorek, 31 lipca 2007 9:43
widzę, że notki dotyczące kina nie wzbudzają większego zainteresowania w związku z tym... walniemy dziś recenzję kolejnego niowego filmu.
Jeden z moich ulubionych reżyserów, który wygląda, jakby pierun walną w żywopłot nakręcił film.
Krytycy, prasa i okoliczna ludność, on sam i jego aktorzy, a w szczególności - aktorzy z Polski są ZACHWYCENI. Szkoda tylko, że uczucie to nie udziela się widzom.
W kinie było, może za 25 osób. Nie wiem czy wszyscy od 15 minuty, tak jak ja modlili się, że się to wreszcie skończyło, ale co kilkadziesiąt minut, systematycznie wychodzili z sali kinowej. U mnie, była to najdłuższa modlitwa w życiu, bo 3 godzinna. Film jednak się skończył, a już myślałem, że reżyser wpadł na jeszcze jeden genialny pomysł - nakręcić film bez końca, bo skoro nie ma fabuły, to końca być nie musi. No, ale za to początków ma kilka i rozczworzenie jdnej postaci, a kilku innych zwykłe rozdwojenie.
Nawet nie bardzo wiadomo co skrytykować, w tym ponoć wielkim surrealistycznym dziele, które o wiele mil wyprzedziła pozostałych artystów.
Wydaje mi się, że jest to zwykła chała. David Lynch nakręcił niemiłosiernego gniota, tylko dla tego, żeby dopieścić swoje wielkie ego. Zabiegi reklamowe z miłością do Polski, Łodzi, pisanie wielką literą INLAND EMPIRE, które ponoć stanowi ulubioną zbitkę słów autora ściągają pokolenie agenta Coopera, Autostrady, MD, Dzikości serca do kin. Można było dyskutować już wcześniej o "sensie" poprzednich filmów, gdyż wątki tłumaczone bywały w rózny sposób, alezawsze pobudzały do myślenia i dyskusji. IE pobudza do ciszy. Do spokoju i milczenia, bo nie ma o czym rozmawiać.
W filmie występują Jeremy Irons, Laura Dern, bo o króliku Naomi Watts trudno to powiedzieć, oraz grupa polskich aktorów: Gruszka, Majchrzak, Niemczyk. Film jest o   filmie, tak trochę Allenowsko...o polskim przeklętym cygańskim filmie, sceny są pociete, nie do końca spójne, pojawiają się elementy niewytumaczalne, jak królicza rodzina prasująca koszule, tam można zauważyć piękną Naomi Watts, ups...można usłyszeć, bo ma głowę królika na głowie. Reżyser się pobawił, ja przez te 3 godziny siedziałem, jak na szpilkach. Wcześniejsze filmy, no może poza Człowiekiem słoniem i Głową do wycierania wciągały i czekało sie z napięciem, co będzie, dyskutowało o przesłaniu filmu, a  tu...

Widziałem   gdzieś opinię, że przy najnowszym filmie Lyncha, Joyce jest zrozumiały, jak instrtukcja na pudełku płatków śniadaniowych.
Sam Lynch mówi, że najważniejsza jest miłość i medytacja transcydentalna, a reszta to proch i pył - właśnie troche tego drugiego wyprodukował. Boli kpina z jaką autor podszedł do nas, być może to głośne wołanie, że bycie twórcą światowego kina boli, że mieszają się elementy rzeczywistości i scenariuszy i że bycie celebrites niczym się nie różni od prostytutki, królika, bezdomnych, bo i tak ktoś wbije nam w brzuch śrubokręt.

Zupełnie z innej beczki. Zostało 7 dni do zniknięcia, cóż medycyna narazie nie robi zadowalających postępów w moim przypadku, szkoda. Może jakoś to będzie. Zakończyły się wieczorki polsko-amerykańskie przy różnej ilosci, różnych %, tak zostanie do 8 sierpnia, ale będą to rossmówki amerykańsko-polskie. Nie mogę się zmobilizować do wyciagniecia moich notatek i podręczników do j.angielskiego, będzie obciach, jak złoto.
Uff, nie mam ostatnio najlepszych dni, ot co. Ciągle mi się wydaje, że coś złego czyha na mnie za nastęnym rogiem. Z lekką dozą niepokoju również czekam na wydruk na koniec miesiaca z karty kredytowej, bo tyle co kiedyś myślałem, że wydam w NY, to już wydałem:). No, ale we wrześniu znowu rusza Angelowa szkoła, mam nadzieję, że z kopyta. Buziaki.

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (16) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

HARRY POTTER

sobota, 28 lipca 2007 21:30

BĘDZIE LAPIDARNIE.

Moje chore oko nie było zmuszone do łez w trakcie filmu. Nie będę pisał o wyższości słowa drukowanego nad obrazem, bo sensu to nie ma. Wzruszyłem się podczas dialogów Garego Oldmana, HP/nie chodzi o drukarkę, a DR niezbyt ładnie dorasta i ma długą szyjoczaszkę/ i ...Ale cieszę się, że żyję w czasach, gdy efekty specjalne mogą pokazać czary. Podobał mi się najbardziej pierwszy odcinek i ksiązki i filmu, trochę jest we mnie PIOTRUSIOPAŃSTWA, ale tak na serio: OSTATNIE SŁOWA FILMU, są przesłaniem dla wszystkich moich blogowych przyjaciół, a jakoś bliżej mi do nich niż do części realnych, więc czyjaś ż., anno, madzialnego, sol, lola, lia, ling ling, werka i oczywiście WIRTUALNO-REALNA MARGO weźmy sobie do serca przesłanie harego nie engela/pyszny drink/

zawsze jest o co walczyć


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (4) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

ZODIAK I IGŁA W OKU...

piątek, 27 lipca 2007 13:39

Jak ostatni durnowaci po pokazie Iphone w Lolku poszliśmy na ZODIAK nowy film twórcy: Siedem i Podziemnego kręgu - Davida Finchera. W głównej roli Jake Gyllenhall, który męczył mnie skąd go znam, no cóż wychodzi, że z Pojutrze, bo na pewno nie z Tajemnic Brokebanck Mountain.

W filmie pojawia się również Robert Downey Jr, który dla mnie zawsze pozostanie Wahe Gale z Urodzonych morderców. Film trwa prawie 160 minut, ale mroczna sceneria głównie San Francisko nie nudzi, a pojawiające się wątki układanki wciągają. Film oparty jest na "autentycznych faktach:)"...Warto posiedzieć w kinie.

A teraz dzień dzisiejszy: po perypetiach z okiem i okulistą znikającym i "okulistką" pojechałem dziś do profesjonalnej kliniki. Strasznie się bałem, strasznie. Przeszedłem przez różne maszyny do badania - koszmar i dzielnie zniosłem zabieg przekuwania czegoś tam w oku...Mam teraz gałę czerwoną jak królik, 3 tyg leczenia i szansa, że we wrześniu nie odbędzie się trochę poważniejszy zabieg chirurgiczny. Miła Pani Doktor Małgosia z dużym wdziękiem wbijała mi kilka dziesiąt razy igłę w oko i co ciekawe nie zamykałem go. Cudownie było. No jeszcze widzę różne literki, ale takie najmniejsze na dole po lewej stronie, to już raczej tak na czuja strzelałem. Bardzo śmiesznie, jak Pani mi mówiła, żebymsię gapił na zielone światełko, k. tam były dwa światełka SKĄD JA DALTONISTA MAM WIEDZIEĆ KTÓRE JEST ZIELONE!!!

No dziś uciekłem z firmy, zeby nie straszyć ludzi, wieczorem mamy bilety na Harego P na 22:30, ale skończyli się chetni do obcowania z 1.5 Kaspie'm, gdyż dziadkowie wczoraj wciągnęli białą flagę. A wydawałoby się, że po 5 tygodniach może jakoś się zgrali z dwujęzycznym wnukiem...

Trochę z zaskoku się odbyła ta wizyta, gdyż Angel umówił mnie u naszego lokalnego lekarza dziś o 15, a ja o 12 byłem już po jabłkach. Jestem bardzo dzielny, bardzo dzielny.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (8) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

wrrrr, wrrrr, wrrrr

środa, 25 lipca 2007 17:59

No na jutro i pojutrze mam umówione wizyty u okulistów, boję się i nie chcę o tym pisać...

Również z mało fajnych wieści - moja obrona pracy podyplomowej odbędzie się najwcześniej we wrześniu.Złożyłem ją 11 marca!

Pewnie, jakbym się głębiej zastanowił udałoby mi się znaleźć jakąś górę pozytywów dnia codziennego. Tylko nie mam pokładów siły, aby tego dokonać. Lewdo udaje mi się wykonywać obowiązki służbowe.

Zamiast mędzenia: parę recenzji praskich kanjpek znajdziecie na www.akademiasmaku.com

Na bocznym panelu, też się pojawił nowy link: www.nowy-jork-czwarta-rano.bloog.pl to chyba najdłuższy link pod słońcem, chyba kiedyś tylko moja znajoma miała dłuższy adres poczty interentowej: mam-głowę-leppera-w-lodówce@cośtam.cośtam.pl . Na stronie nowojorskiej będą, jeśli w końcu wyjadę fotki z wyprawy do usa. Jeśli będzie. Zawsze mam wielką obawę przed kupowaniem biletów pół roku wcześniej na wyjazdy wkacyjne, czy właśnie tym razem się okaże, że niebezpodstawnie???


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (8) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

W HOŁDZIE WYZNAWCOM KINA

wtorek, 24 lipca 2007 16:35

DŁUGO CZEKALIŚMY NA PRAWDZIWY FILM QUENTINA T.  W międzyczasie pojawiło się kilka produkcji, które firmował swoim nazwiskiem, jako scenarzysta, producent, ale to nie były Jego dzieła.

Ideologia jaką serwuje nam Tarantino przy okazji swoich filmów jest niezwykle ciekawa, tym razem facet nakręcił niezwykle zakręcony babski film. Laski gadają o facetach, gadają, gadają, gadają. O wszystkim, no w dużej mierze o seksie..

Odszedł QT od obsadzania filmów, nawet w epizodach znanymi aktorami w pierwszej części Grindhouse: Death Proof wystąpił sam oraz zatrudnił przechodzonego nieco Snake Pleeskena z Ucieczki z Nowego Jorku. Kiedyś ratował życie Travolcie, teraz być może odkurzy na dłużej Kurta Russella, dla którego rola Kaskadera Mike'a może być powortem do świata żywych. Dla mnie samego, jest powieleniem roli Marva z Sin City w wykonaniu Rourke.

Film jest niezwykły właściwie chyba dołącza do wielkiej trójki, czyli Pulp Fiction, Wściekłych Psów i Kill Billa I, z tym, że dialogi są lepsze, lub conajmniej tak dobre, jak w Pulp F., no może jeszcze w kwestiach dialogów, to niezłe były w Jackie Brown.

Tarantino zatrudnił podczas produkcji kopię Umy Thurman - Zoe Bell /druga od prawej/, która była kaskaderką w Kill Billu, zresztą kwestia 8 kobiekt, których "przeżycia" stanowią pretekst do prowadzenia dialogów jest ciekawa, gdyż bliżej nieznane aktorki grają niezwykle.

Dawno nie oglądałem tak dobrego filmu, ale zdaję sobe sprawę, że jedni pokochają go jak ja, inni będą w głębokiej opozycji. Zawsze można powiedzieć, że Randdal oglądał go z popsutym okiem i co on tam mógł widzieć.

Oczywiście nasi dystrybutorzy musieli zrobić inaczej niż wszędzie na świecie. Gdyż sama idea Grindhouse,wa poległa na tym, że w malutkich kinach były wyświetlane dwa filmy ciurkiem, z reguły jeden sensacyjny - tu Quentin, a drugi Robert rodrigez, czyli horror, takie trochę z gatunku gore. U nas drugą część, będziemy oglądać we wrześniu. Nie chce myśleć, że tylko kwestia ceny biletów i chęć wzięcia dwa razy za bilet to spowodowała. Zresztą dobrze, że jeszcze Roman G. pozwala nam na niegrzeczne kino.

perełkami jest montaż filmu i muzyka!!!!


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (4) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  4 701 900