Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 070 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4643964
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19320
Bloog istnieje od: 3961 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Bloog.pl

ICH KLASA

niedziela, 27 czerwca 2010 7:00
Doś często obiegały media informacje o naruszeniach bezpieczeństwa na portalu społęcznościowym Nasza klasa. A to być może wyciekły dane, a to zbyt duża ilość zdjęć i nadmierna wylewność doprowadziła do czyjegość nieszczęścia, a to komuś żona prysnęła z miłością z podstawówki ... A teraz biją na alarm, że portal zmienił się w NK.PL i skonsumuje za kilkanaście dni nasze dane umieszczone na profilu,, komunikatorze i Bóg wie gdzie.

Władze portalu twierdzą, że tylko kilka procent użytkowników rezygnuje z udziału w zabawie, ale dawno już konto na portalu przestało być cool i trendy. Ja odnalazłem kilka osób z przeszłości i różnie to bywało - z jednymi miło się koresponduje i spotyka od czasu, do czasu, a inni są jak rzep u psiego ogona. Ale przecież tak w życiu już jest.

W piątek byłem na spotkaniu mojej klasy z podstawówki. Jak było - było różnie. Spotkanie w rodzinnym mieście, w którym nie mieszkam od 20 lat, a edukacja na etapie SP zakończyła się 28 lat temu, jak wyliczyli statystycy. 

Nie lubię miasta z któórego uciekłem, ale lubię ludzi. Z kilkoma osobami nie widziałem się od 20 lat, z innymi od 10, ledwie jedna, no może dwie osoby, które widziałem na przestrzeni ostatniego roku. Nie ma siły 43-42 latkowie zmienili się. Widać upływ czasu, doświadczenia życiowe na twarzach. Przerzedziły się włosy, czasami zęby, niektórych przyprószyła siwizna innym Pan Bóg poskąpił rozumu.

Najbardziej zmieniłem się jednak ja i to pod każdym względem. Z chuderlawego blondyna zrobiłe się wielki łysy facet, wyższy o głowę od większości. Byłem nadmiernie grzeczny, a teraz wygadany i pewny siebie, ale w obydwu wydaniach jestem miły i dość prosty w obsłudze, a ponadto ładnie potrafię słuchać. Jednal kilka osób przeżyło szok widząc wielkiego faceta w eleganckim garniturze wchodzącego do restauracji.

Po przywitaniu i pierwszysch słowach, okazuje się, że nie zmieniliśmy się aż tak bardzo /oczywiście poza jednym osobnikiem/. Ludziom z mojej klasy powodzi się różnie - ja nie lubię pytań "co słychać", "co robisz", "jak ci się powodzi". Pal licho, jak tej drugiej osbie jest lepiej, ale jeśli nie i jeśli ją zaboli, jak usłyszy, że masz willę, dom z basenem, ferrari i mały odrzutowiec.

Ja pytania co słychać, zadawałem rzadko i po dłuższej konwersacji, gdy widziałem, że jest bezpiecznie... Genralnie dziewczyny, w kilku przypadkach wyglądały, jak dziewczyny, szczególnie dwie - innym życiedało popalić i wyglądają już, jak Panie. Faceci wciśnięci w uroczyste, kościółkowe koszule - wyglądali zdecydowanie gorzej. Ale wszscy prawie, poza kolegą biznesmenem o wątpliwej orientacji seksualnej, dorabiającej mity do swojej samotności i kolegi księdza należącego do najwybitniejszych jednostek swojego pokolenia w koloratkach, tacy smutni, jak cie ludzie w Tesco.

Nie trzeba wyjeżdżać na koniec świata, możena odnaleźć to tu na miejscu w sobie, w Czesiu. Bo to jest najważniejsze. Ja TO mam, ja nie widzę niczego złego w pójściu na koncert rockowy, czasami z córką, czasami z żoną z kumplem, czy na jakieś wydarzenie sportowe, kulturalne, do kina, do kanjpy.

Lubię jeść i gotować, lubię pić i ucztować lubię rozmawiać  i być z ludźmi. A oni tacy jacyś nieszczęśliwi, za tym pytaniem co słychać, nadzieja, że jest tak średnio, może nie źle, ale nie najlepiej.

Smutna ta nasza klasa. Ładne dziewczyny i brzydcy faceci pijący wódkę, jakby nie można wypić drinka z parasolką, czy kieliszka dobrego wina...

Paradoksalnie, gdy impreza w części oficjalnej skończyła się koło 23, kilku kolegów niedopitych nie chciało iść do domu, ja o drugiej w nocy byłem umówiony z córką w zupełnie innym miejscu, więc zapakowałem ich do samochodu, wcześniej kazałem kelenerowi zapkować wódkę, kieliszki, kotlety, szaszłyki, colę i wywiozłem ich. Krążyliśmy po mieście, bo żadne nie chciał  prawie o północy narażać się żonie. Opcje były różne, piknik nad rzeką, jak w młodości, badź ławka w parku. Wylądowaliśmy w piwnicy warsztatu jednego z kolegów. Panowie się dopili i otworzyli dopiero, naprawdę było miło. Podziękowali za troskliwość, jednego zawiozłem pod sam dom, reszta pewnie piła do rana.

Ja słuchająć w radiu Alien Sex Fiend przejechałem to 70 km po córkę i o 2 w nocy wróciliśmy grzecznie do domu. Jej klasa mam nadzieję, że będzie weselsza.

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (11) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

ZABIĆ KOTBOJA

sobota, 26 czerwca 2010 21:20
Wiele lat temu, moja mała wówczas córka, wracając z balu przedszkolnego, przebrana za księżniczkę opowiadała, jak byli ubrani inni. Gdy doszło do opisu chłopców, mówi - bo Karol to był ubrany, no wiecie! no przecież wiecie!!! taki duży kapelusz, kamizelka ... no wiecie ... on był przebrany za ... kotboja!!! - chodziło oczywiście o cowboya. 

Po pierwszej turze wyborów sztab wyborczy Jarosława założył kapelusze cowoboyskie, być może to zadziałało na wyobraźnię mojego ulubionego posła Janusza P. Dużo piszę o Palikocie w kontekście wyborów, bo jego prowokacje ciekawsze są niż mdłe, cukierkowate obietnice głównych aktorów i ględzenie o służbie zdrowia, których napięcie równe jest dreszczom, jakich dostarczył nam hit Mundialu Portugalia-Brazylia.

Co sprawiło, że Tusk znowu wstydzi się za Palikota. No cóż ten drugi wyznał Bilguunowi Ariunbaatarowi, że Komorowski - zapoluje na wilki zjadające owce" a później "Jarosława Kaczyńskiego trzeba zastrzelić i wypatroszyć". - Bronisław Komorowski pójdzie na polowanie na wilki i zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż w Europie.

Palikot szokuje, próbuje wyprowadzić PiS z równowagi, dziś w sukurs poszedł mu sam zawstydzony Tusk - Jarosław jest spokojny, a wynik wyborów w dalszym ciągu otwarty.
Wybory zbliżają się do finału podobnie, jak Mundial i tu, i tam nie widać liderów, bo każdy ma czasami, jakiś słanszy dzień i pudłuje nawet do pustej bramki. Nudne wybory, na szczęście podobnie, jak nudne mecze rozgrzewane są przez komentatorów. A co my na to? 

My indywidualiści wyindywidualizowaliśmy się z rozentuzjazmowanego tłumu, który oklaskuje przeintelektualizowane i przeliteraturalizowane dzieła spindoktorów.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (2) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

PALIKOT - KONTRA RYMKIEWICZ

piątek, 25 czerwca 2010 6:44

Janusz Palikot oprócz wielu talentów, które ujawniły się już wcześniej, wczoraj na swoim blogu zaprezentował kolejny, który dotychczas skwapliwie skrywał. Objawił się nam Palikot, jako wieszcz narodowy. Zamieścił wiersz Wybory 2010:

Nie jestem już żaden smarkacz,
Łeb mam pokryty siwizną.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo zbyt cię kocham, Ojczyzno!
 
Niejeden ciężar na barkach
Dźwigałem, znosiłem trudy.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo dość mam kłamstw i obłudy.
 
Gdy spytasz mnie, niedowiarka,
Dlaczego? Wyznam ci szczerze:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo w żadną zmianę nie wierzę.
 
Skąd wiem, że wybór niedobry?
Nie wierzę w zmiany oblicza,
Bo nie chcę powrotu Ziobry
I teczek Macierewicza.
 
Bo nie chcę mieć Prezydenta,
Co straszy gejem i Żydem,
Co w każdym widzi agenta,
I może zaszczuć jak Blidę.
 
Na Jarka nie oddam głosu
Za czasy, gdy był premierem,
Za ten upadek etosu,
I koalicję z Lepperem.
 
Za to, co wciska ludowi,
Na co pozwala i sprzyja,
Za to, co pisze Sakowicz
I głosi Radio Maryja.
 
Za sieć podsłuchów i haków,
Wydanie walki elitom,
Za to, że skłócił Rodaków,
Za IV Rzeczpospolitą.
 
Dziś w duszy mej zakamarkach
Odkrywam decyzji sedno:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo nie jest mi wszystko jedno.
 
Wybaczcie drwinę i sarkazm,
Odporność z wiekiem się zmniejsza.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo Polska jest najważniejsza!


Dla zachowania pluralizmu na blogu przypominam wiersz Jarosława Rymkiewicza, który powstał 19 kwietnia 2010 roku.


Ojczyzna jest w potrzebie - to znaczy: łajdacy

Znów wzięli się do swojej odwiecznej tu pracy

Polska - mówią - i owszem to nawet rzecz miła - mówią - wspaniale lecz trzeba po trochu

Ale wprzód niech przeprosi tych których skrzywdziła

Polska

Ją ucywilizować - niech klęczy na grochu

Niech zmądrzeje niech zmieni swoje obyczaje

Bo z tymi moherami to się żyć nie daje

I znowu są dwie Polski - są jej dwa oblicza

Jakub Jasiński wstaje z książki Mickiewicza

Polska go nie pytała czy ma chęć umierać

A on wiedział - że tego nie wolno wybierać

Dwie Polski - ta o której wiedzieli prorocy

I ta którą w objęcia bierze car północy

Dwie Polski - jedna chce się podobać na świecie

I ta druga - ta którą wiozą na lawecie

Ta w naszą krew jak w sztandar królewski ubrana

Naszych najświętszych przodków tajemnicza rana

Powiedzą że to patos - tu trzeba patosu

Ja tu mówię o sprawie odwiecznego losu

Co zrobicie? - pytają nas teraz przodkowie

I nikt na to pytanie za nas nie odpowie

To co nas podzieliło - to się już nie sklei

Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei

Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu

Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu!

Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo?

O to nas teraz pyta to spalone ciało

I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie

Niech się Pan trzyma - Drogi Panie Jarosławie


Jesteśmy dumni z patriotyzmu zawartego w poezji i prozie - Mickiewicz, Słowacki, Norwid i setki innych, czy będziemy dumni z poezji anno domini 2010, mówię oczywiście o tej zaangażowanej politycznie - śmię wątpić. Więcej poetyki bywa w spotach reklamowych... i frytki do tego.

 


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (3) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

TOTALNA WIOSKA, CZYLI SANDAŁY I SKARPETY

czwartek, 24 czerwca 2010 7:52
  

Sponsorem dzisiejszego wpisu na blogu jest koleżanka, która na podobny temat pisała kilka dni temu w konkurencji. Moje spojrzenie jest trochę inne, dlatego pozwoliłem sobie na kilka „złotych" myśli w tej materii. Idą wakacje, a temat jest z nim bardzo powiązany. Zostaliśmy wchłonięci przez kulturowe kody, mechanicznie przyjmujemy pewne zachowania, gdyż w przypadku odstępstwa spada na nas odium krytyki, czy słusznie?

 

Upał polski, czy też z importu, przystosowujemy się do otoczenia, zakładamy lekkie, luźne ubrania, aby nie wyzionąć ducha, a co na nogi? Ja na urlopie do niedawna preferowałem trampki oraz krótkie skarpetki, oczywiście na plaży, czy gdzieś przy barkach hotelowych - klapki lub japonki. Długo nie mogłem przekonać się do chodzenia w sandałach. Jakoś ten rodzaj obuwia kojarzył mi się z emerytami, białymi szortami, koszulką polo i kapeluszem.


Siedem lat temu, w sierpniu, pierwszy raz założyłem klapki, całkiem miłe uczucie. Wieje wiatr w stopy, chłodzi. Trzy mankamenty: kamyki wpadające do środka, jakby były przyciągane magnesem, głupia opalenizna w paski oraz pocenie się i wsiąkanie potu w podeszwę i paski. Wiem, że nie powinno się nosić skarpetek i ich nie noszę, ale pranie sandałów powoduje, że stają się potwornie brzydkie, jeśli są skórzane, żadne odświeżacze, płyny nic im nie pomaga. Ale skarpetek nie wypada zakładać, szkoda. Głupia moda.


Szorty. Cały czas w pracy noszę garnitur, krawat, z lubością po godzinach urzędowania zdejmuje je. Mam całą baterię krótkich spodenek, bojówki, bermudy, ale białe z paskiem, krótkie spodnie do biegania, krótkie spodnie do pływania, do jeżdżenia na rowerze, jakieś obcięte dżinsy, szorty w kratkę, w kamuflaż. Uwielbiam w nich chodzić, gdy jest ciepło, nawet do własnej firmy po godzinach pracy i nie widzę w tym nic niestosownego.


Uważam, że jeśli, jako poważny menager śmigam w garniturze, to po godzinach mogę pozwolić sobie na trochę luzu. W felietonie mojej koleżanki było jeszcze o depilacji panów, ja jestem zarośnięty, jak orangutan, nie ubliżając orangutanom. Golę pachy, czasami klatę do opalania. Reszty nie, nie widzę nic zdrożnego w zarośniętych facetach, chociaż zdają sobie sprawę, że może to trochę przeszkadzać, tak jak owłosienie u kobiet. Równość płci - nie wiem, włochacze pachowe u lasek, to nic specjalnie fajnego. Ja na laser, ani na wosk się nie wybiorę.


Kolejny atrybut gorąca - nakrycie głowy. Uwielbiam kobiety w kapeluszach, a faceci boją się zakładać cokolwiek na głowę. Jeśli już to czapkę bejsbolówkę, lub chustkę. Pamiętam, jak kelnerzy w jednym z arabskich krajów patrzyli spod miski na minie, jak chodziłem w bandanie z amerykańską flagą. Ja noszę czasami, takie kaszkiety białe firmy z kangurkiem, daszkiem do przodu lub do tyłu. Ale z uwagi na łysą czaszkę, coś na głowie mieć muszę. Trudno dobrać odpowiednie nakrycie głowy, podobnie, jak okulary, które ostatnimi laty Polacy noszą głównie, bez względu na płeć, na czubku głowy zamiast nosa.


Lato, trwa zdecydowanie za krótko, więc może nie zdołam popełnić zbyt dużo faux pas, ale czy musimy być tacy correct?


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (148) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

SLD I TYLKO DWIE KALORIE

środa, 23 czerwca 2010 9:39
Umizgi i podchody, stanowiska, zmiany programowe, wykreślenie ze słownika: postkomuny, gratulacja dla 14% zwycięzcy, brawa, ukłony, puszczane oko, zaproszenia do rozmowy, okrągły stół w sprawie służby zdrowie, pomoc tym naszym diamentom - Grzegorzu Napieralski tylko powiedz, że nas lubisz, chociaż trochę!

A Grzegorz nic nie powie. Dlaczego, bo historia lubi się powtarzać, a wilk już raz zjadł Czerwonego Kapturka i to wraz z Gajowym. Pamiętacie, jak Jarosław Kaczyński skonsumował swoje przystawki i odesłał do niebytu Romana Giertycha i Andrzeja Leppera - trochę podobieństwa do kontekstu jest.

Grzegorz poprosił o czas na namyślenie się, czas ten jest doskonały do prześcigania się w obietnicach kandydatów, a Grzegorz wyjdzie i powie, wiecie, rozumiecie, ale różnice poglądowe są tak duże, że niestety nie mogę wskazać kogo popieram.

Ta cudowna niezależność uzdrowić i wzmocnić może SLD oraz pozycję Napieralskiego. Nie chce być premierem przez kilka miesięcy, woli zaryzykować i być premierem w następnej kadencji na dłużej. SLD urośnie w siłę bez popierania PO lub PiS. PiS się nie zmienił i Napieralskie wie, że to tylko gra wyborcza, a PO może go pochłonąć.

Może mylę się, ale takie będzie stanowisko lidera SLD, a Komorowski i Kaczyński obejdzie się smakiem. Umacnia mnie w tej myśli fakt, że różnice są dość nikłe i nie może Napieralski być pewien, że poparcie zostanie skierowane na właściwego kandydata.

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (8) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

poniedziałek, 24 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  4 643 964