Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 797 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4701885
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19337
Bloog istnieje od: 4048 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

POJEDYNEK NA WIBRATORY

niedziela, 30 maja 2010 14:10
Bartosz Arłukowicz, przystojny lekarz pediatra ze Szczecina, zwycięzca  reality show - Agent został gwiazdą lewicy w Konisji śledczej. Dał się tam poznć jako poseł pracowity, zawsze przygotowany do posiedzeń, ważący słowa i wnikliwie szukający kontekstów. 
Obok Wasermana był jednym z filarów tej Komisji - oczywiście w mojej opini.

Dawno SLD nie miało tak racojnalnego lidera, sprawiło to, że po zdystansowaniu się do wyborów prezydentckich Olejniczka i Kalisza, zaczęto mówić, że Arłukowicz może być kandydatem na prezydenta. W wyborach wystartował Napieralski, a Arłukowicz postanowił zostać SLDowskim Palikotem. Wyznał publicznie, że jest wielkim zwolennikiem wibratorów.

Różnica między nim, a Palikotem, jak powiedział na wiecu w Bolesławcu, jest taka, że on lubi  i używa wibratora w łóżku, a Palikot w studiu TVN. Na końcu swojego wystąpienia zajął się wątkami religijnymi i istnieniem Boga, z którym, gdyby istniał, to miałby do pogadania, bo trochę ostatnio narozrabiał /Bóg oczywiście/.

Polacy są niestety dość odoporni na brednie, jakie wygadują politycy i szkoda, że nie pamiętają ich wypowiedzi podczas kolejnych wyborów. Ja myślę, że należałoby docenić złote myśli tego typu i odopwiednio je docenić.
Mam nadzieję, że Arłukowicz opamięta się i nie będzie podążał tą drogą - nie pojawi się świński ryj, małpki i serie dociekliwych pytań po adresem kolejnego prezydenta naznaczonych troskliwością o jego zdrowie.

Miało być normalnie, a jest jak zwykle, okazało się, że życie nie znosi próżni, a wibratory wyznaczają polityczne trendy.



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (6) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

JAROSŁAW WZRUSZA, BRONISŁAW PRZESTRASZA, czyli kampania na niby.

piątek, 28 maja 2010 9:06
Wczoraj obiegła media historia z życia prywatnego kandydata na urząd prezydenta - Jarosława Kaczyńskiego. Elżbieta Jakubiak w jednym z dzienników powiedziała, jak Jarosław Kaczyński tłumaczył swojej ciężko chorej matce nieobecność Lecha. Brat odbywał podróż statkiem z Ameryki Południowej do Polski, ten środek transportu wybrał ze względu na opadający pył islandzkiego wulkanu.

Na pewno stan matki braci Kaczyńskich był bardzo ciężki i takie zachowanie syna było podyktowane troską  o życie matki - sanitariuszki Szarych Szeregów z II Wojny światowej. Ja przyznam szczerze, że bardzo ta historia mnie wzruszyła, pokazuje Jarosława, jak zupełnie innego człowieka.
Pewnie ze względu na kawalerski stan, szef PiS darzy matkę szczególnym uczuciem, docenić należy fakt, że to nie on sam "sprzedał" mediom tę historię. Odezwą się pewnie głosy, że to socjotechnika, może  i tak, ale ...

Drugi z liderów prezydenckiego wyścigu Bronisław - mój faworyt, wczoraj zaprezentował kandydata na prezesa NBP profesora Marka Belkę /dziś 62% społecznego popracia/. Decyzja dość dziwna biorąc pod uwagę zaszłości, jakie istnieją pomiędzy Tuskiem, a Belką - ale najdziwniejsze było przedstawienie Belki, jako zastępcy sekretarza genralnego ONZ. Komorowski nie tylko pomylił funkcje, bo Belka był sekretarzem wykonawczym Komisji Gospodarczej przy ONZ, ale pomylił również daty, bo tę funkcję przestał piastować Belka w 2008 roku.

Drobiazg? Przywołał pan kandydat swoją wypowiedzią lapsusy, jakie popełniał Lech Kaczyński - Irasiad, Borubar, z ziemi polskiej do włoskiej, z tym, że one teraz już nie rażą, wywołują raczej ciepły uśmiech. Pomyłka Komorowskiego oczywiście nie wpłynie na jego poparcie społeczne, bo większą rolę odegra skuteczność pomocy powodzianom. Powódź usunęła w zupełny cień tę niby kampanię.

Mnie jednak nasunęła się refleksja - jeśli odbędzie się debata Kaczyński-Komorowski, to ciężko będzie z niej wyjść zwycięsko temu drugiemu. Jarosław wyjdzie do niej solidnie przygotowany i wyposażony w argumenty zaczepne. Bronisław może podczas działań obronnych popełniać drobne pomyłki. 
A może, jak zwykle się mylę.

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (25) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

MÓJ JEST TEN KAWAŁEK PODŁOGI

czwartek, 27 maja 2010 10:04
nie mówcie mi co mam robić - chciałoby się napisać, po kolejnej inwazji. Dziś będzie zupełnie z innej beczki. Jakoś pod górkę się zrobiło, przyczyna dość błaha, czyli przeziębienie, wirus, czy bateria bakterii. Angel przysposobił jakieś miniaturowe zwierzątka, które rozłożyły nas na łopatki.

Siłę mają  Pudziana, a sprytne w rozbieraniu są jak nasza rodzima gwiazda Discowizji.  Najpierw zapalenie kratani przez 4 dni, a potem przez 4 tygodnie nie wiadomo co. We wtorek zawiozłem Angela siłą do naszego rodzinnego lekarza, który zdiagnozował, że coś, tam się jej zapaliło we środku i wyszła z torbą leków, ja jako ten zdrowszy/mniej chory - że mogę podjadać wszystkie prochy.

Biegać, nie mogę, jeździć na rowerze też, chyba jeszcze to potrwa trochę, czuję się więc tragicznie. Trochę ryłem w ogródku, ale nie mam siły i na to. Część rodziny dała nogę do NY zostawiając mi 100 worków kory i jakiegoś nawozu do rozsypania, zjedzie mi się jeszcze z miesiąc.

Lęk w oczy mi zagląda, bo za miesiąc jedziemy do Portugalii, a tam potrzebna kondycja, jak dzwon, dlatego też biorę antybiotyk, bo jakoś końca nie widać było choróbska.
Tydzień ubiegły spędziłem nad morzem polskim, na mojej dorocznej konferencji branżowej, miałem wykład jeden, ale głównie próbowałem się uczyć. 
Pojechałem w trakcie choroby, menu nie wpłynęło zbyt fajnie na samopoczucie, chodzi głównie o napoje oczywiście. Polskie morze przed sezonem, to porażka. W dzień 9 stopni C, koszmar. Tony badziewia sprzedają, wszystko w Jastrzebiej Górze, za wyjątkiem Whisky Hause /1600 - rodzajów tego trunku/ jest jak z siermiężnego socjalizmu. Brzydko. 

Oczywiście robiłem za gwiazde branży - wszyscy mnie lubią, każdy chce pogadać i się napić, spotkania towarzyskie kończyły się tuż przed śniadaniami. Mój nowy kolega Marian, zakochał się we mnie, dzieli nas różnica prawie 40 lat, więc związek nie ma szans. Mówił, że z tym moim łysym łbem, zachrypniętym głosem i dziwnymi ubraniami na początku nie budzę sympatii, ale że po bliższym poznaniu, jest uroczym człowiekiem dbającym o wszystkich i potrafiącym wszystko zorganizować.

Zdziwiony był, jak wyjaśniłem, że nie lubię ludzi i dlatego budują mur, jak ktoś przeskoczy, to trudno staram się go polubić. 
W nawiązaniu do poprzedniego akapitu - zrobiliśmy ze znajomą, jako jedynie z setki ludzi awanturę szefowi bardzo ładnego hotelu o jedzenie, które było koszmarne. Rano następnego dnia, jak wchodziłem do restauracji na śniadanie  powitały mnie brawa, bo jedzenie było całkiem inne.
Trzeba umieć wyartykuować swoje oczekiwania.

idę poryć w ogródku:(

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (5) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

EUROPEJSKA KOMPROMITACJA.

środa, 26 maja 2010 10:32
Kolejna kosmiczna kompromitacja w ramach europejskiej popkultury -  mówię oczywiście o festiwalu kiczu i dziwaczności, czyli Eurowizji. Udział  Polski w tym przedsięwzięciu budzi grozę, kto wybiera tych "artystów" i jakim cudem trafiają do półfinałów takie zjawiska, jak Marcin Mroziński? Pojęcia nie mam. Kim jest ten Pan, jaki jest jego dorobek artystyczny? czy ktoś  oprócz znajomych ze szkół i rodziny przychodzi na jego koncerty? czy nagrał jakąś płytę i czy ktoś ją kupił?

Jeśli bierzemy udział w jakimkolwiek konkursie liczymy na wygraną, choćby było to tak abstrakcyjne, jak ubiegłotygodniowa walka Pudzianowskiego.
Dlaczego zaprezentowano mieszaninę języka angielskiego i polskiego, jakieś ludowe przyśpiewki, stroje Mazowsza, zrywane z jednej tancerki - koszmar. Miałem wrażenie, że organizator miał problem znalezienia kilkunastosekundowego urywka do pokazania w tle z numerami telefonów do głosowania. Chociaż było to zbędne działanie, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie mógł głosować na Mrozińskiego.

Poza Edytą Górniak, która dzielnie walczyła przypominam sobie jedynie spektakularne porażki, jak Lidia Kopania w ubiegłym roku, Isis Gee, Piasek zamiatający futerkiem scenę. Koszmarki.

Kto wymyslił, że Polskę w XXI wieku należy w ten sposób promować na świecie? Przecież jest wiele młodych osób potrafiących śpiewać i komponować, ale jest też rzesza zawodowców piszących dobrą muzykę i teksty. Nie sprawdziło typowanie reprezentatna przez głos ludu - czyli konkursy audiotele, tegoroczna "dzika karta"TVP to też porażka - może startować w konkursie Eurowizji powinien zwycięzca koncertów Debiutów z Opola z nową piosenką, może zespół, który wygra Jarocin, Pakę lub przegląd zespołów ludowych, czy orkiestr strażackich.

A może czas powiedzieć dość, skoro król kiczu Michał Wiśniewski, czy Ivan z Delfinem nie zawojowali Eurowizji oraz wyższa półka - Steczkowska, Kowalska, a teraz aktor z Romy. 

Ten rodzaj muzyki nie  należy do moich obszarów zainteresowania, ale irytuje mnie beznadziejna porażka.



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (84) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

KABARET POPRACIA KOMOROWSKIEGO

wtorek, 18 maja 2010 8:35
Dlaczego środowiska artystyczno-polityczne uparły się prawie w całości, że będą promować Jarosława Kaczyńskiego - nie mam pojęcia. Rozumiem, że jeszcze tę część, która robi to w sposób jawny, ale dlaczego konie trojańskie Jarosława hasają w obozie Bronisława? 

Wypowiedzi Wajdy o wojnie domowej, którą trzeba wygrać, bajdurzenie Bartoszewskiego o hodowli zwierząt futerkowych Kaczyńskiego oraz o tym, że nigdy nie był ojcem niczego o to go dyskredytuje, jak prezydenta, a do tego Chyra, który popiera WŁADYSŁAWA Komorowskiego oraz Kora Jackowska lirycznie opowiadająca o wojnie dobra ze złem. Wszystko jednego dnia, na jednym wiecu wspierającym! Może oni wszyscy nażarli się jakiegoś szaleju, może to wina cateringu, przecież nie chce wierzyć się nie chce, że wszyscy jak Polska długa i szeroka kochają Jarosława, a wymienieni nie mają śmiałości, żeby powiedzieć to głośno.
Wbiją sztylety w plecy Bronisława, aż biedny Tusk chował głowę w rękach, aby nie widzieć tej tragedii. Mam wrażenie, że powraca Unia Wolności, mająca jako jedyna prawo do głoszenia prawd objawjonych, które szary lud ma obowiązek kupić...

Ja jestem generalnie przeciwnikiem Komitetów wspierających, bo to nie konkurs piękności jest, niech sami kandydaci zaprezentują swoje atuty. Bo patrząc na ten tłumek "popierających" nucę refren CKOD 
Hej! Człowieku w pierwszym rzędzie, Panie decydencie z agencji reklamowej... 
Hej! Panie menagerze, z MTV prezenterze, słynna dziennikarko... 
Mamy butelki z benzyną i kamienie, wymierzone w Ciebie! 
Mamy butelki z benzyną i kamienie, wymierzone w Ciebie! Wymierzone w Ciebie! 

Hej! Panie redaktorze, modny 
 aktorze na żywo i w kolorze... 
Hej! Panie dygnitarzu,
 poeto, piosenkarzu, idolu na ołtarzu... 

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (9) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  4 701 885