Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 799 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4701889
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19337
Bloog istnieje od: 4048 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

CZUJE SIĘ SIKOWO

sobota, 26 kwietnia 2008 11:58

dopadło mnie z nienacka jakieś wstrętne chorobsko, tak w drodze na lotnisko wczoraj poczułem się jakby ktoś spuścił ze mnie powietrze. Na lotnisku było tylko gorzej. Grupa polska czekała na grupę hiszpańską, a ja siedziałem w ciemnych okularach, jako czytelny sygnał, że z nikim nie chcę rozmwiać. Próbowałem wyleczyć się powerridem, hodogiem i pączkiem - ale jednak nei na wiele to się zdało. Hiszpanie przylecieli punktualnie, ale bagaże opóźniły się o godzinę. W miedzyczasie znalazłem znajomego i rozmowa z nim poprawiła moje nędzne samopoczucie.

Odnaleźliśmy swoję Hiszpankę, zaprowadziłem towarzystwo do samochodu i myślałem, że nie dam rady zgiąć się, żeby wsiąść do niego. Droga do domu, to koszmar. Nie wiem zupełnie jak jechałem, za to czułem doskonale każdy staw, bo tak mnie bolały. Najgorsze były kolana, gdbym miał pilniczek do paznokci, to odpiłowalbym chyba sobie nogi, koszmar. Duzi faceci chorują paskudnie. Dojechałem jakoś do domu. Wlazłem pod 3 kołdry i usnąłem.

Dziś jest trochę lepiej, no mogę już chodzić, a to niewątpliwym sukcesem jest. Założyłem ostentacyjnie białe spodnie, białą bluzkę i białą kurtkę - co ma być sygnałem dla rodziny trochę dalszej buszującej po swojej stronie ogródka, że na moją pomoc nie mają co liczyć!

Hiszpanka jest miła - no tak - ja mogę najwiecej powiedzieć, widziałem ją przez godzinę i to w majakach! Ona nie mówi po polsku! ba, nie mówi również po angielsku. Młoda sie dogaduje - czyli cervantes chociaż jej nie rozpieszcza, to czegoś ją nauczył. Dostaliśmy od Hiszpanów wałówkę wędlin hiszpańskich i oliwę w fajnej butelce. A Hiszpanka wygląda na dużo młodszą, gada jak karabin maszynowy - jak gada:) i nic nie je!!!!Kompletnie nic!!! A chudzina jest okrutna więc nie jest dobrze:( ponoć TAM jadała, tu narazie nic:(

Kupiłem sobie wkladkę ortofona - a przeglądałem ostatnią notkę: CHODZIŁO O USZKODZONĄ IGŁĘ DO GRAMOFONU...ja to mam dar do zjadania liter i przekręcania słów.

Powinienem zrobić dziś prezentacje na moje 3 wyklady!!! nie chce mi się wcale...koszmar jeden wielki. Ale się dałem wkręcić. Idę umierać i gderać w samotności.

Za oknem kwitną magnolie, jabłoń i inne badziewia, a ja umieram.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (5) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

KOKAINA Z KOKA KOLĄ

piątek, 25 kwietnia 2008 7:49

- kolory bledną oczy bolą...tak ostatnio za mna chodzą Kulki - pewnie nikt nie wie o co chodzi, ale co tam - hipopotam.

Dziś przyjeżdża nasza hiszpańska Marysia, jutro wyjeżdża zwiedzać poludnie Polski, a następnie ma trochę jeszcze u nas pomieszkać. Cudownie, czuję się jak Siara, ach ta piękna kastylijska wymowa. Ale pojawiają się również w moim zyciu drmatyczne zdarzenia. Otóż jakaś wredna świnia złamała mi wkładkę orofon MPA 5 z mojego grafonu reloopa. Wczoraj przyszła cudowna płyta z allegro, Młoda wrzuca ją na talerz, a tu dupaaaa. Po oględzinach okazało się, że kawałka "szpilki" brak, wlazłem do sklepu djskiego w necie i jakież było moje zaskoczenie, jak takie cudo ksoztuje 2 stówy i do tego, ta moja się wykręca razem z rączką, a tam są takie jakieś inne. Wysłałem zapytanie netowe, bo przecież w sklepach nie ma gramofonów nie wiedzieć czemu.

W kwestiach naprawczych zawiozłem rower, który mnie zrzucił do serwisu macieżystego na koncu świata i po tygodniu odebrałem rower - cała naprawa 41 zł, no myślałem, że zaśpiewają sobie ze 3 stówy i co? i zbilansowało się z gramofonem - Matka Natura kocha swoje dzieci i nie znosi próżni. Jedynym wyjatkiem jest próżnia i czarna dziura mojego portfela.

Ze świata nauki: oczywiście wielokrotnie się chwaliłem, że prowadzę serię wykładów dla różnych firm o zarządzaniu 8.05 Gdańsk, 9.05 Poznań - na fit expo za ex Perta robie i... przed wczoraj zadzwonili do mnie ze szkoły jednej wyższje prywatnej i zaprosili mnie do wykładów na nowy semestr, UWAGA: W ZWIĘKSZONEJ ILOŚCI GODZIN, niż było to wcześniej - a teraz najśmieszniejsze: wykłady są 10 i 11.05!!!

Wczoraj też udzielałem konsultacji koledze, który ma zamiar zostać ojcem the rektorem w jednej firmie i napisałem mu program restruktyryzacji zarządzania - jeśli coś takiego istniej w ogóle.

 

AAA koniecznie wejdźcie na blog Lia u mnie w ulubionych: myfirstblog - koniecznie i obejrzyjcie zapiski z Japoni - coś niesamowitego, zobaczycie, że szczęki wam poopadają moje niegrzeczne dzieci internetu. Paaaa!

Dla pierwszych stu osób, które rozszyfrują tytuł wpisu atrakcyjne nagrody: samochody, zakupy w sklepie internetowym, kuferki ze słodyczami i milion - pół na pół.

2) AAA Pan prezydent zdrowy jest, a za 71 dni urlopu nie zapłacił za karatkę 240 tys!


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (6) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

U DWA W TRZY DE

poniedziałek, 21 kwietnia 2008 18:02

TECHNIKA TO JEDNAK CUDA POTRAFI ZDZIAŁAĆ...Nie jest tak, że nie lubię muzyki w nieco starszym wydaniu, lubię wyjąć czarną płytę i połozyć ją na dobrym gramofonie, żeby posłuchać muzyki z odrobiną szumu. Lubię też, jak perfekcyjny dziwięk dopływa z 5 porządnych głosników, ale chyba najbardziej lubię muzykę na zywo, na koncercie. Widziałem tych koncertów setki, różnie bywało z jakością, ale przeważnie nie ona była najważniejsza.

Mój kumpel pierwszy sie wybrał na U2 w 3D i był zachwycony. My wybieraliśmy się na TO już od powortu Młodej i w końcu, trochę pod górkę, bo rano bilety kupiliśmy, a o 20 seans, ale poszliśmy do Imaxa.

U2 to instytucja, oni pierwsi na koncercie z trasy ZooTv umieścili w 1992 ekrany, a na trasie PopMart w 1997 ekrany diodowe w trasie Vertigo zrobili kurtyny z koralików. Film z koncertu w technologii 3D i dźwięku digital 5.1 wyreżyserowała irlandzka para Owens i Perllington. Zdjęcia powstawały w Santiago, Buenos Aires, San Paulo. Na tym ostatnim stadionie 10 ekip kamerzystów pracowało nad utrwaleniem zachowania publiczności, gdyż ten film jest hołdem dla fanów - nie Joli Rutowicz lecz Bono, the Edge, Claytona Larry Mulen

Taka była track lista

01."VERTIGO"
02. "BEAUTIFUL DAY"
03. "NEW YEAR'S DAY"
04. "SOMETIMES YOU CAN'T MAKE IT ON YOUR OWN"
05. "LOVE AND PEACE OR ELSE"
06. "SUNDAY BLOODY SUNDAY"
07. "BULLET THE BLUE SKY"
08. "MISS SARAJEVO"
09. "U.N. DECLARATION OF HUMAN RIGHTS"
10. "PRIDE (IN THE NAME OF LOVE)"
11. "WHERE THE STREETS HAVE NO NAME"
12. "ONE"
13. "THE FLY"
14. "WITH OR WITHOUT YOU"
15. "YAHWEH"

 

Jeden człowiek przychodzi w imię miłości

Inny przychodzi i odchodzi

Jeszcze inny przychodzi by osądzać

Drugi by wszystkiemu zaprzeczyć



W imię miłości

Cóż jeszcze w imię miłości

W imię miłości

Cóż jeszcze w imię miłości



Jeden człowiek złapany

Na płocie z drutu kolczastego

Inny stawia opór

Jeszcze inny, który przegrał, leży na pustej plaży

Drugi zdradzony pocałunkiem



Cóż jeszcze w imię miłości

W imię miłości

Cóż jeszcze w imię miłości



Wczesny ranek czwartego kwietnia

Głośny dźwięk strzału rozlega się w Memphis

Nareszcie jesteś wolny

Odebrali Ci życie

Ale nie zdołali zabrać Twej duszy



W imię miłości

Cóż jeszcze w imię miłości

W imię miłości

Cóż jeszcze w imię miłości



W imię miłości…


 

A jak był? No cóż dałem sobie wbić na nos te dziwne okulary, Bono śpiewał mi  pod nosem tak blisko, że mogłem mu policzyć piegi na nosie. Angel aż się odsuwał, gdy the edge podbiegał z gitarą do nas. Wszystko widać niesamowicie blisko i wyraźnie. To trzeba zobaczyć, bo na dzień dzisiejszy to arcydzieło. Pewnie za kilkanaście lat innych filmów nie będzie, niż takie 3D, trzeba się nacieszyć tym teraz. Zapraszam do kina tych co nawet nie lubią U2, bo naprawdę warto.

 


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (7) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Czuję się jakbym nie żył...

piątek, 18 kwietnia 2008 10:09

Tyle ciepłych SÓW mi zaaplikowaliście, że zastanwiam się jeszcze nad cielesnością mojego bytu. Ale czasami dobrze dostać takie sygnały. Dziś będę trochę marudził w innych sprawach:

- do niedzieli w Królikarni w Wawie, to jest przy ulicy Puławskiej - stacja metra Wierzbno, w życiu nie jechałem metrem, nawet pół metra w Wawie jest wystwiony labirynt. Kto może niech idzie, to taka instalacja z wielkich bań w różnych kolorach, zrobiona przez artystów angielskich, każda kula ma inny kolor, ponoć wygląda niesamowicie jak się tam chodzi, zmieniają sie kolory naszych ubrań i każdy inaczej to odbiera, nawet ze względu na wiek! Jest to za free. Ostatnie wejscie o 16:00 w środku mieści się 80 osób.

- tam też, ale od 20.04 do chyba 18.05 jest wystawa Carlosa Saury, chyba najważniejszego reżysera hiszpańskiego - Rozdziobią nas kruki, Iberia, Flamenco itp, on nakręcił z 50 filmów. Urodził się coś koło 1936 i jest od wielu lat z Geraldine Chaplin. Aaa to wystawa fotografii. faceta inspiruje: śmierć, przemijanie i wpływ snów na rzeczywistość oraz kultura Hiszpanii,

- dalej też po hiszpańsku - jestem głupi: robię imprezę dla 20 Polaków i 20 Hiszpanów u siebie w domu 01.05, tańce i grill. Wczoraj była wielka dyskusja rodziców, bo powiedziałem, że nie biorę odpowiedzialności jak się jakiś młodziak zważy...będę dzwonił po rodziców i będą odbierali zwłoki. Tak, że kazałem wbić potomnym, że odpowiadają za siebie i swojego hiszpana. Wcześniej organizuje im turniej piłki koszykówki i pływania przez 4 godziny! Ludzie dziękowali mi prawie na kolanach, bo każdy się boi tych dzieciaków, a mamy je mieć na 11 dni. Właśnie, za tydzień o 13:30 przylatuje Marysia...

No podsumowując wczorajszy dzień: dostałem szafkę indyjską ze starym rzeźbionym frontem z drzewa sezamowego z czaderskim świecznikiem,  od Młodej perfumy Moon Sparkling Eskady, dwa kubeczki śliczne, przenośną ekskluzywną pamięć 160 Gb w takiej jakby piersiówce skórzanej i jednego maila i jednego maila ze śpiewającym tortem. Było miło krewetkowo-ananasowo-kijafowo-tokajowo-wiśniowoczekoladowo...

Aaa dostałem jeszcze jeden "prezent" wczoraj: moje wykłady, jeden w Poznaniu, drugi w Gdańsku...nałożyły się DNIAMI i...godzinami!!! Dowiedziałem się o tym przez przypadek. Jedna pani powiedziała, że dostała dwa zaproszenia, a tam wszedzie JA! i zapytała, jak to zrobię, że będę w dwóch miejscach na raz... Ci z Gdańska nawalili, mam nadzieję, że naprawia wszystko, bo dużooo w tym roku mi zawdzieczają, nie żeby mój wykład był cenny bardzo, ale podesłałem im baaardzo atrakcyjnego sponsora i kilku słuchaczy.

Z lekka przemeblowaliśmy już pokój Młodej na przyjazd Marysi, łóżko się zmieści dodatkowe, tylko materac musimy zanabyć w Ikei.

 

Na koniec żart prowadzącego: otóż wczoraj zupełnie zmieniłby się mój status finansowy. Otóż /zawsze brakuje mi kasy/ Pani z banku, gdzie splacałem kartę kredytową, dała mi kwitek, który podpisałem, wstaję, idę prawie już, a ONA, że chwileczkę, bo ona mi wpłaciła tę kasę na KONTO LOKACYJNE!!! które kiedyś przez przypadek mi założyli. GDZIE MNIE KURDE DO LOKOWANIA...HEHEHE


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (5) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

WIARA, NADZIEJA, MIŁOŚĆ

wtorek, 15 kwietnia 2008 19:31

WRÓCIŁO MOJE DZIECKO Z EDUKACJI W HISZPANII. Jesteśmy swoimi lustrzanymi odbiciami, chociaż czasami wydaje mi się, że dla Karoliny jest to najgorszy koszmar, i że ona może się tego tak samo bać, jak ja podejrzenia, że mogę być w czymkolwiek podobny do swojego ojca...Ma wszystkie moje najgorsze cechy charakteru, jest apodyktyczna, nie umie wybaczać, jest wybuchowa, przekonana o swojej nieomylności. Jednak to co nas różni, to to, że ja wychodzę z tych wad, a ona wkracza wokres, gdy są one najbardziej widoczne.

Przez te kilka dni, aż huczało w uszach od pustki, a przecież i tak września jest jej mało w domu, bo wiele czasu zajmują jej wyjazdy do szkoły. W weekendy, często nie mamy czasu dla siebie, bo w końcu 17 letnia dziewczyna ma swoje zycie, a ja swoją pracę, a przez wiele ostatnich lat jeszcze różne szkoły.

 

Jednak takie wyjazdy pokazują jak brakuje nam siebie nawazajem. Gdy otworzyły się drzwi na lotnisu, wyszła z nich piękna młoda kobieta, uśmiechnięta i taka perliście szczęśliwa. Myślę, że było wiele powodów jej szczęścia, na pewno jednym z nich była przyjaciółka, którą po nią przyjechała, ale i ja. Tak przez chwilę stanąłem z tyłu z bukiecikiem "ślubnym" jak Młoda powiedziała stokrotek, po to żeby jeszcze popatrzeć na nią z perespektywy. To nic, że ja zabrałem walizki do domu, a ona pojechała do kawiarni z przyjaciłką. Ale wieczorem zjedliśmy pyszną kolację, pogdaliśmy, pośmialiśmy się.

Wypakowała wielką walizkę z kilkoma butelkami wina dla nas, z 6, czy 7 chorizzo, hamonem, oliwkami i słodyczami, gdzieś jeszcze ukryła perfumy dla mnie na urodziny, które będę miał pojutrze. Sobie kupiła kilka drobiazgów, jakieś bluzeczki, a tak dużo dla nas. Nie mam wyrzutów sumienia, bo jeszcze bardzo dużo euro przywiozła, tylko dumę, że tak dużo radości sprawia jej robienie niespodzianek dla nas.

Hiszpanie byli zachwyceni Nią, tym jak się uczy, jaka jest miła, że mówi proszę, przepraszam i dziękuję, czego ich dzieci nie mówią nigdy. To drobiazgi, ale pokazują, że na najbliższe kilkadziesiąt lat mam plan. Podobny, jak ten na lotnisku, stać lekko z tyłu i przyglądać się szczęściu mojej córki. Pewnie jeszcze wiele burz będzie między nami, wiele zmartwień, bo te ciągle są. A ostatnie pół roku było bardzo ciężkie. Ale chciałbym być w pobliżu, żeby jej pomóc, żeby wiedziała, że może zawsze na mnie liczyć, w każdym względzie. Żeby miała tę świadomość, że jest dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Błędem wielkim było, że mam tylko jedno dziecko, człowiek sam zabiera sobie radość zycia, trudno, ale to co mam jest wielkie i nie myślałem, że kiedykolwiek bycie ojcem może sprawić taką radochę. Mam nadzieję, żę Opatrzność pozwoli się nam nacieszyć sobą.

Drugi taki elaborat powinienem napisać o Angelu, który obrywa odłamakami przy naszych bitwach, ale to już innym razem.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (10) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  4 701 889