Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 784 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4643707
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19320
Bloog istnieje od: 3959 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

TYGRYS NA PODWÓJNYM GAZIE

czwartek, 31 marca 2011 17:29

Tylko ten co nic nie robi nie popełnia błędów. Dariusz Tiger Michalczewski robi w swoim życiu masę różnych rzeczy/między innymi przez 12 lat był niepokonany w ringu/ i niestety przytrafił mu się błąd. Kilka dni temu Tiger jechał swym Porsche na "podwójnym gazie".

 

Został zatrzymany gdy przekroczył dozwoloną prędkość, a zapobiegliwy policjant dodatkowo zbadał go alkomatem. Chluba naszego i niemieckiego boksu miała 0,3 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Nie dużo, gdyż przekroczony dopuszczalny limit został jedynie o 0,1 promila, ale jednak na pewien czas będzie musiał znaleźć sobie kierowcę.

 

Jasno trzeba powiedzieć, że Michalczewski nie wyszedł ostentacyjnie z knajpy, gdzie ożłopał się alkoholu i wsiadł za kierownicę. Niestety dzień wcześniej zasiedział się z przyjaciółmi przy kolacji, trochę wypił i wystąpił tzw. syndrom dnia następnego.

 

Michalczewski to fajny facet, a jego przygoda powinna być przestrogą dla wszystkich, a w szczególności dla tych którzy będą za chwilę krytykować jego postępowanie. Niech uderzą się w pierś ci, którzy następnego dnia po imprezie nie mieli raz w życiu chociaż cienia wątpliwości, czy powinni siedzieć tego dnia na fotelu kierowcy.

 

Alkohol i cztery kółka to słabe połączenie, a raporty policyjne są wciąż zastraszające. Dura lex sed lex i pewnie kierowca z zawartością 0,3 alkoholu krzywdy nikomu by nie zrobił, konsekwencje trzeba ponieść.

Ja z dużym zadowoleniem widzę, jak patrole policji w niedziele rano, czy w poniedziałki robią blokady i badają kierowców na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu.

 

Może kontrole powinny też pojawić się w godzinach szczytu, gdy stoimy w korku?

 

Na koniec anegdota, wiele lat temu jeden z bardzo znanych polskich artystów opowiadał, że zatrzymała go Policja, wyszedł z samochodu kawałek dalej, wyciągnął piersiówkę, pociągnął przy funkcjonariuszu spory łyk i powiedział: ale mnie Pan zdenerwował, aż muszę się napić...


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (77) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

PIŁKARSKI POKER ROZBIERANY

wtorek, 29 marca 2011 7:02

Piłkarska reprezentacja Polski dostała tęgie lanie nawet od rezerwowej reprezentacji Litwy, cóż dobrze, że nie zakontraktowano meczów z takimi tuzami piłkarskiego świata jak Watykan, czy Wyspy Owcze, bo różnie by mogło być. Miłośnicy /naprawdę jeszcze tacy są/ polskiej piłki na czele z Jankiem Tomaszewskim chcieliby, aby mecz z Grecją skończył się jeszcze bardziej niekorzystnym wynikiem, co być może doprowadziłoby do wymiany trenera Smudy. Czy Smuda, nazywany Dyzmą ponosi winę za wszystko? Być może nie, ale jego powołań do reprezentacji nikt o zdrowych zmysłach zrozumieć nie może. Wczoraj jakiś przedstawiciel PZPN biedolił, że koszt burd w Kownie to około 120 tys. zł i oni niestety muszą je ponieść. Pan zaczął wymieniać co za to związek mógłby kupić, zaczął skromnie od sprzętu sportowego, ale zaraz przeskoczył do szkolenia młodzieży, a nawet budowania stadionów. Cóż to przejaw niezwykłej hipokryzji, gdy prawdopodobnie I trener zarabia tyle miesięcznie, a reprezentacja wygląda jakby trenowała się sama.

Smuda nie ma specjalnie czasu na jeżdżenie po świecie i oglądanie występu, tych nielicznych polskich piłkarzy, którzy tam występują.

 

W ostatnich dniach wybuchł domniemany skandal erotyczny z udziałem naszych orłów. Chciałoby się powiedzieć, jaka reprezentacja, taki skandal. 

Ponoć w hotelu w Poznaniu, na kilka godzin 6 piłkarzy zamówiło sobie /nie pizzę, czy nawet bardziej wykwintne sushi/, ale panienki z agencji towarzyskiej. Dlaczego konfiguracja 6+4? Kasy zabrakło biedakom? Nie było wolnych dziewczyn w agencji? A może … Nie zostawmy ten Dirty Dancing, bo to nie ma najmniejszego sensu.

 

Mnie tak naprawdę moralność naszych niby piłkarzy w kontekście erotyki wcale nie interesuje. To problem ich, ich partnerek życiowych i i ich sumienia. Dla mnie ważne jest to, żeby biegali skutecznie przez 90 minut, jeśli nawet polegną to po pięknej grze, emocjach. Nie mogę patrzeć jak profesjonalista nie ma siły biegać, nie umie kopnąć prosto piłki, przyjąć podania, przedrylować kilku przeciwników. Oni są jacyś archaiczni i to wcale nie seks im przeszkadza.

 

Jak oni w te klocki są tacy jak na boisku, to mam nadzieję, że te dziewczyny przynajmniej mogły sobie Wiadomości, albo Fakty obejrzeć, zrobić manicure i aż dziwne, że nie było ich 20 do wywołania zadowolenia 4 pań.

 

Być może cała afera jest wyssana z palca, ale ja powtórzę nie o seks tu chodzi. Oni nie muszą stanowić wzorów do naśladowania w życiu codziennym, mają potrafić grać w piłkęm mają porywać tłumy. Wielu prawdziwych sportowców bywało mocno zaangażowanych w życie erotyczne: Romario, Ronaldo, Ribbery, Benzema, Rodman. A taki Wilt Chamberlain bzykał się z 20 tys. kobiet.  Warunków jest co najmniej dwa – aby odbywało się to zgodnie z prawem i nikomu nie wyrządzono krzywdy.

Dajmy spokój był seks, czy nie było – ale jak oni grają, to jest dopiero dramat. Trener udaje, że ich trenuje, stoi na straży moralności – po co to wszystko?  Przecież jeśli nawet wyrzuceni zostaną z kadry ci z poznańskiego hotelu, to Smuda zaprosi do reprezentacji tabuny podobnych nieudaczników. Ja wolę w reprezentacji Boruca, który pali fajki i pije niż 4 bramkarza Arki Gdynia. Nie mogę słuchać Smudy, który mówi co innego rano, a co innego wieczorem. Jak Peszko pije to ok, jak Boruc to już nie. Trener nagle zorientował sie po dwóch latach, że kilku piłkarzy będzie za starych na Euro 2012, mówi, że nie interesują go przyszywani Polacy, a potem chce każdego, który zgłasza akces gry w tej bandzie, a nawet słowa nie potrafi wydukać po polsku. Pojawia się w kadrze Roger, który od kilku lat nigdzie nie grał. Aż dziwne, że nie gra w kadrze Smolarek i Kokos z Polonii.

 

Zajmijmy się zwolnieniem Smudy, może jakiś trener zza granicy, to jeszcze przez rok poukłada. Smuda nie zrobi tego na pewno, będą tłumaczenia, że źle weszli w mecz, że mieli przewagę, że boisko nie takie.

Pora powiedzieć, do boju Grecjo! Tylko czy decyzję podejmie Lato, który w wybrach do Komitetu Wykonawczego UEFA podążał drogą papieża i dostał dwa głosy? Swój i Białorusi?

A może klęska na Euro 2012 jest nam potrzebna? taka piękna katastrofa jak u Zorby?


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (9) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Dlaczego nienawidzę Michała Wiśniewskiego

niedziela, 27 marca 2011 18:23

 

 Z programu TVP Bitwa na głosy /przepraszam jeśli pomyliłem nazwę programu, ale nie mogę ogarnąć ich mnogości/ odpadła łódzka grupa, której selekcji dokonał i którą szkolił Michał Wiśniewski.


 

Polska odetchnęła z ulgą. Czerwonowłosy król kiczu w otoczeniu aniołów zniknął z ekranów ich telewizorów. W końcu nie będzie za nasze pieniądze kupował swoich dziwacznych uniformów, farbował włosów, depilował klaty, kupował zabawek swoim dzieciom o kosmicznych imionach i spełniał zachcianek kolejnej kandydatki na żonę. Co za ulga.


 

Ale spokojnie, zastanówmy się czy Michał Wiśniewski to faktycznie takie zło wcielone? Ile osób z tych, które obsmarowują go na forach internetowych rozmawiało z nim, słuchało jego muzyki, czytało bloga, czy znają go tak jak wszystkie nasze gwiazdy estrady z plotek?


Facet wymyślił jakiś czas temu spójny wizerunek, czasami zaczerpnięty z późnego Elvisa, czasami z Madonny, albo Maryli Rodowicz, dobrał współpracowników i stał się niezwykle popularny i pewnie dość zamożny.


Te składniki – bogaty, kolorowy, medialny, aż za nadto rozpoznawalny – to musiało wywołać ogólną niechęć. Kochały go  2-3 miliony, a reszta nianawidziła, budził skrajne emocje. Swoje życie na każdym etapie kariery sprzedał mediom, posuwając się do stworzenia reality ze swoim udziałem.


 

Dlaczego jednak Wiśnia traktowany jest jak idiota, a artykuły o nim w internecie są opatrzone setkami krytycznych komentarzy? Cena sławy? Stylu życia?

Tłum ma łatwość pochłaniania jednostki która wyróżnia się, fajnie swoje frustracje wyładować na tak czytelnym celu. Nie podoba mi się jego muzyka, z lekką ironią patrzę na fryzurę i ubrania, ale to jego “uniform roboczy”, taki sam jak mój garnitur. Kiedyś spędziłem sylwestra w jego klubie, Wiśniewski był miły, gościnny, rozmawiał z ludźmi, ale bez narzucania się – był gospodarzem w swoim domu. Naprawdę budził sypatię. Dla mnie potwierdzeniem tej tezy - może naiwnym - jest jego kolejny związek z córką prezesa PZN Tajnera. Tajner to góral z krwii i kości, musi mieć nosa do ludzi, a podczas występów w TV nie widać było, żeby Wiśniewskiemu spod kurteczki wystawał trzonek od ciupagi.


 

Media wybierają to co im pasuje, przyklejają ludziom łatki, które z czasem wulkanizują się i są nie do odklejenia. Za makijażem ukryta jest normalna twarz, a kostium może stanowić sposób obrony swojej cienkiej skóry. Artyści muszą być inni od nas, abyśmy zwrócili na nich uwagę.


Wiśniewski spełnia te kreteria, mnie nie przekonuje jako artysta, ale budzi moją sympatię, może tym, że sam byłem kiedyś wytykany palacami za punkową fryzurę i dziwne ubrania. Nie mam jego płyt i mieć nie będę, strasznie zniszczył tydzień temu utwór Kazika. Jednak moglibyśmy wykazać zrozumienie dla jego istnienia, nawet  jak będzie żenił się po raz 23-ci.

 


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (7) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

MAŁYSZ KONTRA KACZYŃSKI

czwartek, 24 marca 2011 19:48

Już tak jest, że jednych lubimy bezgranicznie i bezwarunkowo, a inni choćby na przysłowiowych uszach stawali nic u nas nie wskórają. Czasami w różnych mediach pojawia się sonda z pytaniem: kogo byś zabrał ze sobą na bezludną wyspę, lub kto mógłby usiąść przy stole podczas wigilijnej wieczerzy na miejscu dla wędrowca.

 

Bohaterowie dzisiejszego wpisu w tych zawodach zajmują biegunowo różne pozycje i nie tylko dlatego, że jeden z nich to wybitny sportowiec, a drugi wybitny polityk. Zwycięży w tej klasyfikacji nasz ulubiony sportowiec wszechczasów Adam Małysz, dla którego zapuszczamy wąsy, a Jarosław Kaczński byłby daleko, daleko z tyłu. Używając terminologii ze skoków narciarskich, Adać przeskoczył punkt konstrukcyjny obiektu, a Jarosław wylądował na buli.

 

Małysz wyraził zdziwienie, że prezes Kaczyński, a szczególnie Marta Kaczyńska zdecydowała się na pochowanie rodziców na Wawelu, że czują dyskomfort, gdy przyjeżdżają na grób bliskich ze względu na tłumy wycieczkowe, a i te podróże to jednak kłopot. Małysz wyraził swoją opinię z właściwą mu taktownością i delikatnością - bo przecież za te cechy charakteru go wszyscy kochamy, a leć Adam leć, czy Zsyłam Mada to tylko dodatek.

 

Prezes PiS zareagował, jak to on ma w zywczaju, że Małysz to zna się na skokach, a nie na polityce - w domyśle, a co on tu będzie gadał. Pojawiło się oczywiście za chwile pytanie dziennikarza do Małysza, czy chciałby zostać politykiem, na co odpowiedział: że nie, bo on nie lubi kłamać.

 

Trafił jak zawsze w sedno, bo bycie politykiem to nic nadzywczajnego, a szczególnie w kraju nad Wisłą. Oczywiście Jarosław Kaczyński, co by nie mówić, jest na naszym rynku politykiem wybitnym, ale to taki /bez obrazy/ Robert Mateja, czy Wojciech Skupień w skokach narciarskich - coś tam w polskim sporcie, ale w światowym, to już nie bardzo. Prezes skuteczny bywa, ale już zakupy w osiedlowym sklepie, mu nie wyszły, bo dziennikarze kupili to samo, kawałek dalej o 20% taniej.

 

Niech prezes nam nie poucza Adama, bo ten tylko przez swoją skromność nie wystartuje w wyborach prezydenckich za 4 lata, bo wtedy Kaczyński skazany byłby znowu na bulę.

 

Leć Adam leć. A moje marzenie? Och żeby tak pojawił się polityk tej klasy, co trafił się nam skoczek, o ile byłoby prościej w życiu.

 

p.s.

Demokracja to rządy ludów, więc lud może mówić co myśli, nawet jeśli dotyczy to prezydenta, a właściwie tym bardziej!


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (995) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

KARAOKE DLA MAS

środa, 23 marca 2011 18:22

 

Rozentuzjazmowany tłum naciska guziki swoich telefonów i wysyła dziesiątki tysięcy esemsów na swoich faworytów, tracą w ten sposób setki tysięcy złotych, które można by wykorzystać w jakiś sensowny sposób. TVP2, Polsat i TVN śrubują wyniki oglądalności, a co za tym idzie  śrubują również ceny reklam emitowanych przed i w trakcie programów.


Staliśmy się pożywką dla X Factora, Tylko muzyka i Bitwy na głosy. Mniej lub bardziej znane gwiazdy mediów i estrady "pomagają" młodym, utalentowanym osobom zostać idolem mas.


TVP postawiła na plejadę gwiazd – Dudziak, Miecznikowski, Cugowski, Golcowie, Wiśniewski  - która wybrała zespoły śpiewające znane utwory rockowe i popowe – w myśl maksymy, Polacy kochają to co znają doskonale. Jurorzy, jednak odstają zdecydowanie od oceniaczy konkurencji – próby wzorowania się na Wojewódzkim przez Jagielskiego, oraz Szapołowskiej na Beacie Tyszkiewicz spełzły na niczym, są takim samym strzałem kulą w płot, jak podwinięte rękawy marynarki Jagielskiego. Program TVP jest nudny, niezrozumiały i jedynym jaśniejszym jego punktem jest wyjadacz różnych show – Urbański i zaangażowanie gwiazd w przygotowanie zespołów.


Nie sprawdzałem natomiast, czy skutkiem tego programu nie był zgon Kazika Staszewskiego, gdy zobaczył, co zrobił Wiśniewski z utworem Gdy nie ma dzieci w domu.


 

Program Polsatu Tylko muzyka – rewelacyjnie wyglądająca Kora Jackowska – kończy w tym roku 60 lat, wygląda 30 lat młodziej, jest również Zapendowska /której jakoś brakuje zapendu z lat poprzednich/ oraz Adam Sztaba. Można śmiało stwierdzić, że oboje są chyba na 2 i 3 miejscu jeśli chodzi o zwycięzców Idola sprzed lat/bo numer 1 to Jakub W./. Podobnie jak w przypadku pierwszego programu pominąłem jurorkę Węgorzewską, tę samą taktykę zastosuję w przypadku Łozo – nie znam, nie rozumiem dlaczego, więc nie będę drążył. Widocznie mają jakieś ukryte dość głęboko atuty.


Program lepiej ogląda się niż nadawany równolegle w Dwójce produkt TVP /oglądalność około 3,3mln/, gdy polsatowska produkcja ma 3.8mln.


Trzeci Show – TVNu z niekwestionowaną gwiazdą Wojewódzkim, który jest gwarancją póki co, powodzenia każdej produkcji Miszczaka. Maja Szablewska poza urodą, na razie nie ma wiele do zaoferowania, śpiewający Czesław, którego wolą, gdy śpiewa, chociaż ma problemy z językiem polskim jest zabawny dosyć i budzi sympatię.


 

Jednak nie oszukujmy się, wszystkie te programy mają jedną misję – zapełnić czas  ramówki, podnieść ceny reklam i wypromować swoich pracowników i współpracowników. Młodzi, a czasami trochę starsi ludzie stanowią niezbędny dodatek, ale przecież nikt nie traktuje ich potencjalnej kariery poważnie. Cóż można wywnioskować z odśpiewania przebojów przez nieznane osoby – karaoke dla mas? Absolutnie nic. Przecież dobry głos, dykcja, nienaganny wygląd nie są żadną gwarancją sukcesu.


Czy niekwestionowane gwiazdy polskiej estrady – Muniek Staszczyk, Marek Piekarczyk, Krzysiek Jaryczewski, Kazik, Grzegorz Ciechowski, Roman Kostrzewski mieliby ze swoim śpiewem szansę u Zapędowskiej? Sztaby? Czy Jagielskiego?

 

Czy Cugowski ze swoimi kolegami z zespołu obdarzeni szczególną, charakterystyczną urodą wygrałby program TVP1? Oczywiście, że nie i całe szczęście, że zawsze można sięgnąć do szafy po płytę, czy włączyć kolejny utwór w odtwarzaczu, całe szczęście, że nie będzie tam gwiazd z telewizyjnych programów.

 

Kiedyś gwiazdy pojawiały się na naszym muzycznym firmamencie wprost w piwnic, gdzie grały na instrumentach własnej produkcji, może nie były tak ładne, ale jak świeciły i w jakich nakładach sprzedawały swoje płyty.

 

To w Polsce nie grozi nowym produktom popkultury, a może mylę się?


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (19) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  4 643 707