Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 797 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
272829    

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4701865
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19337
Bloog istnieje od: 4048 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

ODCHUDZANIE

środa, 29 lutego 2012 21:42

 

Śniadanie – mamy do wyboru. Jajecznica na maśle irlandzkim z 4 jaj kur zielononóżek, ze szczypiorkiem i 4 plasterkami szynki pokrojonymi w kostkę, do tego jedna kajzerka oraz herbata z miodem i cytryną. Druga wersja – jajka po bendyktyńsku.  Do wrzącej, lekko osolonej wody, w dość wysokim garnku, wlewamy dwie łyżki octu winnego i lekko wbijamy, dwa, trzy jajka. W międzyczasie, z chleba tostowego wykrawamy dużą szklanką krążki, które opiekamy w tosterze. Warto też amerykański bekon usmażyć na chrupiąco. Opieczone krążki lekko smarujemy masłem, układamy plasterki bekonu, na to jajko /które w międzyczasie wypłynęło/ i wszystko posypać szczypiorkiem.


 

Obiad – tu gorzej nieco. Może być kilka wersji. Pad Thai – pierś z indyka kroimy w drobne wiórki, obsmażamy, dodajemy pieprz, sól, słodki sos chili, filiżankę kiełków sojowych, taką samą szczypiorku, wbijamy dwa jajka, dodajemy ugotowany wcześniej makaron, wstążkę ryżową, garść orzechów nerkowca i koniec. Można oczywiście pójść w kuchnię bardziej tradycyjną i zafundować sobie kopytka, surówkę z kapusty i żeberka luzowane z sosem śliwkowym, ze sporą ilością pieprzu. Zupa? Proszę bardzo. Krupnik – na drobniutko pokrojonym wołowym mięsie, z odrobiną piersi z kurczaka, też cieniutko pokrojoną. W kostkę pokrojona marchewka, seler, pietruszka, por, liść laurowy, pieprz i kasza. Czy ktoś ma coś przeciw polędwicy wieprzowej – dość solidne plastry, oprószone solą i pieprzem, podduszone w białym winie, z porami i pieczarkami, a potem gęsta 22% śmietana i posiekany koperek – można to skonsumować z ziemniakami upieczonymi w mundurkach, ale na blasze z oliwą, którą należy obficie posolić, i ułożyć poprzekrajane na pół ziemniaki. Pikantne leczo, z dobrą kiełbasą i do tego zimne piwo, i żytni chleb…

 

 

Kolacja – carpaccio z łososia z plasterkami pieczarek, rukolą, posypane parmezanem, z kilkoma oliwkami, kaprami i sosem z czosnku, oliwy i maggi. Do tego zapiekanki z bagietki z odrobiną czosnku, plasterków kiełbasy węgierskiej i sera. Butelka czerwonego wina. A może śledź po kaszubsku lub tatar, z ogórkiem, cebulą, grzybkiem i setką lodowatej wódki?

 

 

I co drugi tydzień diety i nic – oczywiście, takiej prawdziwej, a nie pobożnych życzeń, jak powyżej. Waga nawet nie drgnie. Nie podjadam pomiędzy posiłkami, nie jem słodyczy. Czy nie dałoby się wynaleźć cudownej pigułki – łykamy po jedzeniu i dokonują się jakieś cudowne przemiany w naszym organizmie i ważymy tyle ile trzeba. Albo taki ludzki fotoszop. Podłączamy się przez USB do komputera, i zmieniamy swoje parametry w zależności od okoliczności i humoru.


Dookoła mnie wszyscy szaleją z różnymi dietami. A to gotowe 5 posiłków firmy X, a to shake firmy , a to dietetyczny catering dla całej rodziny na dwa miesiące. Koleżanka zza biurka pije hektolitry wody, kilka osób biega, reszta chodzi na siłownię. Jeden bloger biega, inny pływa, blogerka uprawia aerobik. Może do tego ubranko typu sauna suit, L-karnityna, spalacze tłuszczu lub 1000 kalorii, albo 600 jak Angelina Jolie.


Tylko jeden znany mi osobnik chce przytyć 15 kg! Je po 5 tysięcy kalorii, ćwiczy, bierze suplementy i od roku przytył 1.5 kg. A reszta, reszta w drugą stronę i efekty są mizerne.


Rok temu udało mi się pożegnać z 20 kg, a największy spadek wagi 7 kg, to był drugi miesiąc diety i treningu od 12 stycznia do 7 lutego. Codziennie 10 km, wcześniej był to bardzo szybki nordic, obecnie jak doradza kolega maratończyk z intensywnymi interwałami biegu. Do tego płatki, otręby – takie z najniższej półki sklepowej, do której nikt nie sięga. Chleba nie jem od 1.5 roku, sporadycznie ziemniaki, makaron, ryż.


Zabrzmi to dramatycznie, ale najbardziej brakuje mi alkoholu. Lampki białego lub czerwonego wina do kolacji, choćby w weekend. Życie jest ciężkie, w dosłownym tego słowa znaczeniu


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (29) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Oczko Lisa

czwartek, 23 lutego 2012 17:22

 

Zacznijmy od dwóch cytatów – pierwszy z Wikipedii:

Oczko – prosta gra karciana, polegająca na dobieraniu kolejnych kart dotąd, aby osiągnąć wartość liczbową posiadanych kart jak najbliższą (ale nie większą niż) 21. Gracz otrzymuje kolejne karty z talii dotąd, aż sam zdecyduje, że nie chce już więcej kart, lub otrzyma wynik 21 lub większy. Suma większa lub równa 22 oznacza przegraną. Wyjątkiem od tej reguły jest perskie oczko (dwa asy). Perskie oczko zawsze oznacza wygraną.”


Drugi już z Tomasza Lisa:


Aha. Startujemy 22.02.2012. Intryguje mnie ta mnogość dwójek. Jak ją tłumaczyć, bo przyznaję bez bicia, że jestem przesądny? Wiem! Sumujemy wszystkie liczby w tej dacie. Co nam wychodzi? 11. Oczko! Szczęście! No to alleluja i do przodu!”


Tomasz Lis jest przesądny, więc wymyślił sobie, że jego od dawna zapowiadana strona internetowa ruszy pod szczęśliwą datą. Dlaczego wybrał 22.02.12 r. – tu niestety odrobinę pomylił się ze swoimi obliczeniami. Obawiam się  jednak, że to nie ostatnia jego pomyłka.


Grafika, rozplanowanie strony razi w oczy, bawole litery, zdjęcia rozbijające tekst – wszech obecna słoniowatość. Strona ma odrobinę gazetowy layout, miała być z założenia oldskulowa, wyszło trochę nieudolnie. Wiadomo od początku, że Lis opierać będzie się na Huffington Post - szkoda, że pokombinował z wielkością liter, że zdjęcia przeskalowane z pikseolozą, teksty niewyjustowane.


Jednak bardziej razi dobór autorów/blogerów – oczywiście można odbić piłkę i powiedzieć, że atakuję, bo mnie tam nie ma, piszę jak głupi za darmo na wp.pl, a tamci dostają pewnie godną kasę. To fakt. Ale dla mnie Lis jest nieprzekonywujący, bo dobrał piszących z wszelkich możliwych opcji, tak jakbu chciał zadowolić wszystkich.

 

Wojewódzki, Nergal /brakuje póki co Mozila/, Justyna Kowalczyk, Michał Kamiński, Andrzej Blikle, Krzysztof Bosak, Janusz Palikot, Mariusz Czerkawski, Urszula Dudziak, Irena Eris, Monika Jaruzelska, Aleksander Kwaśniewski, Krystyna Kofta, Leszek Miller, Wojciech Olejniczak, Adam Hofman, Andrzej Person, Marek Siwiec i wielu innych.


Dla każdego coś dobrego, można powiedzieć, że przerażające bogactwo. Czy taki produkt ma szansę powodzenia? Prawdopodobnie tak, być może nie wszyscy będą pisać tak sumiennie, jak Janusz Palikot. Mnie strona nie uwiodła. Zmęczony jestem mądrościami polityków z pierwszych stron gazet, przemyśleniami celebrytów.


Największym kapitałem portalu jest Lis, to on ściągnął autorów, którzy zawsze są chętnie widziani u niego w programie. Gdybym był odrobinę złośliwy powiedziałbym, że wśród blogerów brakuje mi Radka Sikorskiego, Donalda Tuska, Daniela Olbrychskiego, Michała Żebrowskiego, Zbigniewa Hołdysa i Kasi Cichopek z stojącej słupka z poradnikiem psychologicznym.


Strona będzie się przeobrażała, to pewne, czy będzie to kura znosząca złote jajka, no cóż z tym doborem autorów być może. Dla mnie na dziś to jednak zwykły rosołowy kurczak.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (12) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

My i Edyta Górniak

poniedziałek, 20 lutego 2012 9:18

Artystka nagrała nową płytę, pytanie brzmi w jakim celu? Dawno branża wydała wyrok, że Górniak otrzymuje kiepski materiał do nagrywania i brakuje jej proletariackiej odwagi, żeby powiedzieć: nie, dziękuję!

W internecie bez trudu można znaleźć nagranie z "promocji" płyty w jednej z sieciowych księgarni, akcja wyglądała beznadziejnie żałosnie. Górniak prosiła fanów aby śpiewali, niestety nikt nie znał tekstu nowego hitu.Chętnych do śpiewania nie było, więc sama zaczęła nucić piosenkę, jednak efekt był nienajlepszy, bo co chwilę zapominała tekstu. Poprosiła, aby podać jej wkładkę tekstową z płyty, jednak czytanie ze względu na małe literki nie wyszło jej najlepiej. Totalny klops.

 

Wpis nie ma charakteru hejterskiego, bo chociaż to pop to nie moja bajka, to jednak szkoda jednej z najzdolniejszych polskich gwiazd. Mogłaby żyć z tego co już nagrała, ma kilkanaście chwytliwych przebojów, śpiewa covery, chwytliwe piosenki z filmów animowanych. To wystarczający materiał na trasę koncertową raz na jakiś czas, aby nie dać o sobie zapomnieć. Jest piękną kobietą, występuje w reklmach, jej bujne życie uczuciowe zapewnia jej czołówki gazet, bywa często w telewizji. W jakim celu brnie w kolejne nieudane projekty muzyczne? Czy jej menadżer nie mógł przygotować odpowiednio promocji, czy ktoś nie mógł powiedzieć, daj spokój z tą płytą? A przecież życzliwi jej, mówili przed wydaniem ostatniej płyty:

Edyta Górniak odtrąciła wszystkich życzliwych sobie ludzi i poszła w kierunku wazeliniarstwa. Ci, co jej wazelinują, są w kręgu jej znajomych. Ona się chyba boi ludzi szczerych, dlatego repertuarowo jest na manowcach. Słabe jest to, co robi. A przecież jest wybitnie utalentowana. Szkoda mi jej talentu – mówi Zapendowska. 

Tym większy żal, bo to Edyta Górniak była jedyną polską wokalistką ocierającą się o międzynarodową karierę. Niewiele osób wie, że przy produkcji swoich poprzednich płyt, pracowała z największymi tuzami branży muzycznej. Byli to między innymi:  Billy Steinberg (m.in. "Like A Virgin" Madonny), Simon Climie (m.in. "I Knew You Were Waiting (For Me)" Arethy Franklin i George'a Michaela), George Merrill i Shannon Rubican (m.in. "I Wanna Dance With Somebody" Whitney Houston), Siedah Garrett (m.in. "Man In The Mirror" Michaela Jacksona) czy Rick Nowels (m.in. "Falling Into You" Celine Dion). Do tego grona należą jeszcze Steve Kipner (m.in. "Genie In A Bottle" Christiny Aguilery) i John Reid (m.in. "When The Heartache Is Over" Tiny Turner). Jak widać Edyta Górniak znajdowała się w doborowym towarzystwie. Na potwierdzenie tej tezy dorzucę jeszcze kilka faktów. Jej utwory znajdowały się na szczytach list przebojów wielu krajów. W Azjii na liście klipów MTV dotarła do 3 miejsca ulegając jedynie Spice Girls i Madonnie. Królowała w Skandynawii, a w Portugalii w Top 10, jej  When You Come Back To Me był przez pół roku.

Krytycy muzyczni mówili, że jest najpiękniejszym głosem Europy, czego zabrakło wytrwałości, pracowitości, szczęścia? Górniak potencjał muzyczny i urodę ma w dalszym ciągu, ale wydaje się, że pociąg z międzynarodową sławą odjechał bez niej. Szkoda.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (110) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

POLSKA-NORWEGIA

niedziela, 19 lutego 2012 9:58

Zwykli ludzie radzą sobie lepiej w stosunkach międzynarodowych niż media i rząd. Tak można podsumować pierwszy Puchar Świata w biegach narciarskich, który odbył się w Jakuszycach.

 

Media norweskie straszyły swoje zawodniczki, że Polska to kraj z ich najczarniejszych snów. Muszą w tej dziwnej karainie uważać na wszechobecnych pijaków i złodziei.  Rzeczywistość okazała się całkowicie inna. Po zawodach Norweżki, głosem największej konkurentki Justyny Kowalczyk, Marit Bjoergen powiedziały, że zawody były niesamowite, dzięki dopingowi polskiej publiczności. Jak to powiedziała norweska biegaczka, było odrobinę dziko, ale niesamowicie czuła się, gdy wroga z założenia publiczność, skandowała jej imię i nazwisko.

 

Trzeba jasno powiedzieć, że olbrzymią zasługę w cywilizowaniu polskich kibiców ma Adam Małysz, który zbeształ ich po obrzucaniu śnieżkami i nie tylko, w Zakopanem Svena Hannavalda wjeżdżającego wyciągiem na skocznię. O ile pamięć mnie nie myli, nastąpiło w sezonie 2001-2002, po wygraniu przez Niemca wszystkich konkursów Czterech Skoczni.

 

Mogą irytować flagi z nazwami miejsowości, wymalowane twarze, mało gustowne gadżety w barwach narodowych, ale taka jest otoczka sportu. Na szczęście znika agresja, chociaż zawsze pozostają kibice piłkarscy - choćby ci czwartkowi Wisły Kraków, rzucający śniegiem w bramkarza Standardu Liege. Jednak i tu też widać normalność, bo przecież od dwóch lat na stadionach angielskich pada hało - robimy Poznań i wszyscy kibice wstają, obejmują się ramionami, podskakują i śpiewają.


To właśnie zwykli ludzie na trybunach potrafią dopingując fanatycznie Justynie Kowalczyk, mieć namalowane na jednym policzku flagę Polski, a na drugim Norwegii. A przecież Norewdzy kilka tygodni temu kazali zwinąć flagę polską rodzicom Justyny Kowalczyk. Polacy nie szukali rewanżu, tylko przywitali na lotnisku Marit bukietem kwiatów.

 

Tej normalności, tak jak czujności obywatelskiej przy ACTA, może uczyć się od nas świat. W zapomnienie niech odejdzie sława, którą "cieszyliśmy się" jeszcze jakię czas temu, o czym opowie historia sprzed 20 lat.

 

Moi dwaj przyjaciele pracowali w Norwegii, po sobotniej dyskotece, pod dużym wpływem alkoholu, wsiedli do samochodu i wyjechali z parkingu. Na jednej z pierwszych ulic zatrzymała ich policja. Rozegrała się scena znana wszystkim z amerykańskich filmów - jaskółka, spacer po linii, dotykanie palcem nosa...

- Policjant mówi do kolegi: oni są pijani!

- Odpowiada drugi: Zostaw, to Polacy oni tak jeżdżą.

Oddali dokumenty i kazali im jechać do domu.



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (9) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Krótka piłka

poniedziałek, 13 lutego 2012 21:53

W związku z prośbami, aby napisać coś nowego i zmienić tekst na froncie, piszę. Boję się poruszać jakikolwiek temat, aby nie wywołać wojny domowej. Ostatnio było niewinnie, a skończyło się niemal tak, jak pisałem o Rychu Peji, czy Michale Szpaku, gdy za moją głowę wyznaczono nagrodę /prawie/.


Walentyki za pasem i tłusty czwartek. Wolę walentynki, bo są mniej kaloryczne, a pączki bywają pyszne. W kwestii pączków szczególnie pamiętam jedne – 4 lata temu. Moja córka tuż po pobycie w szpitalu, a już na początku trwającej kilka miesięcy bezsenności, stała w kilometrowej, kilkugodzinnej kolejce po pączki na Nowym Świecie. Pyszne pączki były.


Walentynki pamiętam z 1990 roku, gdy nie widziałem, że takie coś istnieje. Zupełnie przez przypadek, ukląkłem wtedy przed moją ówczesną narzeczoną i poprosiłem ją o rękę. Przez przypadek tego dnia, bo nie, że przed nią. Dostała okropny pierścionek z przerobionej obrączki mojej mamy i piękny bukiet storczyków. Za dwa tygodnie wzięliśmy jeden ze ślubów.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (11) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  4 701 865