Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 798 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4701899
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19337
Bloog istnieje od: 4048 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

bez czego da się żyć

środa, 31 grudnia 2014 18:12

Bez śmierci, bez chorób, bez wypadków, wojen, katastrof, kradzieży,  zmartwień, badań, lęku o jutro, obaw o bliskie osoby, bezsenności, bezsensownej pracy, złośliwości przedmiotów martwych, ukrywania drobnych przedmiotów przez kosmitów, deszczów, upałów, zamieci śnieżnych, złośliwości bezinteresownej, psucia się potrzebnych rzeczy, korków, zepsutej klimatyzacji, kleszczy,  wpiszcie tu swoje niechciane zjawiska. 

Ta powyższa wyliczanka powinna zostać odjęta od bazy, a dodane do niej nasze ulubione rzeczy. Jednak nie dzieje się tak, bo ktoś na górze czuwa, żeby było inaczej. Nie koniecznie sprawiedliwie, ale boleśniej. Bo przecież większość z nas, tu zbiera punkty na życie wieczne.

Dziś przyjaciel powiedział, że urodziny nie są początkiem, a śmierć nie jest końcem - ta opcja pewnie by odpowiadała mnie, ale wiary mało we mnie.

Pewnie, że można wszystko jakoś poukładać sobie w głowie, w sercu, ale od wielu lat tłumaczę sobie, żeby cieszyć się z tego co dobre mnie spotyka. To kiedyś był klucz do wyjścia z depresji - takie światełko w tunelu. Codziennie coś dobrego, coś co pozwala przeżyć dzień. Po 16 latach chyba udało się. Tyle tylko, że jesteśmy zaskakiwani i czasami nie potrafimy odpowiednio szybko zareagować. Przez ostatni tydzień brałem telefon do ręki, żeby zadzwonić do kumpla, który niedawno dowiedział się, że zostaje mu 2-3 lata życia, które po 2-3 miesiącach, stały się 2-3 tygodniami.

 

Tyle razy rozmawialiśmy, ale na pewno nie powiedzieliśmy sobie wszystkiego. Kiedyś uczyłem się od niego swojego obecnego zawodu, potem ja pomagałem mu rozwiązywać różne branżowe kwestie. Wkręcił mnie w szkolenie, które prowadziłem przez 22 godzin w ciągu 3 dni sam. Ale też było wspólne ognisko nad brzegiem Bałtyku, kilka rozmów po świt. Pewnie kiedyś gdzieś razem zrobimy jakiś wykład, ale jeszcze nie teraz. Chciałbym długo nie, ale to w niewielkim stopniu od nas zależy.


Podziel się
oceń
16
16

WASZE OPINIE (59) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Przesuń tę bombkę bardziej w prawo!

środa, 24 grudnia 2014 14:01

Jedno jest pewne, ten rok nie jest rekordowy jeśli chodzi o pisanie, a właściwie blogowanie, bo inne formy pisarskie całkiem dobrze się miały.

Kilka dni temu nieopatrznie dałem się zwabić do samochodu, już prawie w drzwiach, łapiąc się futryny symulowałem jakąś przypadłość, ale siłą zaciągnięto mnie do samochodu. Nawet przez chwilę żałowałem, że wygrałem w domino, w nocy, bo założyliśmy się, że jak przegram pójdę po drugą butelkę cavy do piwnicy. A to definitywnie przeważyłoby szalę niejechania.

Gdy już rozkręciłem się w tym szale zakupowym, otrzymałem komunikat - a teraz masz iść na kawę. Bo my potrzebujemy 20 minut samotności. Kawy nie piję, herbaty nie piję, wódki nie piję. Powlokłem się do oblężonego Emiku, ale ceny książek i płyt, jakoś mało przekonywujące, potem postałem trochę pod Costą, ale gdy już zaczęli mi się przyglądać, jak jakiemuś telibańskiemu zamachowcy, postanowiłem zamówić kawę. Właściwie late pierniczkowe - jak pan barista je nazwał. Usiadłem wygodnie w fotelu i tak zamieniły się 20 minut na jakieś 85. Z nudów podsłuchiwałem okoliczną ludzkość.

 

Generalnie Noe chyba mniej przygotowywał się na swój rejs, jak ci wszyscy na około. Jedna z pań zrobiła sobie przerwę w marynowaniu 5 ton śledzi, druga pytała się córki, czy może dorobić jeszcze z 800 uszek. Usłyszałem też, co można szybko i tanio kupić osobie, której się nie lubi. Może ta ogólna mendowatość spowodowana była padającym deszcze - chociaż to była uwertura do 72 godzin ciągłych opadów.

 

Ale jacyś tacy mało szczęśliwi ci ludzie byli. Więc nawet tam zgrzytając zębami, przyrzekłem sobie, że święta będą cudowne, radosne, rodzinne, przyjazne. Chociaż nie miałem telefonu - żeby zadzwonić do tych dwóch kupujących ostatni, niezbędny prezent, chociaż nie mogłem jechać do domu - bo Angel miał kwitek parkingowy, to przywitałem je z uśmiechem, jak wróciły łaskawie do mnie.

 

Potem już z górki - jedzenia, mniej niż co roku, za to więcej ludzi w domu na święta. Kupiliśmy piękną choinkę, ale tak grubą, że dokupiłem siekierę, żeby jej ociosać pień. Potem doszedłem do wniosku, że najpierw było kupić siekierę, a choinkę - no wiecie...

Właśnie w kwestii wycinania drzewek - rok temu wycięli mi pod oknem biura śliczne drzewo, które własnoręcznie posadziłem. Jakąś kaukaską jodłę. Monitoring, monitoringiem - ale sukinsyna nie udało się namierzyć. Więc w tym roku na wszystkich drzewa zawisła zalaminowana informacja: choinki zostały spryskane środkiem, który w temperaturze pokojowej wydziela nieprzyjemną woń.

Były też rozmyślania w drodze, że nie szanujemy tego co mamy. Mamy błędne przekonanie, że wiele zależy od nas. Tak nie jest. Rok temu wiozłem ojcu prowiant na święta, w tym roku świeczki na grób.

Z ekstremalnych przeżyć przed świątecznych - wczoraj lutowałem lampki choinkowe - a co. Ledwo 1.5 godziny i po zlutowaniu i tak nie działały. Teraz pakują się prezenty, ja słucham Moon River, palą się lampki, świeczki. Skrzaty kończą sprzątanie. A że okna nieumyte, dajmy żyć.

Jutro popis kulinarny na śniadanie, a potem spacer Krakowskim, pojutrze ludzkość na obiedzie. Będą buraczki pieczone, marchewka krojona w kostkę ręcznie, własnej roboty kluski śląskie, jakieś mięcha, wino, nalewki. Może wpadniecie, przecież miejsce się znajdzie. Bo to chyba najważniejsze jest. Miłość, uśmiech, przyjaźń, ciepło rodzinne, ale ważne jest też rozmieszczenie równomierne czarnych i srebrnych bombek, prawda córko? Więc przesuń tę jedną, czarną bardziej w prawo :).

A Satchmo doszedł już do Hello Dolly.

 

 

 


Podziel się
oceń
10
15

WASZE OPINIE (27) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  4 701 899