Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 797 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4701874
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19337
Bloog istnieje od: 4048 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

SYLWESTER

czwartek, 31 grudnia 2009 11:21

Myślałem, że na początek błysnę wiedzą skąd ten cały szał sylwestrowy wziął się, wchodze na Wikipedię, a tam jej założyciel prosi o pomoc, bo serwis pada, serwis z któego korzysta 1/3 wszystkich osób podłączonych do netu na świecie.
Nie znalazłem jednak niczego intgeresującego:(.
Barnaba w swoim wpisie lub, jak mówią niektórzy w felietonie, odniósł się do żerowania na blogersach przez portale - to prawda, bo mają nas admini przeważnie w nosi, nie odnoszą się z entuzjazmem do proponowanych zmian, w żaden sposób nie poromują piszących blogi, już nawet Onet jest bardziej friendly. Z drugiej strony mamy swój kawałek sieci za darmo, miejsce, gdzie możemy dać upust swoim frustracjom, radościom, wątpliwością. Spece od netu mówią, że pisanie o sobie nie ma żadnej wartości handlowej, już lepszy jest po tysiąckroć blog specjalistyczny super z którego korzysta kilka osób.
Ja mam tego swojego bloga z akademią smaku, który jest na innych zupełnie prawach - no powiedzmy np. że mógłbym teoretycznie czerpać profity z reklam osobiście, ale blog zawieszony poza serwisem jest bez pozycjonowania niewidoczny dla ludzi, a mnie już na nim nie chce się pisać.

Wkurzyła mnie w ostatnich dniach polityka - wybór nowego dyrektora Programu III Polskiego Radia - pełniącą obowiązki dyr Magdalenę Jethon zastąpił dyrektor z zawodu Sobala. Szkoda, że bojownik PIS zmiótł Jethon, która przywróciła Trójce blask, nawiązała porozumienie ze słuchaczami, którzy społecznie wpłacili 700 tys zł w tym roku na rozwój swojego radia, autorskich programów. Szkoda.
Rozumiem, że teraz już nie jeden Pan Redaktor będzie jeździł do Jarosława Kaczyńskiego żeby nagrać program wieczorem i puścić go na żywo rano, bo Prezes nie lubi rano wstawać. Przykre.


Mój bal sylwestrowy zaczyna się o 16:30, więc pora już złożyć Wam życzenia zdrowia, miłości, szczęścia, pomyślności - to chyba coś innego niż szczęście, pieniędzy również, bo przez tych cholernych Fenicjan nie da się bez nich żyć, zdrowych dzieci tych co są i tych co się pojawią wkrótce, suksesów w pracy, natchnień twórczych, weny do pisania, braku konfliktów, dalekich podróży po świecie i w głąb siebie, polubienia siebie i innych, uśmiechu na twarzach i w sercu, sportu dla zdrowia i zdrowia dla sportu.
Te co można całuje, tych co można ściskam serdecznie - spotkajmy się w tym miescu za rok w komplecie, w lepszej jeszcze kondycji.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (19) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

AVATAR

wtorek, 29 grudnia 2009 20:06
Kto nie był, niech będzie. Cameron nie nakręcił nic znaczącego od Tytanic'a, czyli od 1997 roku, Avatar był o ile pamięć mnie nie myli zrobiony już dwa lata temu, ale trwały ciągle ostatnie szlify - miał wyznaczyć nową drogę w kinie. Czy do tego doszło? Otóż przed byłym kanadyjskim kierowcą ciężarówki, bo takich prac imał się reżyser, należy uchylić czapki z głów, a on sam będzie odkurzał półki na Oskary z 2010 roku.
Spotkanie po latach z Sigourney Weaver - 1986 rok Obcy jest murowanym sukcesem i chociaż w świąteczny weekend za ocenanem przegrał nieznacznie z Shelockiem Holmesem, to film pododuje opadnięcie szczęk. Ale aktorzy nie są najważniejsi w tym filmie, bo Worthington zagrał niezłą rolę, a jak widać po Terminatorze jego kariera nabiera rozpędu, wspomniana S.Weaver zagrała moim zdaniem najlepszą swoją rolę wiele lat temu u Polańskiego w Śmierć i dziewczyna, o Rodriguez - Annie Lucii z Zagubionych trudno mówić, że jest sformatowaną gwiazdą amerykańskiego kina.
Film jest piękny, aż kiczowaty momentami, gdy dziś namawiałem Margo na pójście do kina powiedziałem, że mnie scenografia czasami kojarzyła się z obrazami Beksińskiego.
Koniecznie należy obejrzeć w 3D - co za czasy, aż trudno sobie wyobrazić, co człowiek w tak banalnej sztuce jak rozrywka może jeszcze stworzyć. 
Dla narzekaczy powiem, że film choć w dużej mierze powstał w komputerach, to stworzono nawet oryginalne stroje, które miały służyć obserwacji, jak zachowują się tkaniny.
O czym film? Pewnie każdy odbierze to inaczej, ja nie będę się mądrzył, bo pamiętam, że jak pierwszy raz czytałem Dżumę Camusa, to myślałem, że jest o chorobie, no na usprawiedliwienie - było to w jakiejś 5 klasie podstawówki.
Nam wydaje się, że film jest pochyleniem Camerona nad historią zagłady Indian: warkocze, malowanie ciała i podobne stroje mieszkańców Pandory Na'vi, powiązanie ich z naturą, próba zjednczenia pleminon, łuki, pieśni i obrzędy...

Więc zakładajcie okulary 3D na nosy i do kina, myślę, że te niecałe 170 minut spędzicie dziwiąc się, tak jak ja, jak można coś tak perfekcyjnie wymyślić. A kino staje się zupełnie inną sztuką, być może kiedyś, niedługo zaczniemy tęsknić za normalnymi dwuwymiarowymi filmami.

Aha muzykę skomponował Horner kompozytor My heart will go on.

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (5) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

PODSUMOWANIE

poniedziałek, 28 grudnia 2009 8:48

kolejny rok dobiega końca i coraz mniej uwagi poświęcam mijającym latom. Może to sędziwy wiek na to wpływa, może lęk przed zamąceniem lustra wody, lepiej przemknąć się niepostrzeżenie, może To co kieruje naszymi losami, nie będzie zajmowało się moją marną osobą.
Zawodowo - muszę wykazać się większą konsekwencją, szczególnie jeśli chodzi o kotrolę wydatków firmy, myślę, że gdybym w kilku pozycjach przykręcił kranik, to może kryzys kryzysem, ale środki na premie świąteczne, czyli tzw. karpia znalazłby się. Chyba niepotrzebnie przystałem na kilka podwyżek wynagrodzeń i to w dużej mierze wydrenowało fumdusze firmy.
Umysłowo - to będzie następny rok bez podejmowania, żadnych wyzwań związanych z dalszą nauką własną. Pewnie ze dwa, trzy szkolenia, ale żadnej kolejnej podyplomówki. Przymierzałem się do zarządządcy nieruchomości, ale nie chce mi się. Dobrze mi, nie uczyć się i niech tak zostanie, jeszcze przez czas jakiś. Firma wysyłała mnie na studia związane z BHP, ale nie, dziękuję. Wystarczy mi odpowiedzialności na tym poziomie, co jest. Mały plan na 2010 - cholerny angielski, wstyd, żeby mając w domu szkołę języków, doktorantkę filologii angielskiej, Młodą z jej certyfikatami nie mam w sobie konsekwencji, aby to wykorzystać. Nie wiem, czy w tym roku poprowadzę więcej niż dwa wykłady - tu nasunęły mi się poważne wątpliwości, czy warto się produkować i stanowić alibii dla wyjazdów różnych dyrektorów z branży...
Sportowo - to będzie rok roweru, co jest jasne, ale być może w wydaniu szosowym oraz nordica, którego bardzo polubiłem, nie bacząc na stada psów. Wczoraj mijałem około 20 szt w lesie - jeden w kagańcu. Z psami nie ma żartów, nad Wisłą w ubiegłym miesiącu zagryziony został biegacz, którego pogryzł pies, przegryzł mu tętnicę na nodze. Jeszcze spróbuję od wiosny wrócić do tenisa lub squasha - będzie to ostatnie podejście.
Osobiście - być może za późno, ale zacząłem bardziej rozumieć samego siebie, wypracowałem sobie pewną wstrzemieźliwość emocjonalną, nie daję się zbyt często wyprowadzić z równowagi, ale zdarza mi się. Zbyt dużo czarnowidztwa we mnie, wyglądania za 5 róg, przewidywania najgorszych wariantów. Postaram się również zgodzić na samotny wyjazd Młodej do Anglii, ale będzie ciężko, nie wiem, czy uda mi się wygrać z samym sobą.
Nałogowo - ograniczyć korzystanie z internetu, to olbrzymia starata czasu. Blog, poczta. Unikać niepotrzebnych wzruszeń w postaci jałowych sporów z obcymi ludźmi i co z tego, że się z nimi nie zgadzam, każdy niech żyje dla siebie i nie ma co ewangelizować.
Może pozostanie więcej czasu na czytanie, stosy książek rosną niepokojąco i obawiam się, że nie przeczytam do końca życia tego co już nagromadziliśmy.
Nalewkowo - rozdałem trochę nalewek, ale ciągle robię je w zbyt małych ilościach, aby oddawać bez bólu. W sobotę pozyskałem jeszcze kilku fanów moich alkoholi.
Przyjacielsko - mam niewielu przyjaciół, ale nadszedł czas kolejnej weryfikacji, chyba pora w kilku przypadkach powiedzieć dość, chyba nie warto odnawiać kilku starych przyjaźni, dobrze, że po latach doszliśmy z Angelem do prawie normalnych stosunków z naszymi bardzo serdecznymi przyjaciółmi mieszkajacymi nieopodal.
Wyjazdowo - tu pole do popisu jest niezwykle duże. Ale Rumunia z przelotem przez winnice Węgier, Portugalia lub północ Włoch, Wyspy Kanaryjskie lub Sri Lanka. Kuba odpływa sobie jeszcze dalej niż wskazywałalby to geografia.
Rok będzie ciężki, wybory samorządowe, które mogą wpłynąć na dalsze moje losy, wprowadzenie Vat w kurasach językowych od 2011, co może wpłynąć na finanse rodzinne, wysłanie podania do Oxfordu przez Młodą we wrześniu, co może bardzo zmienić nasze życie.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (5) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

ŻYCZENIOWO - POTĘGA MIŁOŚCI

czwartek, 24 grudnia 2009 9:29
Ochronię Was przed zakapturzonymi cieniami
Utrzymam wapiry daleko od Waszych drzwi
Czuję się jak ogień
Kocham życie
Sny są jak anioły
Miłość jest światłem
Odstraszającym ciemność daleko
Ogień wiecznego pożądania
Miłość z językami ognia

Oczyszczam dusze
Niech Miłość będzie Waszym celem

Nawet gdy zbliży się nieuchronny koniec
Będę stał przed Waszymi drzwiami
Ignorując śmierć
Zazdrość będzie boleć samą siebie
Pozwólcie sobie być pięknymi
Błyszcząca miłość, kwiatki
Perły i ładne dziewczyny
Miłość jest jak płomień
Który buzuje w NAS
Dziś, jutro i zawsze
Potęga Miłości.

Holly Johnson i troszeczkę TR.





Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (11) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

POWINNY BYĆ ŻYCZENIA

środa, 23 grudnia 2009 19:33
Dziwny dzień, przeleciał niewiadomo kiedy i jakoś tak bez sensu. 
Młoda była w sumie 1.5 dnia zdrowa od zeszłego tygodnia, dziś musiała się udać do naszej zaprzyjaźninej doktor Honoraty - ciekawe, czy Pani doktor, która leczyła Angela, teraz Młodą, będzie leczyła jeszcze kolejne pokolenie. Ja też czuję się nienajlepiej - albo załapałem wirusa Młodej, ewentualnie od kogoś w firmie, bo sporo osób chorowało, albo wyszło mi bokiem obżarstwo wczorajsze i pochłonięcie kaczki w pięciu smakach i pikantnej wołowiny od pobliskiego Chińczyka.
Czuję się jakby ktoś siedział mi na brzuchu, a całe moje dzisiejsze pożywienie to puszka coli/bez opakowania/, herbata miętowa i aspiryna. Jakoś będzie.

Leżę więc sobie i słucham płyty, której szukałem przez godzinę Frankie Goes To Hollywood - Welcome to the plesure dome i oglądam oferty wczasów pod koniec stycznia. MSZ nie poleca kierunku Indii, a nie wiem, jak to wygląda jeśli chodzi o Sri Lankę i Goa, bo to niby Indie, niby nie. Ale z racji ceny, może lepiej przyjąć, że tam też nie wolno jechać. Rozglądam się więc po Kanarach i wygląda to wszystko dość obiecująco, tym bardziej, że kupimy ostatniego dnia, wyznając zasadę, że większość ludzi w zimie to jeździ na narty, a nie do Hiszpanii, gdzie padać będzie przez większą część czasu. Podszlifowanie hiszpanskiego przez Młodą bezcenne.

Zrobiłem więc przepyszny krupnik - jedyny w swoim rodzaju, co prawda nie znalazłem giczy wołwej bez kości, ale łata też jest niezła. Moja metoda:  mięso i włoszczyzna pokrojona w drobną kostkę, vegeta, maggi i majeranek. Ale raczej dziś na drugą colę się skuszę.

Życzenia będą jutro. Dziś refleksja, na temat programu Grażyny Dobroń w III, rozmawiała z lekarzem, chyba, bo jechałem samochodem i byłem wyłączony, do czasu, jak usłyszałem, że facet mówi o mnie.
Gość mówił, że od kilku lat nauczył się czerpać radość z życia, wykorzystuje niepowodzenia w celu budowania pełniejszej osobowości w myśl: co nie zabije...Ale to, że rozwijam się ciągle - 42 lata, to nie jest jakiś specjalny wiek, uczę się coraz nowych rzeczy, dużo czytam, rozmawiam z ludźmi, a to ponoć najlepsza obrona przed starością. Otwartość na nowe rzeczy, powoduje, że jest mi lepiej z samym sobą.
Zdarzają się mi wybuchy, ale nie jest ich tyle co kilka lat temu, zawsze szanowałem ludzi, ale bywałem ciężki we współżyciu dla najbliższych, być może dlatego teraz próbuję to zrekompensować Młodej i Angelowi. Dużo tkwi we mnie zadr z przeszłości, ale wiem, że o ile wpływają na mnie, to pozostaje to bez wpływu na moje zachowanie w stosunku do innych.
W myśl kanonu zarządzania - ludźmi powinni kierować mądrzy ludzi i z tym nie miałem nigdy problemu, chociaż najpierw radziłem sobie intuicyjnie, a po jakimś czasie znalazłem naukową podbudowę i odrobinę doświadczenia. Udało mi się zrozumieć, że nie wystarczy córce mówić, że krzykiem niczego nie osiągnie - trudniej zastosować to do siebie.
Nie ważne jest, że może nie wszędzie są kurze starte, ważne jest, że córka z matką pieką ciasta i mięsa, rozmawiają. 
Wczoraj oglądaliśmy Obywatela Milka - ciężki film dosyć Gusa van Santa, ale o ile główny bohater mówił, że ma 40 lat i nic nie osiągnął z czego mógłby być dumny, to znalazłbym kilka rzeczy - no ale on miał gorzej, bo był gejem i nie miał dzieci, chcociaż jak mówił, sam Bóg wie, jak bardzo się stara.
Może gdyby nie tak głośno brzmiał w głosniach Relax, to notka nie byłaby, tak chaotyczna i udałoby mi się powiedzieć to co chciałem. Myślę, że jednak znacie mnie na tyle dobrze, że tam gdzieś między słowami znajdziecie sens.
Pozdrawiam - jeszcze nie mający choinki i pierogów Randdal.

No dobra, jak ktoś przebrnął tyle, to coś do rozbananowienia twarzy. Idziemy jutro na wieczerzę wigiliną do siostry mojej teściowej - z naszej inicjatywy ma być jedna Wigilia. No i o jedzenie chodzi - pierogi mam zamówione, ale robię jeszcze: jajka faszerowane rakami i anchovis oraz pieczarkami, carapchio z łososia na rucoli i surowymi pieczarkami oraz /sorry/ sushi. Hehehe. No dobra KOMPOT Z SUSZU TEŻ BĘDZIE NASZ:).

Czerpcie radość z życia, bo jutra może nie będzie, a co czeka na nas po drugiej stronie tęczy...

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (9) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  4 701 874