Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 784 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4643682
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19320
Bloog istnieje od: 3959 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

Bo to zła kobieta była

poniedziałek, 26 listopada 2012 16:41

Aktor ma prawo wybierać role, co więcej ma prawo nie być aktorem. W tym drugim przypadku wolałbym, żeby sprzedawał wino i karmił ludzi, niż rozmieniał się na grube w reklamach. Chociaż niby nikt nie ogląda telewizji, a cała reszta nie ma telewizorów, a wszyscy wiedzą o co chodzi. 

 

Ten idiotyczny wstęp związany jest z idiotyczną sytuacją, która znalazła swój finał w mediach. Aktorzy nie chcą/chcieli zagrać jakiejś roli. Najpierw Marian Opania nie chciał być Lechem Kaczyńskim, albo nie chciał po prostu lecieć do Smoleńska.

 

Potem drugi oddech złapało Pokłosie. Skandal goni skandal. Maciej Stuhr ukamienowany mówi, że już niczego nie powie, ale uwaga, uwaga pojawia sie kolejna afera związana z filmem Pasikowskiego. Na mieście mówią, że ulubiony aktor reżysera, Bogusław Linda nie chciał zagrać napisanej dla niego roli. Internet wrze, bo to była pewnie TA ROLA! Na dodatek Linda nie chciał zagrać, nie dlatego, że był przeziębiony, czy pojechał na Seszele, albo dogrywał kolejne odcinki I Kto tu rządzi, dochodził do formy po świętowaniu 60 urodzin. Nie ON nie chciał zagrać, bo rola nie była zgodna z jego ideologią.

Bogusław Linda jest ulubieńcem twórców memów.

Linda w polskim kinie może zagrać co chce, po takich rolach jak Sekal, Keller, Leon, Mauer, Pawik, Stygma, Arek. Inna sprawa, że genialnie starzejący się aktor /rocznik 1952/ od dobrych 10 lat nie zagrał niczego wnoszącego coś do jego filmografii. Wygląda dobrze, ubiera się bardzo dobrze - widzieliśmy go na premierze Sztos II, ale z rolami jest gorzej. Głośno o tych w których go nie zobaczymy, bo Pokłosie jest już drugim filmem po Westerplatte.


Podziel się
oceń
4
3

WASZE OPINIE (22) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Mija

środa, 21 listopada 2012 20:18


Kilka dni temu uświadomiłem sobie, że wszystko przemija. Po sesji wieczornego oglądania Once Upone a Time, czy Sons of Anarchy wylądowałem w łóżku, a że tego dnia zaliczyłem kilkanaście kilometrów nordica, nie miałem siły podnieść ręki aby wyłączyć światło. Ktoś przechodził korytarzem i rozpaczliwym nawoływaniem zwabiłem osobnika, aby nacisnął przycisk.

 

Pojawiła się Młoda, a mnie przypomniały się sceny sprzed kilkunastu lat, gdy marudziła, że nie może usnąć SAMA i ładowała się nam do sypialni. Zawsze kładła się pomiędzy nas i niemiłosiernie w nocy kręciła, zabierała kołdrę. Nie mam pojęcia kiedy dorosła.  Nie pamiętam tego dnia.


Zacząłem się zastanawiać ile takich pierwszych, czy ostatnich chwil nie potrafię umieścić precyzyjnie w latach? Przepłynęły między palcami zupełnie niezauważone.


Pierwszy pocałunek, pierwszy seks, pierwszy alkohol, pierwszy raz gdy zobaczyłem Agnieszkę, a potem pierwszy raz gdy miałem na rękach Młodą, pierwszy taniec na własnym weselu, pierwszy raz przekręcony kluczyk w stacyjce samochodu, pierwsza wspólna kolacja we własnym domu, pierwsze zarobione pieniądze, pierwsze kliknięcie w Internecie, pierwszy utwór Depeche Mode, pierwszy lot samolotem, pierwszy raz przeczytany Czarny obelisk, obejrzany Nóż w wodzie, czy Baza ludzi umarłych? Ostatni egzamin na studiach, ostatnie słowa matki, ostatnie spotkania z przyjaciółmi z którymi przeżyłem wiele lat, a kilkadziesiąt kilometrów odległości pomiędzy miastami zakończyło naszą dozgonną przyjaźń?


Czy winda jedzie ciągle do góry, czy pora ją wysłać po kogoś stojącego na parterze.

 


Podziel się
oceń
2
3

WASZE OPINIE (12) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Paliwo dla Kuby

poniedziałek, 19 listopada 2012 20:42

 

Nie będzie to tekst o przemyceniu tankowca do Hawany, aby nakarmić wszystkie pałętające się tam po ulicach stare, amerykańskie krążowniki szos. Będzie o nielubianym ulubieńcu mediów, który potrafi z uśmiechem zostawić swoje autko pod nosem policjantów na zakazie i udać się w swoją stronę. Kuba Wojewódzki – mistrz spadania na cztery łapy.


W ostatnim numerze Newsweeka dziennikarz Wojewódzki zdiagnozował polskie społeczeństwo - "Z Polakami jest jak z islamem. Islam to podobno całkiem przyzwoita religia, a jednak fundamentaliści robią z niej oręż do gnębienia innych. I tak jest z nami". Natychmiast pojawiły się komentarze, że wcale nie jesteśmy tacy źli, a Kuba tylko próbuje stać się sumieniem narodu. Rozćwierkał się twitter, a później pojawiły się teksty /ja co raz częściej garnę się do obrzydliwego terminu – notki/ na różnych stronach internetowych na temat jego diagnozy.

 

Generalnie dobrze jest Wojewódzkiego nie lubić, bo to celebryta, do tego inteligentny, obagdujący wszystkich bez litości, a jego program polega tylko na zagadaniu gości. Ale to on ciągle znajduje nowy etat, bo produkt, jaki wmyślił wiele lat temu, jest po prostu najlepszy. Juror, który tak naprawdę wygrał Idola i sposób na dostatnie życie. Nie mam pojęcia, czy Wojewódzki po 50 będzie jeszcze rozpalał 20-30 latków, ale nie można wykluczyć i takiej wersji. W tej chwili nie ma znaczenia, co i jak mówi, ważne że jego wypowiedzi rozpalają emocje u innych. Ma dziesiątki naśladowców. Agnieszka Chylińska próbuje nieudolnie puentować występy uczestników "swojego" show a'la Wojewódzki, Karolina Korwin Piotrowska w mediach elektronicznych piętnuje wszystkich dookoła w jego stylu, a Michał Figurski próbował być tak samo nietykalny w radiu, a w międzyczasie wzorował na Wojewódzkim swój program w TV4.


Biznes się kręci. Rano wrzuciłem na twittera 140 znaków –  Wojewódzki napisał coś, a teraz wszyscy mają paliwo do pisania, a on na paliwo do lamborghini.


Mnie on zupełnie nie rusza, jakiś czas temu straciłem zainteresowanie jego programem telewizyjnym, nie kupuję go jako mecenasa młodych talentów muzycznych, a po ukraińskim epizodzie dość rzadko włączam EskęRock. Ale geniuszu marketingowego zazdroszczę.


Podziel się
oceń
2
1

WASZE OPINIE (17) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Marsz Niepodległości?

środa, 14 listopada 2012 17:32

Od Święta Niepodległości chodzi mi po głowie taka myśl: może ci wszyscy ludzie w tym niechlubnym warszawskim Marszu Niepodległości są nieszczęśliwi i dlatego tam się znaleźli? 

 

Roman Giertych maszerował w marszu prezydentckim, a nie Młodzieży Wszechpolskiej, ONR i pewnego 90-letniego "antysemity i typa spod ciemnej gwiazdy". Giertych zrobi wiele, aby odegrać się za nieudany romans z PiS. Chociaż można wierzyć, wbrew prof. Magdalenie Środzie, że zmienił radykalnie swoje poglądy. Żeby nie powiedzieć - wynormalniał.

 

Wśród organizatorów tego przedsięwzięcia znajduje się wiele osób, które prawdopodobnie wierzą w różne teorie spiskowe, bądź dążą dzięki swoim radykalnym poglądom do władzy. Tak można powiedzieć o jednym panu, któremu przykleiła Kazimiera Szczuka faszystowską mordę. Co się dzieje jednak z tym tłumem, który stoi za ich plecami? 

fot. Agata Grzybowska www.gazeta.pl

Działacze i fanatycy z Europy. No dobrze, ci muszą pokazać się, bo ktoś przy okazji tak dużej imprezy, być może wymieni ich nazwisko, nazwę partii.

 

Kibole - ci mają na pieńku z rządem. Ale nie ze względu na poglądy idą po rękę z Młodzieżą Wszechpolską, choć tu są wyjątki - sławny baner 17.09.1939 CZWARTY ROZBIÓR POLSKI Lechii Gdańsk zakwestionowany przez sędziego technicznego. Przypomnę, że prezydent Gdańska Paweł Adamowicz powiedział: "Jest to absolutny idiotyzm. Jestem ciekaw, czy w podobny sposób autorzy tej decyzji zareagowaliby na hasło "1410 - bitwa pod Grunwaldem".

Rząd z jednej strony widzi element przestępczy wśród kiboli, z drugiej - podejmuje wiele niezrozumiałych decyzji o rozgrywaniu meczów bez udziału kibiców, pacyfikowaniu kibiców, zakazów opraw z użyciem fajerwerków, sektorówek. Ciągłe problemy klubów z kasą wynikające w dużej mierze z zakazu reklamy zakładów bukmacherskich. W rozgrywkach pucharowych są przecież takie. Kibolom głównie chodzi o adrenalinę, okazję do wypitki i wybitki. Wielu z nich nie dotarłoby na start przy odrobinie dobrej woli policji. Setki szalikowców spacerowało na godziny przed marszem po Warszawie z butelkami alkoholu w dłoni.

 

Pozostali? Muszą to być ludzie, którym jest źle w naszym pięknym i rozwijającym się kraju. Ludzie bez pracy, pieniędzy. Tacy, którzy często ze swojej winy nie mają dobrego wykształcenia, pracy. Nie znają języków i boją się wyjechać za granicę w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Emeryci z marnymi rentami. Przecież ci ludzie nie demonstrowali swojej radości związanej z obchodami rocznicy niepodległości, tylko niechęć i frustrację, podsyscaną tragedią smoleńską, nieodpowiedzilanymi wypowiedzami polityków opozycyjnych i zadziwiającą opieszałością polityków będących przy sterze. 

 

Chyba to święto jak żadne inne, było przez wiele lat niczyje, a teraz nikt nie próbuje pokusić się o zjednoczenie Polaków. Nie organizację marszu dla symatyków PO, SLD, PSL i odrębnego dla PiS, ONR. Jednego dla wszystkich. Ale przecież łatwiej rządzić wyraźnie spolaryzowanym społeczeństwem.

 



Podziel się
oceń
1
4

WASZE OPINIE (14) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Kochasz wino?

poniedziałek, 12 listopada 2012 20:46

Jestem w stanie zrozumieć tragiczny wydźwięk oświadczenia: Jestem alkoholikiem nie piję od 20 lat. Nie mogę jednak zrozumieć wyznania, dorosłego człowieka nie piję alkoholu. Kto i kiedy tego osobnika tak skrzywdził?

 

Po dłuższej przerwie udało się wrócić do nieco cięższego treningu. Jednak dwa miesiące lenistwa, braku czasu - właściwe podkreślić, w sposób niesłychany wpłynęły na brak kondycji. Jednak to taki czas, że po 2-3 tygodniach ciężkiego wysiłku wszystko wróci do normy. Dlaczego latem jeżdżę codziennie 50 km na rowerze, a w pozostałej części sezonu codziennie nordikuję/biegam 10 km? Po to, żeby móc jeść i pić to, co lubię. Czyli właściwie wszystko. Oczywiście nawet takie natężenie sportu daje jakiekolwiek efekty w połączeniu ze zdrowym rozsądkiem. Powiedzmy sobie jednak szczerze, to że człowiek wynalazł wino do jedzenia, to jeden z naszych lepszych pomysłów.

 

Ale cię skrzywdzili - to komentarz mojej niezwykle drogiej żony, gdy zobaczyła mnie w sobotę oglądającego pod światło kieliszek z winem i pakującego doń pierwszy nos.

- Co ty właściwie robisz?

- Wypełniam ankietę według skali Parkera!

- A nie możesz normalnie wypić?

- Nie, bo nie wiem jaki jest za kolor, wygląd, bukiet, smak, długość, potencjał...

Kilka dni temu Klub 6 win zaprosił mnie na degustacje wina z nowej argentyńskiej winnicy. Ocenialiśmy 6 win, dwa białe, cztery czerwone. Osoba prowdząca pokaz opowiadała o winach, winnicy, sposobie oceniania i odpowiadała na nasze, czasami trudne, pytania. Gdy mamy do czynienie z kimś, kto dużo potrafi powiedzieć o tym, co mamy w ustach, nabieramy wiedzy do samodzielnej oceny. Przy 2-3 winie potrafiłem już coś powiedzieć o kolorze, koronie, zapachu. W około 50 osobowej grupie, wszyscy chyba byliśmy miłośnikami wina o dość średniej wiedzy na jego temat. Jednak dyskusja pod okiem mentora, przerodziła się w rozmowę fachowców. Niewykluczone, że istotny wpływ miało na nas te kilka kieliszków, które wypiliśmy.

Według opinii pana premiera, ja generalnie wina nie piję, bo białe to nie wino. Ale cóż zrobić, moja miłość do białego trunku powstała na Wegrzech, a ugruntowana została w Portugalii. Według mojej teorii zupełnie inaczej smakuje wino w swojej ojczyźnie w towarzystwie regionalnych potraw. Tego smaku nie udaje sie nigdy uzyskać w domu. Mówi to osoba, która co roku z Węgier przywozi do domu kilkadziesiąt litrów wina, więc czuję się dość kompetentny. 

Skala Parkera wygląda następująco:

50-59 - wina nie do zaakceptowania
60-69 - wina poniżej przeciętnej, z licznymi wadami, jak nadmierna kwasowość, nadmiar tanin, brak aromatów, aromaty nieczyste
70-79 - wina przeciętne, niczym się nie wyróżniające, choć poprawnie zrobione
80-89 - od win nieco tylko ponad przeciętnych do bardzo dobrych, ukazujących różne stopnie finezji i bogactwa aromatów, posiadających wyraźny charakter, bez zauważalnych usterek 
90-95 - znakomite wina z wyjątkową złożonością i charakterem
96 - 100 - nadzwyczajne wina z głębią i niezwykłą osobowością, ukazujące wszystkie cechy, których oczekujemy od wielkiego wina w ramach swego gatunku.

foto: Facebook/Kocham wino

Wina Labriego zaprezentowane na pokazie według mnie uzyskały ocenę 75-79 pkt. Były to wina do tzw. codziennego użytku. Chardonney chociaż miał mniej intensywny zapach, był bardzo poprawny w smaku. Ja lubię kupowane wino wziąć do ręki, a Klub w Warszawie otworzył swój pierwszy sklep, bo do tej pory bazował na sprzedaży wysyłkowej. A kupowanie połączone z degustacją i opowieścią o winie to bardzo dobry pomysł. Wina są z całego świata, ja odnalazłem cavę i vinho verde, czyli to co Randdal lubi najbardziej. Był też Tokaj, ale ja mam w piwnicy lepszy ... chyba. Ceny od zbliżonych do 20zł w górę, ale duża część do 40zł. Warto zajrzeć.


Podziel się
oceń
1
2

WASZE OPINIE (12) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  4 643 682