Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 799 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4701911
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19337
Bloog istnieje od: 4048 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

Ilu zabiłeś ludzi

wtorek, 29 listopada 2011 19:46


Z. Hołdys rzucił takie hasło, że napisze 12 opowiadań, zaczynających się od zdania: ilu ludzi zabiłeś. To taka moja, mała wariacja na ten temat.

Po tym wywiadzie, moja kariera dziennikarza śledczego na pewno nabierze tempa. Adres kosztował mnie parę stów, ale to była inwestycja w lepszą przyszłość. Parę minut kluczyłem po tej zakazanej ulicy, gdy znalazłem się przed jego norą, zanim uderzyłem parę razy w coś, co przypominało drzwi, wrzuciłem włączony dyktafon do bocznej kieszenie bojówek. Usłyszałem wewnątrz kroki, drzwi uchyliły się.


- Dobry wieczór. Ilu ludzi zabiłeś?

 Gość spojrzał na mnie, czerwonymi przekrwionymi ślepiami, zrobił krok do tyłu i skinął ręką żebym wszedł do środka.

- Kto ty jesteś – zapytał.

Opowiedziałem mu w paru słowach swoją dziennikarską „karierę”.

- Dobra siadaj, właściwie to dawno chciałem z kimś o tym pogadać… Ale powiedz od kogo się o mnie dowiedziałeś.

- eee nie mogę zdradzić źródła. Wie…sz...

- No dobra, niech będzie. Ilu ludzi? Pięciu.

- Jak to było? Zapytałem, sprawdzając odruchowo, czy dyktafon jest faktycznie w kieszeni spodni.

- Pierwszy facet miał około 60 lat. Przysnąłem na przystanku autobusowym. Środek nocy, ciepłe lato. Nachylił się nade mną, myślał, że coś mi się stało. Szarpnął mnie parę razy za ramię, pochylił głowę przykładając ucho do moich ust, żeby posłuchać czy oddycham. Złapałem zębami za gardło. Coś strzeliło, krew buchnęła na moją twarz, puściłem uścisk, złapałem jeszcze raz. Dostał drgawek i przewrócił się obok ławki. Wytarłem twarz rękami, wstałem i poszedłem piechotą do domu.. kawał drogi. Nie wiem, czy nazajutrz bardziej bolało mnie sumienie, szczęka czy nogi.

- Dużo czasu minęło pomiędzy tym, a następną ofiarą?

- Miesiąc, może trochę więcej. Kupiłem brzytwę. Taką ładną z masą perłową. Nosiłem ją wieczorami w zaciśniętej dłoni. Kiedyś wieczorem podjechał samochód, ja szedłem powoli chodnikiem. Otworzyło się okno i usłyszałem: czy wiesz jak dojechać na ulicę Zaciszną? Zapytała młoda dziewczyna, siedząca na siedzeniu pasażera,

- Powiedziałem, że mieszkam niedaleko, że mogą mnie podwieźć, to pokażę drogę. Wskoczyłem na tylne siedzenie. Kierowca był chyba jej mężem, parę lat przed trzydziestką. Tłumaczyłem, jak jechać, przejechaliśmy 3km. Pokazałem ręką żeby zatrzymali się obok starych garażów po prawej stronie, że ja stąd sobie pójdę, a oni pojadą dalej. Gdy facet zatrzymał samochód lewą ręką złapałem go za włosy, odchyliłem głowę do tyłu i prawą ręką przejechałem brzytwą po jego gardle. Ona nie zdążyła krzyknąć, odruchowo wyciągnęła ręce, żeby tamować krew lejącą się z jego gardła. Chlasnąłem ją w policzek, aż zgrzytnęło o kość, puściła jego ranę i złapała się za swoją, wtedy dwa razy przejechałem brzytwą po jej szyi. Po chwili oboje znieruchomieli. Wytarłem brzywę i ręce o tapicerkę samochodu i wyszedłem zamykając drzwi.

- przerażające, przecież ci ludzie nic ci nie zrobili.

- To nie ma znaczenia. Każdy ma coś na sumieniu, każdy kiedyś musi umrzeć.

Czwórka to był kelner w podłej knajpie w centrum. Sam siedziałem przy barze, piłem lurowate, meksykańskie piwo z butelki. W telewizorze podwieszonym pod sufitem włączony był kanał z teledyskami z lat 80 tych. Wyłączyłem się. On coś gadał do mnie – ale ja nie słyszałem co, widziałem tylko poruszające się usta, położył rękę na mojej łapie, uśmiechnął się. Trzasnąłem butelką o blat i wbiłem mu tulipana w oczodół. Spadł pod bufet. 

A piątka?  To była dziewczyna która biegała w dresach nad rzeką. Podbiegłem do niej z tyłu, wbiłem długi, cienki sprężynowy nóż w lewą część pleców, aż po rękojeść, pewnie ostrze pojawiło się po stronie piersi. Pochyliła się do przodu, wtedy pchnąłem ją do wody.

Gdy kończył to zdanie, spojrzał na mnie. Wiesz, ja mam niezłą pamięć do twarzy. Ciebie już kiedyś widziałem. Tak wydawało mi się, od samego początku, gdy tylko otworzyłem drzwi.

- Kiedyś spotkaliśmy się …

- Czekaj, wysyczał, nie mów nic... Już wiem, w pralni. U Szczepana. On usuwa nawet niespieralne plamy.

- tak to prawda, kiedyś oblałem … przerwał mi.

- Mówiłem mu, żeby nikomu nic nie rozpowiadał, bo źle się to dla niego skończy, teraz on będzie numerem 7.

- Siedem? Ale przecież mówiłeś, że zabiłeś 5 osób, poderwałem się z krzesła.

- Tak, ale numer 6 stoi przede mną. Zaśmiał się upiornie.

Próbowałem uciekać, ale on był szybszy. Wielki, różowy, pluszowy królik morderca, którego futro tak ciężko było doczyścić Szczepanowi z czerwonych plam.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (11) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Ambasada tutaj bombę się podkłada

czwartek, 24 listopada 2011 18:43

Wczoraj było o zdrobnieniach, dziś o wartości słów, o tym, że szukamy na wyrost sensacji, skandalu. Pojawiły się setki tysięcy cenzorów i recenzentów, którzy są gorsi od tych, którzy działali za komuny, bo tamci czasami coś czytali. Ci dzisiejsi są lepsi, oni nie muszą czytać, słyszeć, widzieć, wystarczy, że wiedzą.


Na mojego kolegę po blogu – który prowadził ciekawą rozmowę w Sali BHP Stoczni Gdańskiej, tuż po projekcji filmu Chodorkowski, w trakcie Blog Forum 2011, wieszają psy za tekst piosenki. Niby cenzury nie ma, a jakby była. Dla mnie gorzej jest niż w czasach, gdy muzyka rozwijała się w podziemiu, kopiowaliśmy ją na kasety z bajkami, nagrwaliśmy koncerty przy użyciu Grundica, a za sam udział w tym koncercie można było dostać pałą, albo noc spędzić na dołku.

 

Nie jestem fanem poczynań muzycznych Tymona Tymańskiego, słyszałem Miłość, Trupy, Czan, może jeden wyjątek produkcje zespołu Kury faktycznie wzbudziły moje uznanie. Jednak Tymon stał się ostatnio obiektem ataków mediów za sprawą wykonania na Kolorowej 11.11.11., utworu Dymaj Orła Białego. Wszyscy zarzucają mu obrazę majestatu, pojawił się nawet pozew złożony przez blogerkę, która nie słyszała utworu i nie była na demonstracji, ale jednak wie wszystko.


Tekst wygląda tak:

siódma okupacja,
jedenasty zabór.
Znów nam, hańbią orła,
pragną, stępić pazur.
Żydzi i komuchy,
geje i masoni,
słuchajcie uważnie,
oto głos przepony.

Nikt nie będzie nam bezkarnie i bezwstydnie wszem i wobec
lżyć, upadlać, lekceważyć, skalać, szmacić i centralnie

Dymać Orła Białego, dymać orła białego, dymac Orła Białego, dymać Orła Białego, dymać Orła Białego, dymać Orła Białego, dymać Orła Białego, dymać Orła Białego.

Interpretacja jakoby byłoby to znieważenie godła jest dość karkołomna moim zdaniem, gdyż wydaje się, że Tymon staje raczej w obronie narodu.

Ale idąc dalej, to Muniek z TLove za tekst Karuzeli: ambasada, ambasada tutaj bomby się podkłada powinień gnić w mamrze już od 25 lat. Od kilku powinien mu towarzyszyć tam Kazik, choćby za V Rozbiór Polski:


Czując, że gotuje się kolejny rozbiór Polski
Zgromadzili się Polacy - lud specjalnej troski
Bardziej tem, że Francja słowem Jacquesa Chiraca
Zapewniła, że nie będzie ginąć za miasta Kraka
Wobec takiej sytuacji Aleksander Kaczyński
Wyjątkowy stan wprowadził podejmując się misji
Na naradę w Ministerstwie jakim walczyć orężem
Przybył pan prezydent z żoną i pan premier z mężem
Co ciekawe - poparły ich wszystkie siły w kraju
Wobec zagrożenia stanąć umieli nawzajem

Czy to tak było, czy nie było, czy to tak było ?
Czy to tak było czy nie było, tylko się śniło ?
Czy to tak było czy nie było, jak to się stało ?
Czy to za dużo czy za mało ?

Zagrożenie zakończyło wszystkie waśnie, kłótnie, spory
Strach pokazał, że ten kraj nie jest tak bardzo chory
Wobec tego zagrożenia terytorium Polski
Podał rękę bratu prezydenta poseł Niesiołowski
Nad Bałtykiem niczem dawni bojownicy burscy
Pogodzili się ze sobą nawet bracia Kurscy
Oddziały samoobrony morskiej sformowali sprawnie
Nikt na świecie nie wie co mam w sercu na dnie
Bo myśli ten kto myśli, a nie myśli wtedy kto

Nie mówiąc o tekstach Dezertera:

Jestem inny mamo, tato
Czy dostanę w mordę za to?
Mózg mam jakiś opuchnięty
Jestem chyba pierdolnięty

Jestem zwierzę, nic nie czuję
Włóczę się i konsumuję
Nic nie myślę, nic nie robię
Bo mam burdel w swojej głowie

Wszyscy patrzą na mnie krzywo
Z oburzeniem lub ze strachem
Chcą usunąć mózg fatalny
Jestem dla nich nienormalny

A Tomek Budzyński z Siekiery nie byłby dziś jednym z filarów katolickiego rocka, bo za teksty siedziałby jeszcze w puszce:

Było tylko czterech nas
ona jedna, ciemny las
bez ratunku i bez szans.

Było tylko czterech nas
cztery skóry, wolny czas
między nami dobrze jest.

Czy tu się głowy ścina ?
Czy zjedli tu murzyna ?
Czy leży tu Madonna ?
Czy tu jest jazda konna ?
 
Czy w nocy dobrze śpicie ?
Czy śmierci się boicie ?
Czy zabił ktoś tokarza ?
Czy często się to zdarza.

 

Gdy dziennikarze na wspomnianym BF Gdańsk zapytali mnie co rozumiem przez słowo wolność, trochę zdziwni byli, gdy powiedziałem: mogę mówić to co myślę i być tam gdzie chce.

 

Dziwne, że dzieje się to wszystko teraz, że tak mało potrzeba, aby dowalić komuś, aby uzyskać swoje kilka minut sławy. Słowa zabijają słowa. Przytoczę wam parę fragmentów z książki Krzyśka Grabowskiego Poroniona generacja, w których cenzorzy, "obiektywni" studenci próbowali ich - muzyków i nas - publiczność wychować. Na szczęście się im nie udało.

 

Andrzej Nowak dziennikarz studenciego ruchu kulturalnego: dziwię się powodzeniu grup nowofalowych szególnie puncowych. Bubel to zespoły Dezerter, Xenna i inne podobne. Żenujące są teksty gliwickiej Śmierci Klinicznej.

Inny mądry: taka nazwa Dezerter dobrana jak najtrafniej, bo członkowie zespołu zdezertowali z lekcji umuzykalnienia lub śpiewu.

Komendat MO Dzielnicy Nowa Huta podpułkownik Eugeniusz Matlak: rezenzując tekst: Szara rzeczywistość, Wasza rzeczywistość , Nic mnie nie obchodzi co o mnie myślicie, odczepcie się, chce mieć własne życie... mówi: o czym tu rozwiać. Póki nasza młodzież będzie karmiona takimi tekstami, dopóki radia i telewizja zalewana będzie tego rodzaju "sztuką" - trzeba liczyc się z rozwojem takich pesudoruchów jak punki czy popersi. Zapatrzenie na Zachód młodzieży jest bezkrytyczne u już teraz przeniknęło do nasstamtąd wiele złego.

 

Czy to nie przypomina tego co teraz dzieje się. Mnie odorbinę tak. Być może wyczulony jestem, bo Spytaj milicjanta i Szarą rzeczywistość śpiewałem na catingu do zespołu punkowego.

 

Cienka jest granica od wolności do niewoli słowa.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (14) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Chlebuś z masełkiem i szyneczką

środa, 23 listopada 2011 17:37


Należę do dziwnych ludzi /nic nowego/, nie lubię zdrobnień, co gorsze jak dowiodły badania jest to dziedziczne. Od pierwszych dni życia naszej córki, mówiliśmy do niej bez zdrobnień, używając normalnego, literackiego języka - gwary centralno-mazowieckiej.

Niewykluczone, że zrobiliśmy jej tym wielką krzywdę, bo po pierwsze jest wygadana, po drugie nie toleruje, jak ktoś zwraca się do niej per Karolinko. Gotowa jest wydrapać oczy za taką obelgę.


Nie lubię chlebusia z szyneczką i masełkiem, czyli kanapeczki. Z trudem przełykam przez gradziołko jogurcik i sałateczkę. Nie lubię też chlebusia z dżemikiem, kotlecików z kartofelkami i suróweczką. Dlaczego kanar wchodzący do tramwaju mówi bileciki do kontroli, w sumie mógłby mówić bileciki do kontrolci, a policjant straszy nas mandacikiem. Dlaczego ludzie jeżdżą samochodzikami, biorą taksóweczkę, lub ewentualnie przemieszczają się z miejsca na miejsce autobusikiem.


Dlaczego ministrem spraw zagranicznych jest Radek Sikorski, a śpiewają nam Kasia Kowalska i Kasia Nosowska. Do niedawna rozpalał nasze emocje skaczący Adaś Małysz, a transmisje sportowe prowadzi Mati Borek.


Życie bywa okropne, gdy pod koniec miesiąca brakuje nam pieniążków na rachuneczki, na paliwko, a już całkiem źle, gdy nie ma na wódeczkę, piwko i papieroski.


Ludzie nie lubią Warszawki, gdzie kiedyś prezesik Jareczek straszył niedobrzutkiego ludzika pistolecikiem. Nie lubię tego środka stylistycznego, na który jak podają podręczniki, język polski jest szczególnie podobny. Tak samo nie lubię zdrobnień pozytywnych, jak i tych o zabarwieniu negatywnym. Na tym chyba zakończę ten artykulik, bo jeszcze kogoś zdenerwuje i dostanę w ryjek.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (33) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

ISTNIEJĄ METODY

poniedziałek, 21 listopada 2011 18:26

Gdy po kilku dniach nieobecności przy komputerze, cóż rzadko się to zdarza, ale jednak czasami występuje takie zjawisko, zaglądam do skrzynki mailowej - tam już to jest. Znaczy, że oni mają cię na uwadze. Dla niej to będzie pokusa, u niego może wywołać rozdrażnienie. Może to rzucić nowe światło na ... sprawę. Problem może być palący, skoro metody rozwiązania tego nieszczęścia spływają internetem z całego świata.

Chodzi minowicie o powiększenie penisa.

 

Spenterowałem cały internet, aby odpowiedzieć na pytanie, czy jest to możliwe. Jaki stosunek ma do tego medycyna i w jakim świetle stawia to farmacja. Podobnież mały menis, to duże kłopoty. Są dowody, że może wprowadzić posiadacza we frustrację.

 

Dlatego też można poddać się operacji. Jest to najabrdziej radykalna opcja, zarazem najdroższa. Wiąże się z bólem i długą rekonwalescencją. Można zacząć operację od odcięcia wiązadła wieszakowatego prąci - w ten sposób uzyskamy około 2 cm. Następnie wstrzykuje się silikon, który działa dobrze optycznie na obwód.

Dlatego też od starożytności stawiano raczej na obciążniki. Na  zdrowy penis, a właściwie na zdrowy rozum może to być dość ryzykowne. Bo gdyby, tak przesadzić z wagą obciążników, to mogłby by to skończyć się dla delikwenta dalszym zmniejszeniem...

 

Można łykać pigułki. One podwyższają ciśnienie /dlaczego do diabła lekarz, kazał mi je obniżać ostatnio!/, co powduje produkcję testosteronu, oraz zwiększenie objętości ciał jamiastych przez napełnienie ich krwią.

 

Popularnym środkiem są ćwiczenie. Powodują One nauczą cię używać i ćwiczyć ciała jamiste, ciało gąbczaste i tętnicę głęboką. Przez ich wykonywanie możesz osiągać rozwój grubości i długości, robiąc tylko kilka ćwiczeń dziennie.

 

Inną metodą, którą odnotowuje jedynie z kronikarskiego obowiązku jest próżnia. Włożenie penisa do próżni powoduje jego zwiększenie. Jednak radości z tego żadnej, bo nikt nie wymyślił jeszcze, jak umieścić tuż obok partnerkę i jak to z nią zrobić.

 

Kosztowną metodą jest przedłużenie penisa przez kupno samochodu. Nie chodzi nawet o to żeby auto było długie, raczej żeby widać było, że konto delikwenta jest imponującej wielkości.

 

Zupełnie inną metodę zproponował ostatnio II program Telewizji Polskiej. Nastąpiło to programie Voice of Poland, gdzie Adam Nergal Darski zwierzył się paru milionom ludzi, że wokalista Damian Ukeje, który zaśpiewał Smells like teen spirit Nirvany, jest przedłużeniem jego penisa.

 

No cóż problematyczne jest, czy Damianowi się to podoba, czy był tego świadomy dotychczas, czy działa tak na wszystkich, czy tylko na Nergala, czy muszą być kamery, a tuż obok Piasek, Kayah i Ania Dąbrowska.

 

Ale wiecie co? Może wystarcza samo słuchanie Nirvany, a ponadto ja zawsze sobie powtarzam: mała rzecz, a cieszy.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (57) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

BEZDOMNOŚĆ

sobota, 19 listopada 2011 13:16

Jadąc samochodem do Poznania słuchaliśmy trójkowego programu o bezdomności, o bezradności i biedzie. Strach pomyśleć, jak blisko nas są takie problemy. 

 

Od kilku dni męczy mnie kolejne przeziębienie, które dopadło mnie w trakcie szukania zimowych ocieplanych butów do garnituru, kurtki puchowej z kapturem, nowej termicznej bielizny. Słuchając zwierzeń bezdomnego z Warszawy, który od 10 lat mieszka na przystankach autobusowych Krakowskiego Przedmieścia, a zimą w noclegowniach lub na dworcach kolejowych, pomyślałem, że ja to chyba po pierwszym miesiącu takiej tułaczki, zachorowałbym na zapalenie płuc i padł gdzieś pod płotem.

 

Człowiek, którego przepytywał redaktor Olszański stracił najpierw partnerkę życiową, potem jej mieszkanie, a gwoździem do trumny był nałóg hazardu który wyrzucił go na ulicę.

 

Przyznacie, że bezdomni raczej kojarzą się z uzależnieniem od alkoholu. Bardziej do tego wyobrażenia pasuje bezzębna czerwona twarz, z wielkim czerwonym nosem. Śmierdzący facet, którego omijamy z obrzydzeniem, jak chce wyżebrać od nas parę złotych - nie ma sensu mu dawać, bo i tak przepije wszystko.

 

Ten bezdomny, był inny, miał kiedyś duży 6 tysięczny księgozbiór, był pracownikiem fizycznym w jednej z warszawskich fabryk. Człowiekiem jakich jest setki tysięcy dookoła nas. Od nędzy czasami dzieli nas cienka linia. Przecież jeszcze kilkanaście lat temu siadał przy stole do niedzielnego obiadu, a żona podawała mu być może rosół, kotleta schabowego z ziemnikami i mizerią. Potem wspólny spacer po parku. Może kołatało mu się w głowie, że lepiej byłoby być w salonie gier...

 

Olszański próbował pomóc bezdomnemu, rozmawiał z noclegownią, z której na skutek wielokrotnego złamania regulaminu został wyrzucony jego rozmówca. Jednak nie każdemu da się pomóc, nie każdy chce tej pomocy, nie każdy chce pomagać.

 

Oby nas los strzegł, oby nikt z nas nie znalazł się w takiej sytuacji.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (9) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  4 701 911