Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 799 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4701906
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19337
Bloog istnieje od: 4048 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

śNIADANIE WAMPIRóW

środa, 28 listopada 2007 17:38
Ciężki dzień okrutnie, kolejny z wielu. Zaczął się wcześnie i jeszcze trochę do końca zostało - w domyśle mecz squasha - JAK MI SIę NIE CHCE!!! Ja już nawet wymyśliłem, że może za rok wybuduję klatkę do squasha, to przynajmniej nie bedę musiał jeździć.

Dziś Młoda udała się na badania, dziecko ma śmigło - to znaczy, ma za darmo to, za co ja muszę zapłacić. Jej się kręci w głowie za darmo, ja muszę wypić ze dwa litry wódki, albo ze 4 wina. Nie ma sparawiedliwości. Oczywiscie staram się maskować zatroskanie, bo strasznie, obsesyjnie się o Nią boję. Sam jeste tchórz, medyczny, ale w kwestiach dziecka, to już naprawdę boję się bardzo.

Trochę badań miała juz robionych, dziś krew i takie różne inne do analizy. Ja na przykład nie dałem sobie pobrać krwii - MOJA NIE DAM - no raz mi pobrał "kolega" jak się naprzaliśmy na boisku, ale nie wiem, czy taka z nosa, to się nadaje do analizy. Raz też pobrała mi krew pewna dziewczyna, szliśmy lasem na ognisko, ona trzymała butelkę, a ja się nachyliłem pod gałęzią, i rozchlastała mi łuk brwiowy - ale to się nie liczy. Pewna pielęgniarka chciała mi pobrać raz, ale poronowałem inne miejsce i czas, prawie chciała, ale kręciłem wtedy z jej młodszą siostrą i ten argument zaważył na odmowie.

Młoda dziś została pokuta, 4 pielęgniarki obstawiały, czy padnie, czy może nie. Przeżyła, chociaż mówi, ze najgorsze było jak jej krew kapnęła na podłogę...Biedne dziecko, zakupiłem jej za to czekoladę, jako honorowemu krwiodawcy - pyszne dwie lindta i dwie piękne olbrzymie CZERWONE PODUSZKI.

Straszne to oczekiwanie na wyniki, żeby tak można było zamienić, że czekamy na moje, nie na jej i ze to mnie na trzźwo się kręci...Dziecko, co prawda wstaje skoro świt, a właściwie nocą i jeździ do szkoły, wraca późnym wieczorem, uczy się do późnej nocy, malo je - prawie wcale. No ale TRZEBA BADAć.

Na marginesie. Fajnie mają kobiety w ciązy w Anglii mogą załatwiać potrzeby fizjologiczne W KAżDYM MIEJSCU, mogą /za przeproszeniem/ nawet nasikać do czapki policjanta.

Kupiłem drogą baterię zlewozmywakową na Allegro i jeszcze droższy zlewozmywak...ciekawe czy dojdzie?!?!

Idę do Myśliwskiego i przygotować się mentalnie do squasha. Zresztą w tym tygodniu moja kolej przegrać!!!

Miłego wieczoru i zdrowia dużo.

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (7) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

FANTASMAGORYCZNE SNY

poniedziałek, 26 listopada 2007 20:21

NAJPIERW POSTSCRIPTUM DLA PEWNEJ ŻABY ONETOWEJ W ZWIĄZKU Z MOJĄ NOTKĄ WCZORAJSZĄ - otóż pidżamowiec klasyczny w moim wykonaniu to straszna męka, gdyż gnało mnie do pracy chyba ze 6 razy wczoraj, gnało mnie w miasto na zakupy przeróżne, na łyżwy, squasha i nawet na rower...ale wytłumaczyłem sobie, że prawdziwe lenistwo będzie najcenniejsze dla mojego organizmu.

dalej będzie cytat - trochę jak z reklamy piwa Warka strong szkoda się spieszyć - tak jest w przypadku czytania przeze mnie traktatu Myśliwskiego. Niesamowicie smakuję się tę książkę, dziwną prawie bez dialogów.

"... pamietam, jak babka mówiła, że nie zawsze człowiekowi śnią sie jego sny. Mogą się na przykład śnić panu sny umarłych, które im nei zdążyły się przyśnić. Czy sny tych, którzy dopiero przyjdą na świat. Nie mówiąc, że według babki, sny wędrują nieraz po ludziach, po domach, po wsiach, po miastach i w ogóle. I nawet zdarza się, że czasem pobłądzą. Miało się to czy tamto komuś w tym domu przyśnić, a przyśni się w innym komuś. Miało się komuś na wsi, a przyśni się w mieście....łuskaliśmy fasolę, a babka, opowiadała i opowiadała, jakby ze strąków te sny wyłuskiwała. I żyjących i umarłych sny...W.Myśliwski - Księga przypadku i przeznaczenia      Traktat o łuskaniu fasoli s. 70-71, Nagroda Nike 2007.

Bardzo mi się książka podoba.Polecam. Dobrze, że się takie książki pojawiają. Ale zbiego okoliczności niesamowity, bo miałem pisać o Traktacie, właśnie ten kawałek o snach, który czytałem wczoraj miałem Wam przepisać, a Młoda czytając swoją książkę - pyta co to są fantasmagorie. To oczywiscie otworzyło u mnie inną szufladkę - fanasmagorie będę śnił, wymioty złote wydobywam z ust, halucynacje muszą być. Za niedługo kolejny rok bez Ciechowskiego. W Polskiej muzyce właściwie tylko Ciechowski i Staszewski, może gdzieś troszkę dalej Grabowski, na którego koncert w sobotę idziemy. Ale niespójnie, niby o jednym, a tak bardzo fantasmagorycznie, może dlatego, że Młoda jeszcze pytała co to jest DYLETANT.

Miłego w.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (10) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

PIDżAMOWIEC KLASYCZNY

niedziela, 25 listopada 2007 12:50
ZDOBYłEM SIę WCZORAJ NA HEROICZNY GEST WYłąCZENIA TELEFONU. Miałem zamiar odpocząć, cóż udało się średnio, a właściwie wcale. Ale to moje laski mnie przegoniły trochę po świecie...
Właśnie w tle sobie gra DAAB, nie jestem wyznawcą słowiańskiego reagge, ale akurat z Daabem, mam kilka wspomnień koncertowych. Kiedyś na RÓBREAGGE po kilkumiesiecznej przerwie spotkałem swoją óczesną ukochaną, taa jakiś czas wcześniej na koncercie DAAB w Jarocinie pod sceną uratowałem jakąś laskę, która się przewróciła i mało brakowało, że zostałaby stratowana przez rozentuzjamowany tłum w oparach gandzi. Jakoś przebawiliśmy się przez cały koncert, potem jeszcze byliśmy ze sobą do konca festiwalu. Pamietam, że laska była z Zamościa /chyba/ i była malarką, nawet imienia nie pamietam...Ostatnio to wogóle mam takie flashbacki. Dwa dni temu właściciel groty solnej chciał u mnie powiesić reklamę swojej firmy, pogadaliśmy trochę, powiedział mi sąd jest. Ja na to, że kiedyś w jego okolicy to mieszkała kolejna moja wielka miłość - wczoraj się okazało, że nawet na tej samej ulicy - żeby było całkiem wesoło, to ja wtedy mieszkałem kilkadziesiąt kilometrów od tego miejsca...
Wczoraj natomiast tadam tadam udało nam się kupić meble do kuchni.Karolina zaprojektowała, ja zaplaciłem, Angel się zadowolił zadowoleniem. Zaoszczędziłem lekką ręką licząc na kuchni 16 tys. Bo kuchnia kosztuje 4.5 tys - wszystkie meble na 4.5 metrowej ścianie, a to co nam wyceniano i nie byliśmy przekonani było od 10 do 16 tys droższe, no i te meble mają jeszcze tę zaletę, że będa w domu jutro, a za tydzień będą zmontowane - przy włoskich i niemieckich - dwa miesiace czekania. No z blatem i ze zlewozmywakiem nie bezie żadnej ulgi i będą porządne. Zresztą te meble bardoz podobne są do mebli, które mieliśmy kupić. W euforii Młoda dostała nwe łóżko z materacem, a ja kupiłem sobie zawodową sokowirówkę Molinexu, taką gdzie sie wrzuca całe jabłka. Wczoraj zrobilismy owocowy wieczór - sok pomarańczowy z wyciskarki /nabyliśmy w Makro skrzynkę pomarańczy/, sok z 5 kg jabłek:) i olbrzymi annanas, do tego mojej produkcji wiśniówka.
Dziś przykułem się do łóżka i mam przekonanie, że do końca dnia będę chodził w mojej ukochanej pidżamce Kalvina C. Dziewczyny zniknęły na zakupach i mają jeszcze coś zmienić w meblu kuchennym.
Ja popijająć sok pomarańczowy czytam Traktat o łuskaniu fasoli Mysliwskiego - naprawdę bardzo dobra książka, zupełnie inna niż Widokrąg, Kamień na kamieniu, czy ogrody. Po przeczytaniu 100 stron gorąco polecam. Koło komputera znalazłem Cień wiatru - Zafona, Młoda to czyta chyba dam się namówić. Udało mi się skończyć Evagelistiego Mater Teriblis, fabuła rozgrywa się w trzech czasach. Kiedyś dużo dobrego o przygodach inkwizytora Emericha czytałem ciepłą recenzję w Przekroju, ale ciężko mi się czytało tę książkę.
Idę sobie, bo chyba ostatni kawałek na płycue Daab, a mam dziś nastrój na jakieś U2 koncertowe z vinyla.
Miłej niedzieli - wszystkim.

 

 

Po wielu godzinach...wysłałem zapytanie a cóż zajęło WAM tak wiele czasu?

Młoda: No kolejkna była u Chinczyka co zamówiłeś sobie obiad!

Ja: Chyba, gdzieś koło Złotych Tarasów się zaczynała...

Topografia miasta: to tak na moje oko musi być z 8 km...najpopularniejszy Chińczyk w Europie. Dobrze, że nie miały odpowiednio dużo czasu, bo pewnie zaserowowały by mi coś z Manhatańskiego China Town.



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (7) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

TUSKOWE CUDA...

środa, 21 listopada 2007 18:17

NO ŁADNIE MI WERKA POJECHAŁA W OSTATNIM POŚCIE, ŻE U MNIE JUŻ DOSTATEK W RODZINIE...Werka, Werka, oj złosnico jedna. Podwyżki póki co nie dostałem, a jedyny cud, to ekonomia, która w mojej firmie zadzwiająco dobrze się ma.

Właściwie to już za pasem święta i należałoby rozejrzeć się za karpiem jakimś i dać mu po głowie wkrótce. Jeszcze miesiąc i magia świąt weźmie nas w swoje ramiona. Pamiętam jak rok temu rozgorzała dyskusja na blogach na temat skomercjalizowania świąt - ostatnio jakoś mało dyskusji w necie...Co do świąt założenia w rodzinie Randdalów są takie, że prezenty mają być umiarkowanie drogie co ma pomóc w wyjeździe w ferie do dość umiarkowanych ciepłych krajów. Trochę to rzeźbienie w mgle, bo z ofert biur podróży narazie nie wynika nic interesujacego, ale może koło 10 lutego uda się skorzystać z super promocji. Czy ktoś wie jaka temperatura jest w lutym na wyspach kanaryjskich? Tuskowe cuda...byleby Dodzia nie śpiewała, a Saleta nie jeździ po moim lodowisku.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (2) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

NIE MA LOGIKI W TYM CO MÓWIĘ DO PUBLIKI

poniedziałek, 19 listopada 2007 17:17

CHODZI ZA MNĄ KAZIK OSTATNIO...może dlatego, że nie udało mi się wybrać na tradycyjny Kult październikowy w  Stodole i jestem niedosłuchany...

Dziś zaatakowały mnie gwiazdy, wolałbym takie lodowe, ale dopadły mnie gwiazdy parkietowe. Pojawił się ludź, który twierdził, że Maserak z Foremniak to marzą o tym żeby u mnie zatańczyć. Nawet nie wiedzą jaką mi sprawiają radość /dla niezorientowanych to niewielka doza kpiny jest/. Podjąłem również męską decyzję, że meble kuchenne powinny podzielić się budżetem z wyjazdem do cieplejszych krajów w ferie, w końcu ile się czasu spędza w kuchni, no ile. A mówiąc szczerze, to najchetniej zrobiłbym kuchnię stareńką z róznymi śmieciami, taką jaką przez przypadek znaleźliśmy w Międzylesiu na którejś poprzecznej - tam takie amerykańskie nazwy ulic są. Chyba to była 8 Poprzeczna - Karczma Do syta. Bardzo pozytywne wrażenia, w tle muzyka ze starych polskich seriali, bardzo ładnie knweniowała ze zrazami, stekami, nieco gorzej z gulaszem, który się nadwęglił odrobinę. Ale strasznie mi było potrzeba, żeby ktoś koło mnie pobiegał i dał coś pod nos. Dziś włączyła się u mnie regeneracja, wyszedłem z pracy i przespałem 2 godziny. Czuję się wreszcie cudownie. Złożyłem również pismo w sprawie stałej regulaminowej premii, która ma podnieść stan mojego konta o tys. zł miesięcznie...


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (6) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  4 701 906