Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 784 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4643714
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19320
Bloog istnieje od: 3959 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

Mirabelki i szczaw

piątek, 31 października 2014 19:28

 

Najgorsze jest to, że gdy nie przebiegnę dziennie z 10 km, ewentualnie nie przejadę na rowerze 50 km, to przyciągam kalorie i kilogramy, jak magnes opiłki żelaza, jak Gwiazda Śmierci kolejne planety. Nie mam pojęcia jak to dzieje się, zbyt tłuste, kaloryczne powietrze, za ciężkie bąbelki w wodzie. To nie tak, że jem i tyję.  Ja mam wrażenie, że tyję jak oddycham. 

 

Od roku mój wysiłek fizyczny skoncentrowany jest na siłowni, stało się tak po 3 latach nordickowania zimą, biegania i jazdy na rowerze wiosną, latem  i jesienią. Odnosiło to niezłe skutki, ale rower miał efekt uboczny. Nie dość, że mnie nie odchudził w tym roku, to generalnie pojawiła się opuchlizna.

 

Z siłownią jest całkiem fajnie, tyle tylko, że jak bywałem tam po 5 razy w tygodniu, daje do 8-10 godzin tygodniowo, to nie dość, że wcale nie ważyłem mniej, to było mnie zdecydowanie więcej. Tym razem nie mieściły mi się ręce w rękawy. 

A  zwykle dramat zaczynał się w momencie jak, jakaś ulubiona koszula nie chciała się zapiąć pod szyją. Ten rok jednak sprawił, że nie noszę krawatów, a drugi od góry guzik, ciągle daje się zapiąć, więc alarm nie zadziałał. 

 

Pojawia się też problem marynarek, które są zbyt uszyte na miarę. Tyle tylko, że i tu skucha. Otóż trafiłem na wyprzedaż marynarek firmy Digel po 50 parę złotych. Sprzedawca płakał jak kupowałem 5 sztuk. Wymyśliłem, że kupię w różnych numerach. Ciągle nie mogę trafić na te najmniejsze. 

 

No dobrze, ale prawda jest taka, że nie dość, że wróciłem na siłownię, to zacząłem się racjonalnie odżywiać. Staram się jeść 5 razy dziennie. Ale żeby nie było tak różowo. Moja żona Zofia od dziecka miała 176 cm i ważyła ze 40 kg. Lekarze TEŻ KAZALI JEJ JEŚĆ 5 RAZY DZIENNIE. 

No to jem. Pierwsze podejście w nowym życiu do sklepu: 2 kg buraków, 1.5 metra rzodkwi, 2 kg marchwi, 2 selery, 2 czerwone kapusty – /czy wy wiecie, jak łatwo sobie uszatkować palec na elektrycznej szatkownicy/, filet z indyka i ryba.

 

Zacząłem jeść w pracy. Zdarzało mi się przez to 13 lat parę jogurtów wypić, zjeść jakiegoś ogórka, banana. A teraz? Teraz przynoszę pudełko surówki i kawał mięcha.

 

Jaki będzie efekt tego eksperymentu? Nie wiem, gdyż mam całą masę szumów w eterze. Jeść warzywa, nie jeść warzyw, jeść węglowodany bo inaczej nie spalę tłuszczów, nie jeść żadnych węglowodanów. Trening tylko cardio, nie cardio, tylko siłowy.

 

Znam swój organizm i wiem co mi jest zbyteczne, tyle tylko, że ciężko zrezygnować z butelki wina raz na jakiś czas, jakiejś szarlotki raz na miesiąc, kawałka czekolady. To czego mój organizm nie toleruje pieczywa. Nie ważne jakie, z czego, z glutenem, bezglutenowe.

Zostają mi mirabelki i szczaw. Problem tylko, że to zły sezon. Mirabelki haniebnie przegapiłem i nawet pół buteleczki nalewki w tym roku nie zrobiłem. A przecież czym podlejszy owoc, tym lepszy trunek - mówi to gość, który przez ostatnią dobę wypestkował 15 kg pigwowca.

 

Pocieszam się, że jesień i zima to pory roku, gdy najłatwiej gubiłem wagę, pocieszam się, że nie jest tak źle jak bywało drzewiej.

Mam w sobie dużo zapału i jestem bezwzględnie sumienny w tym co robię, a na dodatek gdzieś tam za horyzontem widać urlop. A przecież nie dam się wyłowić przez żaden Greenpeace. 

Trochę jest też w tym chytrości - bo kupiłem kąpielówki fajne przed sezonem, które nie są na gumkę. Szkoda byłoby kupować nowe.


Podziel się
oceń
12
17

WASZE OPINIE (46) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Jedno wiem na pewno

środa, 29 października 2014 18:59

Wiele rzeczy wiem, ale po głębszej analizie, przychodzą wątpliwości... Nie wiem właściwie jak jest z tym blogiem, czy to już  Walking Dead, czy zahibernowany Walt Disney, kompletnie nie wiem. Poznałem przez tę stronę masę fantastycznych ludzi, byłem w kilku fajnych miejscach, od Blog Forum Gdańsk, po imprezę, gdzie karły polewały drinki z drabin. Pamiętam, jak jakiś czas temu, chłopaki z Matura to Bzdura, chcieli zlinkować bloga z vlogiem, to już na pewno nie wróci. Wiem na pewno, że nie chciałbym przeżyć ponownie 300 tysięcy wejść na jeden tekst jednego dnia, bo to niczego nie zmieniło i nie poprawiło mi w żaden sposób humoru. Nawet nie poczułem się jakoś szczególnie fajny, bo 1000 komentarzy na pewno nie było do tego podstawą.

 

Czasami żałuje, że mój kulinarny blog, który nie istnieje, nie stał się poważniejszym projektem, bo był chyba jednym z pierwszych w Polsce o tej tematyce. To też nie wróci, chociaż w tej materii poczyniłem spore postępy.

 

Ostatnie miesiące pokazały, że życie w zaskakujący sposób zmienia nasze wyobrażanie o szczęściu. Chyba przeważnie jest tak, jak z opisywanym przeze mnie wyjazdem do Tajlandii – jest słońce, świetne towarzystwo, piękna egzotyczna przyroda, niesamowite jedzenie i dwie kradzieże, które gdzieś tam siedzą pod skórą. Nawet nie chodzi o kasę, ale o brak bezpieczeństwa i pewności, że zagwarantuje je najbliższym.

 

To nie koniec roku, chociaż mógłby się już skończyć. Śmierć ojca, która bolała dużo bardziej, niż mogłem się spodziewać, wypadek na rowerze, który skończył się „szczęśliwie”, ale jednak uniemożliwił 2.5 miesiąca treningów. Tylko, że były to w większości zdarzenia, które dotyczyły bezpośrednio mnie, a to nie jest wcale najgorsze.

 

Najgorzej jak zagrożenie dotyczy najbliższych – miesiąc temu wizyta z Młodą u lekarza i czekanie na diagnozę. Długie, bardzo długie 20 minut. Bo przecież skoro zawsze kończyły się dobrze takie wizyty, dlaczego miałoby być teraz inaczej. No tak, ale przecież nie wszyscy są zdrowi. Gonitwa myśli.

 

Wczoraj był kolejny z takich długich dni, dni których znaczną część chcielibyśmy wymazać z pamięci. Wizyta późnym wieczorem z Angelem u jakiegoś ginekologo-onkologa. Sama nazwa brzmi koszmarnie, powinna być zastąpiona jakimś innym, nic nie znaczącym słowem. Próbowałem odtworzyć wszystkie rzeczy związane z podobnymi wyjazdami, które dobrze się skończyły. Te same buty, samochód stojący w tym samym miejscu, ja czekający pod gabinetem i kciuki zaciśnięte tak, że aż strzelały kości. No beznadziejne jest takie uzależnienie od innych osób. Jakiś czas temu mówiłem przyjacielowi, że zazdroszczę mu samotnego życia, bo lęk o innych jest obezwładniający.

 

Chociaż jak syreny
budzą mnie o tobie sny
Jedno wiem na pewno
nie chciałbym bez Ciebie żyć.

 

Przez te długie 30 minut, zdałem sobie sprawę, że nie chciałbym bez niej żyć. To nie ważne, że jest jeszcze Młoda, ale ona jest dorosła i mądra. Kto pomyślałby, że decyzja podjęta tak dawno temu, tak zdeterminuje całe życie.

 


Podziel się
oceń
13
15

WASZE OPINIE (47) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  4 643 714