Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 797 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4701873
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19337
Bloog istnieje od: 4048 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

Dlaczego nie piszecie o nim?

poniedziałek, 29 października 2012 17:53

Pochodził z bardzo licznej rodziny, która sprowadziła się do Polski z południa Europy, ale byli właściwie znani na całym świecie. Można zastanawiać się, czy jego rodowód to ziemianin, czy raczej rolnik i ja skłaniałbym się raczej do tej drugiej wersji, w czym nie jestem odosobniony.

Właściwie jego przyszłość w Polsce ciągle budziła poważny niepokój, bo niedostatek słońca, ciągłe deszcze nie wpływały na niego najlepiej. Ciągle chodził jakiś skwaszony.


Dalsza rodzina za jego plecami mówiła, że niby tak zdrowo odżywia się, taki proekologiczny, ale sylwetkę ma ciągle zaokrągloną, podśmiewali się, że nie chodzi tylko toczy się...

 

On sam w jednym z wywiadów jakie widziałem w publicznej TV stwierdził, że sport to coś zupełnie nie dla niego. Po bieganiu dyszał, z trudem łapał oddech, miał podwyższone tętno, mroczki przed oczami i generalnie nie było najlepiej. Pogodził się więc z sylwetką, bo nigdy nie znalazł diety stworzonej dla siebie.

 

Planował wyjazd do ciepłych krajów, nawet nie jakoś specjalnie daleko - Bułgaria, Węgry, no może północne Włochy, ale nic z tego nigdy nie wyszło. To jego przysłowiowe przywiązanie do roli sprawiło, że najdalej dojechał gdzieś w okolice Radomia.


Najgorsze, że rodzina chociaż co roku rozrastała się, to jego udział w tym procederze był nikły. Nie mógł sobie nigdy znaleźć żadnej partnerki. Być może dlatego, że oblicze jego przecinały podłużne plamy, które układały się w charaktrystyczne zygzaki. Były one które wiosną mało widoczne, za to ciemniały późną jesienią.

 

Jak na wstępie wspomniałem, chociaż jadłospis jego rodziny był prosty, to nie sposób odmówić im dążenia do wykwitności. Był on z roku na rok coraz bardziej wyszukany. Bo chociaż do lodów, koktailii z trukskawkami wszyscy przyzwyczaili się. To sałatka z kozim sertem i miętą, czy z fetą, kolendrą i pistacjami, a nawet truskawki i łosoś na parze z oliwkami i dodatkiem czerwonej cebuli muszą budzić zaciekawienie. Najbardziej radykalni zwolennicy kuchni sięgneli po bliny z salsą z mięty i serka koziego, a nawet guacamole, pojawiły się nawet prawdziwki z tuńczykiem i rucolą. Jak widać kuchnia na wysokim poziomie niepotrzebująca żadnych rewolucji.

 

Jednak ciągle brakowało mu rozgłosu i splendoru, jaki co roku spotykał jego bliskich kuzynów, gdy pod koniec października śledził zwykle ekscesy z ich udziałem w Ameryce Północnej.

 

Generalnie życie arbuza pozbawione było radości.

 

Nie można żyć samymi arbuzami. Trzeba trochę lansu - John Biggs techrcunch.com, Łukasz Kołodziej hefajstos.bloog.pl oraz ...



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (13) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Zima zaskakuje i uszlachetnia

niedziela, 28 października 2012 9:35

Czy jest jeszcze ktoś, na czyjej tablicy fejsbukowej nie pojawiło się coś związanego z zimą? Myślę, że hasło pod tytułem zima zaskoczyła drogowców gwarantowało wczoraj pierwszą stronę w więkoszości portali.

 

Zima zaskoczyła, ale bardziej od drogowców, wszystkie sieci supermarketów. Bo jak pogodzić grające znicze na pierwszego listopada, dynie i maski na Helloween i grubego, świętego Mikołaja ze świątecznymi promocjami. Matka Natura zawstydziła handlowców.

 

To że na drogach ślisko, to oczywista oczywistość. Pada to ślisko i tyle - drogi utrzymujemy w biały standardzie. To że większość kierowców została zaskoczona i ślizga sie wesoło na letnich oponach? Oczywiście, że w ubiegłym tygodniu, nawet tak koło poniedziałku przejeżdżając obok zakładu wulkanizacyjnego i serwisu opon zaświtało mi w głowie - może umówić się na zmianę opon?

 

Ale z racji tysiąca niezwykle ważnych obowiązków odpuściłem. Oszukiwałem się, że zadzwonię i umówię spotkanie z serwisem, bo nawet ich reklama wisi u mnie w firmie, i codziennie przechodzę koło niej z 50 razy. Obiecanki cacanki.

 

To że będzie śnieg wiedzieli wszyscy, a szczególnie jeden z naszych basenowych klientów zapowiadający pogodę w tv. Ale przecież tydzień temu miało być przez weekend 20C, a było 21 w sobotę i 8 w niedzielę. To możę ten śnieg spadnie wszędzie, no prawie wszędzie, bo Mazowsze odpuści i u nas będzie cieplutko. Niestety.

 

W piątek w nocy słyszałem jakieś krzyki pod oknem, a potem telefon zadzwonił i sąsiedzi poprosili, żeby włączyć oświetlenie przed  domem, bo zrywają resztkę jabłek z naszej jabłonki. My jabłek mamy po kokardy. Ale nasze jabłka są najlepsze na świecie. Jabłonka w tym roku tak obrodziła /tak się chyba mówi/?, że z jednego drzewa jabłek było z 500 kg. Nie mam pojęcia jaka to odmiana, ale soczysta, słodka, chrupiąca. Cała ulica wyżywiła się, a do tego patrząc przez okno, wisi tych jabłek jeszcze ze 100kg na górze drzewa.

 

Mnie wczoraj zima zaskoczyła, a moją żonę uszlachetniła, bo gdy wyszedłem odśnieżać podjazd, a jak ostatni kretyn poszerzyłem go i jest dwa razy więcej niż było, po chwili wyszła moja żona i też odśnieżała. To pierwszy taki widok od 22 lat. Było warto czekać na śnieg w październiku.

 

Zima zaskakuje i uszlachetnia - tak jak mnie dzis o 7 rano, gdy dostałem telefon z recepcji, że wszystkie systemy komputerowe padły. Pojechałem i ku swemu zaskoczeniu, nie naprawiłem nic. Później byłem zakoczony przez serwis do którego zadzwoniłem, bo powiedzieli, że za chwilę podjadą. Musiało ich uszlachetnić!

 

W tak zwanym międzyczasie podziękowała mi wylewnie produkcja jednego z hitów serialowych. Nie mogli kręcić zdjęć w plenerze, więc przygarnąłem ich do nas, oczywiście wraz z fakturą Vat. A oni jeszcze dziękowali. Uszlachetnieni!

 

W ramach nierównej walki z powracajacymi kilogramami, wczoraj wróciłem do biegania po lesie. Zrobiłem z 8 km, było potwornie ciężko brnąć przez zaspy po pas. Ale wróciłem niezwykle uszlachetniony, co mnie też trochę zaskoczyło.

 

Gdy późnym wieczorem stwierdziliśmy, że nic nie jedliśmy, do tego skończyły się wszelkie płyny. Przedarliśmy się do sklepu. A tak wszyscy jacyś tacy uśmiechnięci, co chwilę znikało światło, ale uśmiech z twarz wcale. 

 

Może wspólna walka z żywiołem uruchomiła w nas pokłady zrozumienia i miłości bliźniego. A przecież zima skończy się pewnie na począku maja...


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (6) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Wolność dla Białorusi

środa, 24 października 2012 19:50

 

 

W piątek w Proximie odbędzie się impreza z której dochód przekazany będzie na rzecz działaczy opozycji białoruskiej jako wsparcie walki o wolność słowa i prawa człowieka na Białorusi.


Widziałem różne komentarze na temat tej inicjatywy, nawet tak radykalne, że powinniśmy najpierw wywalczyć wolność w Polsce, a potem próbować zmienić coś na świecie. Oczywiście słowa te pełne są populizmu i mam przeświadczenie, że mówią to osoby, dla których okres stanu wojennego jest tak samo realny jak Gwiezdne wojny i Avatar.


Polski rząd ciągle ma olbrzymie problemy z polityką wschodnią i postępowanie naszych polityków, a co gorsze urzędników, pełne jest katastrofalnych gaf. Większość z nas pamięta sytuację z Alesiem Bielackim, który w 2011 roku został skazany na 4.5 roku koloni karnej  o zaostrzonym rygorze i przepadku mienia.

Skwapliwie unikany jest temat, przyczynienia się Polski i Litwy do tego aresztowania. A przecież to nasz urząd udostępnił władzom Białorusi informacji na temat kont bankowych kierowanej przez Alesia organizacji opozycyjnej Wiasna. Dwukrotnie nominowany do pokojowego Nobla działacz został oskarżony o ukrywanie dochodów.


Kilka dni temu wynikła sprawa nieszczęsnych PITów, które przesłał polski urząd trzydziestu białoruskim opozycjonistom.  Jak możecie domyśleć się przesyłki nosiły widoczne ślady naruszenia tajemnicy korespondencji.


Często jest tak, że takie inicjatywy jak ta piątkowa są lekceważone, ale może warto spojrzeć na to przychylnym okiem, tym bardziej, że 30zł za bilet to nie są duże pieniądze, ale zestaw artystów jest zacny.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (2) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Mariusz Max Kolonko, Boston, Massachusetts

wtorek, 23 października 2012 11:10

Po długich latach nieobecności powrócił do ojczyzny syn marnotrawny, tylko na chwilę, aby podpisać umowę na komentowanie wyborów prezydenckich w USA. Co ciekawe, wcale nie z mainstreamową telewizją, tylko Superstacją.


Boston

Jedyny dziennikarz na świecie, który trzymał dłoń na przyciskach atmowych w USA, jedyny któremu pozwolono własnoręcznie wykonać symbol Ameryki - Oskara. Jeden z niewielu, który zniechęcił skutecznie polskie media do zajmowania się jego życiem prywatnym przy pomocy sądu. 

 

Był dla mojego pokolenia głosem Ameryki, opowiadał nam o rzeczach ważnych i błahych, czasami przez swój specyficzny akcent w sposób groteskowy, kabaretowy. Dlatego jego postać trafiła na deski kabaretów za sprawą genialnego Macieja Sthura.

 

W ubiegłym tygodniu sporo zamieszania zrobił wywiad Piotra Kozaneckiego z M.M. Kolonko zamieszczony w jednym z portali, a następnie pączkujący w sieci. Dziennikarz próbował zdiagnozować polskie media, co wyszło mu genialnie z jednym małym zastrzeżeniem.

Mianowicie tytuł: Jakiś gówniarz z mikrofonem mówi mi jak mam żyć. Sam napisałem komentarz, że Mariusz Max Kolonko być może był tym ewenementem, że urodził się dorosłym i doświadczonym dziennikarzem, a potem to już było z górki.

 

Ale przemyślałem to i biję się w pierś - on należy do pokolenia, gdzie dziennikarz telewizyjny, radiowy, prasowy to był PAN DZIENNIKARZ. Teraz często są to ludzie z przypadku.

 

Kolonko powiedział, że polskie newsy są nędzne, że jest cała masa błędów warsztatowych w produkowanych wiadomościach, że wszystko jest czytanem z promptera, że polskie seriale są nędzne, bo na lepsze nas nie stać. Nazwał Michała Figurskiego klaunem. Odniósł się do polityki i katastrofy smoleńskiej - Rosja wygrała bitwę o Smoleńsk, bo skłócona tragedią Polska jest słaba, a dla nich to tylko lepiej. 

 

Dobrze, że pojawił się ktoś "nowy" nie zmieni to rzeczywistości, ale odrobina świeżego powietrza pomoże. Ja jestem za, daję słowo że posiadany po 24 latach pobytu w USA /no dobrze, dużo wcześniej też/ akcent mnie przyprawia o uśmiech i poprawia mi samopoczucie. Na dodatek podoba się nam The Killing z szóstym odcinkiem pierwszej serii reżyserowanym przez Agnieszkę Holland.


Podziel się
oceń
2
2

WASZE OPINIE (4) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Mistrzowie nowych mediów

sobota, 20 października 2012 17:38

Kolejny z wpisów zainspirowany Blog Forum Gdańsk. Niestety z uwagi na różne obowiązki i zobowiązania nie mogłem być wszystkich na warsztatach prowadzonych przez osoby o których piszę. Ale lekcje i tak zostały odrobione.

 

Blogi i vlogi mają się nieźle, chociaż ciągle w dużej części są jedynie niewinnym hobby, a rzadziej miejscem pracy. To będzie zmieniało się, dlatego Tomasz Lis wziął się za vipowskie blogowanie, dlatego mówi, że vlogi mają wielką przyszłość, dlatego na tym polu chce odnieść sukces i zarobić pieniądze.

 

Znikają kolejne tytuły prasowe, chociaż w Polsce prasa trzyma się i tak dobrze. Pisałem o tym kilka razy, że lubię obserwować znajomych Amerykanów i ich miny, gdy wchodzą do salonu prasowego Empika. 

Blogi będą lepiej pisane, będą się samofinansować, wzrośnie popularność mikroblogów, bo prawdą jest, że chcemy otrzymywać coraz krótsze wiadomości i przekazy. 

Niebawem szlag jasny trafi kosztowne telewizyjne produkcje, bo internet robi to dużo taniej, a czasami nawet lepiej. Wrzucę trzy przykładowe produkcje z Youtube:

Chłopaki z Matura to bzdura, rok temu proponowali mi jako nieźle prosperującemu blogowi zlinkowanie naszych stron. Nie chciało mi się. Teraz oni mają regularnie po kilkaset tysięcy wejść na każdy jeden swój odcinek i stali się tuzami w branży:

 

Niedawno odkryłem Łukasza Jakóbiaka - właściwie patrząc na listę gości, to byli u niego prawie wszyscy. Przynam szczerze, że na miejscu Wojewódzkiego pomału pakowałbym się do Ferrari, bo konwekcja podobna i wreszcie ktoś, kto rozmawia z zaproszonym gościem i słucha co ma on do powiedzenia. Do tego robi to w swoim domu, a produkcja z 3 Iphonów - tak przynajmniej mówiono na BFG.

 

Na koniec blogowa arystokracja Artur Kurasiński i Tomasz Tomczyk Kominek w AK74. Czarno widzę te miliony dolarów Kominka zapracowane na amerykańskiej ziemii, bo chyba nasz lokalny guru nie wie co mówi. Ale biorę pod uwagę opcję, że mówienie o sukcesie za granicami ma na celu odniesieniu sukcesu tu i teraz.



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (8) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  4 701 873