Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 070 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4643973
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19320
Bloog istnieje od: 3961 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Bloog.pl

Plan Ballantine's, wyjdź poza schemat!

piątek, 29 października 2010 14:28
Impreza się odbyła wczoraj, wszystko zaczęło się dość tajemniczo - bo od zaproszenia mnie za pośrednictwem bloga na imprezę. Dość podejrzliwie reaguję na tego typu projekty, ale wrodzona sympatia do whisky przeważyła szalę na stronę: IDĘ!

Od początku do końca wszystko działo się zgodnie z mottem - poza schematem. Najpierw z racji służbowych obowiązków byłem na Torwarze na meczu piłki ręcznej Polska-Ukraina, fajnie było posiedzieć w loży vipowskiej i zobaczyć powrót Karola Bieleckiego do reprezentacji - facet jest niesamowity, olbrzymi szacunek za podejście do życia, sportu - dzięki takim osobom można uwierzyć w magię.

Ale wrócmy do tematu głównego - na imprezę wybrałem się z przyjacielem, bo przyjaciel jest od tego - start spod Rotundy o 20:30 - pierwsze zaskoczenie. Taksówki nie zawsze chcą jechać tam gdzie się chcę, coś nieprawdopodnego, ale pan taksówkarz odmówił kursu, bo mu się nie opłaca. Następny już był normalny i zawiózł nas do Studia 2 Tęcza - tajemnicze, industrialne miejsce na ulicy Rydygiera - pierwszy raz tam byłem, pierwszy raz był tam taksówkarz, ale jak stwierdził hasło: jak dojechać na Plan B, bo taka była nazwa imprezy, to najczęstsze pytanie wczorajszego wieczora na kanale CB.

Od głównej ulicy drogę wskazywali dżentelmeni w cylindrach i płaszczach z pochodniami. Zaproszenie czekało przy wejściu i zadebiutowałem w realu jako Tom Randdal. Po zostawieniu kurtek weszliśmy do małego przedpokoju, gdzie hostessy rozdawał drinki - tak spędziliśmy około godziny. 

Po czym budzący dreszcze głos zapowiedział odliczanie Wyjścia poza schemat i pojawił się zegar, a po minucie rozdarta został kurtyna i weszliśmy do olbrzymiej sali. Wizualizacje zapierały dech - na wszystkich ścianach były wyświetlone fotografie beczek od podłogi po sufit - co tworzyło wrażnie - piwnicy  w Whisky Hause, dobra muzyka na żywo i ... karły w smokingach stojący na białych drabinach.
Ogień, muzyka, rewelacyjne projekcje...

Zaczęła się właściwa część imprezy. Na środku olbrzymi bar obsługiwany przez dużą grupę barmanów i pyszne drinki na bazie Ballantines - nie myślałem, że tyle jest kombinacji w tej materii. Barmani znali swój fach, a osoby stojące po drugiej stronie baru wiedziały po co przyszły. Impreza nabierała rumieńców. Nie przyznam się do ilości wypitych drinków, bo i tak nikt nie uwierzy. 

Ale to chyba magia miejsca, darmowe drinki sprawiły, że dawno nie rozmawiałem z tyloma osobami, poznaliśmy masę fajnych osób, wygadałem się za wszystkie czasy, aż do tej pory nie mogę wydobyć z siebie głosu. Nie wiem według jakiego klucza organizator rozdawał zaproszenia, ale tylu ładnych dziewczyn, dobrze ubranych i uśmiechniętych nie widziałem od wieku.

Zaryzykuje stwierdzenie, że być może jakość drinków sprawiła ogólną euforię i wyluzowanie. Byliśmy też karmieni baardzo przyzwoicie, tłum kelnerek i kelnerów uwijał się pomiędzy prawie 1000 osób, zaskaującą pozycją były szaszłyki z galaretki z Ballantines - strzelające w ustach.

Nie wiem kto grał, ale muzyka bardzo podchodziła pod klimat The Cure. W trakcie  karły roznosiły w wiklinowych koszach małe buteleczki whisky...

Impreza - rewelacyjna, pod każdym względem. Dziwne, jak takie wyjście może naładować baterie do pracy, oczywiście po odespaniu zarawnej nocy, bo przez przyzwoitość nie powiem, o której wróciłem do domu.

Warto wyjść poza schemat, aby codziennie nie wychodzić z siebie:).



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (12) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

KWINTO: BALLANTINES NAJLEPSZA WHISKY NA ŚWIECIE

poniedziałek, 25 października 2010 18:51
Każdy zna to powiedzenie wypowiedziane w II części Vabanku przez Jana Machulskiego grającego Henryka Kwinto, no może jeszcze "ucho od śledzia" było bardziej popularne. Jednak 24 lata temu podczas premiery filmu miałem 19 lat i nie znałem żadnych używek, a ten Ballantines jakoś wrył mi się w pamięć. Później, gdy sport i nauka odeszły w zapomnienie, pojawiła się whisky i cygara... Po latach powrócił sport, nauka, a whisky została:)

Coś magicznego jest w tym napoju. W moim przypadku to lata zupełnej niedostępności, znajoma butelka stojąca obok innych alkoholi w sklepach Pewexu. Teraz ucywilizowaliśmy picie alkoholu, jest na imprezach zdecydowanie mniej czystej wódki, a więcej wina i whisky.

Aż trudno uwierzyć, że ten popularny w Polsce gatunek whisky ukończył właśnie 100 lat, mowa o trunku Finest powstającm z 50 różnych gatunków malt - słodowych i zbożowych grain.

Z gaelickiego whisky - uisge beatha to woda życia, aż tak źle ze mną nie jest, bo czasami zdarza mi się wypić normalną wodę, głównie gazowaną.
Co jest czarodziejskiego w tym trunku? No choćby fakt, że z każdej beczki leżakującej whisky mają swoją działkę anioły... myslicie, że Randdal jest pod wpływem, jak to pisze? Nie dziś, nie - ale whisky leżakując tracie rocznie około 2 % objętności tracąc przy tym swoją moc, dlatego mówi się, że jest to angel's share - dola anioła. Zastanwiam się ile procent ja tracę leżakując przez tyle lat.

Każdy ma swoje ulubione słabości, ja mam tę, wspomaganą czasami dobrym cygarem, a jeśli zderzy się dobre cygaro z dobrą muzyką, 12 albo i 25 letnią whisky/dostaliśmy raz do testowania taką butelkę z NYTiemes/ to cóż jest miło. 

Przecież nie będę nikogo przepraszał za swoją słabość, chociaż jest to teraz tak modne.    

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (11) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

DAJCIE MI OCHRONĘ

sobota, 23 października 2010 8:53
Ludzie, a politycy też niestety zaliczają się do tego gatunku lubią wyróżniać się z tłumu. Sposobów jest bez liku, często działamy mechanicznie wybierając inne od innych ubranie, fryzurę. Różnimy się poglądami - czasami ładnie, czasami brzydko, zachowaniami.

Teraz politycy odróżniają się od nas zwykłych szaraczków ochroną ...

Ochrona jest przydzielana na lewo i prawo, bo ofiarami psychopaty polsko-kanadyjskiego miał być polityk z wszystko jedno jakiej opcji od Millera po Ziobrę. Rozumiem, że  MSWiA jest na tropie wielkiego, międzynarodowego spisku, bo skoro sprawca łódzkiego mordu jest już za kratkami, to jego zleceniodawcy wynajdą innych, aby wymordować klasę polityczną. 

Chyba, że ucieknie on z rodzimego Alcatraz, bo nie widzę innego wyjścia. Okazało się, że całe rzesze posłów narażone są na zagrożenie z czyhających wszędzie na nich wyborców. Biedactwa, Nawet europoseł Kurski dla dobra sprawy zgodził się z ubolewaniem na ochronę.

Czyli szaleńcy krążą już po Europie. 

W kłopocie jest Kłopotek, który zamyka kratą wejście do biura - rozumiem, że krata jest kuloodporna, bo w przeciwym razie fucha otwieracza drzwi nie jest do pozazdroszczenia. Poseł Kutz zamknął biuro do poniedziałku, bo wszyscy wiedzą, że mordercy mordują głównie od czwartu do niedzieli.

PiS będzie dążył do filtrowania internetu, Boże pomóż im, mnie czasami takie rzeczy wypisywano w komenatarzach, że może załapię się na jednego przynajmniej, takiego najmniejszego ochroniarza...

W pakiecie posła znajdą się wkrótce zestawy sobowtórów, kamizelki i majtki kuloodporne, opancerzone samochody, detektory metali, psy wyczuwające materiały wybuchowe, przynajmniej dwóch ninja, obowiązkowy kurs karate, boksu, judo, zapasów i skoków spadochronowych, Sejm zostanie okolony fosą z aligatorami, a wywiady z posłami będzie robił jedynie z prawicą /tą prawdziwą/ - Pospieszalski, a z resztą - Olejnik, ale oboje po prześwietleniu i nago, aby nie ukryli żadnych narzędzi zbrodni.

Jak oni się tak dla nas poświęcają, to MOŻE DO CHOLERY NIECH ZA ROK NIE KANDYDUJĄ!!!

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (4) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

PRAWIE WIOSNA

poniedziałek, 18 października 2010 11:05
Zimno, zamarznięte szyby w samochodzie. Opony zmienione na zimowe to niezawodny znak, że zbliża się śnieg, mróz i zima. 

Nie jestem fanem tych pór roku, lubię ciepło, światło, zielone drzewa i trawę. To z kolorowymi jesiennymi liśćmi, to taka podpucha, że niby ładniej niż przez cały roku, ale po tych kilku dniach sterczą gołe kikuty drzew, a liście popakowane w 180l plastikowe worki.

W weekend z Angelem oszukiwaliśmy się, że jest ciepło, że jest prawie lato. Kupiliśmy w Decathlonie zawodowe kurtki - nieprzemakalne, ocieplane, wentylowane i coś tam jeszcze, bieliznę termoaktywną, czapki i wynordikowaliśmy ze 20 km. Gdy słońce świeciło, a my byliśmy po paru km to naprawdę do złudzenia wyglądało, to jak środek lata. Szybko zapomina się o kurtce, czapce, zimnie szczypiącym w policzki.

Ja przeszedłem ostatnio 300km, moja żona 60, bo razem chodzimy tylko w weekendy. Po nordikowaniu w sobotę przenieśliśmy się do trochę odleglejszego lasu na grzyby, bo chodząc wleźliśmy na dwie gąski i potem dozbieraliśmy ich trochę. A że zrobiło się tego chodzenia po lesie ponad dwie godziny, wylądowaliśmy w karczmie na coś ciepłego.

Można oszukać jesień, zobaczymy jak będzie z zimą. Ja w ubiegłym roku cały sezon chodziłem po lesie, było ciężko, ale naprawdę fajnie. Angel jest troche przerażony, ale może, gdy zaopatrzę ją w zawodowe jakieś buty, to da radę.

Drugim sposobem, który aktywnie pomaga wygumkować z głowy zimno to alkoholowo-kulinarne wspomnienia lata. Już zawsze będzie się nam szum morza kojarzył z cavą pochłanianą w ilościach hurtowych na Fuerte i Mateus'em i Vinho Verde z Portugalii. Tak też upłynął weekend.

A za 4 miesiące przecież znowu ferie i jak wszystko dobrze ułoży się, to gdzieś do "ciepłego" pojedziemy. Dwa kierunki obraliśmy - Gran Canarię i Sri Lankę, a jak będzie to zależy od promocji biura podróży. 

Niedługo też święta i prezenty, prezenty, prezenty, prezenty:)))))))) Prawie wiosna.

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (12) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

FAJNE CHŁOPAKI

sobota, 16 października 2010 9:58

Chociaż wyrośli z krótkich spodenek, chociaż włosy się przerzedziły, urosły brzuchy, zadyszka czasami się włącza po kilku schodkach, bez problemu mogą zakupić alkohol w sklepie, bo nikt nie będzie miał wątpliwości, że ukończyli 18 lat, to ciągle są małymi chłopcami. Lubią pograć w piłkę, postrzelać z pistoletu, albo przynajmniej pobawić się w wojnę.
Czasami spektakularnie zmarszczą brew nad nieszczęściem bliźniego, przytulą jakąś wdowę, pogłaszczą po głowie płaczącego przedszkolaka/
chociaż bywa też kolejność odwrotna/, sypną grosza na tacę - fajne chłopaki - Januszek, Grzesio, Donek, Rysiek i cała reszta.

Grzesiek chciał życić Ryśkowi jakiś ochłap, wszak widać, że chłopak jeść lubi, ale Rysiek to już bardziej celebryta niż polityk, a przecież zawsze może wrócić do swego zawodu. Rysiek nie lubi, gdy ktoś go korumpuje i woli być na obrzeżu barykady gdzieś pomiędzy salą Kongresową, a studiem TVN.
Grzesikowi sezon na grzyby się skończył, miał jeszcze zrywać jabłka w sadzie, ale wahał się odrobinę, czy wchodzić w paradę Waldkowi, który przecież zna się na tym prawie tak jak Jędrek, który toruje sobie drogę do województwa, gdzie może spotka się z posłanko Hojarsko.

Dziś media zelektryzował news, że chłopaki piją wódkę, że lubią sobie pogadać o naszych problemach w Sheratonie - Donek i Januszek, że przy śledziu Olek z chłopakami ustalał wejście do UE. Że też się nie boją, że któryś z nich powie prawdę po alkoholu.

Co do alko, to prezes jednego z klubów "Extraklasy" "piłkarskiej" nałożył na dwóch piłkarzy karę, bo po meczu, w swoim prywatnym czasie poszli do dyskoteki. Uczynili to nie przed meczem, ale własnie po i do tego czekała ich dwutygodniowa przerwa w robocie. Prezes dba o dobre imię klubu... cóż źli dziennikarze, nie pozostali mu dłużni i opublikowali, jak prezes w towarzystwie kolegów z pzpn wynoszony jest z knajpy. O tempora, o mores.

Słów kilka jeszcze o Wojtku, który chce zostać strażakiem, wróć, prezydentem Warszawy. Uczyni to w przerwie swojej, jakże ciężkiej pracy w Brukseli. W sumie kampania prezydentcka na twiterze i fejsbuku, czemu nie, przecież i tak Hanka ma wygrać.

Został miesiąc do najwazniejszych wyborów, tych które dotyczą nas osobiście, tego czy pojawi się nowy kawałek chodnika pod naszą bramą, czy pojawi się przyłącze wodne, kanalizacyjne, nowe boisko dla dzieci, szkoła, basen, rondo, przychodnia zdrowia. To dopiero pole do działania. Dobrze, że fajne chłopaki wolą większe i bardziej skomplikowane zabawki, a te zostawiają normalnym facetom, którzy zdołali dorosnąć.


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (5) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

poniedziałek, 24 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  4 643 973