Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 799 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4701877
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19337
Bloog istnieje od: 4048 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Pytamy.pl

My z Wami

piątek, 24 stycznia 2014 8:01
 
Apel ukraińskiego pisarza Jurija Andruchowycza – przekład Uli Pieczek i Iwony Boruszkowskiej - do aktywnego poszerzenia.

Drodzy Przyjaciele,
a przede wszystkim zagraniczni dziennikarze i redaktorzy!

W ostatnich dniach dostaję od was wiele próśb, by opisać bieżącą sytuację w Kijowie i ogólnie w Ukrainie, ocenić to, co ma miejsce i przedstawić jakąkolwiek wizję najbliższej przyszłości. Ponieważ nie mam fizycznie możliwości, by dla każdego z waszych czasopism oddzielnie napisać obszerny artykuł analityczny, postanowiłem przygotować ten zwięzły apel, aby każdy z was mógł skorzystać z niego w zależności od swoich potrzeb. 

Najważniejsze rzeczy, o których chcę wam powiedzieć są następujące…

W ciągu niespełna czterech lat swojego urzędowania reżim pana Janukowycza doprowadził kraj i społeczeństwo do granic wytrzymałości. Co gorsze – doprowadził do sytuacji bez wyjścia, w której musi on za wszelką cenę utrzymać się przy władzy. W przeciwnym wypadku czeka go surowy wyrok. Skala kradzieży i uzurpacji przewyższa wszelkie wyobrażenia o ludzkiej chciwości.

Jedyną odpowiedzią, jaką reżim ten stosuje już od trzech miesięcy w związku z pokojowymi demonstracjami, jest przemoc – spotęgowana, „kombinowana”: ataki pododdziałów specjalnych policji na Majdanie łączą się z indywidualnymi prześladowaniami opozycyjnych aktywistów i zwykłych uczestników akcji protestacyjnych (śledzenie, pobicia, palenie aut, domów, wtargnięcia do mieszkań, aresztowania, wzmożone procesy sądowe). Słowem kluczowym jest zastraszenie. W związku z tym, że to nie działa, a protesty nasilają się, władza czyni represje bardziej restrykcyjnymi. „Podstawę prawną” do tego władza stworzyła 16 stycznia, kiedy zupełnie zależni od prezydenta parlamentarzyści, naruszając regulamin, porządek obrad, procedury głosowania, a wreszcie konstytucję, rękoma (!) w kilka minut (!) przegłosowali cały szereg ustaw, które realnie wprowadzają w kraju dyktaturę i stan wyjątkowy nawet bez jego ogłoszenia. Na przykład, pisząc i rozpowszechniając te zdania, już łamię kilka paragrafów o „oszczerstwach”, „podżeganiu” itp. 

Krótko mówiąc, jeżeli chcemy przestrzegać tych „praw”, musimy wziąć pod uwagę, że w Ukrainie zakazane jest wszystko, co nie jest dozwolone przez władzę. A władza pozwala tylko na jedno – korzyć się przed nią. 

Nie godząc się na takie „prawo”, ukraińskie społeczeństwo 19 stycznia już po raz kolejny tłumnie wystąpiło w obronie swojej przyszłości.

Dziś, w kadrach telewizyjnych wiadomości z Kijowa, oglądać możecie demonstrantów w różnego rodzaju kaskach i maskach na twarzach, czasem z drewnianymi kijami w rękach. Nie wierzcie, że to jacyś „ekstremiści”, „prowokatorzy” albo „prawicowi radykałowie”. Ja i moi przyjaciele sami teraz udajemy się na nasze manifestacje z takim i podobnym ekwipunkiem. W tym znaczeniu „ekstremistą” jestem teraz ja, moja żona, córka, nasi przyjaciele. 

Nie mamy wyjścia: bronimy życia i zdrowia swojego i swoich bliskich. Strzelają do nas bojówki policyjnych pododdziałów specjalnych, naszych przyjaciół zabijają snajperzy. Liczba protestujących, zabitych tylko w rządowej dzielnicy podczas ostatnich dwóch dni, to według różnych źródeł 5-7 osób. Ilość zaginionych bez wieści w całym Kijowie sięga dziesiątek ludzi. 

Nie możemy zatrzymać protestów, bo oznaczać to będzie, że zgadzamy się na kraj – dożywotnie więzienie. Młode pokolenie Ukraińców, które dorastało i kształtowało się w czasach poradzieckich, w naturalny sposób odrzuca wszelką dyktaturę. Jeżeli dyktatura zwycięży, Europa będzie musiała liczyć się z perspektywą Korei Północnej za swoją wschodnią granicą oraz z – według różnych źródeł – od 5 do 10 milionami uchodźców. Nie chcę was straszyć. 

Mamy rewolucję młodych. Swoją nienazwaną wojnę władza prowadzi głównie przeciw nim. Po zapadnięciu zmroku po Kijowie zaczynają przemieszczać się nieznane grupy „ludzi po cywilnemu”, które wyłapują przede wszystkim młodzież, szczególnie z symbolami Euromajdanu i Unii Europejskiej. Porywają ich, wywożą do lasów, gdzie rozbierają i katują na srogim mrozie. Dziwnym trafem, ofiarami takich zatrzymań najczęściej są młodzi artyści – aktorzy, malarze, poeci. Wydaje się, że po kraju krążą „szwadrony śmierci”, których zadaniem jest zniszczyć to, co najpiękniejsze. 

Jeszcze jeden charakterystyczny szczegół: w kijowskich szpitalach siły policyjne organizują zasadzki na rannych protestujących, wyłapują ich tam i (powtarzam – rannych!) wywożą na przesłuchania w nieznanym kierunku. Skrajnie niebezpiecznym stało się poszukiwanie pomocy w szpitalu nawet dla zwykłych przechodniów, przypadkowo zranionych odłamkiem plastikowego granatu policyjnego. Lekarze jedynie wzruszają ramionami i przekazują pacjentów w ręce tzw. „stróżów prawa”.

Podsumowując: w Ukrainie w pełni realizuje się zbrodnia przeciw ludzkości, za którą odpowiedzialna jest obecna władza. Jeśli w tę sytuację zamieszani są jacyś ekstremiści, to są nimi najwyżsi urzędnicy państwowi. 

A odnoście dwóch waszych tradycyjnie najtrudniejszych dla mnie pytań: nie wiem, co będzie dalej, jak i nie wiem, co wy możecie teraz dla nas zrobić. Możecie w miarę możliwości i kontaktów upowszechniać ten apel. I jeszcze – współczujcie nam. Myślcie o nas. I tak zwyciężymy, chociaż oni będą się wściekać. Naród ukraiński, mówiąc bez przesady, przelewa własną krew w obronie europejskich wartości wolnego i sprawiedliwego społeczeństwa. Mam nadzieję, że to docenicie.
 
 
 

Podziel się
oceń
30
0

WASZE OPINIE (47) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Nastał czas bałwanów

sobota, 18 stycznia 2014 7:22

Śnieg za oknem, śnieg na samochodzie, na szynie przesuwanej bramy, na wysokich schodach, na firmowym dachu, który trzeba odśnieżyć, na boisku piłkarskim, które będzie niedługo firmowe i na sosnach, które wszędzie dookoła rosną. Z pewnym rozrzewnieniem wspominam czasy zimowego nordicowania, gdy zdarzał się śnieg do kolan i nikt jeszcze nie szedł moją leśną ścieżką. Powrót do domu był niezapomnianym doznaniem, gdy wytrzepywałem zewsząd śnieg, odmarzały nogi, suszyły się buty i cały zestaw sprzętu. Może w weekend jakiś ½ rodzinny wypad do lasu.

 

Bo mnie dopadł sport bardziej zaawansowany. Wczoraj zmieniłem klub. No nie był to transfer na miarę Lewandowskiego, ale w mojej dotychczasowej siłowni w hotelu dla bogaczy ma być remont, który w zestawieniu z moim urlopem sprawił, że nie opłacało się kupować karnetu tylko na 15 dni.

 

Trafiłem do profesjonalnej siłowni. Nigdy na oczy nie widziałem takiej ilości sprzętu, bez przymusu przyznam, że nie mam pojęcia do czego większa część z niego może służyć.

Do tego klubu chodzi kilku moich pracowników. Tyle tylko, że w HI zwykle byłem sam i niezwykle mi to odpowiadało, podobnie jak widok za wielkim przeszkleniem rzeki Świder. Tu jest zupełnie inaczej, tu trenują goście, którzy na ławce wyciskają po 180kg /wczoraj widziałem/, chodzą w japonkach, krótkich spodenkach, mają koszulki bez rękawów z wyciętymi pachami, dużo tatuaży na bicepsach. No to pasuję tam jak pięść do oka. Chociaż z pewnością obwód brzucha ma większy niż oni rozmiar bicepsa. Buty do biegania, długie spodnie z laicry, koszulka niepotka, koszulka polskiej reprezentacji badmintona. No i wyobraźcie sobie, że po przebiegnięciu 5 km, poszedłem do szatni po bluzę z kapturem. Bo dla mnie to zimno, a tym w japonkach cieplutko. Może miał na to odczucie temperatury wpływ stres związany z tłumem profesjonalistów, może skrócenie owłosienia górnej części ciała z 0,3 do 0,003.

 

Fajny sznyt w tym klubie, że wszyscy są na ty, wszyscy witają się ze sobą – chyba poznam więcej mieszkańców naszego miasta przez 1.5 godziny, niż przez ostatni rok. No i bieżnia jest zupełnie inna, bo po wczorajszym treningu umierałem, niby ten sam producent, inny model, ale moje nogi mówią, że coś jest nie tak. Z pewną dozą nieśmiałości, wczoraj jeszcze powiosłowałem 1.5 km, pojeździłem na rowerze - na szczęście tak samo jak na poprzednim, a rowerów stało całe stado. Fajnie. Chyba dobrze prognozował mój przyjaciel, że nie wrócę już do starego klubu.

 

Ale wracając do bałwanów, to pojawiły się ostatnio całymi stadami. Tradycyjna coroczna nagonka na Owsiaka, nawet przed wyborami jest mało przekonująca. Nie jestem wielkim fanem WOŚP, bo niektóre koszty imprez mnie irytują, zdaję sobie sprawę, że za czas antenowy który dostają można by kupić pewnie równie dużo sprzętu, ale nikt tego nie robił. Owsiak porwał dużą część tego zimnokrwistego i podejrzliwego narodu. Marny to kraj, gdzie stowarzyszenie musi wyręczać państwo z jego obowiązków. Przez te 22 lata zmieniały się rządy, ale żaden nie doprowadził do sytuacji, że pomoc Owsiaka jest zbyteczna. On widzi co potrzebne, bałwany nie. Mijają pory roku, a bałwany takie same. Wczoraj widziałem w TV Oleksego /zbieżność figury z tematem przypadkowa/, który z rozbrajającym uśmiechem tłumaczył, że kiedyś to byli za 16 województwami, ale teraz to 49 będzie lepiej. Argumentów jakoś nie potrafił sformułować.

 

Na miano bałwana nr 2 zasługuje Janusz Józefowicz, bo to co zrobił swojej ładnej i utalentowanej żonie, to woła pomstę do nieba. Kiedyś mówiło się, że na zimę trampki, a na lato dziecko i kobieta zostaje w domu. Józefowicz poszedł w koszty i pomógł nagrać jej płytę/teledysk. Różne są miary kiczu i obciachu, ale Rolowanie jest w czołówce światowej. W kwestii polskiego szołbiznesu marzy mi się duet Urbańska/Wiśniewski rolujący filiżankę.

 

Trzecie miejsce na pudle - kardynał Dziwisz, który opublikuje wkrótce prywatne pisma JPII, które zgodnie z wolą papieża zapisaną w testamencie, miały zostać spalone. Ale co tam, Dziwisz wie lepiej. On wygląda na takiego, co wie wszystko. Jedyny ratunek we Franciszku.

 


Podziel się
oceń
34
10

WASZE OPINIE (36) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

Nigdy nie skosztować pomarańczy

środa, 15 stycznia 2014 17:56

Kiedyś Pablo Neruda powiedział coś takiego, a Jonathan Caroll powiedział to samo o powieści Gaimana, że nie przeczytać jej, to jakby nie skosztować pomarańczy. 

A gdyby faktycznie nie spróbować? Pamiętam sporo pomarańczy ze swojego życia. Pierwsze ukryte w szafie razem z bananami i ptasim mleczkiem przed świętami. Ile lat minęło? Nie mogę przypomnieć sobie, czy to 30, czy 35. Najlepiej smakowały podbierane jeszcze przed świętami, tak jak ptasie mleczko wybierane z pudełka, tak aby nie uszkodzić pudełka. Pewnie nigdy już nie smakowało tak dobrze.

To klamra dzieciństwa. Ale od pomarańczy zaczęło się moje dorosłe życie, gdy pół roku po ślubie przyjechał kontener pomarańczy do naszej firmy. Pamiętam, że były z RPA i sprzedaliśmy je przez dwa, może trzy dni. Żaden biznes nie poszedł tak łatwo i żadne pomarańcze nie były tak smaczne. W tamtej firmie kupiliśmy też tira ohydnych napojów pomarańczowych firmy Frankermarkter. Niebieska puszka i pomarańczowy owoc. Kupione na podstawie faksu ze skanem opakowania. Tych pomarańczy można było sobie oszczędzić. Fabryka produkująca je mieściła się w austriackiej wiosce. Słowak który przywiózł je do Polski musiał z 5 km jechać na wstecznym biegu, bo nie było miejsca, aby wykręcić tirem.

 

Kolejne pomarańcze których nie odważyłem się spróbować, to medina w Marakeszu, gdzie Angel z Młodą pił nocą sok wyciskany w budce na środku placu Djemaa El Fna. Podobnież najlepszy w życiu.

Taki sok pomarańczowy to jednak jest coś. Jakby nigdy go nie spróbować? Pozostać na lurze w kartoniku.

 

To tak jakby nigdy nie pisać bloga, nie zmoknąć w maju, nie zamoczyć stóp w morskiej wodzie, nie zakochać się, nie napić się dobrego wina, nie zagadać z przyjaciółmi do wschodu słońca, nie podać ręki potrzebującej osobie, nie mieć ukochanej piosenki, książki, nie widzieć radości dziecka. Dałoby się.

Szmira* uświadomiła mi, że był zakończył się rok z 13tką w tytule. Faktycznie obfitował u mnie w różne nieprzyjemne zdarzenia, ale ten nowy nie zaczął się też zbyt różowo i to od pierwszego dnia. Strach pozwala nam poczuć jak bardzo nam zależy na kimś. Irracjonalna obawa przed cierpieniem, czy utraceniem. Gaiman szukał w powieści ofiary, która miała zjednoczyć wszystkich i dać siłę. Dziwna to książka, którą czytałem w porcjach po 100 stron z kilkudniowymi przerwami.

C:\fakepath\gaiman.jpg?w=560.jpeg

 

Czytam, że blogerzy założyli swoje stowarzyszenie. Cóż mają tramwajarze, pszczelarze, hodowcy drobiu. To dlaczego nie blogerzy. Jeszcze tylko znaleźć trzeba jakiegoś Guza, Wrzodaka aby dzielnie walczył o czas pracy, urlopy, umowy śmieciowe.

 

Po tragediach na drogach politycy chcą aby zabierać sprawcom samochody. Ciekawe jeśli gość jedzie pożyczonym samochodem, dostawczakiem pracodawcy, taksówką której nie jest właścicielem. Grzmi poseł Kurski słynący z ciężkiej nogi i chwalący się, że płaci mandaty - panie pośle, a co z punktami karnymi, może już nie byłoby za co płacić. Egzekwowanie prawa i równość wobec niego. Ale przecież my nie zniesiemy im immunitetów. 

 

 *to jest bardzo dobry pomysł i trzeba pomyśleć o miejscu/czasie

 


Podziel się
oceń
29
1

WASZE OPINIE (23) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  4 701 877