Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 784 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4643702
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19320
Bloog istnieje od: 3959 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

0C

piątek, 29 stycznia 2010 18:37
Zapomniałem o tyłku Venus Wiliams, nawet moja żona się upomniała, szkoda, że fotograf nie miał filtra polaryzacyjnego, to wyglądałoby, jak w nocy:
Nie wiem dlaczego, ale wkleiło mi się 3 razy, to chyba jakiś znak, niech tak już zostanie...
No cóż, rakieta, jak rakieta. Ja już dawno mówiłem, że jest kilka dyscyplin, które zyskałby na popularności, gdyby zawodniczki występowały przynajmniej topless.

Nie będę opisywał co mam robić przez najbliższe kilka dni, aby nikomu nie podpaść. Dziś prawie nordicowałem, prawie - ale jutro i w niedzielę nie ma litości, będę biegał w przerwach pomiędzy szczypiornistami, skoczkami, pakowaniem i jak znam życie jakimiś zakupami.
Mam nadzieję

ma jeszcze na celowniku dwa filmy, skróty z film www.wp.pl
"Wszystko, co kocham" to historia grupy przyjaciół, którzy wypełnioną muzyką młodość przeżywają na polskim wybrzeżu. Janek (Mateusz Kościukiewicz), wrażliwy osiemnastolatek, zakochany w Basi (Olga Frycz), jak współczesny Romeo, nie jest w stanie pogodzić się z tym, że ich miłość może być zakazana. Konflikt między ich rodzinami sprawi, że rodzące się uczucie zostanie wystawione na próbę...

W tle przetacza się Wielka Historia, a na pierwszym planie – eksplozja młodości, muzyka, pierwsza miłość, pierwszy bunt, głód życia, seks… Wszystko, co najpiękniejsze.

Młodzieńczy, idealistyczny świat zderzony zostanie z bezwzględną rzeczywistością, a bohaterowie będą musieli podjąć trudne decyzje, kładąc na szali miłość i przyjaźń…
Lourdes -Zdobywca Grand Prix na ostatnim Warszawskim Festiwalu Filmowym i jeden z najlepszych europejskich filmów ostatniego roku!

Lourdes to jedno z najpopularniejszych miejsc pielgrzymek katolików z całego świata. Film Jessiki Hausner to próba przyjrzenia się fenomenowi tego sanktuarium, pełnego ludzi pragnących cudu. Wśród nich jest Christine, która tylko udaje pobożność, aby zabierano ją na kościelne wycieczki. Jak szczerze przyznaje, nie ma wielu okazji do podróżowania, będąc przykuta do wózka inwalidzkiego. A jeśli to właśnie jej przytrafi się cud?

Obydwa film wiążą się jakoś z moim życiem, motyw punk rocka był ważnym elementem mojego życia, a wizyta w Lourdes, była dziwna i jakaś taka rysa powstała w mojej "niewierzącej" świadomości.  To było po moim pierwszym lotem samolotem, gdy odlot opóźnił się o jakieś 8-10 godzin, byliśmy w dwóch samolotach, jeden już prawie startował. Potem jechaliśmy całą noc, o 6 rano trafiliśmy do pięknego hotelu w Lourdes, o 9 rano pubudka i wizyta w Sanktuarium. Tam czuło się jakąś obecność, a muzeum i zdjęcia bardzo mnie poruszyły.
No i w jednej notce: goły tyłek Venus i cuda, to jakoś bluźnierczo i plotkarsko.
Temperatura za oknem miła, odśnieżanie uwielbiam, w domu cieplutko, na obiad smażone gęsie wątróbki, lodówka prawie całkowicie wyczyszczona, rachunki zapłacone, więc pa pa. 

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (11) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

-26C i Arktyka skuje serca nam

wtorek, 26 stycznia 2010 7:30

Temperatura na zewnątrz osiągnęła apogeum, dopadła nas epoka lodowcowa, zginęły dinozaury, a jak dalej pójdzie, tak z tym globalnym ociepleniem /brawo noblisto Gore!!!!/ to ludzi też trafi szlag. Ciechowski śpiewał ćwierć wieku temu: i bryła lodu skuje pokój nasz, będziemy w lodzie kochać się i jeść... prorok.
Potem, kilka lat temu na ekranach kin gościło Pojutrze, film kastroficzny, bardzo bliski dzisiejszej rzeczywistości. U mnie w domu wszystko jest związane z prądem i gdyby go zabrakło, nie ma ciepła, światła i wody, a przy takiej temperaturze rozsadziłoby niebawe miedziane rurki od CO i nas by nie było. właściwie dla przetrwania, powinno się zapewnić jakieś dodatkowe, awaryjne źródło ciepła - kominek, coś na gaz w butlach, kozę.
Samochód o dziwo odpalił, dzielnie za drugim przekręceniem kluczyka, chociaż zapaliła się kontrolka ładownia. Diesle ciężkie są w tej materii, a przeglądów akumulatorów, to chyba nikt nie robi, przynajmniej, ja nie znam takiej osoby. Kiedyś jeszcze, jak cele akumulatora były na wierzchu, to dolewało się przed zimą wodę destylowaną.
Prognozy sugerują jeszcze dwie równie mroźne noce na Mazowszu obecnym biegunie zimna i na Podlasiu byłym biegunie, ale prognozy mówiły, że najzimniejsza noc to ma być ta z niedzieli na poniedziałek. Tak więc wszystko przed nami.
Dziś dziecko moje ma areszt domowy i zabroniłem jej wizyty w szkole. W domu po wizycie serwisu Wolfa - takie cudo do grzania, jest o dwa stopnie cieplej.
Wczoraj jednemu z moich pracowników zapalił się dom, na szczęście córka zauważyła dym, obudziła resztę domowników i wezwali straż pożarną. Strażacy, jak to strażacy zrobili dziurę 4 metry kwadratowe w ścianie, ale ugasili. Pracownik należy do ginącego gatunku, który nie chce nic, na co nie zapracował swoim zdaniem. Facet niezwykle skromny, pracowity, ale strach przed pomocą wręcz chorobliwy.
Kazałem sekeretarce zadzwonić do niego, jaką pomoc od nas potrzebuje - oczywiście niczego nie chciał, wysłałem do niego brygadzistę sekcji w której pracuje. Po godzinie sam poszkodowany pojawił się u mnie, żebym pomógł mu w Urzędzie Miasta, bo do komunalnych budynków musi przyjść po takiej katastrofie komisja mieszkaniowa, prosił też o załatwienie piecyka na drewno, bo prądem nie chce grzać, ze względu na koszty.
Komisja po rajdzie przez UM i wizycie u Burmistrza zjawiła się u niego za godzinę, zaproponowała mu zmianę miszkania, czego oczywiście odmówił... W takich małych miasteczkach z pomocą wzajemną i opiekuńczością państwa jest zdecydowanie lepiej, ludzie są w mniejszym stopniu anonimowi, to ma swoje plusy dodatnie i ujemne, ale jednak.
Ja siłą zawiozłem go do firmy i przez całą drogę tłumaczyłem, że zakładowy fundusz socjalny własnie jest od takich sytuacji, żeby pomagać poszkodowanym... grochem o ścianę.
W końcu zadzwoniłem do sekretarki, żeby przygotowała wniosek, a kasjerka kasę i na siłę mu wcisneliśmy, zły był jak diabli i chyba bardziej go to zdenerwowało, niż sam pożar. No ale, kasa na pewno mu się przyda. Co by nie mówić dyrektor odpowiedzialny jest za swoich pracownikówi powinien im pomagać.
Wczoraj wpadło mi zdjęcie Venus Williams z Australian Open, gdzie na korcie świeci gołym tyłkiem, wkleję tę fotkę popołudniu specjalnie dla naszego blogowego eksperta sportowego...sport bywa fajny, czasami.
Z tej samej materii: Na Pucharze Króla/Puchar Króla Bhumibola Adulyadeja - dla poddanych Jego Wspaniałość, Wielki Pan, Siła Ziemi, Nieporównywalna Moc, Potomek Boga Wisznu, Wspaniała Ochrona etc - cytat z felietonu Rafała Steca/, gdzie gościł trener Franz Smuda ze swoją "reprezentacją"/w bramce Pawełek - bramkarz, którego Wisła Kraków próbuje zastąpić od kilku lat i sprowadza na testy pod Wawel po dwóch bramkarzy miesięcznie. Obawiam się, że na świecie, nie ma już żadnego bezrobotnego bramkarza, który nie zwiedzałby Sukiennic w ostatnim czasie/, działaczami i swoim ostatnim pracodawcą, Polska w turnieju 4 rezerwowych drużyn zajęła drugie miejsce. Zwyczaj jest taki, że medale otrzymują zespoły z pierwszego i drugiego miejsca - nikt! z piłkarzy i dziłaczy niepofatygował się po odbiór medali. Podobenież wybuchł skandal, a organizatorzy chcieli nawet przekazać medale polskim dziennikarzom. Ciekawe czy w tym czasie w/w byli na relaksującym tajskim masażu?


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (7) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

- 21

niedziela, 24 stycznia 2010 9:08
Jest zimno, u mnie o 8 rano, było - 21 stopni, w nocy było pewnie jeszcze zimniej - w moim przypadku o bieganiu z kijami nie ma mowy, rozsądek musi zatriumfować. Uszu tylko dwie sztuki, jeden nos, palców 20 szkoda byłoby coś z tego zestawu postradać.
Dziś w planie, koc herbata z rumem, dalszy odcinek pt. grzana madera i stek z tuńczyka, który uchował się z dnia wczorajszego, bo trafił się nam obiad proszony. Zawsze mnie fascynowało mięso tuńczyka, ciemno czerwone, jak wołowina, w olbrzymich porcjach, które nie przystają do tej sieczki w puszkach. Mam zamiar wrzucić tego gada na patelnię grilową, z odrobiną oleju z czosnkiem, zobaczymy co z tego wyjedzie.
Dziś w planie miałem ognisko na podejździe do garażu z pieczeniem kiełbasek, ale warunki zewnętrzne nie zachęcają do takich brewerii.
Jeszcze tydzień i zasłużony urlop, ale to co dzieje się na dworze /to takie pole Madzialena/ zniechęca do wszystkiego, chociaż, gdyby nie wysokość rachunków za gaz i spadające obroty w firmie, to ja nie mam nic przeciwko, tak do -18 spokojnie może być, nie wiem jak dziś, to wygląda, bo tego -21 nie testowałem na własnej skórze...
W domu dokonałem pomiarów takim super specjalistycznym, elektornicznym termometrem i okazuje się, że jest tak 20-21 na plusie oczywiście. Próbowałem podnieść temeperaturę w sterowniku pieca, co mi się udało, po próbach wielu, tylko, że to nie wpłynęło na skuteczność grzania. Trzeba podnieść krzywą grzewczą, a to już musi zrobić serwis Wolfa.
Prognoza na poniedziałek i wtorek jest niezachęcająca, ale środa budzi nadzieje.
Termomodernizacja domu zakończona została latem ubiegłego roku założeniem kilku kaloryferów w odleglejszych zakątkach domu i wymianie ostatnich okien, podjęliśmy męską decyzję, że nie ocieplamy domu styropianem, bo nie wierzymy w efektywność i zwrot zainwestowanej kasy w ciągu następnych paru lat.
Doświadczenia znajomych w tej materii są przeważnie negatywne, a kasa olbrzymia do wydania. Marzy się nam kominek, ale dom jest tak skonstrowany, że nie ma gdzie go zrobić, bo lufty kominowe są w takich miejscach, że musiało by dojść do totalnego przemeblowania, a tego chyba nie chcemy.
Zima ech, że ty.

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (8) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

PARESŁÓW

piątek, 22 stycznia 2010 11:34
wyciągnąłem dziś płytę Parę słów, nie jest to liryka na miarę prezentowanej przez kolegę Majewskiego/udanej pracy i odpoczynku w górach/, no z tym, że nie na miarę żartuję sobie, bo każdy słucha tego co lubi, ja dziś dziewczyn z Paresłów:

Paresłów

Siedem

Refren: pokus siedem, pokus siedem 
Czuję się jakaś pusta, 
Idę po trupach, idę po trupach 
I łokciami się rozpycham 
Grzechów siedem, grzechów siedem 
Czuję się jakaś pusta 
Idę po trupach, idę po trupach 
I łokciami się rozpycham 
Chciwością kierowana moja egzystencja 
Powiększa się posiadania potencjał 
Recesja nie dotyczy mnie bo chciwie gromadzę 
Tylko dla siebie, tylko dla siebie 
Mam tysiące w kolekcji własnych eksponatów 
Aktywa w portfelu – zawsze to jakiś atut 
Nie czuję klimatu dawania bratu 
Pieprzę „Pajacyka” i nie płacę podatków 
Jestem melanżystą, każda okazja jest dobra na czystą 
Zmarnowany dzień co nie kończy się w Bistro 
Prosto nie chodzę, nie pamiętam co się dzieje po drodze 
Ale mam kaca wtedy, gdy sobie nie dogodzę 
Budzę się by zachlać, zapychać, zapychać 
W brzuchu ląduje porcja za porcją i znika, znika 
Lufka za lufką, z zagrycha połykam, połykam 
Oblizuję usta, trzeźwa, głodna czuję się jakaś pusta 
Moją dewizą jest pycha przez życie 
idę po trupach i łokciami się rozpycham 
więc lepiej nie oddychaj kiedy ze mną jesteś 
bo jeszcze zatrujesz mi moje powietrze 
co najlepsze należy się jak ja takim 
pięknym, fajnym, mądrym, na dodatek bogatym 
a wszystkich z innych ras niskich 
niech lepiej jakiś boliwijski wirus zniszczy 
Wszystkim jest dobrze tylko nie mi 
Trawiona zazdrością śledzę newsy MTV 
Bezsilności ocieram łzy bo taki sexy tyłek Jenny 
Sto pokoi, trzy baseny, bo filmy, bo nagrody Grammy 
W końcu na koncie zielonce rosnące, rosnące 
To takie kuszące, też bym mogła mieć, jak sądzę 
Grantów z nieba tysiące chociaż nic nie robię 
Tyle, ż zazdroszczę tobie, tobie i tobie 
Cokolwiek bądź złości mnie 
Jedyne uczucie, które nazywam to jest gniew 
I poważnie miłość czuję niewyraźnie 
Klimat Świat nie wpływa na mą wyobraźnię 
Kopać, kląć, bić, gryźć i się wykłócać 
Kontrargumentów nie będę słuchać 
Wrogowi ufać – tego nie potrafię 
A drugiego policzka na pewno nie nadstawię 
Znowu ktoś po tyłku mnie klepie, zgodnie z zasadą 
„im więcej kolesi tym lepiej, lepiej od koleżanek” 
już tylu zaliczyłam, że muszę mieć zapisane 
znanych raperów do skreślenia mam niewielu 
tak blisko celu i zero skargi, dobrą sławą cieszą się moje wargi 
przytaknij, weź dziś mnie przygarnij 
wiernością mnie nie drażnij, przecież widać wyraźnie 
mam burdel nie wyobraźnię, burdel nie wyobraźnię 

Ledwie co chce mi się oddychać 
Co dopiero gdybym miała pracy się dotykać 
Nie wyobrażam sobie, że cokolwiek robię 
Lenistwo jest dla mnie celem samym w sobie 
W dobie pracy, kiedy wszyscy rodacy 
Zmęczeni, wkurwieni, jacyś markotni tacy 
Ja leżę, leżę, nic mnie nie bierze 
Nawinie tylko w zbawienie wierzę 
Słuchaliśmy tej płyty kiedyś jeżdżąc po Francji i już na zawsze nam się będzie kojarzyła ta muza z winem czerwonym, bagietką i serem, tak śmierdzącym, że aż baliśmy się go do autokaru brać. Potem nawet podziekowaliśmy Dorocie i Fali, a my od nich dostaliśmy podziękowania za kupioną płytę, no taki Wersal, ergo możecie posłuchać na youtube, ale innego kawałka: http://www.youtube.com/watch?v=QPe-riZHhIc&feature=related

z odnalezionych: czytam piekne wydanie Przystanku na horyzoncie Remarque - podróże samochodowe, ruletka, dużo znajomych, imprezowanie - kiedyś, czytając takie książki chciałem żeby moje dorosłe życie tak wyglądało. Życie jednak sprawia ciągłe niespodzianki - i ten dog na tylnym siedzeniu. Kiedyś miałem wielkiego psa, olbrzymiego Browara, który ciągnał Angela i Młodą na sankach po lesie, a jak ja siadałem na sanki, to on siadał mi na kolanach... Doga też miałem, przez jeden dzień.
Do pracy Rodacy, dość tych reminescencji i rymowania. Za parę godzin weekend, o kurcze, gęś w piekarniku, a ja tu gadau gadu paresłów. 
ps
Potrzymajcie kciuki za Małysza, bo ja powiedziałem złośliwie, że w ten weekend jedyne podium Małyszu w tym roku.

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (12) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

DOBRA TERORRYSTKA

czwartek, 21 stycznia 2010 9:46
Dostałem pod choinkę od kochanego dziecka Dobrą terrorystkę Doris Lessing, której Piąte dziecko i Podróż Bena wciągnąłem, jak Vincent Vega kreskę. Lessing urodzona w Persji, mieszkająca w Kapsztadzie, a od wielu lat w Anglii pisze naprawdę dobre książki, co nagrodzone zostało trzy lata temu nagrodą Nobla, chociaż literackie nagrody Nobla zum beispiel ta ostatnia, nie budzą mojego porządania.
Dobra terorrystka - opowieść o grupie squotowców w Anglii, którzy za wszelką cenę chcieli przystąpić do IRA - zapewniam, że nie chodziło o Irasiad/kto nie wie o co chodzi pod tekstem zamieszczę sprostowanie/. Bardzo mnie nużyła, jakoś nie mogłem znaleźć napędu do szybkiego czytania, co dzień, dwa po kilka stron przed snem. Dotarłem do końca i raczej nie polecam, co więcej lekko boję się zabrać za "afrykańskie" książki Lessing, duża część wydana została w latach 50-70, może nie wpadną w moje ręce.
Dziś dzień Babci jest, ja mam taką 40letnią w domu, kilka osób na kolacji, kolacja ogółnoświatowa, bo zupa węgierska, sałatka libańska, deser włoski, wino z Francji, cava z Hiszpanii. 
Jeszcze kilka dni i urlop...


Irasiad. Pan prezydent - ten od Dody wizytując jakieś wojsko, Policję czy coś podchodził do psa, jego opiekun wydał komendę Ira siad, po kilku minutach pies zaczął szczekać, na co nasz znawca mówi: No proszę obecność kamer spowodowała, że nawet Irasiad zdenerwowała się.../to jakoś tak było. http://www.youtube.com/watch?v=Y2qqxT7X49s



Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (4) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  4 643 702