No cóż lubię wydawać kasę, ale przecież kazdy to ma, tylko że czasami nie przyznajemy się, bo nie wypada...
Wczoraj przejeżdżając obok pewnego szwedzkiego sklepu, przypomniałem sobie, że u Młdej w pokoju, nad czarną komodą, na czerwonej scianie ma się pojawić lustro. Wlazłem i znalazłem. Było ich kilka, takie z kafelków, oprawione i TO JEDNO. Owalne tremo, nieźle zapakowane, w przystępnej cenie. Kupiłem. Z tym, że pewien niepokój po drodze na parking budzić zaczęły wymiary tego kawałka szkła, czy aby na pewno się zmieści...Jak je włozyć z tyłu na siedzeniu, bo do kufra sie nie zmieści, mowy nie ma. W końcu dojechałem do auta, wkladam do środka i ...drzwi się prawie zamykają. Prawie robi wielką różnicę. Jakoś po skosie wlazło, uff, drzwi zamknięte. Jedziemy, ale na przeciwko świat dywanów, a mowa była o dywanie do tej czarnej komody.
No nawet fajne dywany były. Dzwonię do domu, kochanie, czy możesz opuścic swoje zajęcia i zajrzeć do Modej pokoju z miarką i zmierzyć pokój.
- Ale nie masz zamiaru sam!!! kupowac dwywanu!
- Ależ skąd, przecież ja jestem daltonistą!
- Ale wiesz, ze się zmienił opcja i dywan ma nie być czerwony, czy filetwy, tylko beżow-biały.
A ja stoję obok takiego!
Przecież, ty nie wiesz jaki to kolor!
Ale ja zaczepiłem laskę, ktora ogladała dywany obok i pytam się, czy to to, jest beżowo - białe? Ona, że tak, że bardzo ładny, /uchaty z takich grubych włosów, pętelek dywan/. zawołałem obsługę, zapakowali i dostałem olśnienia. LUSTRO W SAMOCHODZIE JEST....jak łoś, to łoś...nie ma co. Do tego daltonista.
Nasza klasa się spotkała, w klasie było nas chyba coś koło 30 osób, zapisało się na forum 14, zjawiło się osób...chyba 10. Właściwie jedna, jedyna osobanie była dla mnie zaskoczeniem, ponieważ od lat 20 z okładem jest moim najserdeczniejszym przyjacielem, reszta była wielką zagadką.
Zemsta po latach, to tytuł jednego z najelszpcyh horrorów w histori kina, bez efektów komputerowych - trzymający widza w napięciu do samego końca, a i po seansie inaczej patrzy się w ciemności, inaczej patrzy się na piłeczki do tenisa. Tu nie było horroru, nie było zemsty, było jedynie po latach.
Ja nie przywiązuję się do ludzi, nie byłem zbyt dopasowany do klasy, własciwie tworzyliśmy zamkniętą paczkę z któej pojawiła się 3 wczoraj. Po jednej z osób ślad zaginął, kolejna obiecuje spotkanie w innym terminie.
Nie było licytacji, co kto robi, właściwie jedynym tematem ogólnym była ilość dzieci. W połowie imprezy pałeczkę publicznego prowadzenia konwersacji przejął jeden z panów - co przez pierwszą godzinę było nawet śmieszne, potem ONE MAN SHOW był dość uciążliwy, trochę antysemicki i antygejowski. No cóż jesień...facet nie jest widać gołym okiem szczęśliwy i tyle.
Wypiłem kilka kieliszków, jedzenie było jakości karmy dla psów i po kilku godzinach ukochana żona zatransportowała mnie do domu...
Refleksje - jeden onaleziony kolega, który najbardziej się z nas posunął wiekiem, ale również chyba największą karierę zrobił. Konkluzja jedna, jesli się z kimś nie zaprzyjaźniłeś i kontakty się urwały, to nikłe szanse, żeby po kilkunastu latach to odbudować.
Zgadzam się z wnioskiem kolegi prawnika, specjalisty od rozwodów, że nasza klasa przyczyni się do setek rozwodów. Wczoraj dotarło do mnie kilka smsów i telefonów od znajomych, którzy w różnej ilości osób, różnej konfiguracji byli na naszoklasowych spotkaniach.
Teraz wracam do Insygniów śmierci...ostatni HP narazie przy 150 stronie podoba mi się średnio, ale może się rozkręci. Wiec biała herbata, pyta Cure na gramofonie, piwo Guinessa z lodówki i czytam...
Dawno nie pisałem nic o chorobach Młodej. Dziecko JUŻ chodzi do szkoły prawie dwa tygodnie. Plączemy się po lekarzach w dalszym ciągu, ale jest jeszcze jedna przypadłość...Młoda nie śpi!
Mówi, że nie śpi w ogóle, nigdy nie była za dobra w tej materii, ale teraz to co wyprawia to jest koszmar. Niezależnie o której idzie spać, budzi się, nie śpi, wstaje za wcześnie.
Przez kilka dni robiła ponoć największy błąd nieśpiących, próbowała iść spać wcześniej. Okazuje się, że najlepszą metodą jest skracanie snu. Przed chorobą, też mało spała, ale zdarzało się jej przespać po południu, po powrocie ze szkoły. Teraz nie - jest jak Al Pacino w Insomnii, z tym, że nie widać po niej zmęczenia.
Zalecenia są takie, że nie powinno się leżeć na łóżku w ciagu dnia, od wczoraj nie leży, wtargała do siebie do pokoju olbrzymi fotel i nie ograbia lekcji i nie czyta na leżąco, nawet posprzątała pokój. Były już próbowane spacery przed zaśnięciem, mleko z miodem, zioła - nic nie pomaga. Za kilka dni ma mieć wizytę w klinice leczenia zaburzeń snu.
Mnie się już też z lekka udzieliło, budzę się po kilka razy w nocy i nasłuchuje co się dzieje w drugim końcu domu, czy widać jakąś poświatę lampki nocnej. Żeby ona jeszcze to niespanie wykorzystywała do nauki...Za karę wysyłam ją do La Corunny, na jakiś czas w marcu, mam nadzieję, że będzie zdrowa w miarę i da radę pojechać.
No i cóż - aha przez dwa dni świetowaliśmy imieniny Angela. W niedzielę w Amigos Stek Haus - czy jakoś tak, przy Alejach, prawie obok Grand Kredensu. Najdroższe i ponoć najlepsze steki w Warszawie, steki od 60 do 99 zł.
Fakt, że dość dobre i miła obsługa, ale nie warte swoich pieniędzy, a że ja płaciłem rachunek za wszystkich, poczułem się z lekka złupiony przez Amigos. Najbardziej przeszkadzało mi w tym Tex/Mex, że było ZIMNO W ŚRODKU!!!!
Wczoraj było już domowe świętowanie w trójkącie, dzięki Młodej - bo wyciągnęła mnie na zakupy spożywcze. Nie byłem chetny do wyjazdu, bo po tex/mex bolało mnie, jak diabli gardło.
Tradycyjnie pojawiły się krewetki z pietruszką i czosnkiem, do tego buuukiet róż, nowy bieżnik na stole i śliczne wysokie świeczki, sałatka z rucoli, ananas i jakieś pyszne ciastka. Do tego dla chętnych caprihnia, a ja prozdrowotnie Cuba Libre bez lodu. Młoda zapaliła 5 tys. świeczek w domu, było miło. Ogólna konkluzja, że chyba lepiej smakuje nam, jak ja gotuję i jest bardziej ekonomicznie.
W końkursie na blog roku - wieś gminna niesie, że nasz klan godnie w czołówce reprezentuje Werka i jej blogowanko - ale ja nie mogłem znaleźć Ciebie Werka. Jakaś jedna BŁĘDNA dusza zagłosowała na mnie...W kategorii, w której STARTUJE wygrywają blogi o chorobach najbliższych, brrrr.
Zwiedziłem kilka blogów konkursowych, ale żaden mi sie nie podobał. W kolejności głosowania ludu, gdzieś na 15 stronie widziałem Skubusa i gdzieś nieopodal Poczwarkę.
NO O TERAZ POLECĘ TEKSTEM, O TYM JAK TO CIĘŻKO BYĆ PIĘKNM, MŁODYM I BOGATYM...tak tylko skąd ja miałbym o tym wiedzieć:)
To wszystko nie tak, nie tak Panowie - jak śpiewał Shakin Dudi rekatywowany przez Gazetę Wyborczą ćwierć wieku temu, reaktywowany teraz dla ścisłości. Wczoraj umówiłem się z Młodą na mieście, na lunch i jakieś zakupy muzyczno-książkowo-ciuchowe. Pojechaliśmy do jednej z "Galerii" i zaraz właściwie na początku zwiedzania ekspozycji, podchodzi do mnie trzech "takich", że onie chcieli porozmawiać z moją córką... Jestem czasami dość cywilizowany, no dobra możecie pogadać, myślę sobie, że ewentualnie zawsze mogę ich spuścić z drugiego piętra schodów ruchomych. Dwóch stanęło koło mnie, a jeden - nie ten który zagadał, rozmawiał z Młodą. Ze 2-3 minuty.
Gdy ochodziliśmy z Młodą krztusiło się biedactwo ze śmiechu, okazało się, że chłopcy chcieli ją zaprosić na .....studniówkę. No pytam się, czy do jakiejś porządnej szkoły, czy miał już taki pęczek kwiatów na nadgarstek...Oczywiście zaraz przypomniał mi się fragment adekwatny z filmu Mama na obcasach - kojarzycie?????Tłumaczę dziecku, że tak to już jest, jak się odziedziczyło urodę po ojcu, trzeba się liczyć z konsekwencjami...
Po weekendzie ubiegotygodniowym z Ostatnim Człowiekiem na Ziemii kupiłem sobie płytę Boba Marleya, kupiłem sobie też koncert Archive - 67.00zł - wali ICH z tymi cenami.
Miłego weekendu, jutro biorę rodzinę do Steak Hausu - steki od 50 do 99 zł, może jeden na troje zjemy, albo frytki z keczupem. Ale to z okazji imienin Angela poniedziałkowych. Najgorsze, że nie będę się mógł NIGDY WAM pochwalić co dostanie na imieniny łącznie z rocznicą ślubu.
No chyba, że ktoś zgadnie. Podpowiem tak jak Przemysław Dżadża Franowski w Antyradiu: to coś ma, dużo wspólnego z rozzłoszczonym kapralem w wojsku, lub ewentualnie z byłym ministrem Polem.
No bo jakbym powiedział, że z TYM wpisem to całkiem proste!!!
p.s.
TO ZRÓBMY ZLOT BLOGOWICZÓW PROPONUJE PRZEŁOM KWIETNIA I MAJA! MYŚLĘ, ŻE MOŻNA BY TO ZROBIĆ GDZIEŚ W OKOLICACH WARSZAWY, wynająć jakąś karczmę, pub coś takiego, żeby miejsce było zacne:)
Rozpuśćcie wici np: 26 kwietnia!
piątek, 12 marca 2010
Licznik odwiedzin: 288389
| « styczeń » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||

raz, dwa, trzy próba klawiatury.
i tylko bla, bla, bla bo tym sensu brak
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: