Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 784 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

A CZAS PŁYNIE

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

TOM RANDDAL

kontakt:xandar67@wp.pl

O CO CI W OGÓLE CHODZI:

Nie chcę wywoływać bluźnierczych plotek. Ale myślę że Bóg ma niezdrowe poczucie humoru i kiedy umrę spodziewam się ujrzeć jak śmieje się.

Ulubione strony

2007 NOWY JORK

DLA DESPERATÓW:

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

KŁAMSTWO, WIELKIE KŁAMSTWO, STATYSTYKA:

Odwiedziny: 4643706
Wpisy
  • liczba: 1115
  • komentarze: 19320
Bloog istnieje od: 3959 dni

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl

PIŁKARZE RĘCZNI

środa, 31 stycznia 2007 16:59

NO CÓŻ CHYBA MUSIMY POCHYLIĆ CZOŁA, ŻE KOLEJNI NASI SPORTOWCY WALCZĄ,  i to pod wodzą polskiego szkoleniowca.

Nie znam się na tej dyscyplinie prawie wcale, kiedyś dawno, dawno temu i nie w Ameryce nawet grałem, bo akurat było w moim ogólniaku takie boisko, z tym, ze nie długo, bo odkryto moją hehehe gwiazdę koszykarską i wziąłem się za piłkę z innego surowca i rozmiaru.

Sport, to nudy, a piłka ręczno to dopiero nudy, prawda? Otóż wcale nie, zupełnie przez przypadek, akurat z piłką ręczną miałem trochę wspólnego. Organizowałem kilka zgrupowań i turniejów, w tym Duńczyków i Francuzów, z jednymi dostali nasi, a nie pamietam czy o medal gramy z Duńczykami, czy Islandczykami. No i tu mogę trochę poszarżować o ludziach. Po pierwsze, jak przyjechali do mnie pierwsi piłkarze ręczni i widziałem ich rozgrzewkę z góry, z trybum i od siebie z biura, to wydawali się STRASZNIE MALI, jakie moje zdziwienie było, gdy okazało się, że gdy zszedłem na parkiet prawie 2/3 było wyższych ode mnie, a w końcu te 190 cm z kawałkiem mam. Było to jakiś czas temu i nie miałem pojęcia, czy rozgrzewka to lepiej dla polskiej drużyny przed meczem o 17 jak bedzie o 10 rano, czy może o 12. Przyszli więc pierwsi Duńczycy i ustaliliśmy ich harmonogram treningów, a potem przyszedł trener Polaków, nie jaki Pan Wenta i ...ale mi się dostało, że to Polacy powinni o 10 trenować i takie tam. Wyszło również, że Duńczycy byli NORMALNIEJSI, bo za ich zakwaterowanie odpowiadał Polski Związek Piłki Ręcznej - w skrócie jak widać PZPR, dlatego też panowie ze związku zmienili się na ZPRwP, i dostali hotel taki, że aż mi się płakać chciało. Cholera u mnie w mieście, byłem tam pierwszy raz i jak zobaczyłem, to mi szczęka opadła, kurde wyposażenie jak za Gierka, standart koszmarny. A ci Duńczycy na spoko, żeby się nie martwił, że jak byli gdzieś na Białorusi, czy innym Azerbejdżanie to było gorzej. Ja bym ich zabrał do siebie do domu, ale się nie mieścili. Pamietam, że woziłem ich po jakieś banany i napoje, bo i wyżwienie dostali odpowiednie od Polskiego Związku.

Byli bardzo mili, jakieś proprczyki, koszulki i breloczki nam przywieźli, a Polacy, to wyciągęli ode mnie co mogli. Pojęcia nie mam, czy ktoś z tamtego zespołu gra w którejś z drużyn, głowy nie dam, czy trenerem z którym miałem spinkę był faktycznie Wenta. Wtedy Duńczycy wygrali, mam nadzieję, że teraz bedzie inaczej.

Dokładają też tym naszym piłkarzom, że są brutalni, no cóż sport ten akurat do spokojnych nie należy. Podobało mi się jak niewiedzieć czemu zarzucaono Polakim, że nie mają jaj, a Wenta podobnież powiedział, że ONI TO MAJĄ JAJA JAK PIŁKI KTÓRYMI GRAJĄ...


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (5) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

OBJAWY GŁUPOTY..

wtorek, 30 stycznia 2007 12:30

WERSJA WŁASNA: no trochę się zagalopowałem w pracowaniu i odpowiedzialności, wczoraj, gdy wróciłem do domu wyglądałem jak strzęp człowieka. Aż mi łzy ciekły z bezsilności, jeszcze w mojej karierze dyrektorskiej nie miałem takiego klimatu. Jakoś się wszystko sprzysięgło przeciw mnie, a w sumie złołyło się to na kwotę kilkudziesięciu tysięcy, które przeszły koło nosa nam, mnie - jako zarządzajacemu, że byłoby łatwiej kierować interesem, a tak naprawdę to firmie. Po dyskusjach z prawnikiem, który dawał mi nieźle popalić i różnymi księgowymi, okazało się, że jednak jakaś tam kwotę podatku VAT trzeba oddać...szkoda. Księgowość to moja pięta achilesowa, mam nadzieję, że moja główna k. tego nie przeczyta nigdy. Tylko po co się tym wszystkim aż tak przejmować, PO CO. Nawet z dystansu dzisiejszego patrząc, to wydaje mi się smieszne! żałosne! niepotrzebne!

WERSJA FILMOWA: Takiego kretnizmu to ja w życiu nie widziałem. Niby film pod tytułem Hi Way. NIECH NIKT TEGO NIE OGLĄDA, TO DNO, TO DWA METRY MUŁU POD DNEM. to Kononowicz jest inteligent przy tym "filmie". Tam nie ma humoru z reklam z czsowstrzymywaczem i innych tekstów z reklam telefonów. Jest żenujący dialog dwóch facetów, beznadzieja, kreowanie się na następców Misia, następców Kondratiuka, Himisbacha i Maklaka, to żenada. Brak słów, ja słyszałem, jak ten film był w kinie na wiosnę 2006, że jest zły, ale pierwszy raz miałem kilkadziesiąt razy przemożną chęć włączyć STOP. Koszmar, koszmar, koszmar. Nie dajcie się wrobić, jakby dodawali to do rolki papieru toaletowego NIE BIERZCIE!!

WERSJA POLITYCZNA: Jest taki niby prawnik administratywista - to ja. Max Weber ojciec administracji i cała masa naprawdę wielkich znawców materii przewraca się w grobie. Ja przewracam się za życia. O tempora, o mores!!!

WERSJA NIBY SPORTOWA, BO PIŁKARSKA no jak może w zimie mroźnej dogadać się LIPIEC dogadać z LISTKIEWICZEM, jakie kuźwa Liście i jakie Lipca, szkoda, że się jeszcze LATO nie włączył w te pertraktacje. A jak znam życie to PLATINI  to po francusku upał, a BONIEK  w suahili to sierpień.

 


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (6) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

PO CO CI BLOG?

poniedziałek, 29 stycznia 2007 10:42

Ktoś mnie zapytał po co ci blog? Osoby, które korzystają z usług róznych serwerów blogowych pewnie nie mają takich wątpliwości. W końcu liczby też o czymś świadczą. Jak ja zakładałem tego bloga na wp.pl było coś koło 140 tys., teraz zdrowo ponad 200 tys.

Oczywiście to tylko statystyka, czyli można intepretować jak się chce...Po co piszę ja? Cholera, no to taka forma mojej ekspresji, taka prywatna niby gazeta, czy coś. Na pewno dobre miejsce do poznania nowych ludzi, wymiany poglądów, uwag na różne tematy, jakiegoś takiego wzajemnego wspierania się. Ale tamta osoba powiedziała: że te wasze blogi to taki substytut rzeczywistości, a wy sami jesteście jacyś przetrąceni emocjonalnie. Ja nie wiem czy to substytut, mnie się wydaje, że to rzeczywistość czasami bardziej rzeczywisa niż to co możemy dotknąć ręką. W końcu tu możemy nie liczyć się z ogólnie przyjętymi kanonami postępowania i nie krępować się, że coś nie wypada, czegoś nie powinno się mówić. Czy jestem inny emocjonalnie? chyba jestem całkiem normalny. Ja nie mam poroblemów z nawiązywaniem kontaktów lubię ludzi i w większości oni mnie też. Jestem oddany w przyjaźni, a generalnie bezintersownie pomocny. Naprawdę kilka osób, u których ja piszę i one czasami u mnie na ten dziwny matrixowy sposób polubiłem i mam nadzieję, że one mnie też.

Czy rady, uwagi, nawet drobne złośliwości mają sens? Owszem w końcu odbywa się o w prawie przyjacielskim kręgu. U mnie jakos tak się dzieje, że zdecydowana większość tych niewirtualnych przyjaciół jakoś się rozmywa, jest ich coraz mniej, a nie związane jest to z okresem na szczęście starości i wymierania:). U mnie duża część znajomości się zdeprecjonowała, czy może niedokładałem odpowiedniej staranności? Być może. W paru przypadkach czuję się trochę wystawiony, w innych pewnie ja wystawiłem.

DZIEWCZYNY łADNE JESTEśCIE! WIERZCIE MI!!


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (9) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

www.akademiasmaku.com

niedziela, 28 stycznia 2007 17:46
uff cały dzień dłubałem się przy mojej nowej stronie: www.akdemiasmaku.com, strona ma być TYLKO O GOTOWANIU, ale w różnych kontekstach. Parę rzeczy będzie już wam znajome. No nie jest tak proste w obsłudze jak nasz blog niestety i do tego jeszcze po angliczańsku, co dla mnie stanowi niestety pewien problem.
Tak więc niedziela minęła mi zamiast na pisaniu pracy na pisaniu głupot na nowym blogu. Ten zostanie tak jak jest, a tamten będzie się rozrastał, ale tak na serio dopiero od kwietnia, gdyż muszę się uporać z pracą dyplomową na AWF.

Zapraszam serdecznie w odwiedziny.

Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (11) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

STRACHY NA LACHY..

sobota, 27 stycznia 2007 11:16

Bo chodzi o to by od siebie
nie upaść za daleko
Jak te dwa łyse kamienie nad rzeką
Chodzi o to
By pierwsze chciało słuchać
Co mu to drugie
powiedzieć chce do ucha:
Że po mej głowie ?
czasem się ich boje -
Chodzą słowa nie do powiedzenia...
Nie-do-powiedzenia

Dzień dobry
Kocham cię
Już posmarowałem tobą chleb
Dzień dobry
Kocham cię
Nie chce cię z oczu stracić więc
Jeszcze więcej dzień dobry
Kocham cię
Podzielimy dziś ten ogień na dwoje
Dzień dobry
Kocham cię
To zapyziałe miasto niech o tym wie




Tu chodzi o to by od siebie
nie upaść za daleko
Kiedy długo drugie
nie widzi pierwszego
Bo gdy siedzi człek samemu
z czarnymi myślami
Człowiek rzuca słuchawkami
Rzuca słuchawkami

Bo chodzi o to by od siebie
nie upaść za daleko
Nawet jeśli czasem między nami wykipi mleko
Choćbyś nawet i wieczorem zasypiała zdołowana
Chciałbym ci zaśpiewać z rana
Móc ci zaśpiewać z rana
Kochana...



Dzień dobry
Kocham cię
Już posmarowałem tobą chleb
Dzień dobry
Kocham cię
Nie chce cię z oczu stracić więc
Jeszcze więcej dzień dobry
Kocham cię
Podzielimy dziś ten ogień na dwoje
Dzień dobry
Kocham cię
To zapyziałe miasto niech o tym wie
Dzień dobry
Kocham cię
Już posmarowałem tobą chleb
Dzień dobry
Kocham cię
Nie chce cię z oczu stracić więc
Jeszcze więcej Jeszcze więcej Jeszcze więcej
DZIEŃ DOBRY
Kocham cię
Podzielimy dziś ten ogień na dwoje
Para-twoje
para-moje
Onomatopeiczne
Paranormalne
Paranoje
Dwoje

właśnie sobie lukałem jakie koncerty i kiedy są i układałem plan na nabliższe miesiące i napatoczył mi się w głowie tekst Grabaża. Jakiś taki liryczny nastrój posiadam ostanio. Uff rodzina się udała na Torwar gapić się na 36 łyżwiarek w finale, a ja dziś dłubię w mojej pracy dyplomowej i się lenię...Przypomniałem sobie jak Stomma pisał, że to bzdura, że wino do kolacji, do świec...Że prawdziwa przyjemność to wstać rano i otworzyć sobie butelkę dobrego wina, podelektować się. Ja mam jednak obronny mechanizm i nie mogę pić jak jest jasno:), zresztą pozbawiony jestem samochodu, a w barku tylko moje nalewki i jakieś mocniejsze trunki, a do sklepu to mam ze 95 metrów i bez samochodu to lipa. Zresztą może stałby się za bardzo potoczyście złotoustny w swojej pracy, której naukowe aspekty i tak są mizerne, na szczęscie doczłapałem do 47 strony, ten tydzień nie przyniósł odpowiedniej ilości stron, ale tak potwornie mi sie cięzko pisze o tym co robię, że aż zęby bolą.

Wymysliłem sobie, że w ramch obiado-kolacji to rozpalę na balkonie, a co gril...i w ramach diety spałaszuję jakąś karkóweczkę i kiełbachę, no ale to dopiero jak się łyżwiarstwo wyjeździ...będą chyba nowe fajne fotki w galerii, bo dałem młodej lepszy aparat foto.

Bo chodzi o to, by nie upaść od siebie za daleko...a tak wogóle to lubicie Strachy na Lachy???


Podziel się
oceń
0
0

WASZE OPINIE (6) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD

piątek, 21 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  4 643 706