Zapomniałem do czego może służyć blog, o czym właściwie mogę w nim pisać i w jakim celu - poproszę o jakąś instrukcję obsługi.
Puchną mi oczy, jak czytałem o dwóch incydentach z aren piłkarskich, które moim zdaniem zamiast rozbudowywania, powinny zostać zburzone, zaorane i posadzona wierzba ekologiczna. To co bandyci z Legii Warszawa zrobili krzycząc Jeszcze jeden pod adresem drugiego z współwłaścicieli ITI Waltera, w kontekście śmierci Wejcherta - było okrutne, ale z domieszką czarnego humoru.
Ale w ten sam weekend, o czy media nie donosiły bandyci z Krakowa na stadionie w Kielcach krzyczeli: rachu ciachu Michu w piachu - to była kpina za 20 tys. taka była wycena działu dyscypliny PZPN - z zamordowanego w ubiegłym roku kibica z Kielc przez nożowników z Krakowa. Niech skończy się ta parodia pt. polska piłka.
TVN epatuje żałobą po śmierci Wejcherta, ale niech przynajmniej dzieciom z mam talent, które swoje pianie jemu poświęciły powinni dać karteczkę z imieniem i nazwiskiem, a w anturażu odpadającej ręki Pana Robota i na szczęście nieodpadającej dupy Wojewódzkiego wyszło to żałośnie i tylko Kuba się zdecydował do tego krytycznie odnieść.
W weekend poszlajaliśmy się po knajpkach - dym dyskryminuje niepalących w Szpilkach, Szpulkach i Szparkach. Fajne knajpy powstają pod franszyzą Warka - tani, niezłe jedzenie, piwo na metry - nie wiem, czy dobrym pomysłem było otwarcie pubu w Poznaniu, który pije Lecha.
Dziś połaziliśmy po lesie szukając ostatnich tego roku gąsek, założenie było, że na żurek potrzeba nam 10 szt:) rzutem na taśmę znalazłem olbrzymią gąskę, która sama wystarczyłaby na zupę dla całej rodziny.
Dwa razy próbowaliśmy wejść do kina, ale niestety nie było w repertuarze niczego dla nas. Kończę składać materiały na szkolenie - 350 stron slajdów dla kolegów dyrektorów, na szczęście jedzie ze mną mój przyjaciel, który będzie szkolony przeze mnie, a w razie czego będzie mnie podnosił na duchu. Za tydzień o tej porze będę już nad morzem, po szkoleniu lecimy z Młodą na Placebo:).
Aha ośmiornica - chodziła i dogoniła mnie. 1 kg mini ośmiorniczek mrożonych. Po rozmrożeniu odciąłem im głowy - chyba niepotrzebnie. Na rozgrzanym oleju podsmażyłem przez 5-8 minut ośmiorniczki, odlałem potem nadmiar płynu, podsmazyłem jeszcze przez 2 minuty i wlałem trochę mniej niż pół butelki czerwonego wytrawnego wina, wsypałem odrobinę pieprzu cytrnowego i vegetę. Poddusiłem do miękkości - podawać zimne. Wyszło przepysznie. Inna sprawa, że pyszne wino węgierskie z Siofoku, które znalazłem sprzątając piwnicę.
Kupiliśmy pierwszy prezent pod choinkę, ja już wiem, co chcę kupić dziewczynom - tylko poczekać trzeba na wpływ kasy.
Zostałem zaproszony też przez lokalne osobowości do przystąpienia, do jakiegoś stowarzyszenia związanego z wyborami - kandydować nie będę, ale to przyzwoici ludzie, to może trochę im pomogę. Za dwa dni wraca nasza rodzina z Madery - uwaga nie jest tam zbyt słonecznie w listopadzie - jakby coś, za kilka dni napiszę więcej.
Czy ktoś wie jak jest w lutym na Gran Canaria?
WASZE OPINIE (8) | ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD